The ability to dream is given to everyone of us in the world. But dreams are not there to be dreamed, but to be realized. This act of realizing a dream is accomplished through one’s strong will and accumulation of actions. If you don’t understand this, dreams will always be something that you simply fantasize about. If you put your mind to it, you can accomplish anything. ~GACKT

16 czerwca 2013

Matsuri - Piknik z Kulturą Japońską

8 czerwca w Warszawie w Parku Agrykola odbył się Piknik z Kulturą Japońską Matsuri zorganizowany przez Związek Pracodawców Shokokai, Klub Japoński w Polsce oraz Ambasadę Japonii. Wybrałam się na to matsuri i był to dzień pełen miłych wrażeń, japońskiej muzyki i japońskiego jedzenia.

Impreza była bardzo dobrze zorganizowana, przyciągnęła mnóstwo ludzi, rodzin z dziećmi, dokoła słychać było język japoński, było mnóstwo atrakcji, a do tego dopisała pogoda. Jednym słowem - spędziłam wspaniałe sobotnie popołudnie chodząc od namiotu do namiotu z japońskimi atrakcjami, jedząc japońskie specjały, ile tylko dałam radę i oklaskując artystów :-).

Atrakcji prawie nie sposób wymienić - obawiam się, że wiele po prostu przegapiłam z natłoku wrażeń :-). Napiszę więc pokrótce o tym, co zdołałam zobaczyć ^^.

Był pokaz ceremonii przygotowywania herbaty, kaligrafia japońska, namioty z najróżniejszymi tradycyjnymi grami i zabawami japońskimi, origami, stoiska z japońskimi firmami, kosmetykami, przyprawami, namiot z bonsai, namioty informacyjne, w których dostać można było informator matsuri oraz mapę Japonii, można było kupić losy, malować, były pokazy cosplayu.


Uważam, że strzałem w dziesiątkę były namioty z kuchnią japońską, w których kupić można było najróżniejsze jedzenie japońskie, może niezbyt wykwintne, a dodatkowo przygotowywane w nieeleganckich wiaderkach czy plastikowych pojemnikach, ale nawet w swej prostocie odmienne i przez to ciekawe.


Były makarony soba i udon, smażone krewetki w tempurze, sushi (bardzo dobre i świeże), japońskie ciastka (szczególnie ciastko ryżowe nadziewane słodzoną fasolą było dla mnie bardzo intrygujące), zielona herbata (nalewana z plastikowych kanistrów, z pływającymi wewnątrz torebkami herbacianymi, ale dobra), szaszłyki z kurczakiem, ryż opiekany na grillu, lody z sezamem i z zieloną herbatą, a także mielony lód z sokiem owocowym, deser fasolowy itd. Do namiotów z jedzeniem ustawiały się ogromne kolejki i widać było, że restauracje posyłały co jakiś czas po dostawy, a osobom za ladą aż omdlewały ręce ze zmęczenia.


Dla mnie największą atrakcją i przeżyciem na tym matsuri była możliwość założenia yukaty. Ubierał mnie (i potem rozbierał :-) Japończyk, co było dodatkową atrakcją ^^.


Pierwszy raz miałam na sobie yukatę, i przyznam, wydawało mi się, że w yukacie czy kimonie od razu zrobiłoby mi się słabo z tego powodu, że w tym ubraniu jest wiele wiązań w pasie, i że byłoby mi w nim za gorąco i za ciasno. Okazało się, że yukata jest niesamowicie miła w noszeniu, nic mi nie przeszkadzało, ani wiązania ani rękawy, było mi w niej zaskakująco wygodnie, i najchętniej zostałabym w niej na całe matsuri.


Osoby, które przez cały piknik ubierały i rozbierały uczestników matsuri, wykonywały naprawdę ciężką pracę, szczególnie, że chętnych do założenia yukaty nie brakowało :-). Byłam pod wrażeniem cierpliwości, pracowitości i uprzejmości wszystkich osób biorących udział w organizacji matsuri. A o yukacie teraz marzę i mam nadzieję, że kiedyś będę miała własną :-).


Były także występy na scenie - na przykład inspirowane tradycyjnymi tańcami rybaków z Hokkaido czy do piosenki zespołu AKB48 (zespół Yosakoi) oraz koncert Aralki. Był pokaz japońskiego łucznictwa kyudou (naciągnęłam pod okiem trenera japoński bambusowy łuk i posłuchałam trochę o tej technice łuczniczej), oraz pokaz kendo. Podobno miał być też odegrany fragment "Genji monogatari", lecz jakoś mi to umknęło.

Dzień spędziłam bardzo miło i już nie mogę się doczekać kolejnego tego typu pikniku :-).

12 komentarzy:

  1. Śliczna yukata. Sama wybierałaś wzór?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ^^, były tylko dwie, trzy do wyboru, i tak się złożyło, że ta mi się najbardziej podobała i akurat trafiła na mnie :-)

      Usuń
    2. Jeszcze przydałaby się jakaś ozdoba we włosach ;-)

      Usuń
    3. Nawet myślałam, żeby zrobić sobie kanzashi, ale nie wiem, czy do yukaty nosi się ozdoby we włosach :-).

      Usuń
  2. Teraz to już w ogóle żałuję, że nie mogłam być D:
    Ale w takim razie muszę być następnym razem!!

    ~Ann

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, że nie mogłaś być, ale piknik był warty tego nawet, żeby dojechać spoza Warszawy :-) Już się nie mogę doczekać następnego :-)

      Usuń
  3. Warszawa nie należy do moich ulubionych miast, ale w takich momentach żałuję, że nie mieszkam bliżej.

    W yukacie wyglądasz świetnie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ismara, dziękuję ^^. To było tak, jakby trochę Japonii było w Polsce :-)

      Usuń
  4. Ślicznie wyglądasz w yukacie :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. W kimonie jak pisałam wcześniej na Fecbook'u Ci do twarzy.Branie jak widzę było.A codo ubierania i rozbierania mnie szczerze ubawiło,haha.I ta cierpliwość,uprzejmość mi się bardzo podoba w Japończykach.Mi ta japońska cierpliwość by się przydała.
    Uch,jak zobaczyłabym tyle przysmaków tonie wiedziałabym czego tu spróbować i upić.Zapewne wszystko ;-)
    Pozdrawiam.
    Madzia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Madzia, dziękuję :-). Myślę, że cierpliwość to jest coś, co można w sobie wyćwiczyć :-) Pozdrawiam.

      Usuń

Witam, jeżeli piszesz jako użytkownik anonimowy -
podpisz się w treści komentarza :-) Komentarz pojawi się po zaakceptowaniu ^^

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails