The ability to dream is given to everyone of us in the world. But dreams are not there to be dreamed, but to be realized. This act of realizing a dream is accomplished through one’s strong will and accumulation of actions. If you don’t understand this, dreams will always be something that you simply fantasize about. If you put your mind to it, you can accomplish anything. ~GACKT

3 lutego 2011

Aby do wiosny...

Jeszcze moment i będzie marzec, a marzec to już w ogóle wiosna. Ale na razie jest jednak luty, mróz, zima i lód na ulicach i brudny śnieg... Zupełnie nie chce się wychodzić z domu...


Chciałby się po prostu spać, wtedy kiedy chce się spać, wstawać, kiedy chce się wstawać i jeść, kiedy się chce jeść. Czyli prowadzić kocie życie - oczywiście to kocie szczęśliwe życie w ciepłym domku, w którym miseczki zawsze są pełne pysznego jedzenia, można się ułożyć przy ciepłym kaloryferze i grzać brzuch tudzież inne części ciała.


Wniosek z tego - miło być ciepluchem - szczególnie w takie brzydkie późnozimowe dni, gdy już dawno po gwiazdce z kolorowymi światełkami na ulicach, dawno po sylwestrze, i teraz już tylko co rano można wyglądać przez okno, patrząc, czy słońce wstaje o chwilę wcześniej niż wczoraj :-) Tylko kto by sobie zawracał głowę rannym wstawaniem w mieszkaniu ciepluchów?


Ciepluchy więc czekają na wiosnę. Śpią w rytmie nieprzewidywalnym, często wahadłowym, raz dwanaście godzin snu, potem osiem godzin spędzone na zajęciach różnych (pomiędzy komputerem a wyszywaniem), następnie ośmiogodzinna drzemka, potem właściwa część dnia, czyli dwadzieścia godzin funkcjonowania, potem dwanaście godzin snu...


Stety-niestety nie zawsze jest tak dobrze - nie ma czarodziejskiego stoliczka, który by się sam nakrywał, więc żeby coś w tych miskach było, trzeba czasem wyjść z domu - popracować, pozakupować, pouczyć się, pozałatwiać sprawy i poodwiedzać bliskich. Nawet taki niedźwiedź jak ja, przesypiający całą zimę, nie jest jednak aż tak aspołeczny, by nie wychylać się w ogóle z ciepluchowego domu.


Warto się jakoś organizować, ale bezstresowo. Dbać, by brzuchy nie były puste, nie przejmować się pozadomowymi sprawami, zbierać pieniądze na bilet na koncert Gackto, uczyć się japońskiego, by nie wypaść z grupy, słuchać muzyki, którą się lubi, dbać o siebie, nie spieszyć się, i czasem wziąć przykład z kotów, jak szykują się do spania około północy.


Więc idę spać, to dobry pomysł :-) W roli głównej wystąpiła kotka Mila :-).

10 komentarzy:

  1. Mila to prawdziwa kocia piękność. Pozdrawiam ciepluchy :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Cat, dziękuję :-) a szczególnie w imieniu Mili :-) Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Widzę, że Mila ciągle jest w swojej formie (mam na myśli te odwrócone uszy), patrze na te zdjęcia i mam wrażenie, że wiedziała, że będę je oglądać więc zrobiła wszystko, bym usłyszała jej marsowy pomruk ;)

    To co piszesz jest kuszące - to też mój ideał, ale... ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wiesz, Wiewiórko, tak sobie myślę, że Wy z Milą możecie za sobą nie przepadać, ale ja widzę pewne cechy wspólne między Wami ;-))) Te uszy do tyłu to były dlatego, że Mila nie lubi aparatu fotograficznego i jak chcę jej zrobić zdjęcie, to najczęściej odwraca się tyłem.
    Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Owarinai yume, dzięki. Ale tak się składa, że Mila nie należy do rodzaju "słodkich" kotek... ;-) Ona jest tzw. kotem dla zaawansowanych ;-).

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo możliwe, że jesteśmy z Mila zbyt podobne do siebie, by się bardzo polubić.
    Ja to bym chętnie ją pomiziała, ale tak się składa, że ręce są mi jednak dość potrzebne ;)

    pogłaszcz ją odemnie, ale jej tego nie mów, by nie psuć jej przyjemności :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Wiewiórko, wytarmosiłam Milę, nie mówiąc jej, że to od Ciebie :-) Pozdrawiam :-))

    OdpowiedzUsuń
  8. Mila jest mimo boczenia się, fajnym zwierzakiem :D Moja Sati też się czasami boczy i miewa humory, ale jest też kochana. I myślę sobie, że sierście domowe mają miłe życie :D i Dzień Kota codziennie właśnie dlatego, że mają cieplutkie domki, w których zaspokajane są wszystkie kocie potrzeby, nie muszą pracować, zakupować - czasem oddają się również rozrywce ptasiej lub bzyczącej ! U mnie spędzają całe dnie jak króliki ;) wyciągnięte na sofie do góry brzuchami, rzadziej zwinięte w kłębek :D To jest dopiero życie ;DDD

    OdpowiedzUsuń
  9. U mnie to Łapka tak sypia na plecach z podwiniętymi przednimi łapkami, a Mila się najczęściej układa na boku :-)

    OdpowiedzUsuń

Witam, jeżeli piszesz jako użytkownik anonimowy -
podpisz się w treści komentarza :-) Komentarz pojawi się po zaakceptowaniu ^^

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails