The ability to dream is given to everyone of us in the world. But dreams are not there to be dreamed, but to be realized. This act of realizing a dream is accomplished through one’s strong will and accumulation of actions. If you don’t understand this, dreams will always be something that you simply fantasize about. If you put your mind to it, you can accomplish anything. ~GACKT

1 marca 2011

Kanji tesuto, czyli jutro mam sprawdzian...

Od jakichś trzech tygodni uczę się codziennie japońskiego. Wyniki tego są marne. A to z paru powodów - po pierwsze to dlatego, że głowa jest oporna i przyzwyczajona, że co wleci, to zaraz trzeba wyrzucić. Bardzo trudno mi wiedzę utrzymać w głowie dłużej niż dzień czy dwa, a to zaczyna być problematyczne, gdy potrzebuję nauczyć się naprawdę dużej partii materiału. Wynik tego jest taki, że uczę się od trzech tygodni, a pamiętam jedynie to, co dziś ćwiczyłam w autobusie wracając z pracy...


Najpierw opracowywałam sobie słówka z kolejnych lekcji, potem kanji , i wszystko to zapisywałam na blogu, by łatwiej mi było się ogarnąć w materiale, który powinnam umieć. Wszystkie te słówka dodatkowo zapisywałam sobie na fiszkach lub drukowałam na kartkach. To okazało się całkiem dobrym pomysłem - takie wydrukowane słówka mogę sobie przyczepić na ścianie, pociąć na fiszki, przykleić na kartonikach itp. Dobrym pomysłem okazało się dzielenie materiału na lekcje i potem kolejne uczenie się ich.


Dodatkowo efekty nie są zadowalające, bo nie jestem wprawiona w uczeniu się (nigdy nie byłam i nigdy nie lubiłam się uczyć. Lubiłam wiedzieć, a to zupełnie co innego). Dołożyć do tego należy fakt, że uczę się głównie bardzo późnymi wieczorami lub nocami, bo tylko wtedy mam trochę czasu. I sprawa najważniejsza... wcześniej przyzwyczaiłam się uczyć tylko na zajęciach, nic nie robiłam w domu, prac domowych nie odrabiałam z zasady ;-) Okazało się, że tak długo to się nie da. Trzeba się jednak uczyć w domu, jeśli ta nauka ma mieć sens. Tak więc te ostatnie trzy tygodnie nauki są po prostu nadrabianiem kilkumiesięcznych zaległości w uczeniu się...


Jutro (a w zasadzie dziś, bo już po północy) mam test z kanji, podejrzewam, że będzie bardzo mały i krótki, pewnie kilka zdań do uzupełnienia. Nie zdążyłam powtórzyć do niego całego materiału, ale mówię sobie, że trudno ;-)) Że to nie przekreśla jednak tych trzech tygodni nauki, nawet jak ten test mi w ogóle nie pójdzie. Bo zamierzam w ten sposób uczyć się dalej, i myślę, że w końcu jakiś efekt tego będzie :-) może w tej mojej opornej głowie w końcu coś zostanie :-))


Mam nadzieję, że jeśli uda mi się w miarę ogarnąć podstawy języka, to dalej jakoś to będzie szło. Fiszki z kanji (podpisane na odwrocie) pomagają nauczyć się rozpoznawać znaki. Ale po tym teście sobie odrobinę odpocznę, bo jednak jestem trochę zmęczona, a i kanji już mi się po nocach śnią... ;-) A pracę domową to przepiszę jutro w pracy, bo dziś już padam... Dobranoc :-)

12 komentarzy:

  1. Sporo tego...ale mam nadzieje, że dobrze Ci poszło ;) A taka intensywna/skondensowana nauka na pewno nie pójdzie w las. Jeśli nie udało Ci się w pełni wykorzystać na teście, to na pewno pomoże w dalszej nauce ^^ Fighto!

    ismara

    OdpowiedzUsuń
  2. Niezmiennie podziwiam Cię za uczenie się tych krzaczków :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ismara, dziękuję za komentarz :-) Poszło mi tak sobie, nierewelacyjnie ;-), to był bardzo krótki tekst, ale zawierał zdania z hiraganą, katakaną i kanji (czyli normalne japońskie zdania), no a ja nie znam jeszcze katakany... w tym wszystkim w ogóle sobie ją odpuściłam, uczyłam się innych rzeczy...

    Ale to nic :-) W każdym razie jednak jakieś efekty nauki widzę: łatwiej mi się mówi po japońsku i rozumiem więcej z tego, co mówi sensei i inne osoby na grupie. Szczególnie przydało się wkuwanie słówek :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wiewiórko, dziękuję :-) Szczerze mówiąc, czasami sama się podziwiam ;-) (a raczej zadziwiam) :-))) Ale bardzo się cieszę, że zdecydowałam się na naukę japońskiego, bo to bardzo ciekawe doświadczenie :)
    (a pamiętam, jak się zastanawiałam, czy w ogóle warto zaczynać ;-))

    Pozdrawiam serdecznie i wiosennie :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Podoba mi się w jaki sposób zorganizowałaś naukę. Wydruki, fiszki...
    W swoich marzeniach widzę ścianę nad biurkiem zapełnioną kartkami z wydrukowanymi kanji. Ale to dopiero po tym jak uzykam pełną kontrolę nad pokojem.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Asai, dziękuję :-) Życzę uzyskania pełnej kontroli nad pokojem i własnej ściany z kanji :-) Pozdrawiam wiosennie :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Też się nigdy nie lubiłam i nie lubię uczyć :o To jest masakra! Ale wiesz, podziwiam Twoją konsekwencję, bo moje anglojęzyczne i francuskojęzyczne chęci pozostają od kilku miesięcy w stanie zimowego snu ;) Ale jak patrzę na Twoje kanji i karteczki to wiesz, no zachciewa mi się też tak zrobić z francuskim :DD Może w któryś weekend wezmę z Ciebie przykład! :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Porcelanko, po prostu jakbym się nie uczyła systematycznie, to bym wypadła z grupy, więc się uczę :-) Dziś też przepisywałam zeszyt z lekcjami, i przygotowałam na blogu japońskim słówka do nauki katakany. Bo jeszcze się katakany nie uczyłam porządnie, i chyba najlepiej mi pójdzie, jak będę przepisywać słówka :-)

    OdpowiedzUsuń
  9. No wiesz, Twoja wytrwałość dobrze na mnie działa, wiesz? :D Toteż zakupiłam wczoraj bloczek kolorowych karteczek samoprzylepnych i będę robić fiszki z francuskiego :D coby mi mózg nie zardzewiał doszczętnie. ;) Przy okazji kupiłam pięknie wydany zeszyt i notes (ach, ta słabość do papierniczych cudeniek). Zastanawiałam się nad podobnymi do Twoich fiszkami, tymi profesjonalnymi, których pożądasz ;). Ale ostatecznie stwierdziłam, że (jakkolwiek są bardzo ładnie wydane i wyraźne) wolę sobie przerabiać tymczasem na nowo już poznany materiał.

    OdpowiedzUsuń
  10. Porcelanko, to życzę zapału. Ja właśnie teraz się uczę japońskiego, przepisuję wszystkie lekcje do drugiego zeszytu. Na zajęciach pisze w jednym, potem w domu jeszcze raz wyraźnie przepisuję, tak najlepiej mi wchodzi do głowy gramatyka.

    Słówek zaś to jednak najlepiej uczę się na fiszkach :-)

    Skoro przerabiasz poznany już materiał, to może spodobałyby Ci się takie klejki:
    http://www.fiszki.pl/klejki/jezyk-francuski/produkt,klejki-j-francuski,71610503,1.html

    :-)

    OdpowiedzUsuń
  11. Dzielny z Ciebie Elf! :) Ja miałam robić dziś (klejki), ale jakoś dzień mi się rozlazł, że zrobiłam nie to, co chciałam. No ale to, co zrobiłam też było dość ważne, toteż nie narzekam (zbytnio ;P).

    Chyba wprowadziłam Cię w błąd terminem "klejki" a "fiszki". Używałam "fiszek" myśląc o zrobieniu dziś klejek. A fiszki zrobiłam sobie dawno temu, ale nie w takim stylu jak na tej stronie (choć to też wygląda intrygująco), ale w formie zalaminowanych sztywnych kartek, które nosiłam w zeszłym roku ze sobą w torebce i czytywałam w drodze z pracy. Teraz jednak moje fiszki są nieco mniej przydatne, za to klejki pewnie spełniłyby zadanie.
    I oglądałam je już wcześniej i jednak, po wahaniu, stwierdziłam, że chyba zrobię sobie własne. Nie jestem pewna czy chcę oblepiać cały dom czy tylko jeden pokój...Właściwie to najpierw chyba muszę się przekonać jak będę się czuła z tymi karteczkami wkoło ;D (czy nie zaczną mnie estetycznie irytować) a potem podejmę decyzję o ewentualnym zakupie profesjonalnych. :)

    btw. Wyślij mi wreszcie tą przesyłkę,bo się nie mogę doczekać Twoich kanji dla mnie! :D Nie wspominając już, że ciekawość mnie goni, co też wymyśliłaś w sprawie prezentu... :P

    OdpowiedzUsuń
  12. Porcelanko, no tak, niedługo zaczniesz wątpić, czy ten prezent w ogóle istnieje ;-) Jakoś nie mogę się ogarnąć... Ale nie ucieknie :-)

    OdpowiedzUsuń

Witam, jeżeli piszesz jako użytkownik anonimowy -
podpisz się w treści komentarza :-) Komentarz pojawi się po zaakceptowaniu ^^

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails

Archiwum: