The ability to dream is given to everyone of us in the world. But dreams are not there to be dreamed, but to be realized. This act of realizing a dream is accomplished through one’s strong will and accumulation of actions. If you don’t understand this, dreams will always be something that you simply fantasize about. If you put your mind to it, you can accomplish anything. ~GACKT

22 listopada 2013

Ciasteczkowy raj ^^

Postanowiłam upiec ciastka *^.^*, pierwszy raz od czasów wczesnego dzieciństwa. Coś ładnego, słodkiego, małego, kawaii, z kolorowymi kuleczkami i posypką cukrową, z lukrem i w kształcie kwiatków lub gwiazdek :-).

Ale aby wprowadzić odpowiedni nastrój ciasteczkowego raju najpierw zapraszam do obejrzenie tego oto fragmentu muzycznego filmu o cukierni z bajecznymi ciastkami ^^. To przesłodki film koreański o czterech nie mniej słodkich mężczyznach pracujących w sklepie i cukierni "Antique".


Nie wszystko oczywiście dało się zrobić od razu, szczególnie że zacząć musiałam od zupełnego początku! Kupić wałek, dowiedzieć się, jak się robi kruche ciasto, no i zmierzyć się z piecykiem, który nie wskazuje temperatury i którego używałam jedynie do pieczenia koralików z masy termoplastycznej ;-). Przepis na ciasto kruche poleciła mi Wiewiórka. Skorzystałam więc z jej przepisu na ciasto śliwkowe, którego składniki pozwolę sobie wkleić poniżej:

składniki:
1/2 szklanki cukru (użyłam trzcinowego)
1 cukier waniliowy
1/2 kostki masła
1 całe jajko
2 żółtka
2 łyżki kwaśnej śmietany
2 szklanki mąki
1 łyżeczka proszku do pieczenia

Za radą Wiewiórki, ciasto po wyrobieniu trzymałam w lodówce całą dobę (także w powodu małej ilości czasu w tygodniu po pracy, jednego dnia zagniotłam ciasto, a drugiego piekłam ciasteczka ). Więc oto są!

Foremki do ciastek udało mi się kupić małe, takie jak do zdobienia kanapek i bento, na dodatek w kształcie kwiatków sakury i śliwy. Te ciastka "chmurki" to właśnie kwiaty śliwy widziane z boku ;-) Nie wszystkie ciasteczka zostały sfotografowane :-) Niektóre zostały zjedzone wcześniej, a inne zrobione dopiero po sesji fotograficznej (za zdjęcia dziękuję Uli ;-))).

Te pierwsze ciastka kruche to był eksperyment, ustawianie na wyczucie temperatury piecyka, pilnowanie czasu "na kolor", a także sprawdzanie, jak można ciastka ozdobić i czy takie zdobione są smaczne. Ostatecznie najbardziej smakowały mi zwykłe posypane cukrem ^^. Poza tym były także z powidłami, ze skórka cytrynową i z cukrowymi kolorowymi kuleczkami.

Ciastka są małe - średnica takiego kwiatka wynosi dwa centymetry. Zrobiłam ich kilkaset ;-). I poczęstowałam kogo tylko zdołałam.

To teraz podzielę się moimi wątpliwościami: jako że to były pierwsze ciastka, jakie piekłam, od dzieciństwa, nie wiedziałam w ogóle, jak się do tego zabrać. 2 szklanki mąki, ale jakiej? Z pewnością pszennej, ale tej znów jest wiele rodzajów, w końcu kupiłam taką, na której było napisane "do ciast" ;-).

Dalej cukier - zwykły czy puder? Tego nie rozwikłałam, ale użyłam zwykłego. Jak podzielić 1 całe jajko i 2 żółtka na pół? (bo robiłam z połowy porcji). I najgorsze - śmietana! Nie mogłam nigdzie dostać w sklepie zwykłej śmietany! W każdej była mąka! A to kukurydziana, a to z chleba świętojańskiego, a to pektyna, stałam sfrustrowana przed regałami sklepowymi, zastanawiając się, jak to się stało, że przez te ostatnie kilkanaście lat, jak nie kupowałam śmietany, znikła ze sklepów?... (oo).

Na serio, nie ma już takiej normalnej bez mąki?... Kupiłam w końcu taką, w której składzie było jak najmniej dodatków, a na pudełku był napis "do deserów". Była jednak okropna - słodkawa, bez smaku śmietany w ogóle, jakaś taka biała dziwna pasta... :-(. No ale dodałam ją do ciastek. Teraz się zastanawiam, czy nie można by czego prawdziwszego dodać następnym razem przy wyrabianiu ciasta. Bo to, na czym mi zależy, to żeby te ciastka były możliwie zdrowe i zrobione z naturalnych produktów, bez chemii (następne będę próbowała bez proszku do pieczenia ;-).

Pierwsze pieczenie ciastek uważam za udane, mam już następne foremki (trochę większe) i nowe pomysły na dekorację. Tym razem nie odważyłam się na lukrowanie ciastek, ale mam nadzieję, że będę miała czym się pochwalić na blogu następnym razem :-))

Jeszcze raz bardzo dziękuję Wiewiórce za przepis i udzielone rady oraz linki do blogów z przepisami, oraz Uli za zdjęcia ciastek :-).

7 komentarzy:

  1. Podczas ostatniego pieczenia pierników żałowałam, że nie mam takich malutkich foremek. Ciasteczkowe maluchy ładnie zapakowane stanowią fajny podarunek :) A że piekę dość często nie wspomniane przez Ciebie dylematy są zabawne xD
    Jednak walka z piekarnikiem gazowym [podejrzewam, że o takim mówisz] zawsze mnie przerażała. Na studiach najczęściej koleżanka przychodziła mi go podpalać, taki absurdalny strach we mnie wzbudzał xD

    Ciasteczka wyglądają bardzo apetycznie!

    Antique... myślę, że nie trzeba nikogo specjalnie zachęcać do obejrzenia. Jeśli nie dla uroczych [jakkolwiek fangirlowo to brzmi] aktorów to dla małych arcydzieł, które w nim 'wytwarzają'. Ciężki mi nawet policzyć ile razy już obejrzałam Antique <3 Czas ponownie zajrzeć do makingu. Może ktoś pokusił się o zrobienie napisów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ismara, dziękuje za komentarz :-) Rzeczywiście, takie malutkie są urocze, i dla kilku osób zrobiłam takie podarunki :-) Tak, mam piekarnik gazowy w starej kuchence gazowej, ale jak widać działa. Nie wiem, czy bym się odważyła upiec w nim coś większego, ale do małych ciastek, jak widać, się nadaje.
      Chętnie bym obejrzała making do Antique Bakery, ale na yt znalazła tylko jakieś bardzo krótkie fragmenty. To jest przeuroczy film, chociaż w pełni jego urok doceniłam za drugim razem. jak oglądałam pierwszy raz, to jakoś nie nadążałam za tempem i gwałtownością ujęć w tym filmie ;-). A te ciastka mnie zauroczyły. Ciekawe, czy gdzieś rzeczywiście mogłabym spróbować tak dobrze zrobionych ciastek :-)

      Usuń
    2. Niestety ripowanie DVD nadal mi nie wychodzi :/ Film emanuje pozytywną energią [jak dla mnie] i potrafi zawsze poprawić mi humor.
      Na pewno można takie cuda gdzieś dostać :D

      Usuń
  2. Cieszę się, że ciasteczka się udały mimo początkowych rozterek przy kompletowaniu składników. Muszę Ci powiedzieć, że nie przyszło by mi do głowy, że dobranie odpowiedniej śmietany może stanowić taki problem. Myślę, że to kwestia tylko i wyłącznie wprawy. W przypisie chodzi o śmietanę ukwaszoną, nie taką jaką się używa do sosów, kawy czy deserów (tam musi być słodka) tylko taką, która jest lekko kwaśna. Kwas wchodzi w reakcję z proszkiem do pieczenia i dzięki temu ciastka mają bardziej porowatą strukturę po upieczeniu i nie są twarde tylko kruche. Sama używam śmietany firmy Maćkowy (nie wiem czy macie taką w swoim rejonie), wybieram tą o 12% zawartości tłuszczu, chociaż 18% też jest dobra. Wygląda ona tak -> http://dodomku.pl/produkt/19854/5900027007127/Mackowy_smietana_12_tluszczu.html
    Dodatkami w produktach się nie przejmuj zbytnio, bo domowe ciastka, zwłaszcza jak używa się masła a nie margaryny, są i tak o niebo zdrowsze niż te kupne produkowane z utwardzonych tłuszczy handlowych. Bo jak chcesz taką śmietanę bez dodatków to musisz kupić ją u źródła, znaczy u jakiejś gospodyni, która sama ją robi. Na jakimś targu albo poza miastem. No i taką śmietanę trzeba szybko zużyć, w czasie kilku dni.

    W każdym razie gratuluję wypieków, wyglądają smakowicie i na pewno były świetne :)

    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiewiórko, dziękuję za komentarz :-) Chyba na tych śmietanach u mnie w sklepie w ogóle nie było takiego napisu "ukwaszona", w ogóle nie wiedziałam, która jest kwaśna. Dla mnie kupowanie śmietany jest podobne do tego, jakbym miała kupować np. ślimaki na wagę - po prostu nie znam się na rodzajach :-). Po prostu jej nie jadam od dawna. Dzięki za linka, ale chyba takiej u siebie nie widziałam. Poszukam w Warszawie. Rzeczywiście te moje ciasteczka wyszły lekko twarde...
      Masz rację, że nawet z tą sfabrykowaną śmietaną ciasteczka wyjdą w domu zdrowsze, te kupne to wręcz pachną chemikaliami. a czy można zamiast śmietany dodać jogurtu?
      Dziękuję za gratulację, i przyznam, że poczęstowałam nimi nawet grono naszych wspólnych znajomych :-).
      Pozdrawiam :-)

      Usuń
    2. Myślę, że można zamienić śmietanę na jogurt, ale lepiej by był to grecki jogurt, bo jest bardziej tłusty. Zwykły jogurt jest dużo chudszy od śmietany.

      Nie wiem czy ciastka z filmu są pyszne czy tylko ładnie wyglądają, ale piękne i pyszne ciastka w wielu bardzo ciekawych kombinacjach smakowych można zjeść w cukierniach Tadeusza Dekera, zresztą zobacz sama na filmiku z jego strony http://www.tdeker.pl/produkty,2,pl.htm

      Usuń
  3. Wiewiórko, zrobiłam ostatnio ciasteczka zupełnie bez śmietany i bez jogurtu, bez proszku do pieczenia, wyszły mi naprawdę kruche, tak, że musiałam uważać, jak je przesypywałam do pudełka. Popróbuję jeszcze różne przepisy, bo wygląda na to, że do różnych ciasteczek pasują różne rodzaje ciasta :-). Na podany przez Ciebie link zajrzałam, ale te cukiernie są tylko w Trójmieście. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń

Witam, jeżeli piszesz jako użytkownik anonimowy -
podpisz się w treści komentarza :-) Komentarz pojawi się po zaakceptowaniu ^^

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails