The ability to dream is given to everyone of us in the world. But dreams are not there to be dreamed, but to be realized. This act of realizing a dream is accomplished through one’s strong will and accumulation of actions. If you don’t understand this, dreams will always be something that you simply fantasize about. If you put your mind to it, you can accomplish anything. ~GACKT

14 stycznia 2011

No sex, please, we’re Japanese! O roślinożernych mężczyznach

Japończycy nie przestają mnie zadziwiać... Miałam napisać o japońskich zębach - tak, bo to też jest temat zadziwiający i mający swoich fanów (podobno są blogi o japońskich zębach), ale właśnie trafiłam na artykuł o braku zainteresowania seksem w Japonii, co właściwie jest dziwne... Jakoś przeczy pewnemu stereotypowi i temu, co jakby daje się zauważyć na japońskich ulicach (według różnych relacji).

To znaczy stereotyp, z którym się spotkałam, to że trzeba na nich uważać, gdyż molestują, gwałcą, obmacują w metrze, i mają dziwne upodobania (są dziwni po prostu w każdej sferze, w tej również). Do tego rynek mangowy w Japonii jest zasypany pornografią, nierzadko dosyć przemocową (w Polsce używa się określenia hentai), Japończycy nie krępują się w tej materii, i w środkach komunikacji miejskiej można zobaczyć mężczyzn oglądających bez zażenowania pisma pornograficzne. Tak czytałam. Dodatkowo w Japonii istnieją tak zwane love hotele, które wynajmują pokoje dla par, by mogły spędzić ze sobą trochę czasu prywatnie - jako że w ich własnych mieszkaniach (małych japońskich mieszkaniach) ściany są tak cienkie, że wszystko by słyszeli sąsiedzi. Te love hotele były bardzo popularne, podobno, ale do niedawna.

Redaktor artykułu "Third of young Japanese men not interested in sex" z 13 stycznia z "The Telegraph" twierdzi, że wykonane na zlecenie rządu badania wykazały, że Japończycy przestają się interesować seksem, a dlatego zajmuje się tym japoński rząd, ponieważ oczywiście skutkiem tego jest coraz mniejszy przyrost naturalny w Japonii, który obecnie wynosi około 1,2 dziecka na rodzinę, co jest o prawie dwa razy za mało, by utrzymać populację na stałym poziomie. Rząd zachęca, Japończycy kręcą głową. Gości love hoteli ubywa, a procent osób, które odpowiedziały Ministerstwu Zdrowia, że seks ich nie interesuje, wzrósł ponad dwukrotnie w ciągu ostatnich dwóch lat (badania te przeprowadzono we wrześniu ubiegłego roku).
"Obviously, the most important reason for Japan's declining birth rate is that people are not having sex," Dr. Kunio Kitamura, head of the Japan Family Planning Association, told The Daily Telegraph.
W powiązaniu ze wzrostem umieralności osób starszych może doprowadzić to do tego, że obecna ilość Japończyków - około 127 milionów - może drastycznie zmniejszyć się w przeciągu najbliższych 40 lat do 95 milionów.
A comparison of the 2008 and 2010 findings show that men indeed have become ‘herbivores,’” commented Mr. Kunio Kitamura.
I tu właśnie zahaczę o Gackto. Od dłuższego czasu zastanawiałam się, co on w zasadzie robił od początku 2010 roku, dając koncert tylko dla facetów i tłumacząc im ze sceny, że mają przestać być "herbivores", a zacząć być "carnivores". Potem temat ten zaczął pojawiać się w wywiadach z Gackto, w programach telewizyjnych. Podobno także w styczniowym magazynie "Miss", z którego pochodzą zdjęcia Gackto z Sayo Aizawa, GACKT również o tym wspominał.

I okazuje się, że chodzi właśnie o to: w Japonii od jakiegoś czasu zaobserwowana jest pewna zmiana społeczna, która polega na tym, że mężczyźni rezygnują ze swojej tradycyjnej roli silnego mężczyzny, który zawsze wie, co ma robić, i rządzi w związku, na rzecz łagodnego, ustępliwego i niewyrażającego swojego zdania partnera. W tej sytuacji kobiety zaczynają nabierać siły, zmuszone są do podejmowania decyzji w relacji (czego wcześniej nie robiły). Kobiety stają się więc "carnivores", a role społeczne się odwracają. I o tym trąbi GACKT od roku, stąd (już wiem!) to jego w kółko podkreślanie tego, że japoński mężczyzna powinien być silnym samurajem, który wie, czego chce, i on jako samuraj będzie dawał przykład japońskim mężczyznom. Na Otoko Matsuri właśnie wołał do zebranej męskiej publiczności, że ten koncert jest po to, by dodać im siły.

Dodatkowo w pewien sposób ta zmiana w relacjach damsko-męskich spowodowana jest paradoksalnie (prawdopodobnie) właśnie silną pozycją społeczną mężczyzn w Japonii, i można by rzec, mizoginizmem japońskiej kultury. Pracujący w firmach mężczyźni, nierzadko do późnych godzin wieczornych (w Japonii niekulturalnie jest wyjść z pracy przed szefem, więc jak szef siedzi...), aby zacieśniać relacje pracownicze, po pracy wybierają się razem do pubów. Efekt tego jest taki, że mężczyźni ci nie mają na nic czasu poza ciężką pracą. Ich niepracujące żony zaś mają dużo czasu na to, by zajmować się dziećmi, pielęgnować relacje rodzinne i przyjacielskie, uczyć się, uczęszczać na rozmaite kursy, podróżować i rozwijać swoje hobby. Przede wszystkim one właśnie wychowują dzieci. Niestety przyczyną zawałów mężczyzn, którzy przeszli na emeryturę w Japonii, być może to, że nagle po wielu latach pracy  muszą odnaleźć się we własnym domu, z "obcą" kobietą i "obcymi" dziećmi. To właśnie dzieci tych rodziców odrzucają tradycyjne role: młodzi mężczyźni nie chcą być pracoholikami jak ich ojcowie.

Dodatkowo jeszcze czytałam o tym, że w Japonii utrzymał się zwyczaj aranżowania małżeństw (omiai) przez rodziców, krewnych, a współcześnie także przez znajomych i osoby zajmujące się tym zawodowo. Ciekawe jest to, że mimo nowoczesności Japonii, zwyczaj ten się utrzymuje, a jednym z powodów jest to, że ciężko pracujący młodzi ludzie po prostu nie mają czasu i siły na to, by samodzielnie szukać sobie partnera i  umawiać się na randki. Według znalezionych przeze mnie danych około 30 procent małżeństw w Japonii zawieranych jest w efekcie omiai. Mimo, że zwyczajowi omiai zarzuca się, że utrwala patriarchalną pozycję mężczyzn, to jednak w internecie można spotkać się z wieloma bardzo pozytywnymi opiniami o zawieranych w ten sposób małżeństwach, jako o trwalszych i szczęśliwszych od tych zawieranych z miłości. Chociaż, według japońskiego rządu, zawierane przez Japończyków małżeństwa nie gwarantują jeszcze dzieci - gdyż często są to po prostu białe małżeństwa...

Ale wracając do "roślinożernych" mężczyzn i "mięsożernych" kobiet. Mężczyźni w Japonii nie wstydzą się swojej kobiecej strony, używają perfum, mówią o uczuciach - i GACKT, jakby się nie zapierał, że jest "carnivore" z charakteru, i tak jest postrzegany przez wiele osób jako ten kobiecy mężczyzna. Bo mimo przybranej samurajskiej roli podkreśla wiele swoich kobiecych cech, choć może Japończycy by niektóre z nich nazwali po prostu kawaii - robi sobie zdjęcia z małymi pieskami, maluje się, zawsze ma pomalowane paznokcie (bezbarwnym lakierem), przyznaje się do słabości i do wzruszeń, nie wstydzi się powiedzieć publicznie, że płakał itp. No i ma te 37 lat, a w japońskim społeczeństwie mężczyzna w tym wieku powinien mieć żonę, by zasługiwać w pełni na szacunek.
Many grasseaters say they're simply trying to avoid the life of salaried drudgery endured by their fathers and grandfathers, but some fear the feminisation of young men is sapping Japanese society of its vitality and energy and many young women, desperate to find a mate, say unless these men toughen up, Japan's marriage and birth rates will continue to plummet.
Tak jak młodzi mężczyźni, synowie zapracowanych aż do karoshi ojców, odmawiają pójścia w ich ślady, tak młode kobiety nie chcą odgrywać roli swych matek. Buntują się przed dorastaniem, na przykład stając się lolitami - otoczonymi pięknymi przedmiotami i dziecięcymi strojami w pastelowych kolorach wiecznymi dziewczynkami, które nie chcą stać się dorosłymi kobietami. Z drugiej strony nasila się coś, co zawsze istniało w kulturze japońskiej - cross dressing. Młodzi mężczyźni, szczególnie w muzycznym show biznesie, zakładają kobiece stroje, pozują w sukienkach jako modele w czasopismach poświęconych modzie gothic lolita, a ci, którzy sobie nie mogą pozwolić na jawne zakładanie kobiecych ubrań, np. pracownicy firm - noszą kobiecą bieliznę, twierdząc, że po prostu "chcą odnaleźć w sobie swoją wewnętrzną kobietę"... Świadomy tej "kobiety" w sobie jest przecież także GACKT samuraj, który mówi otwarcie, że chce się podobać wszystkim, więc specjalnie podkreśla jednocześnie swoje kobiece i męskie cechy. Hm, ciekawe, czy postanowi dać bardziej namacalny przykład tego, że jednak jest "carnivore" i zdecyduje się mieć dziecko... ;-) Bo jak na razie, to zdarza się, że zdjęcie Gackto ilustruje artykuł o "roślinożernych" mężczyznach... jak np. tutaj, w artykule z "Economy Watch". To ja też zilustruję nim ten artykuł :-)
A recent survey found that one third of Japanese men aged between 20 and 34 had never even had a girlfriend, because most weren't even interested...

Eh, miało być krótko, a wyszedł mi artykuł...

Źródła: Japan Realtime, The Telegraph, Proffesor's House, Wikipedia, ABC, CNN, Reuters, zdjęcie męskich biustonoszy ze strony sklepu z japońską męską bielizną.

24 komentarze:

  1. Z Japończykami tak już jest (przynajmniej ja tak mam:) - poznajesz kolejną zdumiewającą rzecz w ich wydaniu i myślisz sobie, że teraz to Cie już niczym nie zaskoczą, a i tak za chwilę znów trafiasz na coś zupełnie zadziwiającego:)

    Wow, ale że nie są zainteresowani seksem?! Biorąc pod uwagę te wszystkie hentai anime, ecchi mangi, teleturnieje z półnagimi (lub całkowicie rozebranymi) hostessami, itp. - jest to zaskakujące. Jakoś przyzwyczaiłam się do myśli, że to lekko ‘zboczony’ naród . Chociaż w sumie patrząc na uwarunkowania społeczne, o których wspominasz oraz pojawiające się dość często informacje/raporty wspominające o problemach młodych Japończyków z nawiązywaniem i utrzymywaniem relacji interpersonalnych to wydaje się dość logiczne.

    A co do Gackto, to o ile w roli ojca mógłby się sprawdzić, o tyle w związku małżeńskim (mimo ostatnich wypowiedzi o poszukiwaniu partnerki) jakoś nie potrafię go sobie wyobrazić. Chyba za bardzo przyzwyczaiłam się i przywiązałam do jego słów z przed kilku lat, w których twierdził, że nie zamierza się ponownie żenić:)

    OdpowiedzUsuń
  2. wow.....Japończycy zaskoczą mnie dopiero chyba, jak zrobią coś naprawdę normalnego ;)
    Jestem zszokowana.... w kulturze masowej przewija się tyle erotyki, że w życiu bym nie wpadła na pomysł, że mogą się nie interesować sexem O.o Opowieści kolegi, który niedawno wyjechał do Japonii raczej utwierdzały mnie w tym przekonaniu.

    Ich 'dwupłciowość' dawno przestała mnie zaskakiwać, ale też nie myślałam, że może to mieć tak poważne konsekwencje...

    ismara

    OdpowiedzUsuń
  3. Jakoś w połowie zeszłego roku czytałam, że Gackt chce powrotu (i zainicjuje powrót) takich mężczyzn, którzy przypominaliby (oczywiście to pewne uproszczenie z mojej strony, ale mam nadzieję, że wybaczysz^^'') samuraja. Innymi słowy - mężczyźni powinni być męscy (^_-) I coś w tym jest. Z jednej strony moje zamiłowanie do visual keiowych zespołów, do pięknych mężczyzn/chłopców a'la Miyavi, ale z drugiej strony - brak mi mężczyzn takich jak np. Toshirō Mifune ;3

    Świetny tekst (b. dobrze napisany). Z przyjemnością przeczytałam. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Czytałam niedawno tekst o japońskiej pornografii. Porusza w nim autor m.in. podobne zagadnienie jak Ty, Miriel, tu:
    "Dlaczego potomkowie samurajów nie chcą uprawiać seksu? Właśnie dlatego, że mają go w najprzeróżniejszej postaci na wyciągnięcie ręki. Ale nie chodzi tylko o zwyczajny przesyt erotycznymi uciechami, lecz o postępujący od lat 70. XX wieku proces infantylizacji japońskiego społeczeństwa."
    (...)
    "Japończycy wolą lalki, poduszki, mangi, anime, gry komputerowe i filmy AV od kontaktu twarzą w twarz. Postępujący rozkład realnych kontaktów między ludźmi jest coraz bardziej zatrważający. Połowa dorosłych Japończyków przyznaje, że nie ma znajomych płci przeciwnej. Co dziesiąty Japończyk po czterdziestce i co czwarty po trzydziestce nie stracił jeszcze dziewictwa."
    a całość:
    http://strachmaskosneoczy.blogspot.com/2010/09/imperium-zmysow-japonska-pornografia.html

    Dobrze, że wyjaśniłaś intencje G przy "Otoko matsuri', już mnie tak nie denerwuje, że grał tylko dla mężczyzn :D

    OdpowiedzUsuń
  5. BlueNigella, ja właśnie mam podobnie, wydaje mi się, że już nic mnie nie zaskoczy, i nagle buuumm! Znowu coś, co nie mieści mi się w głowie :-) Ale przez to tak mnie fascynują, są po prostu niemożliwi. Znalazłam ostatnio w necie, jak ktoś napisał, że "Japończycy nie są dziwni, oni są po prostu zupełnie inni niż reszta ludzkości" :-) Coś w tym jest :-)

    A co do Gackto, to przecież także się zarzekał, że nigdy w życiu nie będzie miał dziecka. Poczekamy, zobaczymy... ;-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ismara, dziękuję, za komentarz :-) Może to jest tak, że oni od tak dawna i tak powszechnie mają tyle erotyki wokół siebie, nie jest to dla nich temat tabu ani grzech, że już im się to jakby znudziło. Albo po prostu wystarcza im seks papierowy i wirtualny?

    A może chodzi raczej o co innego - o unikanie roli ojca, który musi pracować po 12 godzin, żeby utrzymać rodzinę. Mówią, że nie interesuje ich seks, żeby znaleźć usprawiedliwienie dla siebie przed tym, że tak naprawdę nie chcą lub boją się wpaść w społeczne trybiki.

    OdpowiedzUsuń
  7. Owarinai yume, tak, GACKT coś mówił, ale nie pamiętam gdzie, musiał to chyba w różnych miejscach parę razy mówić, że chce przywrócić mężczyznom japońskim siłę i ich pewność siebie, by byli jak samurajowie. Dlatego sam się kreuje na samuraja (ale jak widać, takiego współczesnego, z makijażem) :-)

    Cieszę się, że Ci się podobał mój wpis :-) Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. wcześniej już zdarzyło mi się o tym czytać. ale mimo wszystko.. jakby to powiedzieć..
    i really enjoyed your post ^^

    p/s. widzę zmianę wystroju ^^ poprzednia podobała mi się bardziej, ale ta oczywiście nie jest zła :) chyba muszę się po prostu przyzwyczaić ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. No pięknie. Po tej lekturze będzie mnie prześladować obraz twardziela samuraja w damskiej bieliźnie pod jukatą.... a jakby tą myśl jeszcze rozwinąć.... O NIE! A tak na marginesie, Gackto ma lakier bezbarwny na paznokciach? Czy tylko ma je ładnie wypolerowane? Bo fakt, nieraz ten błysk widziałam.

    OdpowiedzUsuń
  10. Przy odrobinie wysiłku sex nie musi wiązać się z ojcostwem, no ale jak mówią: każda wymówka dobra. I zgadzam się z wypowiedzią, którą przytoczyłaś, oni znajdują się po prostu na wyższym poziomie abstrakcji xD

    A Gackt...jest bardzo ciekawym okazem samuraja ;)

    ismara

    OdpowiedzUsuń
  11. Asai, dzięki za komentarz i cytaty, są ciekawe. Pewnie na tę sytuację składa się kilka różnych rzeczy, ich specyficzna kultura, zmieniająca się sama Japonia, technologia itp. Także cała specyfika kawaii, które czasami mnie przeraża. Są rzeczy, które ja też postrzegam jako cute, ale czasem to jest posunięte do takiego stopnia, że aż można się tego przestraszyć. W sumie ten czarny blog Gackto bez latających serduszek i skaczących króliczków się od tego bardzo odróżnia.

    Dzięki za linka :-) Na razie przejrzałam ten artykuł na szybko i od razu wpadło mi w oczy zdanie "mieszkańcy Kraju Kwitnącej Wiśni posiadają unikatową zdolność do popadania w skrajności"... To jest chyba naprawdę unikatowa zdolność popadania w naprawdę DUŻE skrajności...

    OdpowiedzUsuń
  12. Shiro, tak, widzę, że to jest temat pojawiający się w sieci :-) Jeśli coś ciekawego na ten temat czytałaś, to chętnie uśmiechnę się o linka :-) Cieszę się, że Ci się post podobał.

    A wystrój bloga i tło zmieniam dosyć często, zależnie od nastroju i pory roku :-). Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
  13. Cat, a jakby tę myśl rozwinąć... to nie wiem, czy pomyślałam to samo co Ty, ale w sumie GACKT ma całkiem... niemały biust... chociaż to wizja absurdalna :-)

    Mi się wydaje, że on ma pomalowane paznokcie. Jakoś nie wydaje mi się, żeby aż taki połysk dawało samo wypolerowanie.

    OdpowiedzUsuń
  14. hmm... męskie biustonosze... ciekawe, doprawdy ciekawe... że to im nie ucieka do góry z niczego jak podnoszą ręce ;P I nie wiem cóż mam więcej napisać Miriel, po prostu zatkało mnie... to, że japończycy "lubią sobie" po molestować dziewczyny z gimnazjum w spódniczkach jadące do szkoły to słyszałam :( ale zamiana ról facet-baba a baba- facetem... w sumie u mnie w domu to ja mam jaja, ja wszystko załatwiam, bo jak męska połówka ma coś załatwić, to albo go lekceważą albo zbywają, a jak ja zadzwonię czy coś to tego samego, albo następnego dnia już jest/ działa. :D ale, że anty seks... seks przecież od stresowuje, powoduje wydzielanie hormonu szczęścia, odchudza... i jeszcze pewnie dużo by się tego znalazło ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Nathalienn, dziękuję za komentarz. He, he, wyobraziłam sobie takiego pracownika w biurze, w garniturze, który podnosi ręce do góry, a tu ups! stanik mu do góry podjechał ;-)))) Mnie może te staniki aż tak nie zdziwiły, może bardziej to, że one takie kawaii - z falbankami, kokardkami i w kropeczki :-)

    OdpowiedzUsuń
  16. to już swoją drogą ;) falbanki, kokardki itp. chociaż muszę przyznać, że bardzo ładne...W sumie dziwię się, że chcą nosić takie homonto, bo ja jakbym nie musiała to bym wszystkie z szafy spaliła ;P w sumie to nawet fajne, bo za czym się przyzwyczają to się pomęczą i docenią, że kobiety noszą to całe życie ;P ale sobie wyobraziłam faceta, z którym się spotykam i ma do czegoś dojść, rozbieramy się a tam... cyckonosz i majtaski do kompletu... (to taki zonk!).
    Śliczne tło Miriel! Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Myślę, że działa tutaj nieco prostszy mechanizm. Utrzymać jedno dziecko, to kosmiczny koszt, utrzymać dwoje - tylko dla ludzi bogatych. Po prostu ludzi na to nie stać. Trzeba pamiętać za każdy szczebel edukacji płaci się grubą kasę. I nie ma zmiłuj.
    A styl życia wielkomiejskich Japończyków na pewno skutecznie zniechęca do amorów, bo po prostu nie ma na to czasu.
    Takie badania zresztą często generalizują, bo Japończycy w mniejszych miastach zupełnie inaczej podchodzą do sprawy i znam wiele rodzin z trójką dzieci :D ale rzeczywiście to są już ludzie dorośli. Teraz koszt w Japonii życia wzrósł naprawdę niewyobrażalnie i powoli staje się niewspółmierny do pensji zwyczajnych ludzi.

    OdpowiedzUsuń
  18. Nie dziwię im się, że nie są zainteresowani seksem i nie bardzo chcą dorastać. :) Wydaje mi się, że w tak opresyjnej kulturze, dorosłość nie jest niczym szczególnie przyjemnym. Wiąże się z wieloma ograniczeniami, obowiązkami, których rozmiłowani w rozrywce nastolatkowie nie bardzo widzą powody podejmować. To zresztą wydaje mi się dobre, ze młodzi nie chcą przyjmować stylu życia rodziców, kiedy widzą, jak to na nich wpływa (np. praca do późna czy nie znające się niemal małżeństwa). Może po prostu mało jest w tym modelu atrakcyjności? Wyżej wspomniane koszty również pewnie robią swoje...

    OdpowiedzUsuń
  19. Słodki Boże jak on wygląda w tych długich włosach niamm...Madzia.

    OdpowiedzUsuń
  20. My takiego problemu , jak oni to nie mamy, hehe.Madzia.

    OdpowiedzUsuń
  21. Świetny artykuł - przeczytałam z przyjemnością :)
    A zdjęcia... do schrupania!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kfiatek, dziękuję za komentarz, cieszę się, że post się spodobał :-)
      Pozdrawiam i zapraszam do czytania bloga, może coś jeszcze się spodoba :-)

      Usuń

Witam, jeżeli piszesz jako użytkownik anonimowy -
podpisz się w treści komentarza :-) Komentarz pojawi się po zaakceptowaniu ^^

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails

Archiwum: