The ability to dream is given to everyone of us in the world. But dreams are not there to be dreamed, but to be realized. This act of realizing a dream is accomplished through one’s strong will and accumulation of actions. If you don’t understand this, dreams will always be something that you simply fantasize about. If you put your mind to it, you can accomplish anything. ~GACKT

12 kwietnia 2011

Koncert Miyaviego w Gdańsku

W niedzielę w Gdańsku byłam na koncercie Miyaviego! To mój drugi świetny japoński koncert i drugi wspanialy japoński wykonawca, jakiego widziałam na żywo :-)

(Zdjęcie: Studiolinnenn).

Miyavi!!! ♥ ♥ ♥ - I love you Poland!!! ♥ ♥ ♥


Koncert był wspaniały, bardzo dobry, świetnie skomponowany (układ piosenek itp.) i do tego bardzo dobrze się bawiłam :-) Pisać o nim będę po kolei i na raty, w takim tempie, jak będę zbierała videa i myśli :-))


Niestety nie widziałam, kiedy robili te zdjęcia z kartkami... (już wiem, ludzie byli wcześniej, wygląda na to, że byli wpuszczani przed 19.00, jak ja byłam na 19.00, to już chyba większość była w środku). Pogoda była wietrzna i było pochmurno, zimno. Wejście do Centrum Stocznia Gdańska - okropne - jak wejście na śmietnisko, normalnie trzeba było deptać po śmieciach, wstyd. Miejsce, w którym odbył się koncert, to jedyny minus całej imprezy - szatnie za kratami z trzema małymi okienkami, na sali koncertowej nierówna podłoga, na której można się było potknąć skacząc i tańcząc przy falującym tłumie. Po skończonym koncercie zamknięte toalety przy wyjściu z klubu... 

What a Wonderful World:


Przyjechałam do Gdańska w sobotę, czyli dzień przed koncertem. Weekend był dla mnie podwójnie atrakcyjny - jedna atrakcja to była wizyta u przyjaciółki, a druga - koncert Miyaviego. Cieszę się też, że przy okazji koncertu spotkałam kilka osób poznanych na blogach :-) Mam nadzieję, że wszyscy dobrze się bawili na koncercie i wrócili do domów zadowoleni :-) Ja się ciesze, że Miyavi był w całkiem dobrej formie :-) Chociaż w czasie koncertu powiedział, że tej nocy w ogóle nie spał, a po koncercie wyjątkowo nic nie napisał na Twitterze, musiał po prostu paść. Dopiero później napisał:


Torture:


W holu klubu osoby ze staffu Miyaviego sprzedawały gadżety (koszulki, plakaty, ręczniki, bluzy), a także zbierały do pudełek pieniądze na pomoc dla Japończyków dotkniętych skutkami trzęsienia ziemi. Na swojej stronie internetowej Miyavi napisał:


All donations made during the current MIYAVI tour will go to the Japan Red Cross Society. If you want to donate at a later date, or donate directly to a charity in Japan, we recommend the Japan Red Cross Society as it is an internationally recognised and highly reliable organisation.

Tak jak na innych koncertach z tej trasy, Miyavi w środku koncertu poprosił o minutę ciszy. Powiedział o tym, że gdy Japonię dotknęło trzęsienie ziemi 11 marca i następnie tsunami, katastrofa dotknęła jego rodaków, a on mimo wszystko wyjechał w trasę koncertową do Europy, zostawiając przyjaciół i rodzinę w kraju, który teraz przeżywa taki ciężki czas. Dlatego poprosił o modlitwę za Japonię w czasie tej chwili ciszy.

Zdjęcie: Studiolinnenn

I rzeczywiście na długą chwilę zapadła w sali koncertowej całkowita cisza (chociaż na początku nie wszyscy chyba zrozumieli, o co Miyavi prosi) (niestety, ale Japończycy cały czas są dotykani trzęsieniami ziemi, po głównym trzęsieniu ziemi z 11 marca nastąpiło około tysiąca wstrząsów wtórnych, dziś popołudniu i dziś rano było znowu silne trzęsienie ziemi w rejonie Fukushimy, również wczoraj... i parę dni temu...). Po tej właśnie modlitwie Miyavi zagrał przejmujący utwór "Gravity":

Gravity:


Miyavi nie tylko dał świetny koncert, ale również świetnie wyglądał (*^-^*). Przepiękne zdjęcia Miyaviego z gdańskiego koncertu można obejrzeć tutaj. Są przepiękne! ♥ ♥ ♥

Zdjęcie: Studiolinnenn

To jeszcze dodam parę słów bardziej od siebie :-)

Cieszę się bardzo, że byłam na tym koncercie, bo Miyavi jest po Gackto drugim muzykiem, którego nie tylko lubię, ale realnie słucham. Koncert był przede wszystkim przeżyciem muzycznym - był dźwiękową, hałaśliwą, gitarową ceremonią - przejmującą do szpiku kości, świdrującą w bębenkach uszu, oszałamiającą sprzężeniami, piskami gitary, zachrypniętym krzykiem Miyaviego - kto lubi muzykę gitarową, wie, że w takich dźwiękach można się zatracić. Podczas całego koncertu było dużo przestrzeni muzycznej, instrumentalnej, zamieniającej się chwilami w hipnotyzujący elektryczny rytm techno, który wydawał się wykraczać poza zwykłe ramy czasu. Utwór trwał, zmieniał się, cichł, zamieniał się w transowy pozaczasowy dźwięk, potem wracał, znów stawał się piosenką. To sprawiało, że koncert muzycznie naturalnie falował, a ludzie reagowali na te zmiany rytmu i nastroju - skakali, tańczyli, machali rękami na boki, lub klaskali, wyciągali dłonie do góry lub złączali je, tworząc znak serca.

Stałam od sceny raczej dalej niż na środku tłumu, ale widziałam Miyaviego bardzo wyraźnie. Wyglądało na to, że tak od połowy tłum się bardzo zagęszcza, ludzie napierają na siebie i jest duży ścisk. Tym razem postanowiłam jednak się nie sponiewierać, bo wiem, że w takim bardzo ściśniętym tłumie ktoś, kto nie ma siły skakać, gdy reszta skacze dokoła - ma prawie zrywane ubrania i poobijane żebra. Na coś takiego mogłam się zdecydować na koncercie Gackto, ale stwierdziłam, że są więksi fani Miyaviego ode mnie, więc niech oni się pchają pod scenę ;-) Generalnie opcja taka, że 1000 osób chce być jednocześnie pod sceną, prowadzi czasem do sytuacji krytycznych ;-).

Tam, gdzie ja byłam na koncercie, ludzie się świetnie bawili, tak samo skakali, tańczyli i machali rękami, jak z przodu, ale nie stałam ściśnięta jak sardynka i miałam cały czas dużo powietrza do oddychania. Cieszę się bardzo z tego, że mogłam się wyskakać, wykrzyczeć i nie robiło mi się słabo. Wytrzymałam cały koncert tańcząc, skacząc i machając rękami - a trwał on całkiem długo, prawie dwie godziny.

Miyavi był wspaniały, ale też miał mądrze ustawiony koncert (nie to, co GACKT, trzeba przyznać, który prosił się o karoshi na scenie), bo nie rzucał się jak opętany, tylko skupiał się przede wszystkim na grze, śpiewaniu i kontakcie z publicznością. Czasem też grał, siedząc, czasem schodził ze sceny i zostawiał na chwilę publiczność ze swoimi muzykami, widać było, że dobrze rozkłada siły na te całe dwie godziny. Podobnie jego zmiana image'u też sprawiała, że główną treścią koncertu była muzyka - to już nie był visual. Żadnej scenografii, Miyavi bez kolczyków, bez kolorowego makijażu, cała oprawa zdawała się czarno-biała, nieprzykuwająca uwagi. I na tym tle każdy dźwięk był bardzo wyrazisty, i śpiew Miyaviego i gitara, a także fani śpiewający razem z Miyavim jego piosenki :-)

Genialne było "Selfish Love". Jak cały tłum śpiewał z Miyavim po japońsku, można posłuchać tutaj:



Artykuły o koncercie Miyaviego w Gdańsku:

"Jarek Kowal: Miyavi był naszym największym sukcesem" - mmtrojmiasto.pl

"Miyavi w Gdańsku: Setki fanów z całej Polski i doskonała zabawa [zdjęcia]" - mmtrojmiasto.pl

"Miyavi w Gdańsku: Sceniczna bestia zagrała genialny koncert" - mmtrojmiasto.pl

"WHAT'S MY NAME? WORLD TOUR 2011: MIYAVI po raz pierwszy w Polsce" - JaME World


Miyavi zamieścił na swoim koncie na youtubie filmik z Polski! Podobało mu się! Słychać jak śpiewamy (*^-^*)

A tutaj! Niesamowicie to wyglądało od strony sceny!
WE LOVE YOU FROM POLAND

46 komentarzy:

  1. Hehehe, w ogólnym rozrachunku wszelkie minusy znikają xD Ogromnie się cieszę, że zmieniłam zdanie co do koncertu, bo nadal nie mogę opanować zaciesza na samą myśl o całym wydarzeniu <3

    ismara

    OdpowiedzUsuń
  2. Ismara, widziałyśmy się tylko przez chwilę, ale się ciesze :-) Jak dla mnie to był bardzo dobry koncert :-)

    A w ogóle to szkoda, że nie masz swojego bloga, bo tak bym mogła "odwdzięczać się" komentarzami :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. No szkoda, ale tłum z szatni mnie porwał xD
    Ja jestem po prostu zachwycona. Tak jak Miyavi był dla mnie neutralny, to koncert zmienił moje podejście o 180 stopni, hehe. Zwłaszcza, że nadal jestem pod wrażeniem ogólnego zachowania fanów.

    Ehhh......ja i blog chyba mijamy się z powołaniem. Częstotliwość wpisów na lju mówi sama za siebie ^^'

    ismara

    OdpowiedzUsuń
  4. Cieszę się, że tak dobrze bawiłaś się na koncercie.
    miłego dnia :)

    ps. ładne kwiatki zwieszają się u Ciebie po bokach i kokardka po prawej jest taka słodka ^^
    ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Koncert byl po prostu niesamowity... Dla mnie pierwszy taki, po którym mam tak dużo wspomnień ^^ I chociaż miejsce koncertu na prawdę idealne nie bylo, to przstalem się tym przejmować jak tylko zobaczylem emocje wszystkich jeszcze przed wejsciem na sale... nie ważne gdzie zagral... ważne jak ^^

    A te minusy o ktorych wspomnialaś na prawdę kompletnie znikają w moich oczach wśród calego występu i zachowania fanów...

    Obawialem sie wielkich pisków w trakcie piosenek, ale na prawdę sie zaskoczylem... mialem wrażenie, że Miyavi moze zrobić z nami co tylko chce, bo wszyscy bardzo szybko podlapywali Jego pomysly ^^ No i to Selfish Love <3 ^^ (Tylko jak dla mnie to zamiast Freedom Fighters mógl zagrać Itoshii Hito albo Aishita Genki ni Nare... ale na co tu narzekać?! :D)

    OdpowiedzUsuń
  6. ja nie ogarniam jeszcze :) nie czytałam Twojego wpisu, dopiero przeczytam jak zamieszczę swój. Płaczę co jakiś czas od czasu po koncertowego i tak jakoś nie jestem w stanie wrócić do normalności i się z tego wszystkiego otrząsnąć... z resztą na samym początku powiedziałam Ci zdanie na temat Miyaviego, które chyba mówi wszystko... P.S. Dziękuję, że chciałaś się ze mną spotkać :) i wybacz za moje gadulstwo ;P

    OdpowiedzUsuń
  7. Ismara, ale biorąc pod uwagę, jak mimo wszystko często się odzywasz w sieci, to wygląda na to, że się dobrze w niej czujesz :-) Ja zachęcam do wypróbowania na blogspocie, bo można ciekawiej spersonalizować wygląd i - moim zdaniem - łatwiej się pisze niż na LJ. :-)

    Od kiedy zaczęli wpuszczać do klubu? Chyba jednak przed 19?

    OdpowiedzUsuń
  8. Wiewiórko, napisałaś, że kokardka jest słodka! (*^.^*)!!! ♥ Dziękuję za komentarz :-) Myślę, że przede wszystkim dobrze się bawiłam, bo tym razem nie pchałam się pod scenę ;-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Kanarek, dzięki za komentarz :-) Super, że podobał Ci się koncert, w ogóle z zaskoczeniem zauważyłam, że było sporo facetów na koncercie! Mi szkoda, że nie było "Moon", bo na to czekałam, i na "Senor, senor, senorita", no ale trudno. Super, że było "Selfish love", to było rewelacyjne, i bardzo się cieszę, że ten utwór usłyszałam na żywo :-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ale jakoś organizowanie własnych myśli w większe wypowiedzi średnio mi wychodzi. Ale nie mówię 'nigdy', może kiedyś spróbuję ;)

    Mhm....tak jakoś przed 19stą...ok 18:35 może....

    ismara

    OdpowiedzUsuń
  11. Miriel, ja też żaluje, że nei bylo "Senor, Senor, Senorita"... mialem cichą nadzieje, ze to zagra, choc można bylo spodziewać się, że nie :)

    A koncert chyba nie mógl się niepodobać, jeśli tylko bralo się w nim czynny udzial... od wielu osób slyszalem potem, że wcześniej Miyavo byl dla nich takim neutralnym artystą, że polechali na koncert, bo pierwszy raz zagral w Polsce... ja sam tak zrobilem. A koncert zmienil wszystko :) Ta najnowsza plyta podoba mi się najbardziej ze wszystkich, jest najbardziej muzyczna :) Miyavi juz nigdy nie bedzie dla mnie taki jak wcześniej :D (w tym pozytywnym sensie)... nawet wygladem na calej trasie pozytywnie mnie zaskoczyl. Ten zlagodzony wizerunek przyciąga większą uwagę do muzyki a nie tylko do podziwiania zajebistej fryzury i makijarzu :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Oj tam minusy. :P (Choć co prawda zachowanie fanów przed koncertem [podchodziłam pod klub 3 razy] było um... średnie). Osobiście cieszę się z Selfish Love i What a wonderful world. <3
    A tak odnośnie samego Meeva, podczas wejścia i pierwszych 3 piosenkach widać po nim było zmęczenie, wyglądał na strasznie nieswojego... I nie dziwię się, że padł i spał po koncercie, bo pot lał się z niego strumieniami od 5 piosenki. (1 rząd pozdrawia ;P) I zgodzę się, świetnie wyglądał. <3 No i Bobo też <333 :P

    PS *jupi* nareszcie udało mi się dodać komentarz z konta ljowego ^.^

    OdpowiedzUsuń
  13. Fajnie, że Miyawi potrafił zrobić coś dobrego, nie odwołał koncertów, prosił o minutę ciszy, zorganizował akcję charytatywną- duży szacunek dla niego. Fajnie, że koncert Ci się podobał Miriel :)

    OdpowiedzUsuń
  14. ;D
    Cieszę się, że udało nam się być tam razem. Nacisk na BYĆ i RAZEM :)
    Żeby wszystkie koncerty, które nas czekają takie były :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Nathalienn, a ja jeszcze dopisałam do wpisu tak bardziej od siebie, moje wrażenia z koncertu. Ciekawa jestem, jak Ty opiszesz swoje :-) Ale mam nadzieję, że mimo płakania jesteś zadowolona, i zakładam, że to płakanie ze wzruszenia i szczęścia :-)

    Twoje "gadulstwo" było bardzo sympatyczne :-)) Też się cieszę, że się spotkałyśmy. Pozdrawiam serdecznie i czekam na Twoją relację z koncertu :-)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ismara, a mi się wydawało, że mieli wpuszczać o 19.00, dlatego byłam pod klubem o 19.00, a tu się okazało, że już te tysiąc osób było w środku i dlatego się zdziwiłam. Ale było dosyć zimno, więc jak czekałam w kolejce do wejścia, to i tak przez ten kwadrans czy pół godziny dosyć zmarzłam, więc w sumie nie żałowałam, że nie byłam wcześniej.

    OdpowiedzUsuń
  17. Kanarek, a ja myślałam, że "Senor, senor, senorita", będzie, bo widziałam na youtubie, że w Hiszpanii to śpiewał. Myślałam, że to ma w programie. Ale może zaśpiewał to tylko w Hiszpanii...

    Masz rację, że Miyavi staje się coraz poważniejszym artystą - zrezygnował z visualu, i to jakoś sprawiło, że jego muzyka jakby bardziej oddziałuje, bardziej się wybija.

    Dodałam jeszcze we wpisie trochę swoich osobistych wrażeń z koncertu :-))

    Ja mam nadzieję, że koncert w Polsce podobał się również Miyaviemu, bo może dzięki temu więcej japońskich gwiazd będzie do nas przyjeżdżać :-)

    OdpowiedzUsuń
  18. Miriel właśnie tworzę! (to dzieło zniszczenia) nie wiem jak po kolei były piosenki, ale chyba to nie ma aż takiego znaczenia, dodałam do wpisu 2 filmiki, które nagrałam. Obiecałam, że wpis będzie widniał w niedzielę o 20, ale w sumie już go skończyłam, tylko dopracuję estetycznie i dodam pewnie jakieś przemyślenia. Może otworzyłam się zbyt bardzo w tym sprawozdaniu, ale jakoś inaczej nie mogłam.

    OdpowiedzUsuń
  19. Mieli od 19stej....w sumie nie wiem czemu zaczęli wcześniej, ale przy takiej masie nie był to głupi pomysł. W tłumie nie szło zmarznąć xD Zwłaszcza jak ochroniarze pojawili się przy drzwiach i zrobiło się 'sardynkowato' ^.~
    Ja stałam pośrodku mniej więcej, potem zawędrowałam bliżej sceny. I szczerze nie było jakiegoś tragicznego ścisku nie licząc 1szej fali, po której byłam przerażona. Stwierdziłam, że jak 2ga piosenka będzie tak wyglądać to wyemigruje na bok albo tył. Ale ludzie się uspokoili.
    Spodobała mi się jego zmiana wizerunku. Tak jak powiedziałaś nie odwracał uwagi od muzyki. Pozwolił ją chłonąć wszystkimi zmysłami ^^ Nie zapomnę jego wyrazu twarzy jak ludzie odśpiewali całe Selfish Love [lol, nasz filmik xD] i jak się uśmiechnął na chórki przy 'We love you' *.*
    Mam nadzieję, że na tyle mu się spodobało, że do nas wróci. Bo przed rozpoczęciem koncertu usłyszałam w tłumie, że nie chciał do Polski przyjeżdżać.

    ismara

    OdpowiedzUsuń
  20. ojej.. a ja cię chyba nie widziałam :D bo nath widziałam :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Yae-san, a co takiego było w tym zachowaniu fanów? (chyba, że wolisz to pominąć milczeniem ;-) . Dla mnie najważniejsze było "Selfish love", chociaż dobrze bawiłam się nawet przy utworach, których nie kojarzyłam. Nic dziwnego, że on był zmęczony, wcześniej wiele godzin zajęła mu podróż do Francji na festiwal, a potem od razu musiał wracać na drugi koniec Europy, a koncerty dzień po dniu.

    A jak było w pierwszych rzędach? Mdleli ludzie? Pozdrawiam :-))

    OdpowiedzUsuń
  22. Porcelanko, dziękuję za komentarz :-) Pozdrawiam serdecznie :-)

    OdpowiedzUsuń
  23. Asai, mam nadzieję, że najlepsze koncerty jeszcze przed nami! :-))

    OdpowiedzUsuń
  24. Nathalienn, jak ogarnę swojego bloga, to przeczytam Twój wpis. Już tak jednym okiem do niego zajrzałam :-) Cieszę się, że koncert był dla wielu fanów Miyaviego tak wspaniałym przeżyciem :-) Mam nadzieję, że będzie jeszcze wiele tak wspaniałych azjatyckich koncertów, na których również będzie okazja się spotkać :-)
    Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
  25. Na reszcie przeczytałam Twój wpis :) wygląd wejścia na teren klubu, przed którym czekałyśmy na wejście pominęłam... pod tym względem jest mi wstyd, że jestem z Gdańska, ale gdzieś czytałam, że z soboty na niedzielę spali pod klubem ludzie, to pewnie dla tego tyle walających się śmieci. Bo gdy byłyśmy pod klubem w sobotę, aby zorientować się, gdzie jest wejście było czysto, naprawdę czysto. choć po takim widoku ciężko w to uwierzyć :) Pozdrawiam serdecznie! I mam nadzieję, że się spotkamy jeszcze na niejednym koncercie.

    OdpowiedzUsuń
  26. Ismara, no to może w sumie dobrze, że ludzi wpuścili wcześniej, żeby nie marzli. Był całkiem zimny i nieprzyjemny wiatr. Ja nie słyszałam o tym, żeby Miyavi nie chciał do nas przyjeżdżać, to jakaś pewna informacja, czy tylko plotki? Ale mam nadzieję, że namówi swoich znajomych w Japonii, by nas odwiedzali :-) Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  27. Shiro, ja tylko słyszałam, jak Cię Nathalienn wołała ;-) No ale i tak fajnie, że tyle osób było na koncercie, nawet jak się wszyscy nie spotkali :-)

    OdpowiedzUsuń
  28. Nathalienn, jeśli to fani Miyaviego tak naśmiecili, to wstyd rzeczywiście :-( Swoją droga przy wejściu powinien być jakiś kosz na śmieci, może żadnego nie było.

    OdpowiedzUsuń
  29. Hm... myślę i w pamięci mi się notuje, że w sobotę był tam piękny kamienny kosz jak wszędzie w Gdańsku, bo jeszcze mówiłam do Asai, ze w takim miejscu go postawili, ale w niedzielę moje oczy, go nie namierzyły ;/ ale wątpię żeby taka bryła kamienia zniknęła...

    OdpowiedzUsuń
  30. To tylko plotka... Zresztą nawet nie wiem, gdzie można by znaleźć potwierdzenie dla takiej informacji ;)

    Oj tak, niech promuje polski fandom XDD

    ismara

    OdpowiedzUsuń
  31. Niesamowity artykuł XD!!! Muszę przyznać, że zazdroszcze ze nie zdązyłam odwiedzic go na koncercie w polsce. ;(
    Pozdobają mi się dodane filmiki i zdjecia;) Super blog!
    P.S ja za to byłam na jego koncercie w Londynie, na moim blogu są umieszczone pare zdjęc możesz również zobaczyc:D
    I było bardzo podobnie:D)

    OdpowiedzUsuń
  32. MYV:
    "Niesamowity artykuł XD!!! Muszę przyznać, że zazdroszcze ze nie zdązyłam odwiedzic go na koncercie w polsce. ;(
    Pozdobają mi się dodane filmiki i zdjecia;) Super blog!
    P.S ja za to byłam na jego koncercie w Londynie, na moim blogu są umieszczone pare zdjęc możesz również zobaczyc:D
    I było bardzo podobnie:D) "

    MYV, była awaria Bloggera, i przepadł mi Twój komentarz, ale wyciągnęłam go z poczty. Natomiast nie mam linka do Twojego bloga...
    Dziękuję Ci bardzo za komentarz, i życzę wielu super koncertów :-)) Ja się bardzo ciesze, że Miyavi przyjechał do Polski, mam nadzieję, że i GACKT do nas przyjedzie.
    Pozdrawiam serdecznie :-)

    OdpowiedzUsuń
  33. :) blog Myv: http://koniec-z-rzeczywistoscia.bloog.pl/index.html?id=329557411&title=Meev-koncert-19-kwietnia-2011-
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  34. MYV: próbowałam na Twoim blogu wpisać komentarz, ale nie chciał się wpisać. To wpiszę go tutaj, może zajrzysz i go tu przeczytasz:
    "Dziękuję za komentarz na moim blogu. Cieszę się, że podobał Ci się koncert Miyaviego. To dziwne, że spóźnił się aż dwie godziny, to naprawdę dużo, ale podejrzewam, że na pewno był jakiś ważny powód. Może coś się stało z jego przyjaciółmi, może miał jakiś pilny telefon z Japonii, może dowiedział się, że ktoś zginął, kogo znał?
    Ja byłam na koncercie w Polsce i koncert był wspaniały :-)
    Pozdrawiam serdecznie :-)"

    OdpowiedzUsuń
  35. Hm... ja też nie mogłam u Myv zostawić komentarze :(

    OdpowiedzUsuń
  36. Jestem Japonka mieszkajaca w Polsce od 10 lat [ w tym roku wypada mi 16 w pazdzierniku, wiec dosys dlugo ], ale co roku jezdze do Japonii na swieta itp. Problem w tym, ze zawsze jak tam jestem, to akurat Miyavi nigdy nie koncertuje... [ jak kiedys mialam okazje, to moj tata nie mogl, a mama zachorowala - w sumie, moglam sama jechac, bo mam tam i tak dziadkow i przyjaciol, ale juz nie chcialam robic problemow ] Jego przyjazd do Polski dal mi w koncu mozliwosc zobacznia go 'na zywo' i w dodatku okazalo sie, ze zatrzymywalam sie w tym samym hotelu co on!!! :D Juz czerwiec, ale jak tylko sobie przypomne ten koncert, to automatycznie zaczynam sie usmiechac ^^

    P.S. Przepraszam, ze tak sie rozpisalam i za wszystkie jakies bledy, ale niestety polskiego uzywam bardzo malo :)

    OdpowiedzUsuń
  37. Mari, dziękuję za komentarz :-) super, że udało Ci się wybrać na koncert Miyaviego, i mam nadzieję, że chociaż tak długo czekałaś, to nie rozczarował Cię :-) W ogóle witam na blogu i życzę wszystkiego dobrego :-)

    OdpowiedzUsuń
  38. Facetem nieźle wstrząsneło .Nie byłam , bo mam za daleko, ale oglądałam filmiki na You Tubie i recenzje.Świetnie udało się zaśpiewać Selfish Love.Widziałyście minę jaką zrobił do Bobo? Cóż mam nadzieję, że jeszcze ten skurczybyk przyjedzie to może się załapię.Miyavi-powalone dziecko muzyki, jak na niego mówię:)Całuję Madzia:-)

    OdpowiedzUsuń
  39. Madzia, to życzę Ci żeby jeszcze raz przyjechał :-)

    OdpowiedzUsuń
  40. Oj życz , życz!Ale z tego co myślę to on jeszcze przyjedzie, za bardzo mu się spodobali polscy fani.No bo gdzie jak nie u nas tak zarąbiście śpiewamy?!Gdzie?!Co jak co , ale siłę płucach to my mamy.Madzia.

    OdpowiedzUsuń
  41. to fakt siłę w płucach to mamy, miałam szczęście też być na koncercie, z końcowym zapaleniem krtani, ale darłam się jak idiotka. Po prostu przy Nim inaczej się nie da... bo jak okazać mu sympatię, to że wszystko co robi jest naprawdę super- drzeć się, szczerzyć zęby, podskakiwać i machać rękami ;P

    OdpowiedzUsuń
  42. WE ARE THE CHAMPIONS MY FRIENDS!Madzia^^

    OdpowiedzUsuń
  43. Serce jak na Japonkę co mało polskiego używa mówisz świetnie.Madzia:)

    OdpowiedzUsuń
  44. coś widzę, że ostatnio tu nikt nie pisał :(
    a ja nie mogłam być na koncercie Miyaviego, bo za późno zaczęłam go słuchać :/
    po przeczytaniu twojej relacji zaczęłam jeszcze bardziej tego żałować...
    chyba aż przez to pojadę na koncert LM.C choć nie słyszałam zbyt dużo ich piosenek, ale Maya kiedyś śpiewał z MYV, a to coś znaczy :) jak tam nie pojadę to na 100% sobie tego nie wybaczę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że Miyavi przyjedzie do nas znowu :-)

      Usuń

Witam, jeżeli piszesz jako użytkownik anonimowy -
podpisz się w treści komentarza :-) Komentarz pojawi się po zaakceptowaniu ^^

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails

Archiwum: