The ability to dream is given to everyone of us in the world. But dreams are not there to be dreamed, but to be realized. This act of realizing a dream is accomplished through one’s strong will and accumulation of actions. If you don’t understand this, dreams will always be something that you simply fantasize about. If you put your mind to it, you can accomplish anything. ~GACKT

22 kwietnia 2012

Festyny i zawody jeździeckie

Byłam dziś na dwóch imprezach plenerowych - obu w Gminie Radzymin - pierwsza to były zawody jeździeckie w skokach przez przeszkody i festyn w Radzyminie, a druga impreza do Dzień Ziemi w miejscowości Nadma. Bardzo lubię chodzić na takie festyny, a im mniejsza, wiejska, miejscowość, tym mi się na nich bardziej podoba.


Nową rzeczą, jaką zauważam - i bardzo pozytywną - to, że z biegiem lat tego typu imprezy na świeżym powietrzu są coraz ciekawsze, bardziej atrakcyjne dla całych rodzin, organizatorzy przygotowują więcej zabaw i atrakcji sportowych oraz tradycyjnie przygotowanej żywności, a mniej jest piwnych stolików i straganów z plastikowymi gadżetami-śmieciami. Generalnie na takich imprezach jest coraz przyjemniej - a pamiętam tego typu imprezy sprzed lat, na których głównie lał się browar, podpici panowie i krzykliwe typki szukały podejrzanej rozrywki, a na scenie produkował się zespół disco-polo. Tego już nie ma - przynajmniej w mojej okolicy :-).


Jak więc to dziś wyglądało: w Radzyminie cała impreza zorganizowana była na terenie stadniny - można było obejrzeć konie pasące się wolno i stojące z boksach, jako że były to zawody jeździeckie, to część jeźdźców ćwiczyła, rozgrzewała konie i przygotowywała się do zawodów.


A jeźdźcy byli różni, różniści! - rycerze, a każdy inny, także i krzyżak, kawaleria - ja się nie znam na umundurowaniu, ale jeden oddział kojarzył mi się z latami 20. i czasami bitwy warszawskiej, a drugi z kampanią wrześniową 1939 r. Byli też jeźdźcy w strojach dżokejskich.


Dzieci mogły pojeździć sobie na kucykach, postrzelać z łuku (też sobie trochę postrzelałam ;-)). Pierwszy raz oglądałam takie zawody i zadziwiło mnie to, że każdy koń inaczej biegnie, inaczej skacze, niektóre się bały przeszkód o określonym kolorze, każdy wydawał się zwierzęciem o innym charakterze :-) Próbowałam im robić zdjęcia, jak skaczą, ale tylko kilka mi wyszło w miarę wyraźnie :-)






Na drugim festynie było również ciekawie, była to impreza przyszkolna, zorganizowana w celu integracji społeczności. Tutaj również dzieci mogły postrzelać z łuków, z wiatrówek, pojeździć na koniu, wziąć udział w loterii, a poza tym można było najeść się smacznych rzeczy :-D. Na scenie występował zespół rockowy złożony z młodzieży gimnazjalnej i licealnej. Zabawne było, jak wokalistka, śpiewając piosenkę T.Love o Żoliborzu, tak się przejęła, że publicznie do mikrofonu śpiewa znajdujące się w piosence słowo "pieprzony", że po wyśpiewaniu tego słowa zaśmiała się i zgubiła cały kolejny wers ;-)).

Zdjęcia "historyczne" edytowałam w programie: FotoFlexer.

PS. W dniach 30 kwietnia-3 maja w Warszawie odbędzie się Bitwa Narodów 2012. Rycerskie Mistrzostwa Świata. Normalnie aż przysiadłam, jak się o tym dowiedziałam. Niestety nie będę mogła pójść na to, ponieważ w ogóle nie mam pieniędzy... :-(. A będzie na co popatrzeć...


Info TUTAJ i strona oficjalna.

19 komentarzy:

  1. No to miałaś bardzo przyjemny dzień :) Jako, że mój małż zrobił nam niespodziankę i wrócił z delegacji na weekend, my wczoraj wariacko biegaliśmy za Nuśką po placu zabaw :D
    P.S. Uwielbiam konie, są cudownymi, kochanymi i przyjaznymi stworzeniami :) Do tej pory mi zostało z czasów dzieciństwa- uwielbiam koński pot :) może to też dlatego, że moi dziadkowie mieli konia i długo długo pomagał im w gospodarstwie dopóki nie kupili sobie traktora :) Ściskam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, Nathalienn za komentarz :-) Teraz to tylko aby pogoda ładna była :-). Ja w dzieciństwie tez miałam trochę kontaktu z końmi, ale nie aż tak, by znać konie. Dziadek mi pozwalał powozić bryczką, jak wyjeżdżaliśmy na wieś :-).

      Usuń
    2. Ale miałaś fajnie :) Ja nie powoziłam, koni aż tak dobrze nie znam, wiem za to jak się zachowuje koń, którego bił właściciel. Bał się wszystkiego i strasznie był wyrywny- wcale się nie dziwię. Dziadek był wściekły na poprzedniego właściciela, gdy kupił te mimo wszystko piękne stworzenie. Nie rozumiem takich ludzi...

      Usuń
  2. Z chęcią wybrałabym się na taką "końską" imprezę, ale jakoś nie ma okazji :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kfiatek, teraz pewnie będzie więcej więcej takich imprez, dopiero się zaczynają :-) Pozdrawiam :-)

      Usuń
  3. Zdięcia nie są takie złe.Też bym chciała pójść na to bitwę.
    Madzia**

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Madzia, ja byłam kiedyś na Grunwaldzie :-) Teraz to bym nie pojechała, bo za duże tłumy tam zjeżdżają, a ja nie lubię, jak jest już powyżej 50 tysięcy ludzi.

      Usuń
    2. Ja też niezbyt przepadam za tłumami po kilki chwilach mam ochotę pójść w bardziej spokojne miejsce,ale mogłabym wysiedzieć bo nie wiedziałabym czy za rok też tam będę.Jak by się spotkało miłych ludzi to czas zleciał by szybko.
      Madzia**

      Usuń
  4. Ja ostatni raz na takiej imprezie, a konkretnie gminnych dożynkach byłam w 1 klasie liceum, czyli... prawie 10 lat temu. Jej...
    Więc może rzeczywiście charakter imprez się zmienił ;-) a ja po prostu nie miałam kiedy tego zauważyć ;-))

    Fajnie, że podoga dopisała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Asai, może to też zależy gdzie :-) Może w różnych miejscach jest różnie.

      Usuń
  5. niestety u mnie festyny i itp. wyglądają w ten drugi sposób, browar, idioci, browar, pijani idioci, badziewna muzyka, browar i jeszcze kilku tańczących pijaków.
    zazdroszczę, ja ostatni raz do czynienia z końmi miałam z 3 lata temu i miło wspominam ;)

    Ana ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ana, dziękuję za komentarz. No to szkoda, że u Ciebie tak jest, bo pewnie to odstrasza wielu zwykłych ludzi. Może to jednak zależy, tak jak niżej pisze Ismara, od organizacji imprezy. Jak organizator się postara i zadba o dobrą zabawę, a nie tylko stoliki z piwem, to jest inaczej.

      Usuń
  6. Takie festyny potrafią być bardzo przyjemne, jeśli są dobrze zorganizowane.

    Całą moją uwagę jednak przykuła Bitwa Narodów! Jak ja lubię takie rzeczy! Szkoda, że mam tak daleko, fantastycznie byłoby zobaczyć Rycerza [kolega z roku] w akcji. Eh.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ismara, myślę, że masz rację, że festyny są Ok, jeśli są dobrze zorganizowane, jeśli jest zapewnione bezpieczeństwo, ciekawe rozrywki, coś, co spodoba się ludziom w różnym wieku. Chyba najgorzej wypadają tego typu imprezy organizowane przez samorządy miejscowości - przeważnie na miejskim placu, a obok ogródki piwne.
      Te imprezy, na których byłam, to jedna była na terenie przyszkolnym, a druga na terenie stadniny - więc organizatorzy zadbali o to, by było to kulturalnie i bez zamieszania.

      A Bitwa Narodów! Ach... Może za rok też będzie w Polsce :-)

      Usuń
    2. Dobra organizacja i zaangażowanie xD

      Jak nie w przyszłym roku, to może później jeszcze. Kiedyś muszą tu wrócić :)

      Usuń
  7. Ana u mnie jest tak samo zero klasy i kultury.Nie chodzę jak na festyn jak jest u mnie,nie ma po co.
    Madzia**

    OdpowiedzUsuń
  8. Ciekawie spędziłaś czas :)
    Mnie takie festyny męczą na dłuższa metę - znaczy podoba mi się pierwsze pół godziny do godziny, a potem chce już tylko gdzieś usiąść i mieć spokój, a najlepiej wrócić do domu na kawę ;)
    Ale cieszę się, że Ci się podobało :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiewiórko, dziękuję za komentarz :-). Jak są różne rozrywki, jest co zjeść, co pooglądać - to mi się podoba :-) Siedzenie i kawa też tam zazwyczaj są ;-)

      Usuń

Witam, jeżeli piszesz jako użytkownik anonimowy -
podpisz się w treści komentarza :-) Komentarz pojawi się po zaakceptowaniu ^^

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails