The ability to dream is given to everyone of us in the world. But dreams are not there to be dreamed, but to be realized. This act of realizing a dream is accomplished through one’s strong will and accumulation of actions. If you don’t understand this, dreams will always be something that you simply fantasize about. If you put your mind to it, you can accomplish anything. ~GACKT

4 listopada 2012

Azjatyckie filmy - kilka notek

Wróciłam ostatnio do oglądania filmów, szczególnie z tego powodu, że dostałam ostatnio laptop, który okazał się narzędziem ułatwiającym nie tylko pracę :-). Najbardziej mi się podoba, że mogę go postawić na stole, włączyć film i oglądać go, jednocześnie robiąc origami albo inne papierowe robótki, jak właśnie ostatnio quillingowe kwiatki.

Obejrzane filmy opisuję w filmowej części bloga, czyli Ame to umi kino azjatyckie. A oto najnowsze notki o filmach - jeśli macie ochotę poczytać trochę o tych filmach, zobaczyć zdjęcia czy trailery, zapoznać się z obsadą, kliknijcie w linki, a przeniosą Was do moich notek ^^.

Mizu no onna, 2002, Japonia



Ryo - personifikacja wody i Yusaku, grany przed Tadanobu Asano - ogień. Ludzie żywioły spotykają się w pewnej małej japońskiej miejscowości, obydwoje zaczynają od nowa życie w tym samym punkcie czasu i miejsca - a wyznacza moment ten wyznacza otwarcie przez Ryo niewielkiej publicznej łaźni... Ogień i woda nie są jednak tylko metaforami - a cała opowieść jest realistyczna i nierzeczywista jednocześnie.

Sanjuro - samuraj znikąd, 1962, Japonia



Grupa młodych samurajów postanawia się sprzeciwić korupcji wyższych urzędników rządzących miastem, ale z powodu pochopnych działań i naiwności sama wpada w kłopoty. Nie uszliby z życiem, gdyby nie pewien inteligentny niezależny samuraj o ostrym dowcipie, którego w filmie gra gwiazda filmów Akiry Kurosawy - Toshirō Mifune.



Lata temu, w dawnej epoce, w pewnym koreańskim miasteczku w miejscowej policji służyła pewna dziewczyna - zdecydowanie nierozważna, i jak najbardziej nieromantyczna. Próbując wraz ze swym przełożonym rozwiązać zagadkę fałszywych monet, natyka się na tajemniczego, długowłosego wojownika. Wojownik jest młody, przystojny i bardzo intrygujący...



W czasach, gdy rodziły się legendy, a po ziemi chodzili bogowie i demony, władzę po krwawych wojnach objął ród Heike, skazując na śmierć i wygnanie potomków pokonanego rodu Genji. Nie nastał jednak czas bezpieczeństwa - W Kioto przy moście Gojoe demon zaczął zabijać wojowników panującego rodu, jednego po drugim. Jest to w rzeczywistości opowieść o bohaterze legend japońskich Minamoto no Yoshitsune...

7 komentarzy:

  1. A ja wciąż nie mogę znaleźć czasu na te dwa filmy od Ciebie. W ogolę ostatnio oglądam albo to co się trafi w TV, najchętniej jakieś klasyki, albo jak zajrzę do pokoju brata i akurat coś ogląda.
    Że też masz tak podzielną uwagę ;-) Rozumiem jakby był lektor, ale przecież na napisy trzeba częściej rzucać okiem, by nie umknęło coś z fabuły. Już tak rozumiesz ze słyszenia japoński, że łapiesz jesli nie wszystko to większość?
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Asai, dzięki za komentarz. Jak widzisz, ja dopiero obejrzałam jeden z tych od Ciebie :-). Ale i resztę obejrzę.
      Daję radę patrzeć na napisy i jednocześnie coś robić, po prostu rzucam okiem na ekran, gdy słyszę, że ktoś coś mówi ;-).
      Pozdrawiam serdecznie ^^.

      Usuń
  2. Z wymienionych filmów obejrzałam kiedyś "Gojoe". Pamiętam, że miałam ochotę czasami wyłączyć albo przewinąć walkę :D. Oglądałam na 'raty' i jakoś ciężko mi było powrócić po np. godzinie przerwy do oglądania dalej. Chociaż przyznam, że niektóre momenty naprawdę były niezłe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, podobno w filmie "ginie" ponad 300 osób, sama jatka, choć mnie tak nie ruszało to, że tak się biją, jakoś walki nie odbieram tak źle, jak czasem innych rzeczy. Na mnie jednak trochę przygnębiająco działał ten klimat - mroczny, ciężki, i ci obszarpani ludzie w niedalekiej wiosce, i ci dzicy... i to dziecko. Przygnębiające.
      Ale fabuła kilka razy mnie zaskoczyła.

      Usuń
  3. Najbardziej spodobały mi się 2 filmy:Gojoe i Duelist.Obejrzę sobie,co do Gojoe to ze względu na fantastykę,a Duelist na tego długowłosego pana.
    Madzia**

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, "długowłosy pan" jest najlepszym elementem filmu "Duelist" moim zdaniem, i w sumie można obejrzeć ten film tylko dla niego ;-). Pozdrawiam.

      Usuń
  4. Każdy pretekst dobry,żeby obejrzeć przystojniaków ;-)
    Gorąco pozdrawiam ;-)
    Madzia**

    OdpowiedzUsuń

Witam, jeżeli piszesz jako użytkownik anonimowy -
podpisz się w treści komentarza :-) Komentarz pojawi się po zaakceptowaniu ^^

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails