The ability to dream is given to everyone of us in the world. But dreams are not there to be dreamed, but to be realized. This act of realizing a dream is accomplished through one’s strong will and accumulation of actions. If you don’t understand this, dreams will always be something that you simply fantasize about. If you put your mind to it, you can accomplish anything. ~GACKT

26 marca 2014

Koncert Miyaviego w Krakowie, 23.03.2014, Slap the World Tour

To było wspaniałe wydarzenie, do opisania którego trudno znaleźć słowa! Miyavi drugi raz odwiedził nasz kraj (pierwszy raz występował w 2011 roku w Gdańsku), i trudno było sobie wyobrazić, by dał lepszy koncert niż wtedy. A jednak! Występ w Klubie Studio w tę niedzielę przebił pod każdym względem ten sprzed trzech lat.

Przy wejściu do restauracji Chimera przed pójściem do Klubu Studio
na koncert Miyaviego. Od lewej: Marta, schowana za nią Agnieszka, ja,
Asai oparta o ramię Nathalienn, Nathalienn, Dagmara, za nią Ismara,
kuca przed nami Yasiu, za nim Kamila, Lladia i Justyna ^^.

Wyjazd do Krakowa i pobyt w tym mieście był wyjątkowy nie tylko z powodu samego koncertu, ale też z powodu przemile spędzonego weekendu we wspaniałym towarzystwie ^^. Ja przyjechałam z mamą do Krakowa już w sobotę wczesnym popołudniem, i resztę dnia spędziłyśmy spacerując po Kazimierzu, oglądając się za rabinami w wielkich czapkach, oglądając przedwojenne zdjęcia rodzin żydowskich w Synagodze Wysokiej.

Mój bilet na koncert \(*^.^*)/.

W niedzielę rano wybrałyśmy się do Muzeum Sztuki i Techniki Japońskiej Manggha na kawę, ciastko i dwie wystawy: Złote Parawany i lalki BJD (wystawa zatytułowana "To nie są lalki dla dzieci). Na 14.30 zaś byliśmy naszą fanowską grupą umówieni na obiad w barze sałatkowym Chimera przy ul. Św. Anny niedaleko Rynku.

Lladia i ja na tle Sukiennic. W ręku trzymam piękne plakaty Gackto
otrzymane w prezencie ^^.

Miejsce na wspólny obiad zaproponowały Lladia i Ismara, i okazało się bardzo ładne. Było nas w sumie trzynaście osób, więc nie zmieścilibyśmy się we właściwym barze sałatkowym, ale dzięki Yasiowi, który przyszedł wcześniej i zarezerwował nam stolik, mieliśmy salę w restauracji tylko dla naszej grupy. Wspaniale było zobaczyć wszystkich, szczególnie, że z niektórymi widuję się tylko przy okazji większych koncertów :-). Wielkie arigatou dla Lladii za plakaty Gackto, jakie od niej dostałam \(*^.^*)/. Lladia odprowadziła nas na przystanek, jednak nie pojechała z nami na koncert. Pod klub zaprowadzili nas Justyna i Łukasz, i tam, w szerokiej kolejce jakąś godzinę czekaliśmy na otwarcie drzwi klubu. Wejście było o 18.30, i na szczęście sprawnie wpuszczano fanów do środka.

Widok z naszych miejsc na balkonie na scenę i publiczność
przed rozpoczęciem koncertu.

Jak już weszliśmy i oddaliśmy rzeczy do szatni, wdrapaliśmy się na balkon, z którego był świetny widok, a do tego nie było tam ciasno. Można było swobodnie tańczyć, skakać, a do tego widzieć całą scenę i fanów. A sam koncert! Niewyrażalny. Miyavi w świetnej formie, emanujący pozytywną energią, uśmiechnięty, przesympatyczny Bobo. Setlista idealna! Koncert zaczął się od "Day 1", utworu, którego PV bardzo mi się podoba - Miyavi zawieszony w powietrzu, zdaje się doznawać oświecenia, a jego czakramy promieniują światłem. W tej piosence wymienione są różne negatywne zjawiska, które dręczą ludzkość, a Miyavi śpiewa back to basics - wróćmy do podstaw, nowy dzień, nowa nadzieja. I wydaje mi się, że już od początku widać, jaki przekaz będzie miał ten koncert. Trzecią piosenką było nowe "Justice", o bardzo gorzkim tekście, obrazowo opowiadającym o tym, że "nie ma sprawiedliwości na tym świecie".

Źródło: Miyavi Concert Setlist.

Na szczęście nie było tylko gorzko. Większość utworów pochodziła  z nowej płyty, ale kilka wcześniejszych piosenek, których nie mogło nie być, a najważniejsza ze wszystkich "Selfish love". Szczególnie jest to ważna piosenka dla Polskich fanów, ponieważ trzy lata temu zaśpiewaliśmy ją w Gdańsku Miyaviemu tak, że zrobiło to na nim wrażenie. Video z tej właśnie piosenki Miyavi zamieścił na swoim kanale na Youtubie i wciąż można ją tam obejrzeć. Tak śpiewaliśmy w 2011 roku w Gdańsku:


I Miyavi przypomniał o tym teraz w Krakowie, przed tym właśnie utworem. Chyba nie muszę dodawać, że z pewnością większość obecnych na sali za punkt honoru wzięła sobie zaśpiewanie tej piosenki głośniej i lepiej niż poprzednio ^^. I również byliśmy nagrywani. Miyavi zapowiedział nagrywanie koncertu przed "Chillin' chillin' money blues" i później już do końca koncerty widziałam filmującego nas kamerzystę. Mam nadzieję, że ukaże się DVD dokumentujące tę trasę.

Miyavi w Klubie Studio w Krakowie w przeuroczych zeberkowych
rajstopkach ;-). Źródło zdjęcia:  SHI photo&graphics

Miyavi często mówił do publiczności między piosenkami. Czasem po polsku ;-). Usłyszeliśmy dwa razy "cześć" (to było baaaardzo trudne do wymówienia, szczególnie dla Japończyka, ale domyśliłam się, że to miało być to), "dziękuję", a nawet - i tu Miyavi przebił innych Japońskich muzyków - cztery zdania! Miyavi spytał się nas "Jak się bawicie", powiedział "Ja się dobrze bawię" i dodał "Co słychać?" i "Nazywam się Miyavi". Było to wspaniałe, urocze i jeśli ktoś go nie kochał do tej pory, to po usłyszeniu tych słów, zakochał się w nim od razu! A Bobo powiedział nam "Kocham was" ^^.

"Dobrze się bawicie? Ja się dobrze bawię":


"Co słychać? Nazywam się Miyavi":


To, co mówił Miyavi podczas koncertu, a także treść jego niektórych piosenek, można podsumować dwoma słowami z utworu "Futuristic love" - "Be one". Bądźmy jednością. Ponad podziałami wyznaczanymi przez religię, narodowość, rasę, płeć i tym podobne. Miyavi mówił: "Ja jestem z Tokyo, a wy jesteście z Polski, to nie ma znaczenia". Możemy być razem w muzyce, w radości, w pozytywnym nastawieniu do świata. W hipnotyzującym "Futuristic love" Miyavi wołał:

Race
Gender
Generation
Nation
Language
Culture
Religion
History


Be one.


Jesteśmy na balkonie po lewej stronie, mniej więcej tam, gdzie na barierkę
pada światło reflektora.

I wszyscy wołaliśmy "Be one! Be one!". Miyavi nawiązał też do obecnej napiętej i nieprzyjemnej sytuacji pomiędzy Rosją a Ukrainą. Z tego, co zapamiętałam, powiedział: "Byłem ostatnio w Rosji, gdzie dałem koncerty. Wszyscy się mnie pytają, czy to jest w porządku jechać do Rosji. Ale ja tam pojechałem do ludzi, grać rocka. Żebyśmy mogli być razem, dla muzyki, ponad tym, co dzieli".

A tu fragmenty koncertu ^^. "Horizon":


Miyavi przypomniał o tym, że gdy był u nas poprzednio, było to niedługo po wielkiej tragedii, jaka nawiedziła Japonię - trzęsieniu ziemi i fali tsunami. Wtedy, trzy lata temu, wspomniawszy o tych, którzy zginęli, Miyavi wykonał przejmujące "Gravity". Teraz takim utworem, który nawiązuje do tego, co się stało, a może bardziej uniwersalnie traktuje o zagrożeniu, jest "Guard you" z najnowszej płyty. Miyavi śpiewa w tej piosence (tłumaczenie moje):

Leżysz na łóżku, odchodzę
z czarnym deszczem w głowie,
gdy słońce lśni w błękicie nieba,
na horyzoncie zło dostrzegam.
Nie poczekamy tu na wojnę,
ja na brzeg morza cię zabiorę,
tam będziesz od domu daleko.

Sakura,
spada...

To mój sposób, by cię ochronić
być z tobą daleko stąd
zrobię wszystko, by zabrać to,
co rani cię, co sprawia ból,
licząc każdą z chwil, gdy
niebo jest błękitne

Źródło zdjęcia: SHI photo&graphics
Po tym utworze usłyszeliśmy kolejną piosenkę, w której Miyavi śpiewa o tym, co ważne - "Cry like this": Może czujemy się jak niewolnicy, ale to nasza codzienna walka o równość... I chociaż ten świat jest pełny smutku, uśmiechamy się mimo bólu, nie pozwolimy, by to nas przygniotło, zrzucamy to z siebie i zaczynamy od nowa.

In the blazing daylight
The sun burning down on me
Feeling like we're slaves
Again again again

We see the daily struggle
To fight for equality
The same scene for acres
Again again again

No time to pretend
For women and the men
Here's where the story ends, oh

Although this world's full of sorrow
We're smiling through the pain
We won't let it let it get us down
Just brush it off and start again

Na bis przewidziane były trzy piosenki. Tu zaśpiewane podczas bisu "What a Wonderful World":


Koncert się zakończył, nie był to jednak koniec wieczoru :-). Całą grupą pojechaliśmy do centrum. Yasiu pojechał na swoją miejscówkę, a my odprowadziliśmy do hostelu moją mamę. Następnie poszliśmy do Agnieszki, u której posiedziałyśmy trochę i poprzeżywaliśmy razem koncert ^^. Justyna i Łukasz poszli, i tak zaczęliśmy się wykruszać - na 1.30 (myślałyśmy, że na 1.00) w nocy odprowadziłyśmy na dworzec Dagmarę z Kamilą, a następnie na godz. 2.00 - Nathalienn. Następnie do hostelu zostałam odprowadzona ja ;-). Wymarzłyśmy się strasznie! Niestety na dworcu w Krakowie nie było ani jednego miejsca, w którym można by było posiedzieć i napić się czegoś ciepłego, dla mnie to zgroza i wstyd... A spędziłyśmy na tym dworcu półtorej godziny... To nie był jednak koniec odprowadzania się na dworzec - następnego dnia - już w uszczuplonym gronie - obiad, tym razem we włoskiej restauracji Mamma Mia - moja mama, ja, Ismara, Asai, Agnieszka i Marta. A potem szybki marsz na dworzec i powrót autobusem z Krakowa. Dla pozostałych dziewczyn nie było to jednak ostatnie odprowadzanie się na dworzec, czego Agnieszce, gospodyni, szczerze współczułam ;-) (bo ja już miałam serdecznie dość tego dworca ;-))).

I tak się skończył miyaviowy weekend :-). Bardzo mi się podobał i koncert, i spotkania ze znajomymi :-). Liczę na podobny koncert w przyszłości i kolejną dobrą okazję do spędzenia wspólnie czasu. Pozdrawiam serdecznie wszystkich tych, z którymi mogłam się w ten weekend w Krakowie spotkać ^^.

6 komentarzy:

  1. Rewelacyjny blog! Odkryłam go kilka tygodni - zupełnie przypadkiem - i do tamtej pory zaglądam tu jak mam tylko wolną chwilę żeby nadrobić czteroletnie zaległości :-) Twoje wpisy są bardzo ciekawe i nie można się przy nich nudzić, no i ten GACKT - cudo :-)
    życzę powodzenia i trzymam kciuki za dalsze odkrywanie japońskich klimatów oraz wytrwałości w dalszym pisaniu :-)
    pozdrawiam
    Yuki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Yuki, bardzo dziękuję za komentarz i miło mi bardzo, że zaglądasz na mojego bloga i że coś Ci się tutaj podoba ^^. Jeśli tylko będziesz miała ochotę, możesz również komentować starsze wpisy :-). Dziękuję za życzenia i również pozdrawiam!

      Usuń
  2. Kolejny wspaniały koncert. Kolejne miłe wspomnienia. I kolejna ciekawa notka ;-) Pozdrawiam cieplutko, nadrabiając zaległości w czytaniu wpisów na Twoim blogu :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cat, dziękuję za komentarz. Byłaś może na tym komcercie? :-). Dużo tu pewnie nie masz zaległości, bo mniej piszę ostatnio (z braku czasu, nie z braku chęci). Ale wzięłam się znowu za blog gacktowy, więc tam może coś też przybędzie. Pozdrawiam!

      Usuń
  3. Eh, Twój blog zaś zamroził mi przeglądarkę.

    Miałam ten sam zgryz, czy ten koncert aby nie będzie gorszy. W jego wypadku to chyba niemożliwe jest. Miyavi emanuje potężną energią na scenie i swoim zaangażowaniem i naturalnością porywa tłum. Temu nie da się oprzeć :) Nie można się z nim źle bawić.

    Też jestem pod wrażeniem sprawnego wpuszczania nas do środka. Jak sobie przypomnę Gd to mnie ciarki przechodzą ;)

    Odnośnie Rosji, ja zrozumiałam, że ludzie się pytają czy tam jest bezpiecznie.

    Też mam nadzieję na DVD, aczkolwiek bardzo nie chciałabym siebie na nim zobaczyć xD Wszystkie zdjęcia sugerują, że balkon był dość daleko od sceny, a to nieprawda. Nie wiem z czego wynika ta przekłamana odległość.

    Brak możliwości napicia się choćby herbaty z automatu był straszny. Dziwię się, że żadna z nas nie zgrzytała zębami.
    Teraz przynajmniej ja na bank nie zgubię się na dworcu xDD Ja wyjeżdżałam ostatnia i chyba dwa dni dochodziłam do siebie, bo nocne podróże strasznie rozregulowały mi organizm xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ismara, dziękuję za komentarz :-). Masz rację w tym, co piszesz o Miyavim, on emanuje wręcz niesamowicie pozytywną energią.
      Cieszę się bardzo, że była taka dobra okazja do spotkania ^^. Pozdrawiam :-).

      Usuń

Witam, jeżeli piszesz jako użytkownik anonimowy -
podpisz się w treści komentarza :-) Komentarz pojawi się po zaakceptowaniu ^^

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails