The ability to dream is given to everyone of us in the world. But dreams are not there to be dreamed, but to be realized. This act of realizing a dream is accomplished through one’s strong will and accumulation of actions. If you don’t understand this, dreams will always be something that you simply fantasize about. If you put your mind to it, you can accomplish anything. ~GACKT

18 stycznia 2011

Anime: coś bym obejrzała ładnego...

Znalazłam stronę, z której bezpośrednio można oglądać anime - z angielskimi napisami. Lista tytułów jest bardzo długa, z których 99,9 procent mi nic nie mówi. Jest to strona Anime44, i obejrzałam na niej na razie jedną serię.

"Loveless" - Ritsuka i Soubi.
Trochę kontrowersyjną, ale była to jedyna rzecz, jaką kojarzyłam, ponieważ kiedyś ktoś mi pokazał pierwszy odcinek, i jakoś mi to zostało w pamięci. To "Loveless" (tu info na: Wikipedii, recenzja na Azunime). To anime urzekło mnie muzyką i nastrojem. Mamy tu 12-letniego chłopca przeniesionego do nowej szkoły, którego starszy brat zginął w niewyjaśnionych okolicznościach, co wywołało głęboką traumę na chłopcu, zmieniło jego matkę (wydaje się niebezpieczna dla swojego syna), sprawiło, że mały Ritsuka zapomniał wszystko sprzed dwóch lat, zapomniał siebie, żyje zamknięty w sobie - pozbawiony oparcia, miłości, rodziców i przyjaciół. Jedyną osobą, z którą rozmawia, jest psycholog. I nagle pojawia się obcy mężczyzna, który zaczyna wystawać pod bramą szkoły, czeka na Ritsukę, w zasadzie go porywa w ustronne miejsce i całuje. Eeeee... No właśnie, wszystko by było pięknie, gdyby nie ten wątek, który zostaje rozwinięty, gdyż w zasadzie wygląda na to, że ów mężczyzna się zakochuje w chłopcu. Tylko że 12 lat to moim zdaniem przegięcie. Ciekawe jest to, że jakoś na żadnym portalu anime z recenzjami, czy na Wikipedii nikomu to nie przeszkadza (zonk).

Może na tak wysokie noty tego anime i akceptację fabuły wpływa fakt, że ów mężczyzna to nie obleśny zarośnięty zboczeniec napadający dzieci w krzakach, tylko szczupły, piękny 20-letni student sztuki, z długimi jasnymi włosami, wcześniej związany ze starszym bratem Ritsukiego jako Wojownik i Ofiara - para walcząca z przeciwnikami w innym wymiarze, w którym posługują się siłą zaklęć. Więź łącząca taką parę wzmacnia Wojownika, więc ów Soubi po stracie partnera odszukał jego młodszego brata, by ten zajął jego miejsce, no ale ludzie... 12 lat? :-( Jednak, jak już wspomniałam, obejrzałam serię do końca (12 odcinków), ponieważ ujęła mnie klimatem i sposobem, w jaki pokazane są uczucia i emocje bohaterów, a także w jak poważny sposób pokazano trudności, z jakimi w tej sytuacji zmaga się chłopiec, i jak z pomocą ludzi dokoła - rówieśników, psycholog i nauczycielki - uczy się akceptować siebie, życiową zmianę, stratę brata i miłość ludzi do niego. Szkoda tylko, że wsadzili w ten film to molestowanie... W pewnym sensie cały fantastyczny świat, z jakim związany jest ów starszy Soubi - wydaje się trochę innym równoległym światem, który porwał samotnego i przepełnionego smutkiem chłopca, który w nikim nie ma oparcia. Niebezpieczne szczególnie wydaje mi się to, że Soubi jest jedyną osobą, która mówi chłopcu, że go kocha i która daje mu telefon, by zawsze miał z nim kontakt - chłopcu, który początkowo nie ma żadnej innej bliskiej osoby na świecie. Gdyby nie to, że czasem widzimy Soubiego w jego mieszkaniu, widzimy go w innych miejscach, pomyślałabym, że jest on tylko projekcją mrocznej strony umysłu dziecka po traumie.

"Samuraj Champloo" - Mugen, Fuu, Jin.
Miałam napisać o anime, które w ogóle widziałam, a tu się rozpisałam o "Loveless", bo tak mi to chodzi po głowie, szczególnie, że ten film wpisuje się w cały zestaw pod tytułem "Japończycy to kosmici". No więc o innych anime: obejrzałam również kilka odcinków "Samuraja Champloo", czyli opowieści samurajskiej w trochę współczesnej, muzycznie hiphopowej oprawie.

"XxxHolic" - Yūko Ichihara
i Watanuki.
A także widziałam jedną produkcję CLAMPa, czyli "XxxHolic" (ale nie serię, tylko film "A Midsummer Night's Dream"). CLAMP mają bardzo elegancką kreskę, trochę secesyjną, a kolory i nastroje... przynajmniej tego filmu, który widziałam, trochę... dekadenckie. Wcześniej czytałam jedną mangę tej grupy mangaczek - "Wish", poprawiająca humor, prosta i urocza opowiastka. Widziałam także jeden odcinek (lub może był to pilot, lub taka część wstępna) ich anime "X".

Widzę, że są też polskie strony, na których oglądać można anime z polskimi napisami :-) Na razie jednak zorientuję się, co jest warte obejrzenia. Przede wszystkim będę szukać ładnej kreski, czegoś, co ze względu na estetykę rysunku przyjemnie się ogląda. Przy okazji przypomniało mi się, że przecież GACKT użyczał głosu niektórym postaciom z filmów anime. W tej chwili przypomina mi się, że jego głos jest w anime "Shiki", które jest horrorem... (na ten temat tutaj).

Przykład kolorystyki i stylu grupy CLAMP.

A sensei mówi, żeby się nie uczyć japońskiego z anime ;-) Że tak jak w anime, to normalni ludzie nie mówią :-) Być może też tak jak w anime się nie zachowują. Może dla Japończyków różnica między światem wyobrażonym, sztuką, filmem, a życiem prawdziwym jest tak wyraźna, że naturalne jest dla nich odróżnianie i świadomość, co można w anime, a co w życiu? Dlatego inne prawa obowiązują postaci wymyślone, a inne prawdziwych ludzi. Taką mam przynajmniej nadzieję ;-)

45 komentarzy:

  1. :) no tu też się lekko zdziwiłam, że 12 latek i 20latek ;/ ja oglądałam anime: Sailor moon, evangelion- nie przypadł mi do gustu, Video Girl Al (dla mnie super! ale tylko 1 serię, bo słyszałam, że jest kontynuacja), Oh! my goddess, Chobits i jeszcze jedną ale to muszę Davidofa spytać, bo on jest spec :) Ale tą o tym 12 latku to chyba obejrzę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. aż zaczęłam klaskać w kolana, kiedy zobaczyłam tu mój pairing! matko, Loveless... to anime było moim najlepszym, przeczytałam mangę tysiące razy, a na półce mam szósty tom po japońsku. mnóstwo rysunków na ścianach, wydrukowane obrazki, i plakat z Ritsuką. była to właściwie pierwsza seria shounen-ai, którą w życiu swoim obejrzałam. i od razu mnie zauroczyła. tak jak mówisz, dzięki klimatowi, muzyce, całej tej tajemniczej otoczce, plus ten idealny zarys psychologiczny głównych postaci. jeju, ta parka przebija wszystko.
    niektórzy potocznie nazywają tę serię mini shotą przez wiek Ritsuki, ale zdaje mi się, że w tym anime nie ma nic odpychającego. nie wiem, jakoś tak przeciwnie wręcz, w moich oczach. zresztą, zdarzały się takie pedofilskie anime (Boku no Pico, dajmy na to), że w porównaniu z nimi Lvls to naprawdę leciutki romansik. głównie przez to, że postacie mają wiek taki, jaki mają, sprawiło, że ta seria trzymała mnie w omamach przez tyle lat. szkoda tylko, że autorka mangi jakoś zaprzestała pracy nad tym i nawet nie wiem, kiedy ostatnio wydała jakiś nowy rozdział...

    cieszy mnie bardzo, że obejrzałaś to anime :) bo w sumie jest naprawdę warte uwagi, takie... inne niż wszystkie.

    pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Loveless jest na mojej liście xD Związek między bohaterami ani mnie nie odpycha ani nie szokuje [fanka yaoi ^^], ale po Twoim opisie chyba szybciej się do tego zabiorę :) Samuraj Champloo to świetna seria, więc polecam obejrzenie do końca. XxxHolic już mniej mi się podobało. A z innych, które mogę polecić to na pewno Death Note. Uwielbiam tą serię! Marzy mi się kolekcja filmów i anime na mojej półce ^^

    ismara

    OdpowiedzUsuń
  4. swego czasu bardzo Loveless'a lubiłam, szczególnie Soubiego :P teraz jakos mi przeszło, ale sentyment pozostał.
    za to panny z CLAMPa wielbię, posiadam ich mangi i artbooki, widziałam wszystkie anime z ich kreską :3 kocham niezmiernie i polecam :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Rzeczywiście japoński z anime może być kompletnie nie do wykorzystania w realnym świecie, ale miło się z nim osłuchać. Gdy czasme zdarza mi się trafić na coś z angielskim dubblingiem ze wstrętem wyłączam, musi być w orginale:)

    W sumie jedyną kwestią z anime jaką moge przywołać to - tu prosze o wybacznie jeśli chodzi o poprawny zapis - "joudan des" - żartowałam. Zawsze tak mówili w "Darken than Black" gdy stwierdzali niewygodną prawdę, po to żeby nie ponieść jakiś konsekwenji.

    I jeśli próbowałabym ci polecić jakąś animę to właśnie "Darken than Black", sensacyjna, science fiction, czasem horror. Główny bohater Hei, niby bezlitosny morderca o przydomku "Czarny żniwiarz", ale jednak jest jakaś skaza w jego zachowaniu - serce? współczucie? ludzkie emocje?
    Bardzo lubię właśnie takich bohaterów, niby zły ale jest jakieś ale.
    W ten schemat wpisałabym też "Samurai Deeper Kyo", i tu morderca :) Demonooki Kyo, ale wcale nie tak zapamiętały w zabijaniu jak głoszą pogłoski.

    Rozumiem, że to mogą nie być Twoje klimaty. Ale przynajmniej gdy będziesz przeglądać liste anime na jakiejś stronie, to sobie skojarzysz:)

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Z anime znam tylko "Ghost In Shell" - podobało mi się i kreska i poruszone w nim problemy, ale znów nie na tyle, by zachęcić mnie do oglądania innych filmów tego gatunku.

    Miło, że znalazłaś sobie taką kopalnię interesujących Cię filmów :)

    ps. blog ładnie wygląda, to tło go zdecydowanie wycisza, zrobił się taki delikatny :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nathalienn, dzięki. Ja też się zdziwiłam, jeśli chodzi o "Loveless", a najbardziej z tego, że sama uważam, że to anime jest ładne. Nie wiem, może Japończycy już mnie zdążyli zmienić - i przestaje mi przeszkadzać w anime, że ktoś kogoś do czegoś zmusza... To jest coś, co się u nich bardzo często powtarza - takie relacje, gdzie ktoś jest silniejszy, a ktoś jest słabszy. Ale w sumie na tym oparta jest japońska kultura. Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Teinei, dzięki za komentarz :-) No proszę, podoba Ci się "Loveless", a więc oni mają swoich fanów u nas, to mnie w sumie zadziwia. Mangi do "Loveless" nie widziałam, chyba nie mówisz o polskim wydaniu? Ciekawa jestem, czy manga dalej rozwija tę historię, czy kończy się w tym momencie, co film. Muzyka jest wspaniała, bardzo przestrzenna, choć spotkałam się z opiniami, że jest nudna. Ale dla mnie to tło muzyczne w takich smutnych chwilach, albo w czasie walki, tworzyło niesamowitą przestrzeń, głębię i podkreślało uczucia. Zresztą i opening i ending też mi się bardzo podobają. Jest w tym coś wzruszającego.

    Moim zdaniem w tym anime nie ma nic odpychającego, zresztą mimo tego całowania Soubi nie traktuje Ritsukiego jako obiekt seksualny. Raczej z jednej strony wydaje się w nim romantycznie zakochany, a z drugiej jakby udaje to wszystko, lub sam sobie narzuca taką rolę po to, by czerpać siłę do walki. Jest to nadal jakby jakiś rodzaj wykorzystywania, ale innego rodzaju. Ja w każdym razie tak to odebrałam.

    Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ismara, dzięki za komentarz :-) Co do "związku" postaci, to dla mnie ta sytuacja to jest jednak coś innego niż yaoi. Nie mam nic przeciwko yaoi (sama jestem fanką pairingu GACKT + You), ale dwóch facetów to dla mnie coś innego niż facet i dziecko. To anime mogę sobie obejrzeć, z lekkim zdziwieniem, szczególnie, że jest ładne, no ale jakbym była matką 12-letniego chłopca, to zdecydowanie by mi się nie podobało, gdyby zaczepiał go jakiś facet, nawet ładny 20-latek.

    Death Note czytałam mangę (choć nie do końca, chyba tylko do 7), i widziałam film z aktorami. I to jakby jest na tyle dużo, że już anime by mnie nie wciągnęła fabułą raczej ;-) bo wszystko pamiętam po prostu :-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Shiro, ja Clampa mam tylko mangę "Wish", którą bardzo lubię, jest dla mnie przeurocza, i ten film, o którym napisałam. Może się skuszę jeszcze na coś ich produkcji :-) pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
  11. Loveless ma sporo fanów w Polsce, właściwie miało, nie wiem, jak teraz. nie ma niestety polskiego wydania, chociaż wydawnictwo Waneko zastanawiało się nad tym, by tę serię przetłumaczyć. czytałam więc skanlacje po angielsku.

    manga idzie dalej, anime kończy się właściwie z niedosytem, bo nic się nie wyjaśnia i wszystko jest pozostawione bez odpowiedzi. a w mandze wszystko toczy się dalej, wyjaśniają się różne rzeczy, jest więcej walk, pobocznych wątków i romantycznych scen, hee. przy niektórych wyjaśnieniach szczęka opada.

    sam związek Soubiego i Ritsuki też mnie nigdy nie odpychał. ten wiek myślę, jest zamierzony, po to, by oddzielić świat dorosłych od świata dzieci. tak samo te kocie uszy i ogony. zresztą mam wrażenie, że autorka wszystko robi tam dla jakiegoś celu, że wszystko musi mieć swoje konkretne znaczenie. a Soubi... well, z jednej strony kocha Ritsukę i to widać po trzecim odcinku chyba, ale z drugiej strony wypełnia rozkaz Seimei'a. dlatego Ritsuka nie wierzy w żadne gadanie 'kocham Cię', bo ciągle ma wrażenie, że to wszystko to tylko gierka jego brata i nie ma w tym nic szczerego. w sumie nie dziwię mu się, jakby ktoś mi tak mechanicznie wyznawał miłość, też bym nie wierzyła ;-)

    z pewnością przy anime Papa to Kiss in the Dark, Boku no Pico czy Enzai padłabyś trupem. obejrzyj je sobie, jeżeli masz odwagę :-D Loveless jest bardziej serią fantasy z akcją i dramatem psychologicznym, a ten cały 'nienormalny' związek jest na drugim planie, przynajmniej w moim odczuciu. trafiają się bardziej chore serie, po których nie można zasnąć spokojnie.

    pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
  12. 12 lat? Hm, nie aż tak szokujące przecież, spójrzmy chociażby na biedną, malutką Chibi Usę z Sailormoon - słodka i w ogóle, a uczuciowa i kochliwa, że ho-ho, choćby w stosunku do Pegaza, który był się księciem okazał;) Albo anime "I! My! Me! Strawberry Eggs", w której On - dorosły facet i to za kobietę przebrany, i Ona - uczennica wieku początkujące naście, a w nim zakochana, ee, to znaczy, w niej, no, w nauczycielce;) Pocałunki to nic strasznego, myślę sobie, o. Nawet, jeśli różnica wieku jest spora. ^^ (zna się z autopsji)

    Czy normalni ludzie nie mówią tak, jak w anime, to nie do końca bym się zgodziła. Na pewno dla sensei język anime nie jest normą, bo odbiega od standardu, ale czy dla młodych ludzi normą nie jest - to już dyskusyjna sprawa. Zależy też od rodzaju anime, przedziału wiekowego, zakresu tematycznego etc. Jak najbardziej można się uczyć języka japońskiego z anime, pod tym jednym warunkiem, że już się wie, jaki język do jakiej płci, grupy wiekowej czy społecznej jest odpowiedni. Inaczej mówimy w świecie dorosłych, inaczej wśród nastoletnich przyjaciół, inaczej mówią też dzieci (aż przed chwilą dyskusję na ten temat z przyjacielem pewnym prowadziłam, by nie zawierzać własnej wiedzy czy intuicji ^^).

    Co do drugiej części wypowiedzi w ostatnim akapicie, hm, myślę raczej, że dla Japończyka świat filmu czy innej gałęzi sztuki nie jest przeciwieństwem świata realnego, ale dopełnieniem, takim miejscem, w które przelać można nieograniczone możliwości ludzkiej fantazji. Jak już wspominałam u siebie, brak w japońskiej mentalności dychotomii. Nie ma granicy między światem wyobrażonym a realnym, ale jeden przenika drugi, uzupełniając go, dopełniając - czego nie można w jednym miejscu, można w drugim. Bywa (i bywało dawniej, spójrzmy na funkcję obrazów shunga chociażby), że człowiek zakocha się, zapała uczuciem (wzniosłym, zwanym miłością u nas, albo też tym innym, związanym z pragnieniami natury fizycznej) do postaci w realnym świecie nie istniejącej, ale to mu już wystarcza, niekoniecznie chce szukać ujścia/obiektu dla tego uczucia w swoim otoczeniu... Hm, zbyt szeroki i fascynujący to temat, by zmieścić wszystko w komentarzu, przepraszam za możliwy chaos, ale myśli same płynęły i być może nie są logicznie poukładane. ^^'

    Pozdrawiam!

    PS. Polecam anime "Natsume Yuujinchou!:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Asai, dzięki za komentarz. Mnie z kolei z anime na razie najbardziej się rzuca w uszy "daijobu", czyli "w porządku". Ale zawsze chce mi się z tego śmiać, bo to brzmi jak "daj dziobu" :-)

    Dzięki za polecone tytuły, może spróbuję :-)

    OdpowiedzUsuń
  14. Wiewiórko, dziękuje za komentarz :-) Ja "Ghost in the Shell" mam od jakiegoś czasu, ale jeszcze się nie zebrałam do obejrzenia tego (chyba po prostu okładka mnie jakoś nie zachęca ;-) Ale jeśli Tobie się podobało, to chyba obejrzę :-) Cieszę się, że podoba Ci się tło, ono zawsze jakoś odzwierciedla mój nastrój. Teraz rzeczywiście potrzebuję spokoju i stonowania.

    OdpowiedzUsuń
  15. Teinei, dzięki za długi wpis. Tak, czytałam w recenzjach "Loveless", że seria się nagle urywa, chociaż dla mnie, jak obejrzałam, jednak coś jest w niej zakończone - Ritsuka odnajduje siebie, a raczej akceptuje siebie takiego, jakim jest, i w końcu przestaje chcieć odzyskać siebie z przeszłości. Zaczyna żyć teraźniejszością i akceptuje ludzi wokół siebie, którzy go kochają. Dokonuje się w nim przemiana. Ale może i tak rozejrzę się za mangą.

    Ja w anime odebrałam to tak, że te kocie uszy służą temu, by pokazać czytelnikowi/widzowi, że Ritsuka cały czas jest dzieckiem, i że Soubi nic mu nie zrobił. Jest to jakby dowód na to. Taki uspokajający. A tych anime, o których wspomniałaś na końcu, to nie będę oglądać, szkoda by mi było czasu na coś, co by mnie tylko zdenerwowało.

    Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
  16. "Loveless", jakkolwiek sporo o nim czytałam/słyszałam, to jeszcze nie oglądałam ^^'''
    Ale z yaoi/shōnen-ai polecić mogę "Yami no matsuei" - pię~~~~kna kreska *_*

    Nie będę może zarzucała tytułami, bo to chyba sensu nie ma - każdemu podoba się coś innego (^_-) i najlepiej szukać, kierując się własną intuicją! xD

    OdpowiedzUsuń
  17. Sprawa z KFC nasunęła mi skojarzenia z anime "Darken than Black", ponieważ w pierwszym sezonie, w każdym odcinku pojawiała się logo Pizza Hut, choć nigdy żaden z bohaterów nie wstępuje tam na pizze (akcja toczy się we współczesnym Tokio).
    Spotkałam się gdzieś ze sformułowaniem, że Pizza Hut jest ukrytym/prawdziwym wrogiem.

    No, to sobie napisałam :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Ale czyim wrogim jest Pizza Hut?
    Wydaje mi się, że w Japonii jest inne podejście do marek niż w Europie. U nas jest dużo przeciwników globalnych sieci komercyjnych, fast foodów i "amerykańskiego imperialistycznego żarcia" itp. W Japonii oni mają świra na punkcie marek, wszystko musi być markowe, lolity tylko w markowe ciuchy się ubierają, w profilach artystów pisze się, w ubrania jakich marek się ubierają, mnie to aż czasem przytłacza. Mają też trochę inaczej w prawem własności - dlatego tak wykorzystują cudze loga. Przecież to KFC-YFC to nie pierwsza taka akcja Gackto. Był wcześniej między innymi Stargackt-Starbuckt. A Japończycy szaleją na punkcie Starbucka. Ja to np. źle odbieram, jak artysta robi kasę z firmą od fast foodów. No ale może dla nich to normalne i fajne i w ogóle cacy. Widziałaś jak jedna osoba na LJ (nie będę wymieniała z nicka) zachwycała się japońską reklamą McDonalds'a? że to takie kawaii? Japonka. I nie widzi, że to po prostu reklama, która uczy dzieci od najmłodszego konsumpcyjnego sposobu życia...

    OdpowiedzUsuń
  19. No a GACKT na swoim blogu pisze o sprzęcie Apple, o ciuchach tej swojej ulubionej marki (sama zapomniałam, co to było, chyba Dolce & Gabbana), można nawet powiedzieć, że robi reklamę dla Chanella. Albo ma z nimi kontrakt, i dostaje za to kasę, albo w Japonii nie istnieje takie pojęcie jak kryptoreklama, i nikt się tym nie przejmuje, że robi darmową reklamę komuś innemu. Ta nazwa YFC to mnie za każdym razem zatyka, co sobie przypomnę, skąd się wzięła. No ale przecież jak Gackto robi w Japonii koncert, to ustawiane są niby punkty niby sieci niby restauracji, która sprzedaje fanom jedzenie firmowane przez Gackto o nazwach podobnych do znanych sieci restauracji. I może to w Japonii normalne, nie mam pojęcia. Może dla nich to dobry dowcip... Na pewno przykładają do jedzenia wagę większą niż ktokolwiek, jedzenie jest dla nich święte i wspaniałe i godne największego zainteresowania, a jednocześnie się nim bawią. Więc może dlatego tak. Nie wiem...

    OdpowiedzUsuń
  20. I jeszcze: z drugiej strony, mówię sobie, że nie ma się co oszukiwać, GACKT po prostu robi kasę, i robi ją najlepiej jak umie. Sam jest firmą, marką, to wielka marka GACKT, pod którą sprzedawane są: płyty, koszulki, dresy, ręczniki, czipsy, maskotki, notesy... itd. A jednocześnie występuje w teatrze. U nich chyba nie ma czegoś takiego, jak jest w Europie, jak obawa artystów przed oskarżeniem, że "się sprzedają". Wygląda na to, że w Japonii nie ma tej opozycji, że po prostu artysta robi pieniądze i to jego praca, normalne. Co nie zmienia faktu, że pewne rzeczy są mi obce.

    OdpowiedzUsuń
  21. No właśnie nie bardzo potrafię stwierdzić czyim wrogiem jest to Pizza Hut, dlatego niejako nie dokończyłam temtego zdania.
    Pewnei tak jak wspomniałaś, to po prostu taka reklama.

    Co do Twoich rozważań o znanych markach, niestety nie wdam się z Tobą w dyskusję. Za mało wiem, za mało czytam aby próbować wysuwać jakiekolwiek argumenty czy formułować wnioski.
    [tak, uciekam ;)]

    OdpowiedzUsuń
  22. Litera, te 12 lat to może zależy dla kogo szokujące. Jeśli spojrzymy na anime japońskie, to rzeczywiście nic nowego. Ja może patrzę z własnego punktu widzenia jako człowiek, a nie jako badacz kultury. Coś, co może być typowe dla jakiegoś wycinka kultury, nie musi być dla mnie normalne :-)

    Właśnie to, co napisałaś, miałam na myśli, pisząc, że sensei powiedziała, żeby nie uczyć się japońskiego z anime. Opowiadała, że potem dorośli faceci jadą do Japonii i wtrącają w swój japoński zdania takie, jakby mówiła mała dziewczynka, albo samuraj sprzed 200 lat ;-)

    Z pewnością masz o wiele większą wiedzę nad temat kultury i mentalności Japończyków, ja jednak jak na razie, obserwując tylko przemysł rozrywkowy, widzę, że Japończycy bardzo oddzielają sztukę od życia. Co można w życiu to jedno, a co na scenie do drugie. Zauważyłam, że na scenie oni wcielają się w role, nie wyrażają na scenie siebie, lecz odgrywają role, które wcześniej dla siebie układają. Piszesz, że nie ma tego rodzaju dychotomii, a ja ją widzę bardzo wyraźnie. O wiele bardziej niż w świecie zachodnim, u nas, gdzie artyści wyrażają siebie w tekstach, w image'u scenicznym, w swoim całym przekazie artystycznym. Są sobą i świadczą o sobie. A artyści japońscy mogą na scenie wyczyniać niestworzone rzeczy, ale jak z niej zejdą, stają się przykładowymi spokojnymi obywatelami i nikt nie przekłada tego, co pokazali na scenie, na to, kim mogą być jako ludzie. Scena to scena, i nie ma wiele wspólnego z ich osobowością, upodobaniami i zwyczajami. Na scenie przyjmują role, które łatwo porzucają, i nie są z tych ról rozliczani w realnym życiu. Tak więc mogą się na scenie całować ze sobą faceci, ale nikt nie wpada na pomysł, że robią to samo w realnym życiu poza sceną. To dwa różne światy. Ja to w każdym razie tak odbieram na razie, na podstawie tego, co do tej pory zobaczyłam.

    Ale zgadzam się z tym, co napisałaś: czego nie można w realnym życiu, można w wymyślonym, i to też jak dla mnie świadczy o tej granicy. Być może dlatego Japończyków nie rażą filmy, które u nas nazwano by pedofilskimi. Bo dla nas te filmy mówią o czymś bardzo negatywnym, a Japończyk by pewnie wzruszył ramionami i powiedział: "przecież to wymyślone...".

    OdpowiedzUsuń
  23. Owarinai yume, "Yami no matsuei" czytałam mangę, ale kreska, szczerze mówiąc, mnie nie zachwyciła. No i fabuła też, moim zdaniem, nie była do końca przemyślana, czasami dosyć przypadkowa. Ale może z ciekawości zobaczę, jak zrobili anime, może mnie pozytywnie zaskoczy :-)

    OdpowiedzUsuń
  24. Brak granicy, o którym mówię, nie oznacza, że świat wyobrażony/wykreowany i ten rzeczywisty są jednym, ale że można gładko przechodzić z jednego w drugi, i nikt nie będzie się zastanawiał, co jest prawdziwe, a co nie. Artysta na scenie - i czy będzie to piosenkarz, aktor filmowy czy na przykład kabuki, nie jest to ważne - jest artystą, wyraża pewną część siebie, której nie może - ze względu na sztywne ramy wytyczone przez społeczeństwo - wyrazić w życiu codziennym. To my, Europejczycy, roztrząsamy, jak jego image sceniczny przekłada się na rzeczywistość, wątpię jednak, by w tym samym stopniu zajmowało to Japończyków. Tu nie ma dualizmu, tu jest całość.

    Czy nasi artyści wyrażają w tekstach i imagu scenicznym siebie? Dość dyskusyjne, jak dla mnie. ^^' Ci undergroundowi, pewnie i tak, ale gdy zaczynają się z tym wiązać duże pieniądze, cóż, wyrażanie siebie idzie w odstawkę, a wizerunek robiony jest dla mas. To odnośnie popkultury, bo taki artysta teatralny to zupełnie inna bajka.

    OdpowiedzUsuń
  25. Litera, teraz po tym Twoim komentarzu widzę, że raczej podobnie postrzegamy kwestię odrębności/powiązania sztuki i realnego życia Japończyków, ale zupełnie inaczej ubieramy ją w słowa ;-) To co Ty nazywasz całością, ja nazywam odrębnością, ale chyba widzimy to podobnie.

    Co do naszych artystów, to może masz rację, ale z drugiej strony przyzwyczajeni jesteśmy oceniać człowieka (a nie tylko artystę) po tym, co robi na scenie, nawet jeśli wiemy, że to tylko maska sceniczna.

    Pozdrawiam serdecznie :-)

    OdpowiedzUsuń
  26. Jak to się mówi, znaczenie umyka w przekładzie;)

    Pozdrawiam również!

    OdpowiedzUsuń
  27. "Loveless" muszę obejrzeć sama jestem fanką anime i mangi.Ismara też lubię yaoi! Mnie tam nie zraża jak dwóch facetów się całuję.Przynajmniej , żeby to BYŁ pocałunek a nie Bóg wie co.Jak w dramach ledwo muśnie ustami i o pocałunek.Rany czasami się zastanawiam , czy oni potrafią porządnie całować?Czasami siedzę i się nad tym zastanawiam, serio.Niekiedy szukam po necie blogów poświęconych tej tematyce , niektóre są całkiem niezłe. Nie lubię Salioor Moon , chyba jestem jedyną osobą , która nie lubi tej anime.Za to pokemony oglądałam (teraz nie, znudziły mi się , ale za to brat tak).Pamiętam jak w ubiełe lato siedziałam od 00:00 do 04:00 i czytałam mangę na pewnej stronce.Jejku jak mnie potem tyłek bolał.Wstawałam po 11:00.Ha chyba mam się skapneła , bo cosik za dużo było zapłacić za prąd, teraz nie siedzę nie mam weny.Całuję Madzia:)

    OdpowiedzUsuń
  28. Madzia, a ja jakoś później już nie miałam czasu oglądać anime. Obejrzałam kilka odcinków "Shiki" i jakoś specjalnie mnie nie wciągnęło. Ale może jeszcze kiedyś :-)

    Z yaoi jest tak, że można jednak mieć tego dosyć. Raz znalazłam jedno anime, działo się w jakimś college'u, same piękne bishoneny, i uczniowie i profesorowie, no aż przesadnie. Jednak co za dużo to się czasem robi niedobrze :-) Może nie od yaoi, ale od ilości bishonenów ;-)

    OdpowiedzUsuń
  29. Hmmm, pisać, że w "Loveless" jest molestowanie to jest dopiero przegięcie :-P Przecież Rit-chan go kocha, no!!! Warto, poczytać mangę, która uzupełnia sporo wątków niewyjaśnionych w anime - między innymi specyfikę natury Soubiego. Należy też chyba pamiętać, że jest to opowieść o miłości, która pokonuje podziały płci oraz wieku. To trochę tak jakby Soubi i Rit-chan byli sobie przeznaczeni :D Manga wciąż wychodzi więc ciekawa jestem czy w końcu okaże się, że Suobi jest jednak fighterem Lovless'a tylko w skutek pewnych okoliczności jego imię nie mogło się ujawnić :P Cholernie romantyczna historia, która przynajmniej mnie daje ładunek pozytywnych emocji, mimo że wesoła nie jest...

    Lulu

    OdpowiedzUsuń
  30. Lulu, ale widzę, że tego rodzaju mangi zmieniają ludziom spojrzenie na to, co jest faktem ;-)

    A w rzeczywistości jest tak, że w tego rodzaju relacji kwestia, czy ktoś kogoś "kocha", nie ma znaczenia. To czy dziecko pozwala na coś czy nie, nie ma tu znaczenia - bo jest tylko dzieckiem i nie odpowiada prawnie za swoje zachowanie - i nawet jeśli osoba nieletnia uwodzi pełnoletnią, to prawnie odpowiada ta pełnoletnia, jest to tak samo przestępstwo. Tak jest przynajmniej w Europie i Ameryce.

    Takie anime trochę wywracają do góry nogami rzeczywistość, to świat fantasy, wiem, że trzeba na to patrzeć przez duże cudzysłowy. No ale jak ten mały może prawdziwie kochać kogoś, kogo zupełnie nie zna? To niemożliwe. Poza tym Soubi jednak robi pewne rzeczy wbrew woli tego małego - więc to jest molestowanie.

    Zastanawiałam się, skąd taka popularność w Japonii (i nie tylko) takiego modelu, i skąd też właśnie takie zdania, jak napisałaś, że to "pokonuje podziały płci oraz wieku". Jedyne, co mi przychodzi do głowy, że nastoletnie dziewczyny utożsamiają się z małym chłopcem i wyobrażają sobie romantyczną miłość z pięknym, dorosłym, nieznajomym mężczyzną. Dla mnie ten model w ogóle nie jest romantyczny, ale to może dlatego, że nastolatką przestałam być już wieki temu ;-)) (i wiem, że w życiu prawdziwym taka historia zahaczałaby o kuratorium co najmniej).

    Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
  31. Tak, tak zgadzam się z tobą jeśli chodzi o traktowanie tej sprawy w naszej rzeczywistości :-)
    Ale popatrzmy na historię i teorię więzów jakie łączą Fightera i Sacrifice: to są więzy silniejsze, niż cokolwiek co sobie człowiek może wyobrazić i z czym nie może walczyć. Takie jest założenie autorki. Widzimy przykłady różnych związków w "Loveless" np. Ai i Midori (para Breathless) mają mniej więcej tyle lat co Ritsuka, Natsu i Youji (para Zero) też, nawet łażą z miśkami:P - tyle, że oni chyba są chyba bardziej jak bliźniaki, ale trudno powiedzieć :-) Mamy też parę lesbijek Yamato i Kouyę. To ewidentny sygnał o co w tym chodzi. Zresztą jak wiadomo Soubi nie chce "jeszcze" uprawiać seksu z Ritsuką, a w mandze nawet wypowiada zdanie, że "nie miałby wzwodu przy takim dziecku jako partnerze w łóżku" :P I z zapowiedzi kontynuacji (bo autorka wciąż pisze) wynika, że Ritsuka straci uszy i ogon w wieku około siedemnastu lat :-) Pocałunki jakimi na początku Soubi obdarza Ritsukę oraz teksty wypowiadane z uczuciowością robota są efektem treningu jaki przeszedł w Akademii Siedmu Głosów i że został wyszkolony na fightera ze stłamszoną osobowością, który rozpaczliwie pragnie być kontrolowany i poniżany ( tak jak poniżał go Seimei) - dopiero po spotkaniu Ritsuki zmienia się diametralnie i to uważam za największy atut tej historii, właśnie przemianę jaka dotyczy głównych bohaterów. Na koniec dodam jeszcze, że w mandze Soubi wypowiada bardzo piękne słowa, mianowicie, że "jego ciało musi podążać za rozkazami, ale dusza, umysł i serce zawsze czekały na Ritsukę". No i jak tu nie wierzyć, że to on jest jednak fighterem małego Lovelessa??:P Nie dziwię się więc, że miłość 12-latka i 20-latka nie wzbudza aż takich kontrowersji na forum. W końcu jak Ritsuka będzie mięć 20 lat to Soubi 28 więc wszystko będzie ok, prawda? :-)

    Lulu

    OdpowiedzUsuń
  32. Lulu, dlatego, że to anime, na dodatek z elementami fantastycznymi, to ja nie patrzę na to jak na naszą rzeczywistą sytuację. Dziwi mnie taki a nie inny dobór bohaterów (ich wiek), ale mimo to dostrzegam w tym anime coś, co ma urok :-)

    Myślę, że dobrym "zabezpieczeniem" autorki tej opowieści są te uszy - dopóki Ritsuka je ma, to można być o niego spokojnym :-)

    Ja mangi nie czytałam. Więc oni już zostają razem, tak?

    OdpowiedzUsuń
  33. Tak, zostają :D Manga idzie dalej (sporo), niż anime, pojawia się zły braciszek - BAD GUY pełną gębą. Oczywiście nie jest łatwo, ale Ritsuka i Soubi są razem i to jest właśnie super :D Naprawdę warto sięgnąć po mangę, skany są ogólnie dostępne w internecie tłumaczone na angielski :-) Ja osobiście uważam, że manga jest lepsza i serial sporo okroili. Ale może zrobią drugi sezon kiedy autorka wreszcie skończy wszystko. Ma być piętnaście tomów, dziewiątka wyszła w 2009 roku - zobaczymy co będzie dalej.

    Lulu

    OdpowiedzUsuń
  34. *zauważyła żywą dyskusję kiedy jej siostra przeglądała tego bloga* :c

    też bardzo gorąco polecam mangę, jeżeli o loveless chodzi. anime, moim zdaniem, było zbytnio przedramatyzowane. piękne, owszem, czułe, romantyczne i graficznie wspaniale, ale czasem zbyt przesadzone. widzę to zwłaszcza teraz, po latach, kiedy mocny schiz na tę serię już mi przeszedł.
    nie wiem, jak innych, ale mnie przyciągnęła właśnie ta różnica wieku bohaterów. i nawet nie chcę sobie wyobrażać Ritsukę bez uszu DOPIERO w wieku 17 lat. lubię shotacon odkąd ogólnie sięgnęłam po yaoi, jednak nie przepadam za typowym pwp bez większego sensu, gdzie jest tylko ruchańsko i nic więcej. więc tutaj tym bardziej myślę, że gdyby w lvls miała być jakakolwiek scena łóżkowa, byłaby ona cudnie romantyczna. ileż fanficków chciałam napisać na ten temat, ale nigdy nie udało mi się dokończyć :c ogólnie, Sou x Rit wciąż jest moim najlepszym pairingiem i za nic w świecie nie chcę 17letniego Ritsukę z 25letnim Soubim. zdaję sobie oczywiście sprawę, że w mandze zapewne nie spełnią moich życzeń i dopiero wtedy będę załamana.
    tak w ogóle, przyciągające są również same zachowania postaci jak i ich przeżycia. w tej mandze jest dosłownie wszystko, od homoseksualizmu, poprzez lekką pedofilię, sadyzm, masochizm, choroby umysłowe, a może kończąc nawet i na kazirodztwie. i chociaż dużo ludzi narzeka, że to bez sensu, że ta miłość jest taka mdła i sztuczna, że bohaterowie są wkurzający, że mają jakieś chore zboczenia,to dla mnie zawsze była w tym wszystkim jakaś niewytłumaczalna magia.

    poza tym szkoda, że nie wydali tej mangi w Polsce. no.

    Teinei.

    OdpowiedzUsuń
  35. @Tenei: Zgadzam się wielka szkoda, że nie wyszło to u nas. Nawet po angielsku chyba nigdzie nie można kupić. Z tego co czytałam to 17-letni Rit-chan BĘDZIE jednak w mandze, bo jest jego szkic autorstwa tej babki i nie posiada uszu :-) Ale jak dla mnie to wygląda dokładnie tak samo jak kiedy miał 12 lat (poza tymi uszami oczywiście:P). Jeśli chodzi o scenę łóżkową to też uważam, że musiałaby ona być bardzo romantyczna, ale w końcu chyba musi być, bo wielu ludzi na to czeka i dostałoby nagłego "nose-bleeding" na samą myśl ahahahaha! Jednak mnie najbardziej ciekawią nie tyle uszy Ritsuki co kto okaże się fighterem Loveless. Autorka twierdzi, że się pojawi później. Ja mam nadzieję, że Soubi się nim jednak okaże, a jego imię nie mogło się ujawnić przez działania Seimeia. To tłumaczyłoby magiczną chemię między tą parą. W ogóle to uważam, że Seimei boi się Ritsuki z jakiegoś powodu. Kolejny villain z kompleksem Boga :/

    Lulu

    OdpowiedzUsuń
  36. @Lulu: z tego co wiem, to jest gdzieś po angielsku, wydawają to. ale to nie to samo, co po polsku...
    tak, widziałam ten szkic :) sam szkic nie musi przepowiadać przyszłości w mandze, ale nie zdziwiłabym się gdyby przepowiadał. tym bardziej, że w mandze nie ma zbytniego, wielkiego nacisku na relacje dorosły x nieletni, więc autorka raczej będzie chciała, by ewentualna scena łóżkowa 'jakoś' wyglądała. i przygotowuję się psychicznie na 17letniego Ritsukę. tyle tylko szkoda, bo ogólnie autorka mówiła o swojej mandze, że to nie jest yaoi, więc raczej będziemy musiały sobie darować nosebleedy, haha.
    ee, ja tak właśnie nie chcę... największym plusem dla tego pairingu jest, przynajmniej moim zdaniem, to że nie są sobie przeznaczeni i mimo tego całego ofiarno-wojowniczego cyrku, sami budują sobie jakby swoją własną drogę, nie zwracając uwagi na zasady panujące w tym magicznym świecie. gdyby nagle się okazało, że Soubi był od początku Wojownikiem Ritsuki, byłoby to zbyt... idealne i trochę nieprzemyślane o.o nawet wiekowo do siebie nie pasują, inne pary dorastały do siebie względem wieku, a u nich jest jednak trochę większa różnica. no, ale każdy ma inne wyobrażenia. kto wie, może tak się rzeczywiście okaże. wszystkiego można się spodziewać.
    Seimei w ogóle już dawno powinien zdechnąć. nie znoszę takich psycholi. ego Boga, chore wizje na przyszłość i robienie wszystkiego wyłącznie dla swoich własnych celów. z takich delikwentów wystarczy mi Light i Lelouch, przy nich się wystarczająco nawkurzałam XD

    OdpowiedzUsuń
  37. @Teinei: Ja go całkowicie znienawidziłam (Seimeia) po scenie w szkole fighterów, kiedy rozkazał Soubiemu rozwalić okno... Prawie dostałam przy tym drgawek z nerwów ;-) Jedyną w miarę dobrą rzeczą jaką udało mu się przypadkowo zrobić było oślepienie Ritsu-sensei tego pedo...no wiadomo kogo :P Zastanawia mnie też fakt, że skoro miał swojego fightera Niseia to po grzyba był mu jeszcze Soubi - chciał rozpocząć III wojnę światową czy jak ? :P W sumie gdyby okazało się, że jednak Soubi nie jest wojownikiem Ritsuki to też ok dla mnie:-) Co do scen łóżkowych, widziałam wywiad z autorką z Anime Expo i powiedziała tam, że zrobi yaoi jeśli będzie wystarczająca presja społeczna - głupio się przy tym śmiała więc kto wie :P

    Lulu

    OdpowiedzUsuń
  38. @Lulu: tak, też go właściwie przy tej scenie znielubiłam do reszty. chociaż, Soubi też mógł przynajmniej wtedy mu się przeciwstawić... i on też mnie swoim psim zachowaniem nieco wkurzył, chociaż po części go rozumiem, skoro Seimei jest jego Bogiem :c
    mi trochę Ritsu szkoda, fakt, jest zboczony i ogólnie irytujący, ale z drugiej strony żal mi go z powodu tych oczu eheh. Seimei wybrał sobie Soubiego, bo był silniejszy i lepszy, właściwie najlepszy, a skoro nie posiadał imienia, to mógł należeć do kogokolwiek. tyle, że ciekawe, dlaczego akurat Seimei go sobie zabrał.
    taaa, w takie gadanie nie chce mi się wierzyć TT chociaż bardzo bym chciała. ogólnie, ta autorka jest jakaś dziwna, gdybym miała do predyspozycji takie ładne postacie, to co chwilę robiłabym jakieś romantyczne scenki (i przy okazji zbierała na tym popularność), a u niej ostatnio coś kulawo ze wszystkim... coraz mniej stron, coraz gorsze się robi to wszystko.
    masz gdzieś ten wywiad? o.o

    OdpowiedzUsuń
  39. @Teinei: Wywiad jest gdzieś na tej stronie ze skanami, zdaje sie, że po środku pomiędzy rozdziałami http://www.mangafox.com/manga/loveless/ - nie pamiętam dokładnie, w którym miejscu. Włożyli to jako bonus:P Z ostatnich rzeczy podobało mi się smażenie omleta :P Ja właśnie nie wiem jak to jest z Soubim - skoro jest fighterem bez imienia to teoretycznie powinien nie zdradzać Ritsuki, ale chodzi chyba o to imię wytargane scyzorykiem, tak? Właśnie Ritsu w mandze mówi jak dla mnie dziwną rzecz, że "Soubi jest fighterem bez przypisanego imienia i imię może być zmieniane, ale odkąd zostanie napisane stanie się własnością tego kto jest napisał i to się nie może zmienić, dlatego uważnie wybrał dla niego sacrifice". Taaaa, bardzo uważnie :P Ale własnie dziwne to jest: niby może zmienić imię, ale nie może zmienić właściciela? Chyba, że ja to źle rozumiem. Wynikałoby stąd, że może być fighterem Loveless'a, który będzie tworzył z nim więź itp, ale jak z krzaków wyskoczy Seimei i powie "Rozwal mi okno!" to on popędzi to zrobić.

    Lulu

    OdpowiedzUsuń
  40. @Teinei: A jak będę mieć dłuższą chwilkę to poszukam dokładnie tego wywiadu i podam ci linka, bo te skany to można w nieskończoność przeglądać. Napewno to było po, albo przed jakimś rozdziałem dołączone do okładki.

    Lulu

    OdpowiedzUsuń
  41. Ha, doczytałam ten wywiad i już wiem o co chodzi. Ona może zrobić dodatek po zakończeniu fabuły obejmujące sceny "hardcore" :-) Byłoby miło, nie powiem :D Oto link, znalazłam : http://www.mangafox.com/manga/loveless/v09/c019/1.html

    Lulu

    OdpowiedzUsuń
  42. @Lulu: w sumie Soubi 'zdradził' chociażby samego Seimeia, ze względu, że przyjął już sobie imię Loveless, kiedy walczyli z kimś tam, bodajże z tymi młodymi, Mei i kimś tam jeszcze. ale z tym właścicielem to ciężko ogarnąć. właściwie, nawet gdyby mógł go zmienić, i tak uważałaby się za zabawkę Seimeia, mam wrażenie. i to jest najbardziej żałosne i smutne, widać to właśnie chociażby przy takich akcjach jak z tym oknem. słucha się praktycznie dwóch panów, przy czym najbardziej przystaje na rozkazy Seimeia, bo Ritsuce często odmawia. z tego powodu ciekawi mnie strasznie, czy dojdzie do jakiejś poważnej konfrontacji między tą trójką i jak Soubi będzie się zachowywał.

    och, dziękuję bardzo. jeju, jeżeli ma pomysły na hardcore, to niech je wciela w życie. nie mam pojęcia w ogóle, na co ona czeka o.o :D

    takie pytanie, masz może konto gdzieś, gdzie mogłybyśmy się powymieniać różnymi poglądami? na tego bloga rzadko wchodzę, częściej moja siostra, a nie lubię się ociągać z odpowiedziami. poza tym długo mi się tu ten blog otwiera ^^'

    OdpowiedzUsuń
  43. Hmmm... Mogę ci podać maila, konto mam na Last.fm i Inner World of Final Fantasy - ale to raczej nie wchodzi w grę, bo niby jest tam dział o anime/mandze, ale takim, że mnie oczy bolą:P Mój mail to olalla@gg.pl - to może być punkt wyjścia:P Ewentualnie mogę sobie założyć gdzieś konto na czymś co polecisz, żeby się nam lepiej komunikowało:-) Czekam na info:-)

    Lulu

    OdpowiedzUsuń
  44. Loveless... Boże !!! Kocham to anime! Nie mogłam normalnie żyć bez tego anime !!! Gdy oddzielali mnie od laptopa gdzie oglądałam anime i czytałam mange nie mogłam normalnie żyć !!! Niecierpliwością czekam na 2 serie anime !!! No bo 1 seria aż się prosi o 2 !!! Dziękuje ci bardzo za tą opinie nigdzie nie mogłam takiej znaleść! Na koniec jeszcze raz Dzienki!

    Anonimowy wielbiciel Ritsuki i Soubiego XD

    OdpowiedzUsuń
  45. Witaj, Ritsuka :-) Zapraszam do przeglądania bloga, może coś jeszcze znajdziesz ciekawego dla siebie ^^. pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń

Witam, jeżeli piszesz jako użytkownik anonimowy -
podpisz się w treści komentarza :-) Komentarz pojawi się po zaakceptowaniu ^^

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails

Archiwum: