The ability to dream is given to everyone of us in the world. But dreams are not there to be dreamed, but to be realized. This act of realizing a dream is accomplished through one’s strong will and accumulation of actions. If you don’t understand this, dreams will always be something that you simply fantasize about. If you put your mind to it, you can accomplish anything. ~GACKT

1 kwietnia 2012

Fight! - czyli relacja z walk

Prawie cały dzień spędziłam dziś na XIV Grand Prix Polski w Walce Wręcz i Grapplingu, czyli zawodach w formule MMA (mieszane sztuki walki) w light contact, a wieczorem na zawodach w MMA full contact, karate i boksie rozgrywanych w oktagonie, czyli ośmiobocznej klatce. Pierwsze zawody, rozgrywane od rana, były w sumie lajtowe, to zaś, co działo się wieczorem, to były walki rzeczywiście emocjonujące, choć i tak krew się mniej lała, niż się spodziewałam... Szczególnie, że bicia po głowie było sporo.

Kibicowałam zawodnikom z klubu Torstar Naczaj Team z Kobyłki, który głównie reprezentowali Czeczeńcy - i mnie nie zawiedli :-) W dzisiejszych zawodach zawodnicy tego klubu zdobyli najwięcej wysokich miejsc - i zrobili na mnie duże wrażenie swoją siłą, sprawnością fizyczną, emanującym z nich opanowaniem, a także wyraźną, niechełpliwą, spokojną pewnością siebie. Gdy już wieczorem, na drugiej części zawodów, siedziałam na trybunach, a na wejście zawodnika z głośników puszczano podnoszącą emocje muzykę, to uświadomiłam sobie, że tę siłę i naturalną pewność siebie widać nawet w sposobie chodzenia tych mężczyzn. Patrzyłam, jak przy dudnieniu muzyki i brawach i gwizdach publiczności okrążają klatkę przed walką, i myślałam sobie - tak właśnie się porusza silny mężczyzna, który jest na tyle silny i sprawny, że nie musi nawet tego pokazywać - jak spokojny tygrys, który nie pokazuje swoich możliwości bez istotnej przyczyny.

MMA light contact.
Wracając do zawodów przedpołudniowych - był to light contact MMA, czyli mieszane sztuki walki w lekkim kontakcie - uderzenia powyżej pasa, walka w parterze z przytrzymaniami. Zabronione: uderzenia z przytrzymaniem, uderzenia w parterze, nokautowanie i dźwignie skrętowe. Były to elementy jujitsu, karate, zapasów, boksu i judo. Stwierdziłam, że można pooglądać, szczególnie, że całkiem efektownie wyglądają kopnięcia i obalenia, a do tego nie jest to formuła drastyczna, raz tylko chyba zawodnikowi poszła krew z nosa.

To, co było wieczorem, to było już zupełnie co innego...

Oktagon.
W oktagonie rozegrano w sumie 10 walk, z czego jedną walkę bokserską i dwie karate kyokushinkai. Pozostałe siedem walk to były walki MMA z pełnym kontakcie, co oznaczało między innymi dozwolone uderzenia w parterze.

MMA full contact w oktagonie.

A mówiąc obrazowo, oznaczało to, że unieruchomiony i przygnieciony na ziemi przeciwnik był po prostu okładany pięściami po głowie i twarzy. Wyglądało to hardcorowo.


Pojedynki MMA wzbudzały ogromne emocje. Cała sala krzyczała, trenerzy czołgali się na zewnątrz klatki przy kracie, wywrzaskując w stronę tarzających się na macie wewnątrz oktagonu zawodników. W środku wokół splecionych, wijących się ciał chodził spokojnie sędzia, i nachylał się na nimi, a wyglądał jak przekrzywiająca głowę czarna wrona. Wokół siatki biegali i czołgali się ludzie, dzieci, które nie chciały odejść, choć je rozpędzała ochrona, fotografowie, inni kibicujący zawodnicy i przyjaciele, a do tego jeszcze dwaj dodatkowi sędziowie. A wszystko to w straszliwym wrzasku, gwizdach, dopingu, przekleństwach i wykrzykiwanych przez trenerów i sędziego komendach. Cała ta chmara przemieszczała się, częściowo na czworakach, lub nawet leżąc w twarzami przy siatce, za przewalającymi się zawodnikami, wokół klatki. Nad tym wszystkim jeszcze rozlegał się głos głównej trenerki klubu TNT i jednocześnie prowadzącej galę, która wołała, by odejść od klatki i usiąść na miejscach... oczywiście bez skutku.



Zawodnicy wykazali się niesamowitą siłą fizyczną i wolą walki, więc każdy pojedynek MMA był równie emocjonujący. Każdy zawodnik wchodził na salę oddzielnie przy dźwiękach swojej muzyki, klatka była zamykana na klucz na czas walki, a podczas zmagań emocje podrywały ludzi z krzeseł na trybunach - dlatego  prawie po każdej walce w MMA organizatorzy zawodów ogłaszali przerwę na ochłodzenie i uspokojenie nastrojów ;-)).

Walka karate w oktagonie.

Nastroje wyciszyły między innymi dwa pojedynki karate, które również odbyły się w klatce, ale wydały się lekkim poklepywaniem stopami po ramionach, i wywołały początkowo jęk zawodu ze strony publiczności. Aha! - pomyślałam - tłum domaga się krwi! ;-)) W końcu to tylko inna skala igrzysk gladiatorów...

Pokaz karate w wykonaniu dzieci.

W przerwach na uspokojenie mogliśmy obejrzeć pokazy technik aikido i pokaz dzieci trenujących karate. Pokaz aikido nie był walką, a zaprezentowaniem technik, dźwigni, przerzutów - z których kilka rozpoznałam jako wykonane przez Gackto w "Bunraku" (sceny podczas walki z "czerwonymi" urzędnikami w biurze i w japońskiej restauracji), szczególnie rzut dwoma osobami przez dźwignię. Grupa prezentująca te techniki ubrana była w czarne hakamy.

Pokaz aikido.

Mimo tych chwil uspokojenia kolejne walki tylko zwiększały temperaturę w hali. Ja dostałam z przejęcia wypieków, tak że jeszcze po przyjściu do domu rozgrzewała mnie adrenalina. Na zakończenie imprezy z głośników popłynęła muzyka na nutę naszych przyjaciół ze Wschodu, a kibice i zawodnicy TNT odtańczyli taniec zwycięstwa, a mieli z czego się cieszyć - dostali dziś niejeden złoty medal :-)


Radość ze zwycięstwa :-)

A jak już siedziałam w domu przed komputerem, i emocje opadły, to sobie pomyślałam - co ja tam właściwie robiłam?... Przecież to jest totalnie idiotyczne, jak się faceci okładają po głowach pięściami... Ale jutro idę i tak na drugą część zawodów ;-).

[Chciałam zauważyć, że jestem totalną ignorantką w temacie jakichkolwiek sztuk walki i widziałam je dziś po raz pierwszy, dlatego proszę mi wybaczyć wszelkie ewentualne pomieszanie faktów, technik i nazw :-).]

17 komentarzy:

  1. Relacja fajna,podoba mi się.Co do MMA to nienawidzę tego,mój brat to lubi ja osobiście nie widzę jak można coś takiego lubić.Objerzałam raz w TV i dziękuję bardzo za takie coś.Beznadzieja i tyle nie wiem co za idiota to wymyślił.Bardziej spodobały mi się aikido i pokaz dzieciaków.Takie rzeczy to ja lubię.
    Madzia**

    OdpowiedzUsuń
  2. MMA jest stare jak świat, to po prostu walka. Jako dyscyplinę sportową traktowali to już starożytni Grecy: http://pl.wikipedia.org/wiki/Pankration

    Nie wiem, co oglądałaś w TV, ale to, co ja oglądałam na żywo, to był pokaz siły i sprawności, ale bez agresji. Wszyscy zawodnicy byli bardzo opanowani, po walce podawali sobie dłonie, a nawet podchodzili do siebie i się obejmowali, poklepywali po ramionach, niektórzy dziękowali przeciwnikom za to, że ci zgodzili się podjąć z nimi walkę.

    OdpowiedzUsuń
  3. Też chętnie bym poszła, choć właściwie wychodzę z takiego założenia jak Madzia: co za cioł to wymyślił? xD O ile boks uważam za strasznie nudny, to chętnie swego czasu oglądałam kickboxing ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tam była jedna walka bokserska, ale dla mnie to nie jest zbyt ciekawe. Kickboxingu nigdy nie widziałam.

      Usuń
  4. Pewnie masz rację.Ale to co zobaczyłam bardzo mnie zniesmaczyło.Ludzie krzyczący,skandujący a tamci się leją niemalże na śmierć i życie.Coś okropnego.
    Madzia**

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, ale z jednej strony to właśnie maja być widowiska... A walka jednak wywołuje duże emocje. Takie zawody, w których by się mieli lać "na śmierć i życie" to by mnie nie interesowały.

      Usuń
  5. no coż bywają kibice mylący oktagon z z boiskiem :( organizator nie ma wpływu na "kiboli" jednak wyraźnie powiedziano by nie mylić miejs - to nie bar

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, pamiętam tę prośbę ze strony organizatorów. Może przydałoby się czasem nie tylko zawodnikom przypominać o zasadach sportowych, ale również i kibicom.

      Usuń
  6. Piękno sztuki walki potrafi być zbeszczeszczona przez palantów o małych móżdżkach ,które spokojnie zmieściły by się od łyżeczki do cukru.
    Madzia**
    PS.Coś źle napisałam zbeszcześcić proszę mnie poprawić jak coś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, z jednej strony walka jest brutalna, nie ma się co oszukiwać. Jest pierwotna. Ale tu to jest sport o określonych zasadach, także bezpieczeństwa, nikt nikogo nie zamierza zabić czy specjalnie skrzywdzić. Takie wołania ze strony publiczności "zabij go!" to świadczą o niezrozumieniu idei sportu.

      Usuń
    2. Wpuścić chamstwo na salony.
      Madzia**
      Ps.Co do sztuk walki to sama mam ochotę się nauczyć.

      Usuń
  7. Takiego wpisu u Ciebie się nie spodziewałam ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Asai, no właśnie zauważyłam, że część osób, którym opowiadam o tych zawodach, patrzy na mnie dziwnie... ;-))

      Usuń
    2. Już nawet myślałam że to z okazji 1 kwietnia taki wpis sfabrykowałaś ;-)

      Usuń
    3. Hehe, to aż tak jest niewiarygodne? ;-))

      Usuń
    4. Tak ;-)
      Zaskakujące. Ale w sumie, pewnie jak czytałam o tym jak działaś młotem i kowadłem, też było - wow.

      Usuń
    5. Ale przecież nie ja się tutaj biję ;-). Zresztą - ja zawsze jestem ciekawa masy rzeczy :-), tylko nie na wszystko starcza sił, czasu i kasy...

      Usuń

Witam, jeżeli piszesz jako użytkownik anonimowy -
podpisz się w treści komentarza :-) Komentarz pojawi się po zaakceptowaniu ^^

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails