The ability to dream is given to everyone of us in the world. But dreams are not there to be dreamed, but to be realized. This act of realizing a dream is accomplished through one’s strong will and accumulation of actions. If you don’t understand this, dreams will always be something that you simply fantasize about. If you put your mind to it, you can accomplish anything. ~GACKT

6 października 2014

Japońska Noc Muzeów

Było to w maju w Warszawie i było ciekawie ^^. Były tańce tradycyjne - eleganckie wykonywane przez gejsze i żywiołowe ludowe prezentowane przez zespół taneczny. Był pokaz iaido i kendo, wystawa fotografii powojennej Japonii oraz multimedialny pokaz fotografii przedstawiających gejsze i maiko. A wszystko to nocą w Muzeum Azji i Pacyfiku, przy moście Poniatowskiego w Warszawie.

Grupa Tańca Yosakoi "Sakuramai Poland". Występ w holu
Muzeum Azji i Pacyfiku podczas Nocy Muzeów.

Wizyta w Muzeum Azji i Pacyfiku to był mój wybór na spędzenie wieczoru Nocy Muzeów w Warszawie - zachęcił mnie program, szczególnie tańce yosakoi, a także bardzo chciałam zobaczyć wystawę fotografii. Przyznam, że nie przepadam za błąkaniem się nocą po Warszawie, szczególnie w miesiącach chłodnych (tak, maj to był chłodny miesiąc), a na dodatek w okolicach mostów, albo nawet pod mostami... Na szczęście trafiłam do muzeum, a tam już było od razu ciepło, kolorowo i energetycznie. I niestety-stety, tłoczno...

Wystawa zdjęć "Metamorfozy powojennej Japonii 1945-64".

Z jednej strony bardzo to był miły widok, że tyle osób wybrało właśnie klimaty japońskie na ten wieczór, ale z drugiej strony... artyści występowali po prostu w holu muzeum, nie na podwyższeniu, tak że otaczający ich kręgiem ludzie zasłaniali skutecznie widok pozostałym... Osoba z czwartego rzędu już właściwie nie widziała nic. Dlatego też pobyt w muzeum rozpoczęłam od obejrzenia zdjęć.


Były to czarno-białe zdjęcia fotografików japońskich dokumentujące Japonię powojenną, gdzieś do połowy lat 60. Niestety fotografie nie były podpisane... ani nazwiskami autorów, ani tytułami, ani datami... Myślę, że przekaz tej wystawy był niepełny z tego powodu - przez brak podpisów, które by przybliżyły choć trochę kontekst polskiemu odbiorcy. Duża część tych zdjęć była nieczytelna. A przynajmniej poza samym wizualnym odbiorem nie przekazywała tej treści, którą być może miała przekazać w zamyśle autorów.


Do wystawy były dołączone notki przedstawiające autorów, ale na oddzielnej ścianie. Można więc było poczytać o fotografikach, ale trudno było zgadnąć, które zdjęcie jest czyjego autorstwa (a raczej - było to niemożliwe po prostu). Wystawa nosiła tytuł "Metamorfozy powojennej Japonii 1945-64".


Po pierwszej turze występów nastąpiła powtórka i wtedy udało mi się znaleźć w miejscu z lepszym widokiem. Z części artystycznej najbardziej podobał mi się występ Grupy Tańca Yosakoi "Sakuramai Poland" - ze względu na żywiołowość i radość tego tańca. Grupę widziałam pierwszy raz na Matsuri w 2013 roku na Agrykoli, potem drugi raz właśnie na Nocy Muzeów, a trzeci raz później, na Matsuri 2014. Wszystkim polecam występy tego zespołu - to pełne rozmachu (w dosłownym znaczeniu), skoczne i wesołe układy taneczne do ludowej, świątecznej muzyki. Energia, jaka się wyzwala podczas występów yosakoi, aż zdaje się przenikać wszystko dokoła, nastraja pozytywnie i radośnie. Moim ulubionym układem jest taniec rybaków z Hokkaido.

Pokaz kendo w wykonaniu Klubu Tonbo Kendo Warszawa.
Był również pokaz szermierki na drewniane i bambusowe miecze oraz pokaz iaido. Iaido to sztuka wymagająca skupienia, dokładności, bliska medytacji lub zen, podobnie jak łucznictwo. To wejrzenie w siebie, skupienie się na pracy mięśni, na linii ruchów, płynności. Iaido ćwiczył samuraj z filmu "Ame agaru", nakręconego w 1999 roku na podstawie scenariusza Akiry Kurosawy. Tu fragment z tego filmu:


Z kolei walki bambusowymi mieczami, ochraniacze na głowę z siatkami oraz ochraniacze na torsy przypomniały mi sceny ćwiczeń policji japońskiej z filmu "Gohatto" (o ile się nie mylę, w tym filmie akcja dzieje się w XIX wieku, czyli już powstała sportowa forma kenjutsu, ale wciąż samuraje mogli nosić katany).


Pokaz kendo był żywiołowy, i tu powiem po japońsku: choć nie mogę powiedzieć, że mi się podobał, to nie mogę również powiedzieć, że mi się nie podobał. Iaido, może przez swoją teatralność, może dlatego, że wykonuje się je z użyciem katany, a nie bokena, podobało mi się o wiele bardziej.


Teraz znów zdjęcia - tym razem kolorowe, duże, a na nich same gejsze i maiko. Wystawa zdjęć „Gejsza. Istota Piękna" Małgorzaty Thébaud-Olejniczak” miała formę slajdów wyświetlanych na zawieszonych w zaciemnionym pomieszczeniu tiulowych tkaninach.

Wystawa zdjęć „Gejsza. Istota Piękna" Małgorzaty Thébaud-Olejniczak”.

Wyglądało to bardzo nastrojowo, ładnie, taka forma prezentacji sprzyjała kontemplowaniu zdjęć w ciszy i skupieniu. Zaciemnienie sali sprawiało, że inne osoby podziwiające zdjęcia nie rozpraszały i nie odciągały uwagi.


Pomieszczenie można było obejść dokoła pod ścianami, można było również przechodzić pomiędzy rozwieszonymi tkaninami. Bardzo ciekawy efekt zwielokrotnionych, coraz większych kopii zdjęcia dawało światło z projektora przenikające przez kolejne warstwy tiulu. Ta instalacja fotograficzna, łącznie z towarzyszącą jej delikatną muzyką, sprawiała, że na zdjęcia zwracałam dużo większą uwagę, niż gdybym oglądała je zaprezentowane w tradycyjny sposób.


Zdjęcia zostały wykonane przez autorkę w Kioto, podczas święta kwitnących śliw w 2011 roku. Autorka głównie skupiała się na twarzach bohaterek, podziwiać więc można było makijaże, fryzury oraz różnorakie kanzashi we włosach kobiet (przyjrzeć się można było nawet zębom - przez kontrast z białym pudrem twarzy wyglądały na ciemne i żółte).


I jeszcze jeden występ na koniec - to tradycyjny taniec nihon buyo wywodzący się z teatru kabuki. Taniec ten w Polsce wykonuje i naucza go Hana Umeda. Podczas Nocy Muzeów wystąpiła ze swoimi uczennicami, a najwięcej wdzięku z nich miała tancerka o rudych włosach. Przykuwała uwagę, jak właśnie gejsza powinna - samym subtelnym ruchem głowy, spojrzeniem i łagodnym ruchem dłoni. Niestety nie wiem, jak się nazywa.


To już koniec opisów atrakcji z tej nocy. Było kolorowo, część rzeczy mnie ominęła, na przykład udział w ceremonii herbaty, nie widziałam też zapowiadanych wcześniej kaligrafii. Ale było warto przyjść. Liczę, że za rok będzie równie ciekawie.


Pozdrawiam wszystkich, którzy zaglądają na mojego bloga :-). Zachęcam do zostawiania komentarzy - mam wtedy jakieś rozeznanie, czy ktoś tu zaszedł i czy przeczytał (i czy go zaciekawiło) :-).

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Witam, jeżeli piszesz jako użytkownik anonimowy -
podpisz się w treści komentarza :-) Komentarz pojawi się po zaakceptowaniu ^^

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails