The ability to dream is given to everyone of us in the world. But dreams are not there to be dreamed, but to be realized. This act of realizing a dream is accomplished through one’s strong will and accumulation of actions. If you don’t understand this, dreams will always be something that you simply fantasize about. If you put your mind to it, you can accomplish anything. ~GACKT

30 sierpnia 2011

Zawieszki z fimo i co tam u mnie

Przez całe lata pracowałam, czytając. Efekt był taki, że w pewnym momencie właściwie przestałam czytać, miałam czytania aż nadto, często po ośmiu godzinach czytania nie mogłam patrzeć w domu na książkę. Choć oczywiście bywały wyjątki, czasem książki wydawały mi się na tyle interesujące, że czytałam i po pracy. Jednak trzeba przyznać, że niewiele. Teraz zaś, zmieniwszy pracę, odrobinę się przekwalifikowałam - zamiast czytać będę... pisać. Czym to grozi?... \(6.6)/

Nowe miejsce pracy, nowy rodzaj pracy, zupełnie inna jej specyfika - przechodzę aklimatyzację do nowych warunków, co sprawia, że zagubiona się czuję nawet we własnym mieszkaniu. Są plusy pozytywne, minusy również pozytywne i minusy zdecydowanie negatywne... - do pracy mam 10 minut spacerkiem (a nie półtorej, w porywach dwie godziny, jak przedtem), praca wymaga ode mnie rozwijania umiejętności, uczenia się i przezwyciężania własnych ograniczeń, ale finansowo bez rewelacji. Zmiana jednak bez wątpienia jest zdecydowanie pozytywna. Tylko niestety w tym roku nie mogę sobie pozwolić na lekcje japońskiego... (-_-). Trudno - zamierzam uczyć się sama w domu, książki mam.

Robię eksperymenty z fimo i wychodzą mi jakieś dziwadełka ^^. Oto dwie zawieszki - są całkiem duże. Zaczęłam łączyć różne techniki, próbuję też elementów sutaszu, czyli wszywania koralików w specjalne sznurki, jednak nie mam na razie sznurków sutaszowych, to próbowałam wszywać koraliki w tasiemkę (ale to się niezbyt sprawdza). Niektóre elementy fimo podmalowuję kolorowymi lakierami. Zawieszki podklejone są filcem.

Pierwsze dziwadełko z koralikami (zdjęcia powiększają się po kliknięciu):



I drugie - medalion z wizerunkiem kwitnącego drzewa:



Wygląda na to, że te dziwne ozdoby odzwierciedlają mój dziwny nastrój ;-)

10 komentarzy:

  1. Nom rzeczywiście trochę takie dziwne.Dziwne-oryginalne:)Co do japońskiego nie martw się, moja kupela też nie ma jak na razie uczuć się niemieckiego , więc na razie uczy się w domu z książkami, które jej dałam.Madzia**

    OdpowiedzUsuń
  2. Miriel życzę Ci i trzymam za to kciuki, aby ta praca była dla Ciebie bardziej interesująca i aby napawała Cię radością i spełnieniem, a może jednak okaże się, że kurs japońskiego nie będzie przerwany (różnie to w życiu jest). Widzisz ja już szukałam stażu, a tu się okazało, że nie zdałam egzaminu...

    OdpowiedzUsuń
  3. Pamiętam, jak robiłaś to drzewo - nie spodziewałam się, że wciąż miałaś uturlankę z nim :)Pierwszy medalion kojarzy mi się z miniaturową skorupą żółwia.

    Całe szczęście, że w nowej pracy jest więcej plusów niż minusów, a pracując tak blisko będziesz miała więcej czasu dla siebie lub na ewentualne zlecenia, które może się trafią, a wtedy podreperujesz też i finanse.

    Życzę Ci szybkiej aklimatyzacji w nowych warunkach, przynajmniej takich, byś w domu zaczęła się znów czuć jak u siebie :)

    Uściski :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Madzia, dzięki :-) Też myślę, że będzie dobrze, jak się zorganizuję, to się sama będę uczyć kanji. poza tym ja potrzebuję więcej czasu na naukę, więc pewnie znów bym nie nadążała za grupą, dlatego teraz będę sobie powtarzała cały materiał i utrwalała w głowie i może za parę miesięcy znów będę mogła kontynuować naukę w szkole.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nathalienn, nie zdałaś egzaminu?????? (00) Jak to się mogło stać?... I co teraz? możesz go powtarzać?

    Japoński na razie poczeka, bo po prostu nie mam na niego pieniędzy ;-) Ale to nie jest źle, będę się uczyła w domu :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Wiewiórko, został mi mały kawałek uturlanki z drzewem, właściwie prawie tylko na jeden plasterek. Tak to jest, jak robię coś na żywioł, bez planowania, to mi takie dziwactwa wychodzą. Z fimo podobnie, zauważyłam, że jak lepię bez planowania, to takie dziwne rzeczy się robią. Też mi się kojarzy to z żółwiem :-)) Mam jeszcze dwie inne takie "skorupki żółwie", ale bardziej kolorowe.

    Dzięki :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie mam zielonego pojęcia, co to jest fimo, ale generalnie naprawdę mi się bardzo podoba :D
    może się kiedyś skuszę :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Bólion, dziękuję ;-) Ale te mi jakieś dziwne wyszły, nieładne zupełnie, jakos je przerobię, tylko na razie nie mam pomysłu.

    Fimo to taka modelina, tylko lepszej jakości niż zwykła.

    OdpowiedzUsuń
  9. Przeglądam zaległości i ucieszył mnie ten wpis ;)
    Powoli wszystko zacznie ci się układać.

    OdpowiedzUsuń
  10. Asai, a mnie cieszy bardzo, że znów u mnie piszesz, bo dawno Cię nie widziałam na blogu :-) Dziękuję za komentarze! ^^

    OdpowiedzUsuń

Witam, jeżeli piszesz jako użytkownik anonimowy -
podpisz się w treści komentarza :-) Komentarz pojawi się po zaakceptowaniu ^^

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails