The ability to dream is given to everyone of us in the world. But dreams are not there to be dreamed, but to be realized. This act of realizing a dream is accomplished through one’s strong will and accumulation of actions. If you don’t understand this, dreams will always be something that you simply fantasize about. If you put your mind to it, you can accomplish anything. ~GACKT

8 września 2014

Kamui - The Samurai Sword Artists

Występ grupy Kamui widziałam na żywo w okolicach maja tego roku w Ambasadzie Japonii w Warszawie, a przypomniało mi się o tym występie, ponieważ grupa na jesieni znów zagości w Polsce z kilkoma występami. Nie opisałam wcześniej tego wydarzenia z takiego powodu, że praca i zwykłe obowiązki wyczerpują mnie do tego stopnia, że nawet jeśli mam siłę w jakimś wydarzeniu wziąć udział, to już opisać go nie mam siły... I tym sposobem zaległości mam sporo. Ale zdjęcia czekają i mam nadzieję, że po kolei, choć z kilkumiesięcznym opóźnieniem, uda mi się zrelacjonować wszystko :-).

Grupa Kamui The Samurai Sword Artists i ja ;-))

Występ był bardzo ciekawy - to grupa taneczno-artystyczno-sportowa. Są to jednocześnie ludzie trenujący sztuki walki, ludzie wysportowani, i artyści, którzy swoje umiejętności posługiwania się bronią (a raczej jej atrapami, dla bezpieczeństwa) wykorzystują w pokazach tanecznych, kaskaderskich, podczas kręcenia zdjęć walk do filmów. Ich występ wyglądał jak fragment teatralnego przedstawienia, którego fabuła była czytelna nawet bez słów, zagrane przez nich sceny walki były bardzo przekonujące, oglądało się je jak fragmenty filmu samurajskiego. Oprócz pokazu walk grupa zaprezentowała również układy taneczne z bronią.


Zespół w rzeczywistości tworzy około stu członków - od kilkuletnich dzieci do kilkudziesięcioletnich osób - którzy trenują sztuki walki oraz układy choreograficzne. Tylko niektórzy z nich biorą udział w występach, występują w filmach i jeżdżą po świecie. Założyciel i lider zespołu, Tetsuro Shimaguchi, zaczynał swoją artystyczną drogę od teatru kabuki. Później zainteresował się sztukami walk i w 1998 roku założył zespół Kamui, łącząc walkę, taniec i choreografię.


Grupa jest znana w zachodnim świecie nie tylko z powodu częstych występów za granicą, ale również dlatego, że Tetsaburo Shimaguchi pracował jako choreograf scen walki do filmu "Kill Bill vol. 1" Quentina Tarantino. O tym sukcesie również mogliśmy posłuchać podczas spotkania z zespołem w Ambasadzie.

Tetsaburo Shimaguchi.
Spotkanie z artystami było nie tylko ciekawe od strony artystycznej - lider grupy okazał się bardzo kontaktowym, rozmownym człowiekiem, który po występie grupy zachęcał publiczność do zadawania pytań, opowiadał bardzo szeroko o pracy zespołu, o ćwiczeniach, inspiracjach i o kulturze samurajskiej. Nikogo nie było trzeba dwa razy zachęcać do zadawania pytań - ludzie byli bardzo zainteresowani techniką walki, treningami artystów, bronią samurajską. Pytania zadawały nawet kilkuletnie dzieci ^^.


Zespół ma swoją stronę internetową: http://www.k-kamui.jp/, a także stronę na Facebooku (pod nazwą: Kamui - The Samurai Sword Artists). Jesienna wizyta zespołu w Polsce obejmie trzy miasta: Rzeszów (12 listopada) - występ; Przemyśl (13-16 listopada) - występ, warsztaty, wizyta w szkole; Warszawę (17-23 listopada) - występ, warsztaty i Kengi-Do.


Na koniec, w trzeciej części spotkania z zespołem, katany do rąk dostały właśnie dzieci. Było to przezabawne ^^. Tetsuro Shimaguchi pokazywał każdemu dziecku po kolei, jak zadawać ciosy kataną i jak odparowywać atak przeciwnika, a członkowie zespoły odgrywali z dziećmi wyreżyserowane sceny walk. Na koniec zarówno dzieci, jak i dorośli mogli sobie zrobić zdjęcie z zespołem. Ja również z tej możliwości skorzystałam :-).


Tu można zobaczyć fragment układu choreograficznego:

7 komentarzy:

  1. Bardzo ciekawy artykuł :3
    Mimo tego, że filmik trwał minutę, to bardzo spodobał mi się ten fragment ich układu choreograficznego. Ta koncentracja i zanshin na początku.. Wyglądało to według mnie bardzo realistycznie :)
    Dziękuję, że wspomniałaś także o jesiennej edycji. Jeżeli będzie w miejscu mojego zamieszkania, czyli w Rzeszowie, to postaram sobie tak zorganizować czas, aby pojawić się na ich występie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Telara, dziękuję za komentarz. Ich pokaz był na tyle realistyczny, że oglądało się sceny walk jak fragmenty filmu, o bohaterach, w których losy się wczuwasz. Również mam nadzieję, że uda mi się ich zobaczyć tej jesieni. Pozdrawiam ^^.

      Usuń
  2. I cóż mogę napisać? Farciara! :) I nawet jeśli nie masz już sił, by to opisać na blogu. To tego, co najcenniejsze, czyli wspomnień - nie stracisz. Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cat, jak widzisz, kończy się wrzesień, a ja jestem w czerwcu ;-)). Stwierdziłam, że jednak lepiej coś opisać później niż wcale, to chociaż zostanie notatka i zdjęcia dla mnie, gdy już wspomnienia z wydarzenia trochę się rozpłyną. Muszę przyznać, że ostatnio sklecenie kliku zdań do kupy sprawia mi trudność... Jeszcze mam do opisania urodziny Gackto z lipca ^^, piknik japoński (też był w lecie, już zapomniałam kiedy!), krótką wizytę na pikniku koreańskim, pierwszy koncert koreański w Polsce (Led Apple), to z tych rzeczy, które najbardziej pamiętam :-). Może do końca roku się wyrobię ;-)).
      Pozdrawiam!

      Usuń
  3. Trzymam kciuki i wysyłam trochę KiAi :) Mam ostatnio taką wenę i takiego powera, że z chęcią się podzielę. Może to dlatego, że jestem jesiennym dzieckiem i właśnie nadchodzi mój czas ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cat, chyba rzeczywiście trochę mi przesłałaś kiAi ^^, bo dziś jakbym miała więcej siły ^^ (choć wziętych kilka dni wolnych też robi swoje ;-))). Ja jestem dzieckiem lata, jesień lubię, ale do końca października, potem już nie. Najwięcej mam siły, gdy jest ciepło i słonecznie. Pozdrawiam i życzę pięknej jesieni!

      Usuń
    2. Ha, ha! Nie ma nic lepszego, niż krótkie wagary. Ja ostatnio ukradłam trzy dni, że by totalnie nic nie robić. Trzy dni przeznaczone na czytanie i łasuchowanie. Łaziłam po domu w wygodnym dresie, zero make-up'u i innych bzdetów. Myślałam, że jestem w raju :)) Przez ostatnie półtora roku pracowałam po kilkanaście godzin dziennie, wliczając soboty. W końcu powiedziałam sobie: dość - nie jestem cyborgiem. Teraz zamierzam racjonalnie dzielić swój czas na pracę, dom i przyjemności. Od kilku dni pracuję nad powrotem do formy, wznawiając treningi - jest ciężko, zastałam się jak diabli. Ale powolutku, powolutku forma powróci a z nią jeszcze więcej energii. I w zasadzie o to właśnie chodzi.
      Pozdrawiam i wysyłam kolejną porcję kiAi :)))

      Usuń

Witam, jeżeli piszesz jako użytkownik anonimowy -
podpisz się w treści komentarza :-) Komentarz pojawi się po zaakceptowaniu ^^

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails