The ability to dream is given to everyone of us in the world. But dreams are not there to be dreamed, but to be realized. This act of realizing a dream is accomplished through one’s strong will and accumulation of actions. If you don’t understand this, dreams will always be something that you simply fantasize about. If you put your mind to it, you can accomplish anything. ~GACKT

11 maja 2011

Odnaleziona bajka z dzieciństwa

Jest taka bajka, którą nosiłam w pamięci, a właściwie ilustracje do niej, przez... 30 lat. Miałam je w głowie: widziałam zielonoszare fontanny, lecz nie pamiętałam treści bajki. Ale klimat - dziwny, senny, zaczarowany, trochę zimny, jak z dziwnego innego świata - pamiętałam. Nie mogłam jednak jej nigdzie znaleźć, ponieważ nie wiedziałam, jaki miała tytuł ani kto ją napisał. Była to jedna z bajek, którą czytano mi w dzieciństwie, której ilustracje zauroczyły mnie tak bardzo, że podejrzewam, że wpłynęły w dużej mierze na moją wrażliwość estetyczną. Myślę, że mogłabym nawet obwinić te ilustracje o to, że rozbudziły we mnie tęsknotę za czymś tajemniczym, czymś zaczarowanym, lecz i obcym, chłodnym, stonowanym kolorystycznie i trochę smutnym. Myślę, że później poznany Tolkien i jego legendarium, "Hobbit" i "Władca Pierścieni", to wszystko ułożyło się naturalnie na tęsknocie za okrytym półmrokiem, monochromatycznym światem fontanny. Śniłam o tym świecie, śniłam o zastygłych fontannach i męczyło mnie to, że nie mogę wrócić do bajki, która wytworzyła we mnie jakiś obraz. Obraz, który w mojej pamięci ewoluował, wzbogacał się i wyznaczał w dużym stopniu to, czego szukałam potem w innych miejscach.

A więc - dziś znalazłam tę bajkę... Jest to "Zaczarowana fontanna" Heleny Bechlerowej. Autorką ilustracji jest Elżbieta Gaudasińska. Bajka została po raz pierwszy wydana w 1977 roku w serii "Poczytaj mi mamo".


Czy jestem rozczarowana? Absolutnie nie! :-) Choć 30 lat przechowywania czegoś w pamięci mogło dużo zmienić i mogło się okazać, że to, co "pamiętam", jest tylko wytworem mojej wyobraźni i tęsknoty za zaczarowanym światem. Książkę znalazłam dziś w empiku, obejrzałam wszystkie ilustracje zadziwiona, że rzeczywiście są szarozielone, rzeczywiście są na nich fontanny i rzeczywiście mają w sobie coś, co znajdowałam na obrazach Henri Rousseau. Czy teraz ktoś rysuje takie ilustracje dla małych dzieci?... (zdjęcia robiłam w empiku telefonem ;-))


Bajka zaczyna się tak:

Była raz fontanna. W samym środku parku tryskała z paszczy wielkiego smoka. Zielony był ten smok, a oczy miał złote. Fontanna widziała wkoło drzewa, które szumiały, szeptały. I wydawało jej się, że sama jest drzewem.
Moje włosy śpiewające,
moje włosy lśnią srebrzyście,
wiatr kołysze gałęziami,
wiatr rozrzuca moje liście...
Tak śpiewała fontanna, a przecież gałęzie to były tylko strugi wody, a liście to krople, które rozpryskiwał wiatr...




Zastanawiam się teraz, czy ta bajka wszczepiła mi pewien szczególny rodzaj tęsknoty i pragnienia, czy może w jakiś sposób pasowała do tego, co mogłam już mieć w sobie?... Jestem bardzo szczęśliwa, że odnalazłam fragment własnej układanki :-) Jednak nie jest to jedyna bajka, którą chciałam odnaleźć - mam w głowie jeszcze kilka i mam nadzieję, że uda mi się je również odnaleźć :-)

11 komentarzy:

  1. Miriel życzę Ci abyś wszystkie swoje bajki z dzieciństwa odnalazła :)
    A tak po za tym ja tej bajki nie znam :( a szkoda... Piękne masz tło na blogu :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wszystkiego najlepszego z okazji Międzynarodowego Dnia Dears. Jak najwięcej muzyki i koncertów wiadomo kogo ^o^

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie znam tej bajki, ale znam ten styl - musiałam mieć książki z ilustracjami pani Gaudasińskiej.

    W tym wpływie czytanych we wczesnym dzieciństwie bajek na późniejszy gust literacki musi coś być, bo pamiętam, że miałam książkę o ludzikach Tapatikach, które żyły na innej planecie i przyleciały z niej odwiedzić Ziemię. Myślę, że wtedy zaczęła się moja miłość do literatury sf ;)

    Moje "Tapatiki" były ilustrowane w bardzo podobny sposób - może to ta sama ręka?

    OdpowiedzUsuń
  4. A moze jedno i drugie? Z jednej strony, to że dziecku podobaja się określone ilustracje i baśnie, a inne nie, juz sygnalizuje pewna wrodzona wraźliwość, moze dana czy oddziedziczoną, może nabytą w najwcześniejszym okresie dzieciństwa, którego nie pamiętamy; z drugiej wrażenie, jakie robi dobra ciekawa ilustracja, czy nietypowa historia, zostaje. Moze i to, i to?

    OdpowiedzUsuń
  5. Znam ten typ ilustracji, też miałam książkę ilustrowaną przez panią Gaudasińską.
    I teraz po Twoim wpisie zastanawiam się, czy moje upodobanie do science fiction nie zaczęło się dzięki tej książce. Tapatiki, bohaterowie bajki, mieszkali na innej planecie i postanowili polecieć na Ziemię szukać swoich korzeni.Ich planeta była dziwna i rządziła się innymi prawami - może dlatego tak spodobała mi się "Diuna", kiedy już byłam dorosła?

    ps. Blogger sam oddał mi wpis o zmianach, ale raz jeszcze dziękuję za pamięć :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ach, to były ilustracje Gaudasińskiej? Pamietam, ze bardzo lubiłam "Tapatiki", aczkolwiek ilustracje nie podobały mi się.Moze po prostu inaczej wyobrazałam sobie zawsze i Tapati i Tapatika - choć Dziadek i babcia byli ok. Ale zastanawiam się, czy chodzi o te same ilustracje, bo ja mam wydanie chyba z 85 roku?To była czarno-biała grafika? To wydanie tapatików z kolorowa okładką (na pierwszym tomie pojazd Tapatików, na drugim nie pamiętam co)? Czy jakieś wcześniejsze? Bo możliwe, że mówimy o różnych ilustracjach i różnych wydaniach? Ale te tutaj, do bajki o fontannie, podobają mi się, choć z samą bajką nigdy się nie zetknęłam. Nie wiem, czy ona nie ilustrowała jeszcze czegoś - pamiętam pare książeczek z dzieciństwa z podobnymi ilustracjami, własnie w typie Russeau, ale nie jestem w stanie przypomnieć sobie grafika.

    OdpowiedzUsuń
  7. Tak z ciekawosci (pytanie do ame to umi:)), czy pamiętasz jeszcze jakies ulubione ilustracje z dzieciństwa w bajkach? Czy rozumiem, że bedziesz w stanie cos więcej powiedziec o ulubionych ilustracjach i opowieściach dzieciństwa, kiedy poszperasz i wyszukasz wszystkie, czy tylko częsć tych zagubionych i w czasie i w pamięci:)?
    A swoją droga ciekawe, jak takie bajki z dzieciństwa , na równi u niektórych z ilustracjami, wpływają na późniejsze zainteresowania literackie (jak u wiewiórki:)). Zaczynam się zastanawiać, czy i jak na mnie wpłynął "Król kruków" i czy nie przyczynił się do sympatii do Tolkiena ...:P

    OdpowiedzUsuń
  8. Wiewiórko, a ja nie znam Tapatików i nie słyszałam o nich. Teraz zastanowiło mnie, skąd mi się wzięło moje zainteresowanie sf. Najwcześniejszy kontakt w sf to u mnie rzeczywiście wczesne dzieciństwo, ale nie bajki, tylko "Fantastyki", które przewracały się w moim domu, bo kupowała je mama, miłośniczka sf i Lema. Więc ja odkąd nauczyłam się czytać, to czytałam sf... :-)) W podstawówce Lema, "Fantastyki" od deski do deski, różne powieści sf z lat 80. Niektóre opowiadania pamiętam do tej pory :-))) Była taka seria wydawana w latach 80. "Stało się jutro". Te opowiadania były dla mnie jak objawienie, rozszerzały sposób myślenia i stawiały pytania, he,he, to była wczesna podstawówka, a wydaje mi się, że odpowiedzi na nie szukam nadal... ;-))

    OdpowiedzUsuń
  9. Żabko, może tak być, że wybieramy od samego początku to, co jest nam bliskie, a potem to znów na nas wpływa... Tylko skąd niby pięcioletnie dziecko może już coś lubić bardziej a coś mniej? Dlaczego coś już wywołuje tęsknotę i zachwyca, a coś innego nie?

    Jest jeszcze jedna bajka w mojej pamięci, którą pamiętam w podobny sposób. Wydaje mi się, że ilustracje były w podobnej szaro-zielonej kolorystyce, był w tym jakiś smutek (tak, to jest właśnie to, co potem zachwyciło mnie u Tolkienowskich elfów), i ten Rousseau'ski styl malowania roślin - wyraźnymi liniami, to światło zdające się nie mieć żadnego konkretnego źródła - wydobywające się jakby z roślin. Wydaj mi się, że była tam taka ilustracja takiej barokowej zielonej panienki, bardzo małej, w szerokiej barokowej sukni na stelażu, ale ona chyba była taka mała jak Calineczka... I pamiętam jeszcze karetę. Ale to wszystko może być wytwór mojej wyobraźni i przekształcona pamięć :-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Miałem "Fontannę" i jeszcze "Bajkę ze znakiem zapytania", "Dla Piotrusiów i dla Piotrów". To były lata 70., a ja jestem z 1972.

    OdpowiedzUsuń
  11. To w EMPIK-u są książeczki "Poczytaj mi mamo"? Wznawiają to? Koniecznie muszę sprawdzić.

    OdpowiedzUsuń

Witam, jeżeli piszesz jako użytkownik anonimowy -
podpisz się w treści komentarza :-) Komentarz pojawi się po zaakceptowaniu ^^

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails

Archiwum: