The ability to dream is given to everyone of us in the world. But dreams are not there to be dreamed, but to be realized. This act of realizing a dream is accomplished through one’s strong will and accumulation of actions. If you don’t understand this, dreams will always be something that you simply fantasize about. If you put your mind to it, you can accomplish anything. ~GACKT

26 lutego 2011

Ramen

Zjadłam ramen! I to na dodatek ramen z owocami morza. Nie dość, że był to mój pierwszy ramen, to jeszcze w ramach eksperymentów postanowiłam spróbować "tych paskudztw", których nigdy wcześniej nie odważyłam się wziąć do ust. W czwartek zostałam zaproszona na obiad do w sumie przypadkowej sushiarni w jednym z centrów handlowych, i takie miejsca mi trochę podejrzanie wyglądają, ale zaryzykowałam.

Wystrój tego miejsca - nazywa się ono OHH!! SUSHI & GRILL - nawet kojarzył się z trochę Japonią, jak sprawdziłam potem, jest to jakaś sieć sushiarni z kuchnią japońską i koreańską, która ma swoje punkty w kilku centrach handlowych w Warszawie.

Nie pochorowałam się po tym daniu, więc chyba jest OK;-)) Tylko, że dostałam do ramenu jedynie łyżkę. Podeszłam do pani i mówię:
- Czy mogę dostać pałeczki?
A ona spojrzała na mnie dziwnie, i mówi:
- Ale do zup nie podajemy pałeczek.
Ale mi dała te pałeczki, jakoś nieprzekonana, co z kolei sprawiło, że nie pomyślałam dobrze o tym miejscu jako o prawdziwej sushiarni, skoro nie wiedzą w nim, że ramen je się za pomocą łyżeczki i pałeczek (o-o)? (a może to różnie z tym jest?...).

Na dodatek zieloną herbatę dostałam w dzbanuszku, z którego niemożliwością było nalać do czarek herbaty bez wylewania jej na stół. Pani, gdy zwróciło się jej uwagę, że jakoś trudno nalać z dzbanuszka herbatę, powiedziała:
- Tak, te dzbanuszki tak mają. - I przyniosła drugi zestaw serwetek.

Ramen był ostry, ale po kilku łykach przestało to być odczuwalne, i dobry :-) Pływały sobie z nim, oprócz makaronu, różne dziwne rzeczy, które przed zjedzeniem oglądałam dokładnie. Chociaż przyznam, że rzeczy niezidentyfikowane zostawiłam. Natomiast pierwszy raz w życiu jadłam ośmiornice (były małe i różowe), małże i krewetki (zjadłam jedną). No i zielona herbata do ostrego ramenu wydawała się wręcz niebiańsko łagodna i smaczna :-)

5 komentarzy:

  1. Hmm... myślę, że z tym jedzeniem zupy lyzką i paleczkami, to tak, jak u nas jedzenie samym widelcem albo widelcem i nożem ^^ A pani z obslugi wykazala sie chyba wylącznie brakiem znajomości zasad zachowania przy japońskim stole. Tak to niestety u nas wygląda, że zarówno kelnerzy jak i odwiedzający nie wiedzą, jak powinno sie zachować i jeść w takich miejscach... bo przecież są w Polsce a nie w Japonii, to mogą jeść po swojemu :/ :D

    OdpowiedzUsuń
  2. hmm... :) też bym sobie zjadła ramen :)co do dzbanuszków, jeśli się rozlewa z nich, a nie nalewa i w ogóle utrudniają, to raczej powinni je zmienić, a nie uprzykrzać życie klientom, ja po takiej akcji już bym chyba tam nie poszła, wolę pić herbatę, a nie wycierać ją ze stołu ;) A może ta pani już ma tak nadto kultury japońskiej, że już nie chce myśleć o pałeczkach do zupy ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Kanarek, dziękuję za komentarz :-) W sumie niby dlaczego w Polsce nie mamy jeść po swojemu, ale nie wyobrażam sobie jedzenia sushi nożem i widelcem ;-P Pałeczki to przecież cała atrakcja jedzenia czegoś azjatyckiego :-) Ja też dużo rzeczy nie wiem, ale jak się je ramen to widziałam ;-)) w wykonaniu Gackto :-)
    Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nathalien, ten ramen był całkiem dobry, choć podejrzewam, że są i lepsze. Ale zakrztusić się takim ostrym ramenem to masakra (>.<). A ta pani może rzeczywiście była tam zupełnie przypadkowa, ot, po prostu w pracy.
    Pozdrawiam :-))

    OdpowiedzUsuń
  5. No, no, no.....to lada chwila skosztujesz rybki fugu, czy jak jej tam....

    Mała, różowa ośmiorniczka

    OdpowiedzUsuń

Witam, jeżeli piszesz jako użytkownik anonimowy -
podpisz się w treści komentarza :-) Komentarz pojawi się po zaakceptowaniu ^^

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails