The ability to dream is given to everyone of us in the world. But dreams are not there to be dreamed, but to be realized. This act of realizing a dream is accomplished through one’s strong will and accumulation of actions. If you don’t understand this, dreams will always be something that you simply fantasize about. If you put your mind to it, you can accomplish anything. ~GACKT

8 stycznia 2012

Łapka w kubraczku

Łapka została wysterylizowana - zbierałam się do tego, by zanieść ją do weterynarza, przez ostatnie dwa lata. Za każdym razem, jak przychodziłam po proszki dla niej na ruję, lekarka mówiła "Pani ją wysterylizuje, bo się rozchoruje od tych hormonów". A te proszki musiała brać, bo inaczej by mi zasikała mieszkanie (czego normalnie nie robi). No i z nowym rokiem, jako że załatwiam teraz wiele zaległych spraw, postanowiłam zanieść ją na operację. Przyznam się, że się o nią bałam.


Po przyniesieniu jej od weterynarza obserwowałam ją całą noc. Była trochę otumaniona i na lekach przeciwbólowych, więc przemieszczała mi się po mieszkaniu to tu to tam, głównie do tyłu. W tym kubraczku i z wenflonem w łapie owiniętym bandażem wyglądała jak siedem nieszczęść. Na dodatek drugą łapkę miała wygoloną do wcześniejszego pobrania krwi - teraz już po trzech dniach zaczęła jej odrastać w tym miejscu sierść, i na drugiej też, gdzie był wenflon.


Na wyjęcie wenflona i zastrzyki poszłam z nią następnego dnia. Dostałam antybiotyki do podawania - i jest z tym cała zabawa. Co 12 godzin proszek - a to niełatwa sprawa kazać kotu zjeść coś, czego on nie chce... Pierwszy poszedł gładko, z serkiem waniliowym. Drugi już gorzej, latałam za nią z łyżeczką z rozdrobnionym proszkiem w jogurcie, a ona w przypływie sił uciekała (na ile mogła) po mieszkaniu, w końcu schowała się w szafce z kuwetami - co miało tę korzyść, że się przy okazji w końcu wysikała (po całej dobie). Dziś popołudniu w kolei była próba przemycenia proszka w kocim jedzeniu. Udała się połowicznie - znaczy jedną połowę Łapka zjadła, a drugą wzgardziła... Wzięłam ją na przetrzymanie głodem - schowałam wszystkie miski z jedzeniem (Mila była niepocieszona), i po jakiejś półtorej godzinie Łapka zjadła drugą połowę karmy z antybiotykiem (w ogóle niewiele je, więc szybko zgłodniała na szczęście).


Najważniejsze, że je, pije, załatwia się i myje - myje nawet kubraczek. Znaczy wszystko w porządku. Wczoraj było przesilenie - w ogóle nie chciała wstawać, więc podawałam jej wodę do legowiska. Takie dwa granatowe posłania kupiłam w tamtym tygodniu w chińskim sklepie. Obie kotki się w nich układają na zmianę (mimo, że są dwa). Myślę, że te środki przeciwbólowe przestały działać, i dlatego przeleżała cały dzień. No ale jak tylko ja się kładę spać (nieważne, o jakiej porze dnia czy nocy), Łapka i tak wstaje i pakuje się do łóżka ;-). A dzisiaj w południe (bo o tej porze w końcu poszłam spać po całej nocy pracy i rysowania), to aż mruczała zadowolona, że w końcu pościeliłam dla niej łóżko :-) Jeszcze tylko tak dwie godziny po antybiotyku podaję jej jogurt - ale jogurt bez proszka to ona chętnie zjada.

14 komentarzy:

  1. Jesteś dzielna Miriel! Dacie sobie radę, niestety ze zwierzakami tak jak z małymi dziećmi konsekwencja i upór no i trzeba przechytrzyć trochę. To dobrze, ze w końcu zdecydowałaś się na zrobienie tego zabiegu swojej pupilce (skoro tak mówił lekarz), mam nadzieję, że kicia szybko wyzdrowieje. Co do tego przesilenia i tego, że leżała non sto, to może być wina środków przeciwbólowych, ale też tego, że zaczęły się jej pewnie szwy zrastać. :) 3 majcie się!

    OdpowiedzUsuń
  2. Z kotami to zawsze łatwiej, a o kotki po takiej operacji trzeba dbać.
    Koleżanka też musiała swojej kotce zafundować ten zabieg ;-) Śmiesznie było jak przychodziła na zajęcia i opowiadała jak to musiała ubrania, torbę i inne rzeczy prać, bo były zasikane ;-) Śmiesznie dla mnie, dla niej pewnie nie ;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jakie gustowne wdzianko ;-) i kolor taki - jakby wiosenny :-)) W dalszym ciągu trzymamy kciuki za szybką rekonwalescencję :-) choć na fotkach widać, że wszystko idzie ku dobremu. Pozdrowionka

    OdpowiedzUsuń
  4. Nathalienn, to Łapka jest dzielna :-)) Z kotami to w ogóle trzeba z wyczuciem (jeśli chodzi o podawanie leków itp.), bo zapamiętują. Mila jak tylko widzi,że dotykam kontenerka, to od razu ucieka, znika w mig, jakby jej nie było - bo ona pamięta, do czego ten kontenerek służy. Dla Łapki to jednak weterynarz nie jest zbyt znany (tylko jak była bardzo mała, to była szczepiona, to tego nie pamięta). Pozdrawiam ciepło ^^.

    OdpowiedzUsuń
  5. Asai, masz rację. Kocurom to się robi szybki zabieg, a kotki to poważna sprawa. A z zasikiwaniem rzeczy przez kotkę w rui to się można zastrzelić. Jak Mila miała niecały rok i dostała ruję, to myślałam, że zwariuję. Mieszkałam wtedy chyba na 8. piętrze, i chciałam wyskakiwać oknem z frustracji. Dwa fotele właściciela mieszkania musiałam wyrzucić na śmietnik i w zamian odnawiać mieszkanie...

    OdpowiedzUsuń
  6. Cat, dziękujemy! Dla mnie to taki trochę lisi kolor - jak patrzę na nią w tym kubraczku to mi przypomina lisa albo jakąś dużą jaszczurkę. Kubraczek jest miękki, rozciągliwy, ze ściągaczami rękawkami. Nie to co parę lat temu (osiem?), jak Mila miała skrępowane ruchy w białym bawełnianym kubraczku, który wyglądał jak mały kaftan bezpieczeństwa dla kotów...

    OdpowiedzUsuń
  7. Mila i kaftan bezpieczeństwa ;-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Asai, jak ją odbierałam od weterynarza, to się mnie spytali: "Pani po tego wściekłego kota?". ^^ Teraz to ona jest spokojna, ale nadal niektórzy się jej boją.

    OdpowiedzUsuń
  9. Biedactwo, a właściwie dwa biedactwa - Łapka po operacji i Ty biegająca za nią z lekami. Szkoda, ze wet nie dał jej długodziałającego antybiotyku, takiego co dają jeden na 3 dni. Fakt, ze trzeba pójść na zastrzyk, ale za to można podać razem i przeciwbólowe. No, ale teraz, po 3 dniach, wszystko jest już "z górki" i niedługo Łapka będzie śmigać jak przedtem. dobrze, ze się zdecydowałaś, bo hormony faktycznie sieją spustoszenie w kocie.

    Życzę dużo zdrowia kubraczkowej koteczce (kubraczek śliczny :) )

    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiewiórko, dziś właśnie zdjęłam Łapce kaftanik - od razu wzięła się za mycie. Wygląda na to, że już wszystko w porządku :-)
      Dziękuję za życzenia i pozdrawiam :-)

      Usuń
  10. Na szczęście wszystko idzie ku dobremu:-) Trzymam za was oboje w kciuki.
    Madzia**

    OdpowiedzUsuń
  11. Dzielna koteczka. A kubraczek faktycznie ładny i jakoś mi się japońsko kojarzy, zwłaszcza, gdy napisałaś, że Łapka przypomina w nim lisa. Lisy w Japonii mają swoje miejsce...

    OdpowiedzUsuń
  12. Żabko, dziękuję za komentarz :-)

    OdpowiedzUsuń

Witam, jeżeli piszesz jako użytkownik anonimowy -
podpisz się w treści komentarza :-) Komentarz pojawi się po zaakceptowaniu ^^

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails