The ability to dream is given to everyone of us in the world. But dreams are not there to be dreamed, but to be realized. This act of realizing a dream is accomplished through one’s strong will and accumulation of actions. If you don’t understand this, dreams will always be something that you simply fantasize about. If you put your mind to it, you can accomplish anything. ~GACKT

15 maja 2011

Zabawki ze szmatek i szydełkowa ośmiornica

Moja Zakokoniona Przyjaciółka dalej robi zabawki. W końcu ją zasypią ;-))) ale niech robi! Ona ma z tego zabawę, i ja też przy okazji - bawiąc się w robienie ramek do zdjęć zabawek. A dodatkowo mogę się pochwalić, że jedną zabawkę dostałam w prezencie - jest to ośmiornica :-) Domyślam się, że jest to aluzja do tego, jak to jakiś czas temu zjadłam w restauracji japońskiej małe baby octopus. Tak więc dostałam przytulankę ośmiornicę ;-)

Oto moja ośmiornica! \(^^)/
(Edit: po konsultacji telefonicznej okazało się,
że to jest raczej sześciornica...)
Dopiero idzie do mnie pocztą,
ale już zawiązałam jej wirtualną kokardkę :-).

A tu zabawki uszyte ze szmatek:



14 komentarzy:

  1. śliczne :) najśliczniejszy to ten kotek/piesek, który śpi (ostatnie zdjęcie). Jadłaś ośmiornicę? A jak Ci smakowała ;) Bo już nie wiem czy czytałam o tym, czy nie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nathalienn, to ostatnie to jest mysza :-))

    Pisałam o jedzeniu ośmiornic w poście o ramenie. Bo jadłam te ośmiornice w ramenie właśnie :-) Dało się zjeść, lepsze niż krewetka moim zdaniem (bo po krewetkach to się pochorowałam i straciłam ochotę na eksperymentowanie z jedzeniem).

    OdpowiedzUsuń
  3. Rewelacyjna mysza. A pytanie - czy Twoja znajoma potrafiłaby zrobić miniaturową wersję Gakuchiego? Wiem, ze ten, którego masz jest jedyny w swoim rodzaju, ale moze byłoby to jakieś wyzwanie - na zasadzie mniejszej wersji, którą mogłabys nosić w torebce.

    OdpowiedzUsuń
  4. Mysza! No tak gUpia ja, jaki kotek ma w szpic pysio ;) A! to już sobie przypomniałam ramen i ośmierniczki :D dziwne :( to te krewetki chyba musiały być nieświeże, albo Twój żołądek powiedział "basta! dość nowości" Bo ja też jadłam krewetki, ale mój żołądek bardzo pochwalił takie nowości :) Życzę Ci, aby Twój brzuszek nie chorował więcej i żebyś mogła do woli próbować azjatyckiej kuchni- wyłączam z tego japońską o rybim posmaku ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. No tak, Nathalienn, chyba one nieświeże były, ale teraz sam zapach krewetek nie jest dla mnie zbyt miły... ;-) Chyba raczej będę jadła po chińsku niż po japońsku ;-) (no ale GACKT też nie jada sushi ;-))

    OdpowiedzUsuń
  6. :) chińskie mniam mniam :D Widzisz jak Gackto nie je to z jednej strony dziwne, ale nie każdy Japończyk musi lubić wszystko co w menu japońskim się znajduje, polskich potraw niektórych nie lubię więc to raczej normalne. Podobno G. lubi kim-chi :D pycha robiłam ale ostre jak diabli ;) A krewetki omijaj z daleka jest masa innych różności :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nathalienn, GACKT nie je sushi, bo nie je ryżu w ogóle... To dziwne, jak na Japończyka, nie? Kiedyś ktoś sobie żartował, że GACKT może być jedynym na świecie Japończykiem, który nie je ryżu :-)
    Ja akurat ryż lubię, tylko nie przechodzą mi przez gardło wodorosty.
    Byłam w ogóle w piątek w chińskiej restauracji i jadłam sajgonkim a generalnie często się stołuję z chińskich barach, bo nie jest drogo i większość mi smakuje.

    OdpowiedzUsuń
  8. Widzisz... zapomniałam, że nie je ryżu ;/ wybacz...Nie jadłam innych wodorostów, w sumie nawet nie wiem ile jest gatunków w sprzedaży, ale nori są dla mnie >mniam mniam< ja kilka przepisów chińskich robiłam, ale zapewne na miejscu i oryginalnie tam są o wiele lepsze, co do sajgonek to robiłam :D pycha miodzio super sprawa :D tylko, że coś chyba nie do końca dobrze zrobiłam bo mi papier ryżowy po włożeniu już sajgonek na głęboki olej puchł. Nie wiem może za mało nawilżyłam papier wodą, albo za mocno wyschły podczas robienia. Ale muszę spróbować jeszcze raz zrobić :D I teraz może mi wyjdą to zamieszczę na blogu :) Ja słyszałam, że w Gdyni jest dobra budka gdzie Chińczyk sam robi makarony itp. i bardzo tanio, ale gdzie mi do Gdyni... :( więc zostaję przy Noodle Hunt raz na miesiąc i tyle, może kiedyś... Na razie łazienka ważniejsza... jutro panowie wchodzą wymieniać rury od pionów. Dobrej nocy i Gacktowych snów ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Nathalienn, dobranoc, ja jeszcze składam origami, ale też już padam spać :-) Dobranoc, i jutro miłego, ciepłego dnia :-) (Vicowych snów!)
    (A u mnie w mieście jest kilka azjatyckich barów, więc mam gdzie jeść ;-))

    OdpowiedzUsuń
  10. Dziękuję :D ale nie pamiętam co mi się śniło :( No u mnie niby też, ale gdzie ja będę jeździć z tym moim małym wichrem ;) Origami, w sumie nigdy nie składałam umiałam łabędzia zrobić, statek, samolocik ;P (tak zeszyt od matmy w LO był bardzo potrzebny). Ale tak to nie wiem czy bym umiała. A tak z ciekawości czym się różni papier do origami? Jest grubszy? (wybacz, za te moje płytkie pytania, ale nigdy nie miałam styczności- bynajmniej tak mi się wydaje). Pozdrawiam! I czekam zaraz pewnie przyjdą u mnie wiercić i tłuc, bo wodomierze już wykręcili, a u góry cicho jakoś się zrobiło...

    OdpowiedzUsuń
  11. Pamietam jak na technice cos takiego robilismy.To sobie z tym nie radzilam a reszte mielismy dokonczyc w domu to oczywiscie brudna robote zostawilam mamie hehe ^^"

    OdpowiedzUsuń
  12. Powinna je zacząc sprzedawać, bo naprawdę fajne są:) W pierwszym momencie jak spojrzałąm na słonia pomyślałam, że jest wypiekany :) hahaha

    ismara

    OdpowiedzUsuń
  13. Nathalienn, nie wiem, czy to ma znaczenie, czy papier nazywa się "do origami" czy nie. Chyba różnica jest taka, że papier do origami jest kwadratowy, a inny to byś musiała sobie najpierw przyciąć. Mi się podoba najbardziej ten ze wzorami japońskimi, choć mam też jakiś niemiecki jednobarwny :-) Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń

Witam, jeżeli piszesz jako użytkownik anonimowy -
podpisz się w treści komentarza :-) Komentarz pojawi się po zaakceptowaniu ^^

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails

Archiwum: