The ability to dream is given to everyone of us in the world. But dreams are not there to be dreamed, but to be realized. This act of realizing a dream is accomplished through one’s strong will and accumulation of actions. If you don’t understand this, dreams will always be something that you simply fantasize about. If you put your mind to it, you can accomplish anything. ~GACKT

27 kwietnia 2012

Moje rośliny - trujące i "jadalne"

Draceny i ficus beniaminek.
Zainspirowały mnie dwa wpisy - jeden Asai o storczykach, a drugi na blogu Wiewiórki o hoi. Przyjrzałam się wszystkim swoim kwiatom doniczkowym, i stwierdziłam, że mam ich dużo, ale jest to zbiór jednorodny. Wszystkich donic mam prawie 30 w mieszkaniu, ale połowa z nich to epipremnum złociste... które najlepiej u mnie rośnie, i które regularnie przycinam, wstawiam odcięte pędy do wazonów, a potem ukorzenione sadzę w kolejne doniczki... Mam tego całe ściany... Oprócz tej rośliny mam jedną hoję, jedną zielistkę (zieloną), trzy ficusy beniaminki, jednego fiołka afrykańskiego (o białym kwiatach) i pięć donic z dracenami (jest to ten sam rodzaj draceny, rozsadzany z sadzonek, w tym jedna - największa - wisi pod sufitem).

Hoja różowa - Hoya carnosa
(po prawej rozmnażam epipremnum :-).
Wydawało mi się, że nie mam w mieszkaniu roślin toksycznych - których unikałam ze względu na koty, a także naturalnie jakoś mi się nie podobają - nie przepadam za roślinami o mięsistych i ciemnozielonych liściach (hoje, zamiokulkas), liściach z dziurami (jak mają monstery), czy wybarwiające się na żółto, pomarańczowa lub czerwono (krotony, poisencje) i generalnie "straszą" mnie rośliny o dużych liściach (difenbachie, filodendrony).  Poza tymi roślinami wyjątkowo toksyczne są: bluszcz, anturium, kalie, kwiaty cebulowe, oleander. Tak więc tego typu roślin nie mam - poza tą jedną małą hoją rózową, którą mam od 10 lat, i która chyba wyczuwa moje nastawienie, i nie rośnie... Ale żyje ;-) nie lubię generalnie hoi, ale tę moją jednak trochę lubię :-) Stoi wysoko od sufitem i koty nie mają do niej dostępu.

Zielistka - Chlorophytum comosum. Odmiana
o jednolitych zielonych liściach.
Poszukuję odmiany o liściach biało-zielonych.
Z listą trujących i toksycznych roślin można zapoznać się tutaj - ale zauważyłam, że różne tego typu listy nie są za sobą zgodne - być może dlatego, że niektóre są zestawione według toksyczności dla ludzi, inne dla kotów, a inne dla ptaków czy królików... Nie mam więc roślin bardzo niebezpiecznych, ale i te, które mam, nie są jadalne... Na kocim forum jest lista roślin przyjaznych kotom, i wygląda na to, że mam tylko jedną zupełnie bezpieczną roślinę - zielistkę.

Epipremnum - którego mam na metry - pnie się po wszystkich ścianach - i jak się doczytałam, nie należy do roślin bardzo niebezpiecznych, ale ma właściwości drażniące i parzące skórę (podobno takie są wszystkie rośliny, które po urwaniu wydzielają biały sok), tak samo ficusy beniaminki. Groźniejsza podobno jest dracena - ale ten mój gatunek draceny chyba nie jest szkodliwy, bo obie kotki mi niejedną sadzonkę zeżarły...

Epipremnum złociste - Epipremnum aureum.
Jak widać, mam w mieszkaniu niewiele gatunków roślin, i teraz, wraz z wiosną, postanowiłam zadbać o ich większe urozmaicenie. Lubię rośliny raczej takie, które nie kwitną (albo bardzo subtelnie), o jasnozielonych miękkich liściach, takie trawiaste lub o klasycznym kształcie liści, a szczególnie lubię odmiany o biało-zielonych liściach - taki jest jeden z moich fikusów beniaminków, wszystkie 15 donic epipremnum. Dlatego postanowiłam poszukać rośliny, którą pamiętam z czasów szkoły podstawowej (stała na parapetach chyba we wszystkich klasach) - zielistki o liściach biało-zielonych. Była to prawdopodobnie odmiana Vittatum (biały pasek w środku, obwódka zielona), ale oprócz niej szukam odmiany Ocean - ubarwionej odwrotnie - zielone środki liści i biała obwódka). Będą mieszkały w Pokoju Zielonym.

Podobają mi się jeszcze takie rośliny jak bambus i papirus - jednak ze względu na swoją smakowitość i trawiastość niestety nie mają u mnie szans... Kiedyś z nasion wyhodowałam bambusy, ale kot mi je zjadł... Paprotki się nie sprawdziły ze względu na przeważnie za suche dla nich powietrze i Milę, która je bardzo lubiła. Z kolei wszystkie fiołki afrykańskie - miałam ich całą kolekcję - wytępiła Łapka, odgryzając im wszystkie listki.

Z kolei do Pokoju Czerwonego planuję trochę roślin z kolorem liliowym i fioletowym. Na przykład pasiatkę zebrinę, trzykrotkę, ginurę - wygląda na to, że wszystkie trzy są dla kotów bezpieczne.

12 komentarzy:

  1. Dużo masz tych kwiatków jak widzę.Ja wczoraj posiałam kwiatki zza huśtawką.Widać,że u mnie ludzie powoli zaczynają je siać.
    Pozdrawiam.
    Madzia**
    PS.Widzę,że masz samowar w domku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Madzia, a ja dzisiaj posiałam owies (dla kotów) i byczki (aksamitki) do donic. Na razie stoją w domu, ale jak posprzątam balkon, to je wystawię na zewnątrz.
      Tak samowar, bardzo go lubię ^^.

      Usuń
    2. Ja miałam taki samowar w klasie w od języka rosyjskiego w gimnazjum wraz z matrioszkami,ładny był.Robisz w nim herbatkę,czy tylko tak sobie stoi i ładnie wygląda?
      Madzia**

      Usuń
    3. Madzia, stoi sobie i ładnie wygląda :-)

      Usuń
  2. Wow - nasz nazwy roślin, które u ciebie rosną ;-))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Asai, jak nie znałam, to sprawdziłam w Internecie ;-))

      Usuń
  3. An Cafe w Polsce i Adama Lambert z zespołem Queen!Nie wierze!
    Madzia**

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w Krakowie?! no to ja się deklaruję, że jadę ;D
      chumor mi poprawiłaś ;D
      a co do kwiatków to na pewno jednego z tych mam też w domu i wiele innych, a jakby jeszcze policzyć różne gatunki z ogrodu to... nie wiem co ale dużo ich - mama uwielbia rośliny ;)

      Ana ;)

      Usuń
    2. Ana, super, że masz ogród :-). Ja niestety nie, ale cieszę się, że mam balkon :-) Coś postaram się też wyhodować na balkonie :-)

      Usuń
  4. Oj milo mi słyszeć ,ze Ci humor Aniu poprawiłam:)Sama w to nie wierzę!Moje 2 ulubione zespoły.
    Madzia**

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Madzia, to masz szczęście :-) Jedziesz?

      Usuń
  5. Ech Miriel pewnie ,że bym chciała,ale nie mam jak:(Mam pecha do takich rzeczy,bo kurcze jeszcze nigdy nie byłam na żadnym koncercie,nie wiem jak to jest,a chciałabym jeszcze Adaś i An Cafe ,marzenie:)Jakby mnie wywołali na scenę po coś tam,to zemdlałabym ze szczęścia.Moja przyjaciółka była o krok od pójścia na koncert Rammsteina w tamtym roku,ale nie poszła i do dnia dzisiejszego żałuje.Ale powiedziała,ze jak przyjadą to może się walić i palić ,ale będzie.I chyba tak zrobię jak Gackt znowu do nas zawita.A poza tym jestem młoda dużo przede mną,nie martwię się:-))

    OdpowiedzUsuń

Witam, jeżeli piszesz jako użytkownik anonimowy -
podpisz się w treści komentarza :-) Komentarz pojawi się po zaakceptowaniu ^^

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails