The ability to dream is given to everyone of us in the world. But dreams are not there to be dreamed, but to be realized. This act of realizing a dream is accomplished through one’s strong will and accumulation of actions. If you don’t understand this, dreams will always be something that you simply fantasize about. If you put your mind to it, you can accomplish anything. ~GACKT

8 marca 2012

Relacja z koncertu Kayi i Satsukiego w Poznaniu

Kaya
Na koncert Kayi i Satsukiego pojechałam wbrew zdrowemu rozsądkowi, ponieważ nie miałam prawie wcale pieniędzy, i niemądre było w tych okolicznościach defraudowanie ostatnich pieniędzy na szaleństwo. Ale byłam w ostatnich tygodniach tak strasznie zmęczona, że stwierdziłam, że bez względu na wszystko jadę, bo dobry koncert, wytańczenie się i dużo pozytywnej energii są mi potrzebne dla zdrowia emocjonalnego i psychicznego. I nie żałuję, że pojechałam ^^. Chociaż po powrocie musiałam zająć się od razu pracą i rozwiązaniem kilku zaległych problemów.

Koncert był wspaniały! Ale może na początek o wyjeździe do Poznania :-))

Jak się okazuje już nie pierwszy raz, są w jrockowym fandomie bardzo mili i pomocni ludzie  i między innymi dzięki nim ten koncert był wyjątkowy (^.^). Najpierw szukałam hostelu w Poznaniu i na laście od razu dostałam propozycje kilku miejsc, z których wybrałam hostel przy ulicy Górna Wilda. Sama też zgłosiła się do mnie z lasta Moon-child (Angela) , która zaoferowała, że odbierze mnie z dworca w Poznaniu, pokaże, gdzie mieści się klub Blue-Note i zaprowadzi do hostelu. Byłam zaskoczona, że ktoś zechciał poświęcić swój czas i pomóc mi odnaleźć się w mieście ^^. Bardzo dziękuję Moon-child , bo dzięki niej później sama wiedziałam, jak z hostelu trafić do klubu i wrócić z powrotem. Nie miałam też żadnych problemów z trafieniem następnego dnia po koncercie z hostelu na dworzec PKP.

Satsuki
Hostel zarezerwowałam wcześniej - pokój trzyosobowy, bo umówiłyśmy się razem z Ealin ♥ i Haną . Jak się okazało na miejscu, w recepcji mieli omyłkowo zapisane, że rezerwowałam pokój dwuosobowy... ale nie było problemu z dostawką, a cena od razu trochę spadła, co było nam wszystkim na rękę. Jedyną niedogodnością w hostelu było to, że na kilka pokoi była jedna łazienka, czego nie lubię, ale i tak ogólnie ten hostel zrobił na mnie dobre wrażenie. Następnego dnia po koncercie dziewczyny wyszły około 9.00 rano, a ja postanowiłam pospać jeszcze z godzinę, tak by zdążyć opuścić pokój przed 11.00, gdy kończy się doba hotelowa - niestety zaspałam! Obudziłam się około 12.00, ale pani z recepcji była miła, pozwoliła mi się spokojnie pozbierać i nie zażądała ode mnie pieniędzy za kolejną dobę - za co jestem jej wdzięczna ^^.

Kaya w Poznaniu miał właśnie taki kolor oczu.
Dodać muszę jeszcze, że kolejnym miłym człowiekiem w Poznaniu był pan ze sklepu RockLongLuck, gdzie odbierałam w piątek bilet na koncert Kayi i Satsukiego. Oprócz biletu dostałam pudełko czekoladek ^^. A to nie wszyscy mili ludzie w Poznaniu - nawet barman w klubie BlueNote znalazł dla mnie plakaty, w które mogłam opakować zdjęcie Kayi i Satsukiego, tak by mi się nie zniszczyły w drodze powrotnej. Moje wrażenie z Poznania jest więc takie, że mieszkają tam uczynni i mili ludzie :-) Pewnie nie wszyscy tacy są, jak wszędzie ;-), ale cieszę się, że trafiłam na tych miłych.

Pociąg Ealin i Hany się spóźnił, więc czekałam na nie w hostelu, szykując się do wyjścia. Jak się jednak dowiedziałam od Lladii  smsowo, koncert Kayi i Satsukiego został opóźniony o godzinę (i o godzinę było opóźnione wejście do klubu), więc nie było obawy, że się spóźnimy. Potem trochę żałowałam, że nie było mnie przy podpisywaniu flagi. Niestety też to spóźnienie, jak i przedłużenie potem koncertu (skończył się o północy), sprawiło, że nie spotkałam się z osobami, z którymi umówiłam się mailowo na wywiad. Za dużo miałam przed koncertem na głowie, by zgrać wszystko. Tak samo dziewczyna, od której miałam odebrać różowy wachlarz, zdążyła go przed wejściem do klubu sprzedać innej dziewczynie. Ale nic się nie stało, bo - zbiegiem okoliczności - koleżanka Hany (niestety zapomniałam imię!) miała ze sobą dwa wachlarze - i jeden mi dała :-)) Bardzo dziękuję za ten wachlarz - przetrwał machanie podczas koncertu Kayi, a teraz wisi na ścianie pod zdjęciem Kayi z jego autografem :-)

Zdjęcia Kayi i Satsukiego podpisane przez nich już wiszą u mnie w mieszkaniu w antyramach ^^
Niestety w kolejce pod klubem musiałam przeżyć rozmowy i komentarze antygacktowe, na które nie reaguję już tak intensywnie, jak kiedyś (bo czasem się z nimi zgadzam), ale jednak trochę broniłam Gackto. Zastanowiło mnie to, jak to jest, że masa osób zna Gackto, ale go nie słucha, krytykuje go, a jednocześnie ma wobec niego wysokie oczekiwania - że powinien być wzorem kultury osobistej, zrównoważenia, perfekcjonizmu itp. Zastanowiło mnie to, czy jest jeszcze jakiś inny artysta japoński, wobec którego byłyby tak powszechne wysokie wymagania (i jednocześnie rozczarowanie, że nie okazał się doskonałym półbogiem).

Zdjęcia z koncertu Kayi i Satsukiego z koncertu w Poznaniu - źródło: Kaya Polish Street Team




Koncert rozpoczął Kaya - zupełnie sam na scenie. Właściwie to cieszyłam się, że w tę trasę nie zabrał swoich tancerzy, choć show byłby nieporównywalnie większy ;-). Cała pierwsza część koncertu składała się z występu Kayi - w czarnej pięknej sukience, marszczonych rękawach z falbanami, koronkami, kokardami - wyglądał przepięknie. Niestety nie przebierał się, jak w innych miejscach na trasie, w strój kimono, a bardzo chciałam go zobaczyć w tej stylizacji. Śpiewał wspaniale - wszystkie utwory, które znałam. Kaya ma przepiękny, głęboki, mocny głos, sam jeden na scenie przykuwa całą uwagę, rusza się z gracją i elegancją - po prostu wcielenie piękna! (=^.^=).
Ja nie mam takiej pamięci do piosenek, żeby napisać, jakie były tytuły, ale setlista była wspaniała - lepszej nie można było sobie wymarzyć. Zapowiadając swoją najnowszą piosenkę, z singla nagranego przy współpracy z Hizakim, Kaya powiedział: "My sister Hizaki" ♥ ♥ ♥ ^^. Bardzo często nachylał się do ludzi, wyciągał ręce, a wtedy wszyscy, którzy tylko mogli go dosięgnąć, gładzili go po czarnej rękawiczce, twarzy, raz nawet wydawało mi się, że Kaya się nachylił i kogoś pocałował, a raz, że pocałował kogoś w rękę. Występ Kayi i piski ponad stu kobiet pod sceną - razem robiło to przedziwne wrażenie - biorąc pod uwagę, jak bardzo kobieco prezentował się Kaya... ;-) Wspaniałe było to, że wiele osób miało wachlarze, tak jak się umówiliśmy, którymi machaliśmy przez cały występ Kayi.
Kaya dostał przygotowaną przez fanów flagę z podpisami i maskotkę. Niedużo się odzywał, i jeśli już to raczej po japońsku (że kocha Polskę - to zrozumiałam), a czasem po angielsku ("sękju!" ^^).

Satsuki w Poznaniu. Źródło.
Gdy Kaya zszedł ze sceny, zainstalował się zespół Satsukiego. Nie wiedziałam, czego mogę się spodziewać - ponieważ nagrania studyjne Satsukiego mają dla mnie klimat bardzo delikatny, eteryczny, melancholijny, łagodny. Okazało się, że wersje koncertowe piosenek są mocniejsze, bardziej basowe, a w jednym z utworów zastanawiałam się na serio, czy Satsuki nie krzyczy growlem...? Największe wrażenie zrobiło ma mnie wykonanie dwóch utworów - o których piszę niżej.
Satsuki ujął mnie swoją naturalnością, pięknym uśmiechem, i emanującym z niego spokojem . I muszę przyznać, że Satsuki ma przepiękny głos. Taki głos, że gdy próbuję wyrazić, jakie to wrażenie słuchać go na żywo, to przychodzi mi na myśl, że to tak, jak dostać piękny prezent. Jakbym po koncercie wróciła z Poznania bogatsza o ten głos.

Satsuki podobnie jak Kaya nachylał się do fanów, ale nie tak odważnie. Zastanawiałam się, czy to mu się podoba, czy mu przeszkadza w koncercie - te wszystkie dłonie, które błądziły mu po piersiach i nogach... Wydaje mi się, że dopóki to było delikatne głaskanie, to było OK, gorzej, jak wydawało się, że ktoś go mocniej ciągnie w stronę publiczności, wtedy się odsuwał od brzegu sceny.
Przy "Veil of Maria" zdjął marynarkę i zaczął rozpinać koszulę (jedwabną?). Drobniutki z niego facecik ^^. Ale przeuroczy ^^ . Satsuki w ogóle wyglądał bardzo elegancko. Niestety, nie jestem tego pewna, ale podobno ta marynarka... zniknęła w trakcie koncertu. Jeśli rzeczywiście tak się stało, i jeśli to któryś z fanów ją ukradł, to przykra sprawa. Jesteśmy fantastycznymi fanami, wszyscy artyści są pod naszym wrażeniem, tylko niestety okazuje się, że to właśnie u nas zdarzają się kradzieże - sprzętu i rzeczy osobistych muzyków :-(.
Satsuki również dostał od fanów flagę z podpisami i maskotkę. Wygląda na to, że jeśli naprawdę zginęła mu ta marynarka, to i tak koncert mu się podobał. A najbardziej urocze było to, jak swoim prostym angielskim z niedowierzaniem pytał się nas, skąd my w ogóle znamy teksty jego piosenek??? i to japońskie??? Jego mina i powtarzane "lyrics Japanese?" było przeurocze \(*^.^*)/


Satsuki wystąpił z zespołem w składzie: wokal - Satsuki 砂月, gitara - Reeno (ex.SCISSOR), bas - Ena (ex.HenzeL), perkusja - まさうみ. Gitarzysta Reeno miał długie czarne, niezwykle błyszczące włosy. Tego dnia obchodził swoje urodziny. Po występie Kayi i Satsukiego obaj artyści wyszli razem na scenę, został wniesiony tort ze świeczkami-cyframi  "33" i szampan. Reeno zdmuchnął świeczki, zaśpiewaliśmy mu "Happy Birthday", coś zakrzyknął do nas po japońsku, na co Satsuki zwrócił mu uwagę, żeby mówił po angielsku ;-). Reeno wykrzyknął wtedy coś w stylu "It's my birthday!". Ena zaś miał fryzurę, która mnie zainspirowała, dziś do pracy poszłam w podobnie przypiętych włosach, jak on miał podczas koncertu ;-))

Ena i Satsuki
Okazało się, że "piosenkę o długim tytule", czyli 粒子に溶けて流れる涙と眩暈の葬に乱反射する再生の声, Satsuki wykonał jeszcze piękniej niż brzmi ona w wersji studyjnej . Zaśpiewał ten utwór nie tylko przepięknie i poruszająco, ale również - co mnie zaskoczyło - bardzo zmysłowo, w aranżacji basowych brzmień perkusji i gitar. Ten utwór i "Veil of Maria" to były dla mnie dwie najpiękniejsze piosenki całego wieczoru. Jestem bardzo szczęśliwa, że zdecydowałam się pojechać na koncert Kayi i Satsukiego.


Po urodzinach Reeno zaczął się wspólny występ Satsukiego i Kayi - razem zaśpiewali swoje piosenki. Kaya tym razem wystąpił w białej kreacji - śnieżnobiałej sukni, welonie i pelerynce. Miał też jasnowłosą perukę. Wspaniała była ta ostatnia część koncertu ^^. Na koniec jeszcze Satsuki usiadł przy fortepianie i zaśpiewał "You", sam sobie akompaniując. Było to wyjątkowe i przepiękne wykonanie - wszyscy z nim śpiewaliśmy ten utwór.

Ena, Satsuki, Reeno.
Po zakończeniu koncertu (ja z tego wrażenia nie zauważyłam, ale ludzie pisali, że encore było dwa razy), staff ustawił na sali stolik, przy którym usiedli Satsuki i Kaya. Można było do nich po kolei podchodzić z oficjalnymi gadżetami po autografy. Ja dopiero po koncercie kupiłam dwa zdjęcia - większe Kayi i mniejsze Satsukiego, właśnie na autografy (straszliwie drogie!). Ogromnie się cieszę, że była możliwość podejścia do artystów i otrzymania autografów. Dla mnie to jest niezwykle ważne podejść dosłownie na wyciągnięcie ręki, powiedzieć kilka słów, usłyszeć kilka słów wypowiedzianych tylko dla mnie, uścisnąć dłoń artyście, mieć przez sekundę spojrzenie i uśmiech artysty tylko dla siebie ^^. Jako że (po Versailles) było to moje drugie podejście do muzyków, to udało mi się z każdym spokojnie zamienić po dwa krótkie zdania. Pierwszy był Satsuki, powiedziałam mu, że koncert był wspaniały, odpowiedział chyba "thank you", a potem powiedziałam, żeby przyjechał w następnym roku do Polski, uścisnął mi rękę obiema dłońmi, i podpisał się na zdjęciu .


Kaya siedział obok w białej sukni i welonie - wyglądał przepięknie ^^. Sam od razu podał mi rękę (w białej rękawiczce). Tu już nie do końca wszystko pamiętam, bo mi czas przyspieszył ;-), ale powiedziałam po angielsku do Kayi, jak się podpisywał na zdjęciu, że koncert był wspaniały albo że dziękuję za koncert. Nie pamiętam, co odpowiedział. A jak odebrałam zdjęcie, powiedziałam po japońsku, że Kaya jest piękny, na co Kaya spojrzał na mnie, uśmiechnął się i uroczo powiedział "Arigatou!" ^^ .


Po koncercie jeszcze chwilę posiedziałyśmy w klubie, żeby ochłonąć i ostygnąć po skakaniu i emocjach, a potem piechotą wróciłyśmy we trzy do hostelu. Tam, jak się okazało, wcale nie było nam do spania. Gadałyśmy prawie do rana, głównie, co ciekawe o Dir en Grey i Kyo, koncertach japońskich, teledyskach, oczywiście o Satsukim i Kayi. Po powrocie do domu żałowałam, że nie nagrałam dziewczyn, bo byłaby z tego całkiem ciekawa audycja o Dirach! ;-)) Bardzo dziękuję Ealin  i Hanie za przemiłe towarzystwo i wspólne zachwycanie się artystami :-)) Mam nadzieję, że spotkamy się na kolejnych koncertach .

A to my ^^. Zdjęcie zrobione przez staff Satsukiego po koncercie \(^^)/.
Część osób była na balkonie, a część już w kolejce do sklepiku.
Źródło zdjęcia.
Relacje koncertu Kayi i Satsukiego: relacja Ealin, relacja Lladii.

17 komentarzy:

  1. Naprawdę się cieszę, że tak Ci się podobało i naładowało Ci baterie xD

    Jak czytam sprawozdanie to mam wrażenie, ze koncert był baaaardzo długi ^^ Widziałam zdjęcia sali, malutka. Ale widać z opisu, że dobrze się bawiliście ;)

    Mam jednak nadzieję, że sprawa marynarki to tylko plota albo jakieś nieporozumienie. Eh.

    Niedowierzanie Satsukiego przypomniało mi o zdziwionej minie Miyaviego, jak śpiewaliśmy Selfish love ;)

    A co do G, mam wrażenie że niektórzy zapominają, że to jednak człowiek jest, a nie chodzący ideał świecący przykładem. I LOL, jeśli G nie jest perfekcjonistą, to ja już nie wiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ismara, jestem cały czas w zachwycie nad Kayą i Satsukim :-) Versailles nie słuchałam tyle po koncercie, co teraz ich.
      Koncert zaczął się o 21.00, a wyszłyśmy z klubu po północy.
      No i tak, z Gackto, to chyba tak jest, że wiele osób nie daje mu prawa powydurniać się, gdy innym japońskim artystom wolno...

      Usuń
  2. I to jest relacja na jaką czekałam ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ^^ Asai, mam nadzieję, że nie za długa ;-)

      Usuń
  3. Ten wieczór był całkowicie magiczny i nie powtarzalny. Również mam nadzieję na kolejne spotkanie. A jak tam zdjęcia Hirokiego doszły?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ealin, zdjęcia doszły, dzięki :-) To jest Hiroki z D? Wow, tak, on mi się najbardziej podoba z całego zespołu! ^^. A w ogóle to ma w rysach twarzy coś z dawnego Gackto ;-))

      Usuń
    2. Tak to jest Pan, który stwierdził, że najbardziej lubi kostiumy, które odsłaniają jak najwięcej ciała. Coś Gacktowego hymmm, ciekawe spostrzeżenie.

      Usuń
  4. Widać Cię na tym zdjęciu? przyglądałam się ale nie wypatrzyłam.

    Asai

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na tym zdjęciu z Satsukim jest moja ręka z gacktobransoletką ;-))) A na tym z fanami to już byłam z tyłu, bo pod koniec, jak było encore, to w ogóle wyszłam z tłumu i tańczyłam sobie za ludźmi, tam gdzie było dużo miejsca. Ale jeden z tych wachlarzy tam z tyłu to pewnie mój :-)

      Usuń
  5. jak to czytałam to miałam wrażenie, że tam byłam ;) ale mam pytanie: jak się tam pomieściliście? przecież sala była strasznie mała ;)
    -Ania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ania, klub jest mały, ale i nas było mało. Pod sceną było około 150 osób, a ze 30 na balkonie, więc wszyscy właściwie byliśmy pod sceną, a cała sala była pusta.

      Usuń
  6. Widać ,że koncert był super !Masz szczęście do miłych ludzie,nie ma co.Ech czy ludzie się nigdy nie nauczą,żeby nie brać co nie jest ich?To bardzo brzydko.Na JamePolska przeczytałam recenzje było tam napisane ,ze 3 osoby wtargnęły na scenę chcąc coś powiedzieć do mikrofonu i przytulić muzyków,ale Kaya jak i Satsuki byli zadowoleni,a to się liczy:)
    Madzia**

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tymi trzema osobami to było nieporozumienie, bo facet ze staffu coś tam machał, chyba chodziło mu, żeby ludzie zeszli ze schodów i balkonu i przyszli pod scenę, a dwie dziewczyny chyba zrozumiały, że on je woła na scenę.
      Nie wiem, jak się Kayi podobał koncert, ale Satsuki był na pewno zadowolony :-))

      Usuń
  7. Twoja recenzja obudziła na nowo te wszystkie emocje, które towarzyszyły mi podczas całego koncertu. Tak jak napisałam Satsuki'emu na fb, to była niezapomniana noc ^^ i pozostanie w mej pamięci na długie lata :) Jak sobie przypomne te wszystkie momenty to mam aż wypieki na twarzy ^^ Ale o tym opiszę zapewne w swojej krótkiej recenzji niebawem ;p najciekawsze jest to, że każdy widział i zwracał uwagę na zupełnie inne rzeczy ^^ ale jedno, co nas wszystkich łączy bez wątpienia to fakt, że każdy dał z siebie tyle, ile tylko mógł, przez co był to wyjątkowy wieczór ^^

    Co do Gackt'a. Czasami nie chce mi się już nawet wdawać w takie dyskusje bo i tak znajdą siętacy, którzy go poprostu nie lubią "bo NIE' xDD co przeważnie mnie śmieszy... Bo jeśli kogoś nie lubisz to masz powód tak? Więc podaj jakiekolwiek argumenty a nie odpowiadaj "bo Nie' xDDD i druga sprawa... postrzeganie człowieka jako ideału, którego poprostu nie ma... bo Gack to przede wszystkim CZŁOWIEK z krwi i kości. A więc istota niedoskonała ^^ za co go uwielbiam~! Bo jest poprostu człowiekiem~! Który daje mi tyle różnorakich wrażeń, że gdybym mogła kiedyś stanąć naprzeciwko i coś mu powiedzieć... Poprostu bym go przytuliła mówiąc DZIĘKUJĘ za wszystko ^^ <3 A czasami, kiedy czytam, że był w szpitalu to mam ochotę podejść i kopnąć go w ten seksowny tyłek i wyrazić swoje niezadowolenie.... Bo robi więcej niż powinien... Nadal czekam na drugi koncert z YFC w Polsce :3 w końcu sam nas pytał czy obiecujemy być w Warszawie za rok, nie? :3

    Co do nieporozumienia, pan od technicznego poprostu poprosił by wszyscy podeszli bliżej... a ci z góry zeszli na dół... a że niektórzy najwyraźniej nie widzą różnicy w podejściu bliżej a wtargnięciu na scenę... no cóż... trochę smutne...

    Co do marynarki to naprawdę mam nadzieję, że to tylko plotka.... W przeciwnym razie... osoba, która to zrobiła powinna się wstydzić... bo to już jest przegięcie... co innego, gdyby sam ją rzucił w tłum.

    ~Ania L.

    OdpowiedzUsuń
  8. Co do marynarki to było tak.... Za mną w kolejce po autografy stały dziewczyny, które powiedziały do gościa ze staff'u, który stał obok, że życzą udanej dalszej części trasy (czy coś w tym stylu), na co gościu się rozgadał, że my byliśmy najlepsi, najbardziej szaleni etc. Jednak zaraz dodał, że zaginęła marynarka Satsukiego i to jest naprawdę bardzo niedobrze. Wydaje mi się, że potem widziałam go w tej marynarce na zdjęciach, więc może tylko się gdzieś na scenie zawieruszyła.

    OdpowiedzUsuń
  9. Uwaga!Jeśli,ktoś chce obejrzeć film"Moon child" to na tej stronce można obejrzeć,sama ją polecam.
    http://love-drama.pl/
    Madzia**
    PS.Tak wiem pojechałam z innej beczki,ale jak się dowiedziała(przed chwilunią) to nie mogłam się powstrzymać ,żeby was o tym powiadomić:)

    OdpowiedzUsuń
  10. No przecież Satsuki podczas koncertu marynarkę zdjął i, razem z flagami od fanów, walnął ją gdzieś pod pianino. Była tam jeszcze podczas solo Kayi, dopiero wtedy ktoś ze staffu się zlitował i je zabrał O___o

    OdpowiedzUsuń

Witam, jeżeli piszesz jako użytkownik anonimowy -
podpisz się w treści komentarza :-) Komentarz pojawi się po zaakceptowaniu ^^

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails