The ability to dream is given to everyone of us in the world. But dreams are not there to be dreamed, but to be realized. This act of realizing a dream is accomplished through one’s strong will and accumulation of actions. If you don’t understand this, dreams will always be something that you simply fantasize about. If you put your mind to it, you can accomplish anything. ~GACKT

17 stycznia 2012

I co to ja chciałam...?

Tak, siedzę przed komputerem i zadaję sobie od bliżej nieokreślonego czasu to pytanie... W końcu, parę dni temu, udało mi się skończyć jedno duże zlecenie - ostatnia noc do rana pracy nad zawiłościami, skutkami i przyczynami pewnych wojen na nie najdalszym, za to górzystym Wschodzie. Prawie sama sobie biłam brawo, jak skończyłam. Potem kolejne przepracowane noce - tym razem w związku z bieżącą etatową pracą, opracowywanie materiałów, napisanie dwóch wywiadów... A dodam, że w międzyczasie zarwana noc na gacktowieści - co nie jest takim hop i już. Bo to trzeba pościągać pliki, obejrzeć (najlepiej co najmniej po dwa razy każde video, co dwie sekundy pauza, żeby się przyjrzeć Gackto w innym ujęciu, pokontemplować mimikę, wyraz twarzy, spojrzenie...*^^*), porobić skreeny, popakować je w odpowiednio oznaczone foldery na dysku, wrzucić informację na bloga, skomentować... i noc mija. Na postawione następnego dnia pytanie, co robiłam całą noc, że poszłam spać o 8.00 rano, odpowiedź jest za to prosta: - Gacktowałam... Rodzice skomentowali to tylko wzruszeniem ramion.... (przyzwyczajeni).

Przez kilka dób tak sobie funkcjonuję, budzę się, kiedy się budzę, zasypiam, kiedy chce mi się spać, i tak mi najwygodniej, i na szczęście jakoś daję radę to dopasowywać do pracy. Poniedziałek przespałam prawie cały, część nocy, i wstałam sobie dziś o 4.00 rano. Po tokijsku ;-)). Do pracy na 8.00, kilka godzin roboty, potem do domu i spać. Tym razem nastawiłam budzik - na 17.00, bo na 18.00 musiałam być na konferencji z wojewodą i burmistrzami w zupełnie innej miejscowości. Powrót do domu - 21.00. Do napisania materiał - zastanawiam się, czy cokolwiek robić, zważywszy, że jutrzejszy dzień to 12 godzin nieprzerwanej pracy... Więc może jednak zostawię to na jutro, bo bez względu, czy coś dziś będę jeszcze pisać, czy nie, jutro praca od 8.00 do 20.00...

Na szczęście pomiędzy jedną pracą a spaniem w ciągu dnia dziś nakarmiły mnie Mama Bubka i Babcia Bubka - co naprawdę było wspaniałe, bo gdyby nie to, to bym pewnie zapomniała dzisiaj w ogóle o jedzeniu. Mały Bubek dostał od bratanicy swojej mamy z Korei specjalne pałeczki do nauki jedzenia dla małych dzieci. Coś bardzo pomysłowego! Mały Bubek jest jeszcze naprawdę bardzo mały, ale już wiadomo, że od najmłodszych lat będzie się uczył jeść pałeczkami ;-)) Ja zaś dostałam od Babci Bubka pudełeczko po kremie - bo ładne :-)) - japońskie - z gejszą i kwiatkami sakury. A od Mamy Bubka dostałam japońskie papierki kosmetyczne:

Japońskie papierki kosmetyczne.

Motyw z pudełeczka od japońskiego kremu.

Poza tym byłam z Łapką na wycięciu wystających szwów (te, które są w środku, to mają się same rozpuścić), i kubraczek mam jej zdjąć jutro. Maile od Japończyków czekają, bo z głową, w której tłucze się jedynie pytanie "I co to ja chciałam...?", to się nie da pisać sensownie, uprzejmie, z wyczuciem i na dodatek po angielsku... O, i nawet zdążyłam sobie kupić dziś buty! Żeby jakoś wyglądać u tego wojewody. A buty takie, które się da ozdobić ;-)) A jak je ozdobię, to pokażę na blogu :-))

A w takim stanie umysłu, w jakim jestem teraz, to chyba porobię coś na szydełku... Chociaż biję się z myślami, czy jednak mimo wszystko nie spróbować trochę popracować... (serio).

13 komentarzy:

  1. Prezenty ładne.Nie wiem jak tak na dłuższą metę wytrzymasz z obecnym funkcjonowaniem:(
    Madzia**

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Meriel Mam podobnie po 2 kolokwiach, czuje się jak bym przebalowała na imprezie choć spalam 8 godzin. Tylko muzyka industrial trzyma mnie jakoś na nogach. Dziś ostatnie kolokwium w tym tygodniu, 2 w następnym i jedno 30.01.
      Trzymaj się ^^
      Prezenty śliczne szczególnie pudełeczko^^

      Usuń
    2. Madzia, jakoś sobie, na razie, radzę... Cały czas bym tak nie wytrzymała, ale przynajmniej raz na tydzień śpię po kilkanaście, 20 godzin, i to mnie regeneruje.

      Usuń
    3. Anne, mnie trzyma na nogach guarana ;-) Życzę powodzenia ^^

      Usuń
  2. Normalnie ja się czuję zmęczona czytając, a co dopiero ty ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A co dopiero ja? Dopóki nie narzekam na humor, to jest OK :-) Mnie tak naprawdę wszystko męczy, duże i małe rzeczy, więc w sumie to wszystko jedno, bo tak czy inaczej jestem zmęczona :-)

      Usuń
  3. Miriel to funkcjonowanie jest Ci jak najbardziej na rękę, biorąc pod uwagę, że wolisz funkcjonować w nocy (przez swoje zaburzenie doby), czasem też bym tak chciała w nocy jest ciszej, łatwiej się skupić :) Co do pałeczek dla małego dziecka, to się zdziwiłam i to bardzo, ale zapewne bardzo genialny patent i chętne bym małej coś takiego sprawiła, może znajdę na necie :) Ty cały czas się zastanawiasz, co też chciałaś? A ja cały czas mam wrażenie, że zapomniałam o milionie rzeczy danego dnia! Twój koszyczek jest już w 100% gotowy Miriel, jeszcze Ismary muszę dopracować, ale wczoraj i przedwczoraj padłam jak dętka :( Pozdrawiam i uściskaj kociaczki ;) ja też zapominam o jedzenie 9 to chyba taki odchył bliźniąt).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nathalienn, wiesz, dla mnie najważniejsze jest to, czy jestem efektywna. Jeśli pracuję, jeśli robię to, co sobie zamierzyłam, to te godziny spania, jedzenia czy wstawania są dla mnie nieistotne. A żeby nie zapomnieć o tych wszystkich rzeczach do zrobienia, zapisuję je sobie w takim zeszycie :-) (tyle tych spraw, że kartka nie wystarcza :-)

      Te pałeczki są bardzo fajne, mają takie kółeczka na palce, żeby małe dziecko się uczyło je trzymać.

      Usuń
    2. to ja mam to samo :) jedzenie nie istotne jeśli działam :) a jutro muszę jeszcze więcej zdziałać niż dziś... Muszę znaleźć pralkę jakąś dobrą, bo nasza się rozwaliła :( ja generalnie rzadko coś zapisuję, muszę ćwiczyć pamięć, aby móc działaś na obrotach jak przed ciążą :) czyli nie potrzebowałam nic takiego. miałam rację, że zapomniałam (kupić marchwi na zupę), ale już nadrobione ;) Dzięki za wskazówkę dot. pałeczek :)

      Usuń
    3. Nathalienn, to życzę powodzenia z pralką :-) Ja w niedzielę jadę oglądać płytki na ściany w łazience, sedesy i umywalki ;-) Niestety, żeby mieć siły, trzeba jeść... (sama boleję nad tą koniecznością, ale się tego nie przeskoczy).

      Usuń
    4. To ja trzymam kciuki za płytki, sedesy, umywalki :) To fakt trzeba jeść... szkoda, że człowiek nie może przeprowadzać fotosyntezy ;) Ale coś w tym jest, w to lato nie wygrzałam się na słońcu, bo go nie było dużo i teraz, gdy jest zimna nakładam 2-3 nawet 5 warstwy ciuchów i jest mi tragicznie zimno :(

      Usuń
    5. Nathalienn, dzięki :-) no trzeba jeść, z tym sobie jeszcze nie poradziłam. Ale jakoś w miarę zaczyna mi się układać, jak się nie zmuszam, podobnie jak ze spaniem. Wróciłam dziś wieczorem (wczoraj) z pracy do domu i położyłam się spać. Po półtorej godzinie obudziłam się wypoczęta i wyspana... Więc wstałam i całą noc się zajmuję różnymi sprawami, popisałam maile do Japończyków :-) GACKT ma chyba rację z tym swoim nietypowym sposobem spania :-)

      Trzymaj się ciepło, do wiosny już niedaleko :-)

      Usuń
    6. Ja to już bym chciała ,żeby wiosna nadeszła bo jestem z tej pory roku,chociaż nie mówię ,że nie lubię zimy owszem lubię.Ale tęskno mi do ciepełka.To Gacek też ma nietypowy sposób spania?Nie wiedziałam.Pozdrawiam.
      Madzia**

      Usuń

Witam, jeżeli piszesz jako użytkownik anonimowy -
podpisz się w treści komentarza :-) Komentarz pojawi się po zaakceptowaniu ^^

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails