The ability to dream is given to everyone of us in the world. But dreams are not there to be dreamed, but to be realized. This act of realizing a dream is accomplished through one’s strong will and accumulation of actions. If you don’t understand this, dreams will always be something that you simply fantasize about. If you put your mind to it, you can accomplish anything. ~GACKT

25 marca 2012

Rozpoczęcie sezonu łuczniczego^^

Wracam do łucznictwa - nie udało się zimą, choć mój znajomy szukał wcześniej miejsca do strzelania gdzieś w naszym mieście, między innymi w miejscowym klubie sportowym - ale okazało się, że nie ma nigdzie odpowiednich warunków - bo to i musi być miejsce bezpieczne, i o odpowiedniej długości, i raczej wysokie - kto się zna na łucznictwie, albo pamięta z filmów, ten wie, że im dalej od celu, tym strzela się bardziej w górę, a strzała leci po łuku. Zima się skończyła, a my miejsca nie znaleźliśmy. Ale w zimę to pewnie i z siłami byłoby u mnie krucho (męczyłam się nawet pisząc na klawiaturze).

Opuszczona oczyszczalnia pod miastem.

Ale przyszła wiosna \(^.^)/ i mój znajomy znalazł miejsce w sam raz do strzelania w plenerze - jest to opuszczony teren po starej oczyszczalni ścieków na obrzeżach miasta. Jest to miejsce na tyle oddalone od osiedli, a dodatkowo ogrodzone murem, że żadne dzieci ani przypadkowi rowerzyści nie wejdą nam na linię strzału. Dodatkowo budynek oczyszczalni obsypany jest warstwą ziemi, która tworzy wysoką i stromą skarpę - w sam raz na tło dla tarczy. Nie ma ryzyka, że się przestrzeli, że strzała poleci nie wiadomo gdzie i nie wiadomo gdzie trafi.


Oczywiście ze względu na odosobnienie, opuszczone budynki i lasy dokoła, nie jest to miejsce, w którym bezpiecznie jest się kręcić samemu wieczorową porą, ale generalnie w weekendowe przedpołudnia czy wczesne popołudnia i z grupą osób będzie to miejsce całkiem przyjemne, szczególnie, że dosyć przestrzenne. Tak więc po dzisiejszej inspekcji terenu wróciłam do domu i przejrzałam sprzęt, który od dawna stał za meblami lub wisiał na ścianach nieużywany ^^.

Wyżej drewniany longbow, niżej diana firmy Łukbis i pokrowiec.

Łuki wyglądają w porządku - moja diana z włókna szklanego z dakronową cięciwą jest w zasadzie niezdzieralna, drewniany angielski longbow wygląda również w porządku, ale niestety nigdy z niego nie strzelałam, ponieważ okazał się dla mnie za mocny. Mimo że był robiony dla mnie na zamówienie, to ma za mocny dla mnie naciąg - 14 kilo (moja diana ma 12). Umówiłam się ze znajomym, że użyczę mu łuk drewniany, a on się zajmie jego konserwacją (natarcie olejem lnianym lub woskiem). Jeśli łuk po takim czasie stania w mieszkaniu wytrzyma strzelanie i się nie złamie (bo trochę się tego obawiam), to będę bardzo zadowolona, że ktoś z niego strzela, skoro ja nie daję rady.


Cięciwy też są w dobrym stanie, a na pozostałe akcesoria na razie tylko rzuciłam okiem - oceniając na szybko jakość i ilość strzał (dam radę wyszykować dwa komplety), reszta do naprawienia, ale jak się okazało, mam również zapasowe groty, nasadki i lotki, więc jest z czego robić ^.^. Karwasze są, rękawiczki jednak do wymiany, tarcza jest :-)) Jeszcze tylko muszę część tych rzeczy wyczyścić, przede wszystkim odkurzyć, bo na przykład w kołczanie od roku co najmniej nieruszany i zakurzony wisi bagnet ;-). Tak więc - z wiosną robię przegląd broni ;-))

Cięciwa z lnu i dakronu.

24 komentarze:

  1. 'Przegląd broni' brzmi intrygująco xD Już daaaawno nie strzelałam z łuku, od czasów szkolnych właściwie. I prawdę powiedziawszy kompletnie się na tym nie znam. Ja jak miałam okazję to biegałam z toporkiem albo mieczem, ale diabelstwo za ciężkie dla mnie było xD

    Długo zajmujesz się łucznictwem?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałaś może w szkole łucznictwo? Ja przez ostatnie kilka lat nie miałam czasu/siły i miejsca na regularne strzelanie, chyba że na wyjazdach ze znajomymi. Zaczęło się na wyjazdach fanów Tolkiena w Bielawie, ale nawet nie pamiętam, który to był rok, potem przez jakiś czas trenowałam w klubie sportowym w Warszawie - przy grupie sportowej. Oni trenowali łucznictwo sportowe, a ja strzelam z łuku tradycyjnego.

      A gdzie biegałaś z mieczem? ;-)

      Usuń
    2. Tak, ale krótko. Nie jestem pewna czy teraz trafiłabym do tarczy w ogóle xDD

      Mój brat należał do grupy zajmującej się archeologią eksperymentalną, więc całe osprzętowanie leżało u mnie w domu. Mogłam sprawdzić swoje predyspozycje, niestety marne jak się okazało.

      Usuń
    3. Archeologia eksperymentalna - brzmi ciekawie. Myślałam, że może te miecze to na jakimś LARPie czy konwencie fantasy ;-)

      Usuń
    4. Nigdzie w pobliżu nie ma żadnych konwentów. W każdym razie o żadnym nie słyszałam ;)

      W ramach festiwalu archeologicznego i innych imprez odtwarzali bitwy, zdobywanie grodów. Poza tym zajmowali się rzemiosłem [większą część zbroi robili sami] ;)

      Usuń
    5. Ciekawa rzecz :-) Takie historyczne odtwarzanie jest bardzo ciekawe :-) Ja jeździłam na zloty fanów, na których były odtwarzane bitwy z legendarium Tolkiena ;-). No i to rzemiosło, to musiało być coś ciekawego. Mi się marzy, żeby znaleźć czas na trochę kowalskiej roboty, i zrobić coś ładnego :-)

      Usuń
    6. Brzmi ciekawie xD
      Jak uda ci się coś w ramach kowalstwa stworzyć, to się pochwal.

      Usuń
  2. No to gratuluję!Sama mam chętkę do tej dyscypliny.Mieszkam na wsi ,więc miejsce by się znalazło.Hm..co do przeglądu broni to tak fajne zabrzmiało:)Gackt byłby pod wrażeniem:)
    Madzia**

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślisz? To może mu o tym napiszę ;-)))

      Usuń
    2. Napisz,napisz!Będzie pod wrażeniem przecież wiesz jak on sobie ceni sport.A kobieta,która uprawia łucznictwo to nie byle co.Może jeszcze raz Ci odpisze,co?
      Pozdrawiam Madzia**

      Usuń
  3. Tym "przeglądem broni" to mnie rozwaliłaś. G na pewno byłby pod wrażeniem. Ciężko się strzela? Sama przez chwilę trenowałam kung-fu, a właściwie to jego odmianę. Choć zawsze marzyło mi się kendo, może kiedyś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trudno powiedzieć, czy ciężko, bo łuk powinno się dobrać do własnej siły. Łuk tradycyjny jest lekki, to żaden ciężar (sportowe to są ciężkie). Żeby być dobrym, trzeba ćwiczyć, na przykład dać radę strzelić pod rząd z 80-100 razy. To może być wyczerpujące ;-)

      Ja żałuję, że nigdy nie trenowałam sportów walki.

      Usuń
    2. Też chciałam spróbować. Przez pół roku ćwiczyłam aikido xD

      Usuń
    3. O, super, dlaczego nie kontynuowałaś?

      Usuń
    4. Bo możliwość kontynuowania za darmo się skończyła ;)

      Usuń
    5. Ismara, rozumiem... też mi się parę rzeczy tak skończyło :-(

      Usuń
  4. Fajnie, że znowu będziesz strzelać z łuku. Mam nadzieję, że uda się Wam dość regularnie organizować takie grupowe wyjścia, bo ten teren nie wygląda na taki, który można spokojnie odwiedzać samemu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Samemu to nie, chociaż jest tam spokojnie. Nikt się tam za bardzo nie kręci. Może jakiś bezdomny być gdzieś w budynku ewentualnie. Jak oglądaliśmy teren, to tylko było tam dwóch gostków, którzy strzelali z jakiegoś karabinka do tarczy. Mój znajomy dobrze zna to miejsce, bo przychodzi tam dokarmiać psa.

      Usuń
  5. Mi niewiele brakowało do łucznictwa, bo ojciec miał łuk kupić, ale się rozmyślił. To nie był mój pomysł, ale byłam otwarta na propozycję :) No trudno, może kiedyś ;)
    Mi się bardzo podobają rekonstrukcje, ale w zbroi to bym raczej nie dała rady, a i do średniowiecza mnie nie ciągnie za bardzo. Chciałabym się w kawalerię zabawić, bo jeżdżę konno, a w stadninie, w której jeździłam organizują pokazy, więc może się kiedyś załapię :)
    Pozdrawiam, Olga :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To moje strzelanie nie jest związane z historią czy odtwarzaniem, bo ja raczej się inspirowałam łucznikami elfickimi ;-)
      Życzę powodzenia z rozwijaniu jeździectwa ^^. Dobrze jest, jak się znajdzie coś dla siebie odpowiedniego :-).

      Usuń
  6. Och, jak ja Ci zazdroszczę tego strzelania :-)) Też bym chciała. Niestety jestem tak ślepa, że musieliby ewakuować mieszkańców w promieniu kilometra, żebym mogła wziąć łuk do ręki (bo to nigdy nie wiadomo) :-)) Łucznictwo zawsze kojarzyło mi się z klasą, elegancją i ...elfami :-)) Ja co najwyżej mogłabym wykombinować jakiś elficki odziewek (oczywiście pod okiem znawcy tematu) :-))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, nic nie stoi na przeszkodzie, żeby strzelać w okularach czy soczewkach ;-)) (chyba, że i to nie pomaga, no to lepiej rzeczywiście nie bierz się za strzelanie, żeby kogoś nie ustrzelić...).
      A elfi odziewek to można według własnej wyobraźni - na szczęście tu nie ma jakichś specjalnych zasad, takich jak w przypadku strojów historycznych :-)).
      Pozdrawiam.

      Usuń
  7. W domu, lata temu, robilismy łuki i strzały z leszczyny ;-)

    Życzę Ci, aby wiosna dodała Ci sił ;-)

    Asai

    OdpowiedzUsuń

Witam, jeżeli piszesz jako użytkownik anonimowy -
podpisz się w treści komentarza :-) Komentarz pojawi się po zaakceptowaniu ^^

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails