The ability to dream is given to everyone of us in the world. But dreams are not there to be dreamed, but to be realized. This act of realizing a dream is accomplished through one’s strong will and accumulation of actions. If you don’t understand this, dreams will always be something that you simply fantasize about. If you put your mind to it, you can accomplish anything. ~GACKT

4 stycznia 2011

Rozmyślania różne noworoczne

Myślałam o tym, żeby zrobić jakieś noworoczne podsumowanie minionego roku, spodobał mi się wpis Wiewiórki z jej podsumowaniem robótek. Lecz nic sensownego, co mogłabym podsumować, nie przyszło mi do głowy. Jak sobie pomyślę o 2010 roku, to wydaje mi się, że poza gacktowaniem nie zajmowałam się niczym innym. Z mroków niepamięci wyłania się tylko fakt, że w lutym znajoma podesłała mi kilka zdjęć Gackto, pisząc, że to jakiś piosenkarz, na podstawie którego wykreowano postać Genesisa z Final Fantasy. I tak to się zaczęło, pamiętam, że jeszcze najpierw jej odpisałam, że OK, interesujący, ale "dla mnie za pucułowaty"... A potem jakby mi kto dał młotkiem w głowę i cały świat - poza nim - zniknął. W lipcu był koncert w Monachium, który był dla mnie takim przeżyciem, jakby gwiazda specjalnie dla mnie spadła z nieba. Minęło kilka miesięcy, minęło pół roku, a tu nic, nadal tylko Gackto i Gackto. Współczuję wszystkim znajomym i przepraszam ich za mój obłęd, oraz wyrazy szacunku, że mnie jeszcze z tym znosicie... Szczególnie, że jeszcze miesiąc, a będzie rok cały, jak cała moja uwaga przeniosła się na drugą stronę kuli ziemskiej.

Poza tym wpadłam w japońską muzykę rockową, japońską kulturę i japoński język. Reszta to same drobiazgi. A w każdym razie nic więcej nie pamiętam.

No więc tyle z podsumowania. Życzę sobie sama w Nowym Roku większego opamiętania i równowagi we wszystkim (nie pamiętam, ale chyba nikt się nie odważył złożyć mi takich życzeń...;-)). Biorąc pod uwagę, że inni fani Gackto chyba uważają mnie za zaślepioną fangirl, to czasem zaczynam się o siebie martwić. Mimo świadomości tego, że i Gackto ma swoje wady, jak widać, gotowa jestem go bronić niczym lwica.

Nowy Rok już się zaczął (a w Chinach zacznie się 3 lutego), i o wiele bardziej podoba mi się cyfra 2011 niż 2010, ponieważ wolę cyfry nieparzyste od parzystych. Horoskop chiński mówi, że w Roku Królika ja, Smok Ognisty, powinnam być całkiem zadowolona, bo czekają mnie miłe niespodzianki :-) i układać mi się będzie w życiu zawodowym :-) Czekam więc na nową ciekawą pracę i na koncert Gackto :-)

O tym, co sobie postanowiłam noworocznie, pisać nie będę, bo z takich planów noworocznych ostaje się jeno jakiś promil w praktyce, o ile w ogóle cokolwiek ;-)

Dziękuję wszystkim, którzy w minionym roku odwiedzali mojego bloga i tym, którzy komentowali moje wpisy :-) Wszystkiego dobrego w Nowym Roku :-)

12 komentarzy:

  1. Miriel, mimo różnic, które nas dzielą w wiadomych sprawach i mimo spięcia przy niektórych naszych rozmowach, zawsze będę Twojego bloga odwiedzać i oczekiwać jakiejś fajnej notki. przyzwyczaiłam się już do tego, że nie mogę się tu spodziewać obiektywności czy jakiegokolwiek słowa, które uświadomiłoby mnie, że z czymś się nie zgadzasz lub coś Ci się nie podoba. nie wiem, może na inne podejście potrzebujesz trochę czasu. wcale nie namawiam nikogo do tego, by zmieniał swoje racje, ale warto zwrócić uwagę na to, że czasem te racje nie zawsze są poprawne. i nie ma sensu wszystkiego niepotrzebnie idealizować, kiedy nawet w głębi duszy wiemy, że to głupie. życie składa się z różnych części - to, co widzimy, to co doświadczamy i co czujemy, nie zawsze będzie idealne i kolorowe, takie, jakie sobie wmawiamy i wyobrażamy.

    nie wiem, być może ja zbyt wiele już w życiu widziałam. musiałam przedwcześnie dorosnąć i przestać cieszyć się wszystkim. bo tak naprawdę jest mało rzeczy w moim życiu, z których się cieszę pełną piersią. postrzegam życie nieco inaczej niż ludzie, którzy na co dzień mają sielankę - bo mam wrażenie, że wszyscy moi znajomi nie muszą się niczym przejmować, a najważniejszym problemem jest dla nich to, że Gackt ma wyjść powtórnie za mąż i to, czy dostaną bilet na koncert. i dlatego tak mnie bawią te wszystkie komentarze dziewcząt o zazdrości, i o tym, jaki to Gackt jest niesamowity, zupełnie bez wad i jest ogólnie świetnym, istnym guru.

    nikomu nie życzę nieszczęścia - przeciwnie, życzę dużo radości, bo nie wiem, jak dla Ciebie, ale dla mnie radość to coś, co warto przeżyć przynajmniej przez chwilę. ale życzę też trzeźwości umysłu, kiedy będziesz tę radość przeżywać.

    mimo tego, że różnimy się podejściem na temat choćby tak głupiej pierdoły jak Gackt, to jednak wciąż jesteśmy jego fankami i myślę, że to przede wszystkim powinno wystarczyć. nóż widelec, może trafi się kiedyś rzecz, która wspólnie nas ucieszy i o której będziemy mogły podyskutować bez słów 'ale! to nie tak', 'a ja uważam inaczej'.

    no i chętnie podyskutowałabym o innych rzeczach, równie ciekawych.

    pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego w Nowym Roku.

    Tei-wiecznie-naburmuszona...

    OdpowiedzUsuń
  2. A dla mnie Twoja gacktomania jest czymś bardzo fajnym i zabawnym i dostarcza mi wiele radości. W dobrym sensie - bo widzę, ze Ci służy i kwitniesz jako różyczka:)
    I nie zmieniaj nic na siłę, ok? Może kiedyś ktoś inny zastąpi Gackto, ale na razie - gackuj i gacktuj sobie radośnie i nie przejmuj się!

    OdpowiedzUsuń
  3. Właśnie doczytałam, że Gackto chce się żenić :o Toż to cios w samo serce :o Współczuję szczerze... Przypuszczam, że z dniem jego zaślubin, gdybym była w nim zakochana, chyba pękłoby mi serce... :| Czy on zdaje sobie sprawę, że niejedna fanka nie wytrzyma tego psychicznie (jeśli nie fizycznie)? ;)) No chyba musi wiedzieć, prawda? :P

    I w ogóle po co mu ta żona, nie bardzo rozumiem ;] Czy on doprawdy musi mieć WSZYSTKO? ;P

    Mnie nie przeszkadza Twój "obłęd" :) Przecież znam Cię i bez niego i nie przeszkadza mi to w lubieniu Ciebie bardzo. Fajnie właśnie, że coś Cię fascynuje, sprawia radość, bo dla uczuć warto żyć. :) Dzięki Tobie i wszystkim opisom mogę sobie nawet czasem zastępczo poprzeżywać (i przypomnieć jak to jest) zwariować na punkcie faceta. :D To też jest fajne. :D Choć Gackto mnie nie interesuje. :)
    A przy okazji, ile się nauczyłaś o Japonii, to przecież wartość sama w sobie. :)

    Dlatego wcale nie życzę Ci opamiętania i równowagi ;) - bo i dlaczego miałabym Cię wygaszać lub temperować? Rób to, co chcesz i kiedy czujesz, że to jest właściwe. :) Sama wiesz najlepiej, czego Ci potrzeba. I kiedy się tym zajmujesz, jesteś na właściwej (bo swojej) drodze :)

    Trzymam kciuki za Twoje powodzenie zawodowe i sprzyjające szczęście w 2011 :) Też wesoło zawierzam, że będzie dobry, choć nie mam pojęcia co piszą o mnie w chińskim horoskopie ;DDD (i nie wiem, czy chcę wiedzieć :P)

    OdpowiedzUsuń
  4. Znasz piosenkę Simple Mind "Hypnotized"? jest takie bardzo fajne fanvideo z Gackto w roli głównej do niej. Bo czyż nie pasują do tego jak nas opętał słowa:
    "I remember the look in your eyes
    The way that they pulled me inside
    All I've got now in my defence is my innocence
    I've been hypnotised".

    Pozdrawiam i życzę aby gdy za rok zrobisz takie podsumowanie coś jeszcze poza gacktowaniem zostało w twej pamięci:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Teinei, wiesz, tak to jest, że to, co widać na blogu, jest tylko częścią tego, co człowiek pokazuje innym o sobie. Tak się składa, że ja bardzo szybko i łatwo (czasem zbyt łatwo) dostrzegam wady ludzi wokół mnie, ich słabości, irytujące cechy, odruchy, ale to nie przeszkadza mi mieć znajomych i przyjaciół. Widzę wady tych ludzi, nie raz mnie irytują i złoszczą, ale widzę też ich zalety i to wszystko sprawia, że się z nimi przyjaźnię i ich cenię. Bo wiem, że nie ma człowieka idealnego i człowieka bez wad. Mój obiektywizm mam w sobie, i nie udowadniam go za każdym razem wytykając wszystkim ich wady. A Gackto traktuję trochę tak jak swojego znajomego. Widzę jego wady, ale się na nich nie skupiam. Wady są jak zmarszczki, są, ale nawet z nimi twarz może być piękna. Nie trzeba się na nich skupiać.

    Ten blog zaś założyłam po to, by móc dzielić się z innymi ludźmi swoim zachwytem. Jeśli coś mi się nie podoba, nie widzę sensu w pisaniu o tym. Być może to właśnie uważasz za brak obiektywizmu, ale jest to mój wybór dotyczący tego bloga. Nie świadczy to o moim charakterze.

    Oczywiście nie wszystkim musi się podobać to, co mi się podoba, rozumiem to :-) Lubię rozmawiać z ludźmi, którzy mają inne zdanie, jest to rozwijające i ciekawe. Nie rozumiem tylko pobłażliwego lub złośliwego wyśmiewania się z kogoś tylko dlatego, że nam się nie podoba (np. wykonawcy czy fanów jakiejś muzyki czy).

    OdpowiedzUsuń
  6. Żabko, dziękuję za komentarz :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Porcelanko, ja oczywiście bym przeżyła, gdyby on się ożenił, bo w sumie uważam, że dobrze jak człowiek ma koło siebie kogoś bliskiego :-) Oczywiście na początku zazdrość by mnie ścisnęła ;-)) ale życzę mu, żeby był szczęśliwy, więc jak chce mieć tę żonę, to niech ma :-).

    To bardzo miłe, że nie przeszkadza Ci mój obłęd :-) Daje mi dużo siły do robienia różnych innych rzeczy i do poznawania nowych rzeczy :-) Życzę wszystkiego dobrego :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Asai, dziękuję. To to video: http://www.youtube.com/watch?v=a4gB9VYRd24 ? Podoba mi się :-)))

    Z poprzedniego roku pamiętam jeszcze trochę japońskich słówek :-))) I w sumie jeszcze poznałam kilkadziesiąt rockowych japońskich zespołów :-) I byłam na kilku koncertach... hm, coś pewnie by się znalazło, jakbym dłużej pomyślała. A w ogóle to mi się przypomniało, że w sylwestra grałam w jengę, tak jak GACKT w tym fv. :-))

    OdpowiedzUsuń
  9. Witam

    Dziękuję za życzenia noworoczne. Ja również życzę wszystkiego dobrego i niekoniecznie "większego opamiętania i równowagi we wszystkim".:).Nie powinnaś się martwić i wstydzić. Na mnie Gackt też zrobił wrażenie "jak młotkiem w głowę", chociaż na początku wydawał się na zmianę raz bardzo zarozumiały, raz bardzo zdystansowany, do tego równolatek trochę zbyt wymalowany i to z kraju, którym się kompletnie nigdy nie interesowałam. Człowiek żyje sobie spokojnie a tu nagle takie spustoszenie. Tak intensywne i tak realne.
    Kiedyś oglądałam film dokumentalny o pewnej przeciętnej Amerykance, która nagle podczas gotowania obiadu, stojąc przy kuchence poczuła, że tylko islam jest jej prawdziwą drogą. Wbrew oporowi rodziny zmieniła wyznanie i pojechała na pielgrzymkę do Mekki. Niektórzy wciąż czytają te same książki. Moja siostra ciągle natyka się na ten sam odcinek Czterech Pancernych. Kilka razy spadały już na mnie takie "metafizyczne wiadra wody", dlatego zawsze się nad nimi zastanawiam. Czytałam kiedyś mądrą myśl, że człowiek nie zawsze dostaje to czego pragnie, ale zawsze to czego potrzebuje.Myślę,że każdy zastanawia się w swoim życiu, dlaczego spotyka go takie a nie inne zdarzenie czy uczucie. Może powinien wreszcie zobaczyć siebie w tych czytanych setny raz książkach czy oglądanych filmach, może gdzieś osiadł na mieliźnie i nie ma pomysłu, jak płynąć dalej albo gdzieś galopował bez opamiętania a powinien zwolnić albo galopować w innym kierunku?. Może nie sam Gackt jest ważny a coś obok niego, może moment, w którym się pojawił?
    Jak pisze Murakami, najważniejsze to "tańczyć, tańczyć,tańczyć i być podłączonym".
    Zgodnie z nastrojem noworocznym doklejam link do strony, na której jest horoskop Gacto. Nie wiem, czy prawdziwy, ale teraz horoskopy są wszędzie i na tym blogu też musi być (chyba jeszcze nie ma?)
    http://www.astrotheme.com/portraits/Rfp8VH7475DM.htm
    Kasia

    OdpowiedzUsuń
  10. Kasia, dziękuję Ci za bardzo ciekawy komentarz, który dał mi do myślenia. I dziękuję za link do horoskopu Gackto, rzuciłam okiem, i od razu zobaczyłam akapit:

    "GACKT, Fire is dominant in your natal chart and endows you with intuition, energy, courage, self-confidence, and enthusiasm! You are inclined to be passionate, you assert your willpower, you move forward, and come hell or high water, you achieve your dreams and your goals. The relative weakness of this element is the difficulty to step back or a kind of boldness that may prompt you to do foolish things"

    He,he, no w sumie jakby pasuje ;-)))

    A o Twoim komentarzu sobie myślę, że coś w tym może być. Zależy tez jak na to spojrzeć, mnie najbardziej przekonuje wiara w prawo karmy i reinkarnację. Czasem się zastanawiam, czy niektóre rzeczy, które spotykają nas w życiu, nie wynikają z nieprzepracowanych lekcji z poprzednim życiu, z zadań, które przypisano nam na to życie. Czasem trzeba się w końcu z czymś zmierzyć, czasem o czymś pomyśleć, a może nauczyć się czegoś, co pozwoli nam wejść na wyższy poziom z rozwoju.

    A może chodzi o to, że albo sami się rozwijamy, albo stoimy w miejscu. Ktoś może nic nie robić z życiu i wciąż obracać się wśród tego samego, i może być z tym szczęśliwy, a ktoś inny może potrzebować wciąż szukać czegoś nowego, wciąż coś nowego poznawać.

    Może tez być tak, że czasami natykamy się na kogoś lub coś, co podświadomie przypomina nam coś bardzo ważnego, kogoś, kogo w przeszłości znaliśmy (może naszej zwykłej, a może z poprzedniego wcielenia), i reagujemy o wiele bardziej niż zwykle.

    Z Gackto jest tak, że on mi niezmiennie się cały czas wydaje podobny do wszystkich prawie osób, które znam i znałam, i to na początku doprowadzało mnie do szaleństwo. Pokazywałam go różnym ludziom, i pytałam do kogo jest podobny, bo nie dawało mi to spokoju. Doszło do tego, że raz mi się wydawał podobny do mojego brata, raz do mojej mamy, raz mi mama powiedziała, że na jednym jego zdjęciu myślała, że to ja, a jedna moja przyjaciółka jest przekonana, że on wygląda identycznie jak dwie osoby, które kiedyś znałam. Zwariować można! ;-)) ale widocznie zobaczyłam w jego twarzy coś tak znajomego i bliskiego, że przepadłam :-)))

    OdpowiedzUsuń
  11. Witam

    Bardzo się cieszę,że moje przemyślenia nie poszły na marne. Z tą reinkarnacją również może być coś na rzeczy, ponieważ mnie też się wydaje,że Gacuś wewnętrznie jest taki niejapoński.
    Na stronie, którą wcześniej podałam, jest możliwość porównania zgodności swojego horoskopu z horoskopem Gackta. Chyba każdy fan tego pragnie :)))
    http://www.astrotheme.com/celestar/

    Pozdrawiam i życzę szybkiej naprawy komputera

    Kasia

    OdpowiedzUsuń
  12. Kasia, dziękuję za linka, ale mimo ogromnej pokusy nie zrobię sobie tego porównania z Gackto, bo generalnie mam duży opór przed stawianiem sobie horoskopów. Trudno, to będzie ta niewiadoma rzecz :-) nawet gdyby miało się okazać, że pasujemy do siebie ;-)

    Dziękuję za życzenia, komputer się namyślił, i się naprawił :-)

    OdpowiedzUsuń

Witam, jeżeli piszesz jako użytkownik anonimowy -
podpisz się w treści komentarza :-) Komentarz pojawi się po zaakceptowaniu ^^

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails

Archiwum: