The ability to dream is given to everyone of us in the world. But dreams are not there to be dreamed, but to be realized. This act of realizing a dream is accomplished through one’s strong will and accumulation of actions. If you don’t understand this, dreams will always be something that you simply fantasize about. If you put your mind to it, you can accomplish anything. ~GACKT

11 stycznia 2011

Zmiana w sprawie notek o Gackto i bloga

Wybaczcie, ale od tej pory ograniczę swoje pisanie o moich zachwytach, uczuciach i refleksjach dotyczących Gackto. Proszę nie bierzcie tego do siebie. Po prostu uświadomiłam sobie, że pisanie o nim jest dla mnie jednak sprawą zbyt osobistą i zbyt emocjonalnie podchodzę do komentarzy pojawiających się pod notkami o nim.

Czuję się z nim bardzo związana uczuciowo, jest dla mnie ważny, bardzo przeżywam każdy komentarz, wszystkie dotyczące go wydarzenia i opinie. Na dodatek nie potrafię się zdystansować do opinii innych osób na temat mojego zainteresowania nim. Tak więc, skoro nie potrafię się do tego zdystansować i nie przejmować się, postanowiłam ograniczyć wypowiadanie się na jego temat, poza podawaniem samych faktów w gacktowieściach, które służą mi za notatki, więc chcę je prowadzić tak czy inaczej.

Zakładałam tego bloga z myślą, żeby dzielić się swoim zachwytem, i chciałam przede wszystkim móc dzielić się Gackto. Myślałam, że będzie miło pozachwycać się razem. Jednak okazało się, że dzielenie się tym zachwytem i związanymi z nim uczuciami dużo mnie kosztuje, i nie zawsze wiąże się z tym, czego się spodziewałam. Naprawdę, proszę, nie bierzcie tego do siebie, po prostu różne rzeczy na to wpłynęły.

Mam nadzieję, że niektórym osobom podobało się to, jak ten blog był prowadzony do tej pory. Po prostu z różnych względów zdecydowałam się wycofać trochę z bloga, by był jednak mniej osobisty. Mimo wszystko liczę na to, że część osób pozostanie moimi czytelnikami, choć sposób pisania postów być może się zmieni.

18 komentarzy:

  1. Podobało mi się bardzo, szkoda wielka, że zmieniasz formułę, acz cóż zrobić, szanuję decyzję:)
    I ciekawa jestem, jak teraz będzie wyglądał blog;)
    Duże serdeczności

    OdpowiedzUsuń
  2. hmm.. szkoda straszna, że jednak zaczniesz się ograniczać. w takim wypadku mija się to z celem w jakim założyłaś tego bloga. moim zdaniem nie powinnaś się przejmować i pisać dalej co myślisz i czujesz. przecież nie musisz patrzeć wciąż na innych, co powiedzą, co zrobią. serio :)
    mimo że jestem innym rodzajem fanki niż ty naprawdę bardzo przyjemnie mi się czytało wszystko co pisałaś, nawet jeśli się nie zgadzałam do końca :)
    zastanów się jeszcze :)

    OdpowiedzUsuń
  3. no przecież dalej się możesz zachwycać,nikt Ci tego nie broni. Nikt nie ma prawa decydować jak masz prowadzić swojego bloga. Ja jestem stałą czytelniczką, wchodzę parę razy dziennie i naprawdę z chęcią go czytam. wiadomo, nie musimy się we wszystkim zgadzać jeśli chodzi o Gackta ale przecież to Twoje odczucia co do niego, każdy ma swoje, jednemu podoba się ten "teraźniejszy" a drugiemu ten z MM.
    To nic złego jeśli czujesz z nim silną więź,byłaś na jego koncercie, poczułaś jego energię,moc :) gdybym ja to poczuła...ojej... przez rok bym chyba chodziła do tyłu haha ^^

    pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  4. mi osobiście nic nie dzieje się po tym, co mogę przeczytać na Twoim blogu. nie dostaję depresji, nie mam skrętu kiszek i mogę zasnąć bez obaw. każdy sam przeżywa własne fascynacje, mniejsze czy większe. nikt inny nie ma na nie wpływu, więc nie wiem, po co się tym przejmować. logiczne, że zdarzy się przypadek, w którym ktoś powie o Gacktcie coś innego, z czym mogłabyś się nie zgodzić. ile fanów, tyle opinii na temat osoby publicznej, która ma świadomość, że ludzie o niej mówią, czasem niekoniecznie dobrze. ale myślę, że jeżeli w duszy nie zgadzasz się z takimi opiniami, dla swojej własnej, osobistej wiadomości, to to powinno być wystarczające. sądziłam, że masz pewne poczucie bycia fanką taką a nie inną i to jest dla Ciebie ważniejsze od treści komentarzy, które ludzie tu wypisują. wierz mi, nawet Gackt ma gdzieś to, co mówią o jego yukacie, japonkach i obcisłych spodniach z Mars Tour... ale taka jest cena bycia sławną osobą, i on dobrze o tym wie.

    nie mniej mam nadzieję, że będzie dobrze... ze wszystkim. z blogiem i w ogóle. prowadź go dla swojej przyjemności, tak jak chcesz.

    pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  5. z jednej strony rozumiem Twoje uczucia. z drugiej jednak, twierdzisz, że tak bardzo bierzesz sobie do serca słowa Gackta i jego opinie. sądzisz, że on by się zniechęcił, gdyby usłyszał przykre słowa na swój temat? czy doszedłby do tego wszystkiego, gdyby przejmował się każdym niepochlebnym komentarzem? a on wkłada w swoją pracę całego siebie. rób, to co kochasz, krzywdy nikomu nie robisz. nie daj się jakimś anonimowym bluzganiom, kurcze no!

    ~seki ray

    OdpowiedzUsuń
  6. Dobra decyzja Miriel. Jeśli coś za dużo kosztuje, zbyt wiele wywołuje uczuć, które niełatwo rozłożyć na czynniki pierwsze, warto zwolnić.

    OdpowiedzUsuń
  7. Smutno mi się zrobiło, kiedy przeczytałam ten wpis. Bo jeśli to co pisałaś do tej pory, było wyrazem Twojej pasji (bo mogę tak to nazwać), to dlaczego masz się tego pozbawiać? Sposób w jaki pisałaś o zwykłych wydarzeniach z życia Gackto, nadawał im specjalnego klimatu, podobało mi się to. Podobało mi się Twoje zaangażowanie. Każda informacja była Twoim osobistym przekazem. I jeśli nie o tym mówi Gackt, by wkładać całe swoje serce w to co się robi, to ja już nie wiem co myśleć. Podsumowując. Dla mnie Twój blog to mistrzostwo świata właśnie dlatego, że jest, jaki jest.

    OdpowiedzUsuń
  8. Myśle, że częściowo to rozumiem i zgadzam sie z Toba... Choć rzadko w sumie dawalem komantarze do Twoich wpisów, ale zawsze bylem ze wszystkimi na bierząco ;)
    Mam bardziej jakby zastrzerzenia co do zdania innych... Cat (przepraszam, że odwoluje się akurat do Ciebie, ale jesteś zaraz nade mna :P)... nikt nie mówi o "pozbawianiu się tej pasji"... przecież te same rzeczy mozna przeżywać osobiście, bardziej w sobie, bez dzielenia sie nimi na blogu :) Mi też będzie bardzo brakowalo tych wpisów, ale skoro czujesz, że zbyt cieżkie jest dla Ciebie czytanie zdania innych, nie ma po co ciągnać tego, bo tylko mozna sie przez to zniechęcić ;) a zawsze możesz do tego wrócic ^^ tak wiec jestem jak najbardziej z Toba Miriel i nadal bedę regularnie odwiedzal Twojego bloga, możesz mi wierzyc :D I mam nadzieję, że Twoja pasja w stosunku do calej osoby Gackta nie wypali sie wraz z tą rezygnacja :)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  9. Oczywiście, że będę się dalej zachwycać, inaczej nie umiem... taka moja natura... Może nie będę się dzieliła wszystkim, co myślę o Gackto i co do niego czuję. Ale Kanarek ma rację, czy będę pisać, czy nie będę, to nie wpływa na to, co przeżywam, słuchając muzyki Gackto. To jest tylko kwestia dzielenia się tym bardziej lub mniej.

    Dziękuję Wam za wszystkie komentarze. Gacktowieści nadal uzupełniam, może tylko nie będę pisała o nim bardziej osobistych notek, bo mimo że wiem, że każdy ma prawo do swojego zdania, to jak komentarz dotyczy czegoś, co jest dla mnie bardziej osobiste, trudno się nim zupełnie nie przejąć.

    Zostaje mi po prostu zaakceptować, że polski fandom Gackto jest, hm... jaki jest. Być może wynika to z takiego polskiego charakteru: ludzie często jak już zdecydują się coś napisać w komentarzu, to jak się z czymś nie zgadzają. A na zagranicznych blogach fanów Gackto ludzie decydują się pisać, jak chcą podziękować za zdjęcie czy informację, jak chcą napisać, że im się coś podoba. A Polacy jak im się coś podoba, to milczą jak zaklęci - oczywiście nie wszyscy, ale widzę w statystykach, że na gacktowieści wchodzi codziennie po kilkadziesiąt osób. I one milczą. I myślę sobie: codziennie kilkadziesiąt różnych osób sprawdza, czy napisałam coś nowego w gacktowieściach, co to za ludzie???...

    Nie chodzi mi o to, żeby każdy mi za wszystko dziękował za każdym razem, ale raz na jakiś czas to by było po prostu miło. Ja tak robię, jeśli korzystam z informacji, którą ktoś podał na swojej stronie, pisze choć zwykłe "thank you", ludziom, którzy podają linki, zamieszczają zdjęcia, pliki czy tłumaczenia. I korona mi z głowy nie spadła przez to. A wiem, że nawet jak człowiek coś robi dla siebie i dla własnej przyjemności - to miło mu, że to, co robi, komuś się przydaje, że komuś się podoba.

    Niektórzy zamykają blogi, zapisują ludzi na friend listach, raz na jakiś czas robią selekcję, chcą wiedzieć, kto ich czyta. Inni, jak np. Lady Irena, zupełnie zamknęła się na jakiekolwiek zwroty - wyłączyła opcję pisania komentarzy. Można i tak. Ale mi nie o to chodzi, by się zamknąć na ludzi. Tak jak napisałam, założyłam tego bloga, by się dzielić zachwytem i wiedzieć, że są jeszcze inni fani.

    Pozdrawiam wszystkich, i po prostu będę pisać dalej.

    OdpowiedzUsuń
  10. Przepraszam Miriel, że na twoim blogu zaczynam polemikę z Kanarkiem, który niezupełnie zrozumiał o co mi chodziło. Ja tu próbuję dodać Ci energii, a Ten mi robi dywersję :))) No a przecież od tego są między innymi blogi, by móc uzewnętrznić to co się czuje. Jaki sens ma pisanie o swoich pasjach, skoro nie można temu pisaniu nadać osobistego charakteru. No ale dość o tym, założyłaś tego bloga "by się dzielić zachwytem", więc nie zniechęcaj się, rób to co chciałabyś robić, czy to będą suche fakty, czy epistoły na temat blasku we włosach Gackto, będę czytać z prawdziwą przyjemnością. Bo Ty tu rządzisz :) No i obiecuję zostawiać komentarze, bo faktycznie, troszkę niegrzecznie z mojej strony tak anonimowo hulać po Twoim królestwie.... ale ja to trochę nieśmiała jestem ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Cat, dziękuję :-) Rzeczywiście tak to jest, że jeśli coś jest pasją, to naturalnie oznacza to, że jest w tym element osobistego zaangażowania, dlatego to się właśnie "pasja" nazywa :-) Hm, "epistoły na temat blasku we włosach Gackto"... brzmi jak poezja ;-))) (ale wierszy o nim jeszcze nie piszę :-)

    Zobaczymy, w każdym razie pisać będę dalej, i miło mi, że do mnie zaglądasz :-)

    OdpowiedzUsuń
  12. mi tam się też podobało, głównie dlatego, że ten blog był.. no nie wiem.. no taki szczery. Bardzo lubiłam czytać (i nadal będe ^^), bo każda z osób słuchających Gackuto (a znam ich bądź co bądź niewiele) odbiera go inaczeja to była jedna z jego "interpretacji".
    w żadnym wypadku nie chce się sprzeciwiać Twojej decyzji chociaż teraz ten blog może się raczej zamienić w taki mały polski serwis inforamacyjny ale i tak może być zabawnie i ogólnie git! ;)

    PS
    szczerze mówiąc mam dość podobne odczucia co do całego Gackta, ale równiż te odczucia są strasznie mieszane, z jednej strony go masakrycznie go szanuje za to czego dokonał, ale jednocześnie jakaś część mnie go po prostu szczeże nienawidzi za dokładnie to samo oraz za tak bardzo udane życie (co nie zmieni faktu że go słucham)

    OdpowiedzUsuń
  13. Michiko, dziękuję za komentarz. Nie chodzi o to, by od razu był to serwis informacyjny tylko i nic poza tym. Raczej chodzi mi o znalezienie kompromisu. Cieszę się, że było Ci miło czytać ten blog, ale też mi nie chodzi o to, by pisaniem o swoich uczuciach dostarczać ludziom rozrywki. Bo jedni przeczytają ze zrozumieniem, a inni będą z tego mieli niezły ubaw... Oczywiście, że mogę "robić swoje" bez względu na wszystko, ale nie piszę tego na bezludnej wyspie, i reakcje ludzi jednak mają na mnie jakiś wpływ. Tak czy inaczej, to jednak nadal jest mój blog, i mimo wpływu, jaki mają na mnie reakcje ludzi, to jednak piszę o tym, o czym chcę :-)

    Spotkałam się z tym, że ludzie mają do Gackto bardzo mieszane uczucia. Ja też mogę czasem poczuć żal, że on ma większe możliwości, ale nie wpływa to na moje odejście do niego. Ja go cienię, lubię, ale nawet jeśli mu zazdroszczę siły i uporu, odwagi i wytrwałości, to staram się to przekuć we własną siłę i silną wolę.

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie ma rzeczy stałych, wszystko płynie;) Pisz dalej, tak, jak tylko masz ochotę. Jeśli coś się nie rozwija, nie zmienia, to choćby najlepsze, z czasem zaczyna nudzić.

    Gambatte!

    OdpowiedzUsuń
  15. Dziękuję, Litera :-) Masz rację, jest czas na jedno, potem jest czas na coś innego, na tym polega wszystko, rozwój i życie. Pewnie przyjdzie moment, kiedy fascynacja minie, zamieni się w coś innego, albo zmieni się obiekt fascynacji. Tak bywa... ;-) Ale chyba jednak warto żyć w pełni tym, co jest teraz, nie myśleć, że kiedyś zniknie.

    OdpowiedzUsuń
  16. No właśnie myśl o tym, że wszystko przemija, pozwala się w pełni cieszyć tym, co jest;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Miriel z jednej strony mnie to smuci, z drugiej Cię rozumiem :) (tylko ja akurat mam swoją paranoję, czy to może nie przeze mnie?!). Jeśli czujesz, że to jednak za dużo Cię kosztuje i w pewnym momencie możesz zacząć tracić bezpowrotnie cząstki siebie i swoich uczuć, to zwolnij i przeorganizuj bloga ;) ja na pewno będę Cię dalej odwiedzać :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Nathalienn, co za pomysł, to z Tobą nie ma nic wspólnego :-) Cieszę się, że będziesz nadal odwiedzać mojego bloga. Pozdrawiam serdecznie :-)

    OdpowiedzUsuń

Witam, jeżeli piszesz jako użytkownik anonimowy -
podpisz się w treści komentarza :-) Komentarz pojawi się po zaakceptowaniu ^^

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails

Archiwum: