The ability to dream is given to everyone of us in the world. But dreams are not there to be dreamed, but to be realized. This act of realizing a dream is accomplished through one’s strong will and accumulation of actions. If you don’t understand this, dreams will always be something that you simply fantasize about. If you put your mind to it, you can accomplish anything. ~GACKT

5 grudnia 2010

W końcu obejrzałam "Moon Child"

Około pierwszej w nocy postanowiłam obejrzeć "Moon Child", ponieważ znalazłam do niego polskie napisy. Niestety nie pasowały mi zupełnie do filmu, walczyłam z nimi chyba z godzinę, próbując je ustawić, co mi zupełnie nie wychodziło, aż w końcu się poddałam. Pierwsze sceny filmu mnie jednak zaciekawiły, więc oglądałam film mimo rozjeżdżających się napisów - regulując je co minutę, taż że albo miałam je za wcześnie, albo za późno. Generalnie przez cały film myślałam sobie: co za beznadzieja. Ten film jest tak idiotyczny jak taniec Gackto. Patetycznie-śmieszny, tragiczno-komiczny, przerysowany, nierealny, a GACKT gra w nim beznadziejnie. Jednak w połowie filmu, a było to już około 3.00 nad ranem - właściwie zapomniałam, że Sho to jest GACKT, ponieważ jest on do siebie obecnego tak niepodobny, że przypominało mi się, że to on, tylko czasem, gdy jego głos wydawał mi się znajomy. Ale oglądałam dalej, skrzywiona, wywracałam oczami na te pozy, na te powiększone usta Gackto i jego miny, podśmiewałam się w czasie scen, które miały być smutne, lecz wydały mi się nazbyt emocjonalne, i zastanawiałam się, czy film ocenić bardziej jako "beznadziejny", czy może tylko "nie podobał mi się". Poprawiałam te napisy co minutę, wracałam w kółko do przed chwilą obejrzanych scen, nie mogąc zrozumieć, co też ci fani Gackto widzą w tym filmie, który ja odbierałam jako żenująco głupi. I tak minęła piąta rano, i na ostatniej scenie filmu niespodziewanie... rozpłakałam się. A czemu?... nie mam pojęcia...


Hm... nadal uważam, że ten film jest beznadziejny. Scenariusz do kitu, gra aktorska - amatorska, zdjęcia w miarę, ale całość się nie klei - robi wrażenie amatorskiego filmu nakręconego przez grupę przyjaciół, filmu, który ma być na serio (chyba), ale jest w nim tyle przegięć fabularnych, tyle przerysowania i momentami egzaltacji, że nie jest on dla mnie przekonujący. GACKT wygląda w tym filmie komicznie, Wang Lee Hom naturalnie, HYDE całkiem nieźle, aczkolwiek chyba tylko Wang Lee Hom wie, na czym polega gra aktorska.


Może jest tak, że mimo dosyć kiepskiego zdania na temat tego filmu, jednak coś mnie w nim wzruszyło. Ta beznadziejna opowieść o przyjaźni? A może o samotności wampira, który kiedyś znalazł dziecko i od tej pory jego samotność przestała być całkowita, ale dziecko dorosło. Może zrobiło mi się smutno, bo jednak nie było happy endu? Czy warto było sprawić, by Sho stał się nieśmiertelny, po to tylko, by potem... umrzeć razem z nim? Bo oni zginęli wszyscy, prawda?...

72 komentarze:

  1. z początku też uważałam ten film za naprawdę beznadziejną głupotę, nie trzymającą się kompletnie niczego. pamiętam, kiedy poznałam Gackta parę lat temu i dowiedziałam się, że wystąpił w tym filmie. zaciekawiło mnie to, więc ściągnęłam, oglądałam jeszcze z angielskimi napisami. kiedy zobaczyłam te lewe stroje, te marne efekty specjalne, tę śmieszną grę aktorską - doszło do tego, że przewijałam cały film tylko na jakieś najlepsze momenty z akcją (poniekąd i tak śmieszną). nie wiem czasem, czy to ma być dramat, czy sci-fi, czy action, czy komedia... bo wszystko jest tak kompletnie sztuczne, sztampowe i głupie, i to wszystko tak na siebie nachodzi, że nie ma nawet porządnego gatunku, dla którego można by wcisnąć ten film.

    ale on ma coś w sobie. nie wiem, czy to sama obsada, którą bardzo lubię, czy może klimat. Gackt wygląda bardzo ładnie, jeżeli oczywiście chodzi o mój gust i o jego twarz, do jego wymyślnych strojów można przywyknąć (a kiepską grę aktorską nadrabia mimiką), HYDE przypominał mi trochę jakiegoś biedaka wziętego z ulicy i ubranego w o 10 numerów za duże szmaty, ale swoją postać odegrał dobrze. Leehom też był w porządku. trudno jednoznacznie określić, czemu ten film pozostaje w sercu, nie mniej szanuję zamysł i wiem, że wszyscy chcieli chyba wypaść dobrze. być może w Japonii takie filmy się przyjmują (a czemu nie miałyby, w końcu grają tam same sławy), a może to tylko w naszych cebulackich oczach wygląda to jak amatorszczyzna. bo jakby tak popatrzeć, wszystkie japońskie filmy są takie. i porównywanie ich do amerykańskich czy europejskich produkcji jest trochę bezsensowne.

    czasem trudno uwierzyć, że sam Gackt myślał nad tym scenariuszem. bo chyba nawet książkę napisał na podstawie tego? hm...

    OdpowiedzUsuń
  2. cóż,nie wiem dlaczego tak nisko go oceniłaś...ten film miał taki być,zrozumiały,lekki,śmieszny i smutny. Zgadzam się,że gra aktorska Gackt'a była na bardzo niskim poziomie ale nadrobił to mimiką,i swoimi przepięknymi,długimi do nieba nogami ;-)Hajdo według mnie był przezabawny,fruwał tu i tam i objadał się człowiekiem gdy Sho płakał nad stratą swojego przyjaciela... z dziewczynami w ogóle już zrobiłyśmy parodię z tego filmu i teraz gdy rozmawiamy o Moon Child to śmiejemy się z remiksu dupy albo z oh yes XDDD albo ze suterou ka? ah te nasze schizy...xD'
    a i Toshi jest bardzo śliczny,fajnie tam zagrał :) nie podobała mi się gra Yi-che.

    OdpowiedzUsuń
  3. Któż Ci powiedział, że Oni zginęli? Moim zdaniem żyli dalej, a ta ostatnia scena nie ma nic wspólnego z ich śmiercią.

    Twoje zdanie na temat filmu mnie trochę dziwi, ale jest w nim sporo prawdy. Mnie osobiście nie zachwycił, fabuła do kitu, ale ma w sobie coś (być może GACKTa i HYDE'a) co sprawia, że czasem do niego wracam. I też zawsze na końcu płaczę!

    Beauti.

    OdpowiedzUsuń
  4. Macie wszystkie rację. Film był do kitu, ale były momenty, w których pojawiła mi się łza w oku. Gackt wyglądał tam ślicznie a Hyde miał tam delikatną anielską twarzyczkę... i wypchane usta? A jakie teraz ma? Jakieś rozlazłe, jak sobie "działki" nie wszczepi :DDD No i poza tym często się dziwnie ubierał, może teraz już nie, bo teraz ubiera się w miarę modnie i wygląda tak jak większość normalnych ludzi. Nie ma już skórzanych spodni ani nic takiego

    Tsuki-Ame.

    OdpowiedzUsuń
  5. Teinei, piszesz: "nie wiem czasem, czy to ma być dramat, czy sci-fi, czy action, czy komedia... bo wszystko jest tak kompletnie sztuczne, sztampowe i głupie, i to wszystko tak na siebie nachodzi, że nie ma nawet porządnego gatunku, dla którego można by wcisnąć ten film."

    No właśnie, i ja dla tego zupełnie nie wiedziałam, jak reagować, a już naprawdę czułam się zdezorientowana, jak różne rzeczy mnie rozśmieszały w smutnych scenach.

    Kiedyś z grupą znajomych nakręciliśmy film, i właśnie wyszło coś podobnego. Film o zdradach, śmierci, chorobie, i miłości, na którym prawie potem sikaliśmy ze śmiechu, widząc swoje miny w tych "poważnych scenach". I oglądając "Moon Child" miałam podobne wrażenie. Ale to może po części dlatego, że w jakiś sposób Gackto o HYDE'a uważam jakby za swoich "znajomych" :-)

    A japońskich filmów jeszcze za mało obejrzałam, żeby mieć jakieś porównanie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Przypomina mi się reakcja mojej koleżanki. Gdy wspólnie oglądałyśmy "Moon Child" wstydziłam się. Wiedziałam, jaki ten film jest, ale nie potrafiłam oprzeć się pokusie i musiałam go jej pokazać. I Asia też po skończonej projekcji stwierdziła, że mimo wszystko coś w tym filmie jest.

    Co do napisów, na Yellow Cinema w FAQ wyczytałam, że trzeba cos przestawić w odtwarzaczu i zamiast japońskich napisów włączą się angielskie, które są w tym pliku. Zajrzyj, przeczytaj jak to zrobić, i jeśli znów najdzie cię ochota przynajmniej będa napisy pasować.

    OdpowiedzUsuń
  7. Doroshii-chan, były w tym filmie i dobre sceny (może kilka :-)) Na pewno obejrzę go jeszcze raz, jak znajdę jakieś lepsze angielskie napisy. Były może ze dwie sceny prawdziwie smutne i dobrze zagrane, i może ze dwie wesołe i dobrze zagrane. Ale jednak niektóre pomysły w tym filmie są groteskowe: ta dziewczyna niemowa, która ma nagle jakiegoś guza mózgu i na Wang Lee Homa mówi "dziadku", to mnie osłabiło... No i Gackto jako szef gangu to śmiech na sali ;-) Strzelanki to jak zabawa małych chłopców, najpierw serie strzałów, które nikogo nie drasną nawet, a potem nagle ostatnią kulą go zabijają...

    Ale podobała mi się ta wycieczka nad morze nocą, gdy zrobili sobie zdjęcie, i potem zakończenie filmu. Ten mural malowany przez dziewczynę, a potem jej córkę, śmieszny był You, który chyba się słowem nie odezwał, i tatuaż "kuchnia". Było parę fajnych pomysłów, ale większość to przegięcia.

    OdpowiedzUsuń
  8. Beauti, ja myślę, że oni zginęli wszyscy, na końcu Sho i Kei zginęli w promieniach słońca. Bo gdyby nie, to by odjechali gdzieś tym samochodem, a jednak samochód został w słońcu nad brzegiem morza. Dlatego też potem są pokazani wszyscy w ostatniej scenie: na zdjęciu niemożliwym, którego nigdy nie było - w dzień na tle morza.

    OdpowiedzUsuń
  9. Oglądanie kiepskiego filmu z rozjeżdżającymi się napisami od 1.00 do 5.00 rano mnie też doprowadziłoby w końcu do łez, więc nie dziwię się Twojej reakcji na koniec filmu. A może to były łzy ulgi? ;)

    Tak w ogóle to podziwiam Twój upór - ja bym pękła po pół godzinie ;D

    Uściski poranne :)))

    OdpowiedzUsuń
  10. Miriel jesteś tak uzdolniona jeśli chodzi o anty reklamę tego filmu, że muszę go obejrzeć!!! Już ściągam :) Uwielbiam filmy o wampirach (to jedyny powód w sumie). Ale zobaczę, czy moje odczucia będą podobne ;) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  11. Nathalienn, to daj mi znać, jak obejrzysz :-) i jak znajdziesz dobre napisy, to może wtedy i ja jeszcze raz obejrzę.

    A dodatkowo jeszcze o filmie: nic dziwnego, że ten film jest do kitu, skoro Takahisa Zeze, reżyser i główny scenarzysta - jest reżyserem filmów pornograficznych, z czego zasłynął w Japonii w latach 90...

    OdpowiedzUsuń
  12. no tak,Tsuki-ame ma rację...Gackt wtedy był taki słodki,z ponętnym głosem i niezwykłym czarem. I nie miał właśnie nadmuchanych ust,teraz właściwie od razu na pierwszy plan widoczne są jego duże,napompowane usta. Nie mówię,że mi się to nie podoba,tylko stwierdzam,że w okresie 2003 jego usteczka były bardziej naturalne i sekszi XD zresztą on cały jest nienaturalny,ale...:DD

    reżyser filmów porno?! o matko...ale pewnie głównie Gackt wszystkimi dyrygował i mówił co mają robić.

    OdpowiedzUsuń
  13. Doroshi-chan, co Ty mówisz, to właśnie w 2003 miał usta dwa razy większe niż teraz. Ten silikon czy coś już mu się dawno rozpuścił, i teraz ma bardziej naturalne usta, nie tak jak kiedyś. Porównaj sobie zdjęcia :-)

    OdpowiedzUsuń
  14. w 2003 być może miał większe, fakt... nie, ja bym to nazwała inaczej - miał pełniejsze i wręcz idealne do smarowania szminką, heh. i moim zdaniem ładnie wyglądały. mam wrażenie, że teraz kąciki ust kończą mu się w połowie policzka, a gdy się uśmiechnie, to jego białe zęby rozłażą się po całej twarzy jak tory. rozumiem, że poprawki plastyczne są dzisiaj powszechne zupełnie jak zakładanie wypranych majtek, ale z tym uśmiechem przesadził. pamiętam, kiedy oglądałam z Doroshii wywiad, który miałaś tutaj, Miriel, na blogu, ten, który wrzuciłam na yt, na którym Ci faceci się jarali jego boskością - najstarsza siostra, która w ogóle go nie zna, też wtedy była z nami w pokoju i gdy zobaczyła jego uśmiech, powiedziała 'co to jest? kto mu te zęby pożyczył?!' :D po prostu się przestraszyła...

    OdpowiedzUsuń
  15. Teinei, teraz to on się przepięknie uśmiecha, a zęby ma zachwycające (i na pewno kosztowały fortunę ;-)) nie tak jak niektórzy jrockowcy czy inni Japończycy z zębami wystającymi z szeregu na wszystkie strony (zaskakująco wiele osób ma u nich krzywe zęby, zauważyłyście?). On też miał krzywe, to sobie poprawił :-) Ja mu zazdroszczę.

    A co do operacji: przypomnij sobie Teinei, jak on wyglądał w MM. To dopiero widać, ile zmienił do czasu "Moon Child". Nie tylko usta. Więc już w "Moon Child" to nie był "naturalny" facet.

    OdpowiedzUsuń
  16. nie, on nie był naturalny nawet już w 98' w MM. wszyscy to wiedzą. cóż, jego twarz jest na sprzedaż i musi wyglądać dobrze, nie przeczę. no ale... kiedy on się teraz uśmiechnie, to zupełnie nie mam pojęcia, czy ten uśmiech jest szczery, czy nie. nawet, kiedy jest wykończony i zmęczony, robi to tak sztucznie i z zamysłem 'uśmiechnę się i będzie ok'. nie mówię, że to nie jest ładne, bo z drugiej strony jest. ale jest to też z mojego chorego punktu widzenia przesadzone ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. To w 1998 była ta pierwsza operacja nosa? :-)
    A z tym uśmiechaniem się: Teinei, to są lata praktyki ;-)

    OdpowiedzUsuń
  18. Wiewiórko! :-)

    Dziękuję za komentarz, mam nadzieję, że znajdziesz moją odpowiedź na Twój komentarz wśród tych wpisów fanek (i niefanek ;-) Gackto :-) rozpisujących się o tym, w którym roku miał jakie usta ;-)

    Film obejrzałam do końca, bo jak w końcu opanowałam w miarę satysfakcjonującą metodą opanowania napisów (co oznaczało przesuwanie ich o sekundę lub dwie co około minutę, nie wiem dlaczego tak się rozjeżdżały), to już stwierdziłam, że oglądam do końca, żeby nie wiem co ;-) Bałam się, że drugi raz już tego nie ustawię, i na pewno nie uda mi się odnaleźć z tymi napisami następnego dnia od połowy filmu :-)

    Pozdrawiam serdecznie :-)

    OdpowiedzUsuń
  19. sama nie wiem, ile on tych operacji nosa miał. w 95-97 miał inny, potem w 98 miał jeszcze 'inkszy', ale nie do końca skorygowany (widać to zwłaszcza na Hamon/Kyosokuyoku, gdzie gra z Kamim na koncercie mervilles). później w solówce znowu mu się zmienił, był drobniejszy i wiadomo jaki. no i w 2007 też zrobił operację, jakoś przy wydaniu No ni Saku Hana no You ni. i teraz też mi się wydaje znowu jakiś inny. nie wiem, czy to kwestia zdjęć, ujęć, make-up'u, czy czegoś innego.
    taa, no fakt. on latami praktykuje tyle tych wszystkich zachowań, że nie wierzę mu już praktycznie w niczym - bo nie wiem, kiedy jest naturalny, a kiedy nie ;-)

    OdpowiedzUsuń
  20. Na moje oko to miał tylko dwie operacje nosa i o dwóch słyszałam. Jedną w czasach MM, ale nie wiem, w którym roku, i cały czas miał taki sam, dopiero poprawił sobie przed "Fuurin Kazan", ale to drobiazg tylko. Ja żadnych więcej zmian nie zauważyłam. Operacja nosa to nie taka prosta sprawa, wątpię, żeby dał się kroić tak często, szczególnie, że za pierwszym razem na pewno miał pod narkozą. Potem, w 2007, to była tylko kosmetyczna poprawka. Ale się poprzyglądam. Podasz mi linki do tego koncertu z Kamim? (bo nie wiem, o co dokładnie Ci chodzi, o ten koncert gotycki, co miał czarne skrzydła?)

    OdpowiedzUsuń
  21. Gasz... ja to już jestem zielona. To oni sobie wstrzykują sylikon w usta?! :O Ghmm... ja tam nie wiem, kiedy który lepiej wyglądał, bo trosze od Was odstaję zainteresowaniem ;) Wiem jedno Gackt jest przystojny i w okularach i bez, chociaż nie za bardzo gatunkowo podchodzą mi jego piosenki to ma naprawdę ładny głos :)
    P.S. Miriel na pewno Ci dam znać!! A jak mi się spodoba to pewnie umieszczę go na stronce.
    Co do reżysera filmów porno... tamte na pewno były bardziej z ładem ;)i mniej rozlazłe jeśli chodzi o koncept niż Moon Child- ale to Twoje słowa ;) ja jeszcze nie wiem na razie się ściąga o właśnie się ściągnął :D

    OdpowiedzUsuń
  22. ja też słyszałam tylko o dwóch. no, ale Gackt nie przyznaje się do niczego, i równie o nic go nie pytają, więc zostaje tylko przypatrywanie się i porównywanie. chociaż nawet i temu wierzyć czasem nie można, zwłaszcza zdjęciom, bo połowa zawsze jest przerobiona.
    tak, ten gotycki właśnie... http://www.youtube.com/watch?v=Fa6ExIfnT94 to to. często pokazują go z profilu przy fortepianie.

    OdpowiedzUsuń
  23. Nathalienn, nie wiem, czy silikon, tak piszę w skrócie, wstrzykuje się kwas hialuronowy, ale są różne metody :-)

    PS Japońskich filmów porno nie oglądałam, nie oglądam i nie zamierzam oglądać ;-)

    OdpowiedzUsuń
  24. Oj nie o to mi chodziło Miriel :P biorąc pod uwagę fabułę filmów porno to raczej tam nie ma co być rozwiązłego w fabule :P ja też nie oglądam, dobra nie będę tłumaczyć o co mi chodzi bo wyjdę na prosię :P (jak już nie wyszłam)

    OdpowiedzUsuń
  25. Nathalienn, nie ma sprawy :-) Ja wiem, że nie o to chodziło, ale tak zabrzmiało, że sobie zażartowałam ;-))

    No i jak tam film? Jestem bardzo ciekawa wrażeń :-)

    OdpowiedzUsuń
  26. Teinei, dzięki za linka :-)

    OdpowiedzUsuń
  27. a kto zauważył te słodkie minki Gackt'a? to jak pięknie wymawia słowo romanchikku albo hi Jessi (Dżeszi tak to zabrzmiało w jego ustach XDDD) tak to są detale ale sprawiają,że humor mi się poprawia od razu no i fajnie zagrał rolę ojca,męża...
    za niedługo ocenimy go po roli w Bunraku, ciekawe czy mu się talent aktorski poprawił :)

    OdpowiedzUsuń
  28. aha ten komentarz był od Doroshii :) nie Tei

    OdpowiedzUsuń
  29. Teinei, więc uważam, że... nos z Merveilles i nos z Diabolos ;-) są różne. Diabolos jest przed "Fuurin Kazan", a Merveilles z 1998.

    OdpowiedzUsuń
  30. Miriel wybacz dziś chyba nie mam serca na żaden film... jestem dość rozdrażniona przez pewną istotę ;/ eh... nie będę Wam psuła humorków.
    Ja też na link patrzyłam :D ale tam nic nie widzę z jego ustami. Generalnie Azjaci mają takie bardziej jakby wyrzeźbione te usta, a jak jakiś jest do tego przystojny, to jakbym mogła to bym się normalnie przykleiła do niego na wieczność ;) eh... Dobranoc :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Nathalienn, życzę wszystkiego dobrego :-) Dobrych snów :-) (o pięknych Azjatach ;-))

    OdpowiedzUsuń
  32. Miriel, no właśnie... mam wrażenie, że jemu ten nos zawsze się różni. jemu się wszystko różni. zabrakłoby mi czasu, by to porównywać. nie wiem, co on robi z twarzą i jak to robi, ale jest hardkorem w tej kwestii.

    OdpowiedzUsuń
  33. Teinei, obiecywałam sobie, że nie będę tego już nigdy robić, ale przez Ciebie (tak, zwalę na Ciebie ;-))) siedzę teraz na youtubie i porównuję te nosy, robiąc printscreeny, i dochodzę do wniosku, że w latach 1996-1998 nos na pewno był taki sam. A więc naturalny. Znalazłam wideo z wywiadem z 1996 roku i ma tam taki sam nos jak na Merveilles. Więc chyba ten naturalny, swój własny, nie? To chyba niemożliwe, żeby zrobił coś przed 1996 rokiem, jak dopiero zaczynał, i jak miał ze 23 lata, nie? Czyli były jednak tylko dwie operacje, jedna po Merveilles, druga po Diabolos. O tych nosach to zawsze taka absurdalna rozmowa wychodzi...

    Ale masz rację, an zawsze wygląda inaczej, to zwariować można. A na dodatek w jakiś paradoksalny sposób on teraz, szczególnie jako Nemuri, przypomina mi najbardziej siebie z czasów MM, gdy miał te włosy do pasa...

    OdpowiedzUsuń
  34. a, no widzisz. przepraszam, że Cię do tego zmusiłam ;-) coś mi się wydaje, że nawet na RRI wyglądał już inaczej, bo tam znacznie się różni od tego nosa z merveilles. chociażby na tym:
    http://www.facebook.com/photo.php?fbid=170967249588664&set=a.170901742928548.38959.160827557269300
    więc naprawdę nie wiem, ile on tego miał i ile z tego jest prawdą.

    naprawdę takiego Ci przypomina? hah, musiałabym zobaczyć, z której strony ;-) jak dla mnie MM to całkiem inna bajka, nie ma żadnego porównania. kompletnie inna twarz, inny image...

    OdpowiedzUsuń
  35. To zależy od światła, zobacz to, to ten sam noc, co w Diablolos: http://www.facebook.com/photo.php?pid=523915&id=160827557269300#!/photo.php?pid=523926&id=160827557269300&fbid=170967662921956
    Merveilles to naturalny nos przed pierwszą operacją. Taki garbaty. Potem sobie poprawił i miał taki sam cały czas aż do przed "Fuurin Kazan" (i tego się będę trzymać, żeby nie zwariować ;-))

    OdpowiedzUsuń
  36. przez tę gadkę będą mi się śnić fruwające nad moją głową nosy z merveilles i Fuurin Kazan... dobrze, więc ja też będę się trzymać wersji dwóch operacji. bo faktycznie można zwariować ;-) swoją drogą, fajna zagadka do odkrywania.

    OdpowiedzUsuń
  37. Jak przygotuję zestaw nosów i profilów z każdego roku, to potem wstawię te wszystkie zdjęcia jedno pod drugim na blogu ;-)))

    OdpowiedzUsuń
  38. o właśnie, tak zrób. sama też kiedyś miałam w planach zrobić coś takiego, ale dużo roboty z tym ;-) przynajmniej byłoby jakieś konkretne porównanie. jestem nawet skłonna zapytać najstarszą siostrę o to, co jej zdaniem Gackt w sobie zmieniał. bo nam właściwie trudno jest to porównać, z racji tego, iż wiemy, że to ciągle ten sam facet. a ktoś, kto nie zna jego wcieleń, być może miałby szerzej otwarte oczy i zdołałby to porównać...

    OdpowiedzUsuń
  39. Może to i dobry pomysł :-) bo ja już głupieję od wpatrywania się w jego zdjęcia. Ale to trochę czasu mi na pewno zajmie...

    OdpowiedzUsuń
  40. Po kolei... Zaczynając od Moon Child. Dość długo sama się za ten film zabierałam, ściągnięcie go przy moim przemęczonym łączu było ciężkie. xD W każdym razie... Oglądałam film po połowie. I w sumie nawet mi się podobał, bo lubię takie ckliwości. Ale rzeczywiście wyglądało to na amatroszczyznę, co z kolei mnie zdziwiło i to mocno, ponieważ widziałam gackta w dramie MR.BRAIN i mi szczęka opadła aż do ziemi... I musiałam się zbierać z podłogi, mimo że grał tylko w jednym epizodzie, ja nie mogłam wyjść spod wrażenia...
    Co do napisów do Moon Child posiadam polskie, mogę podesłać. :P Chyba aż tak złe to nie są... Ale wiem, że będą robione jeszcze raz na język polski (inna sprawa, że nie wiem czy zrobię to ja czy ktoś inny, bo jestem zajęta tłumaczeniem jednego z jego koncertów xD).
    Do dyskusji o nosie się nie przyłącze, bo nie chce mi się tego rozkmniniać, jak wiem, że po części to może być wina czegoś, co nazywamy dojrzewaniem/starzeniem a u Japończyków wygląda ono po prostu inaczej, chociaż na pewno majstrował coś przy nosie. ;P

    OdpowiedzUsuń
  41. AAA!! Wy macie manie (a ja myślałam, że to ja mam) :O teraz nosy? Gasz nos jak nos ;P ciekawe czy przebije Cher on miała chyba z 60 operacji plastycznych :P
    Miriel dziękuję za życzonka :) ale ani Kame ani ZaiZai mi się nie przyśnili ;( muszę sobie walnąć hardcorową dawkę jakiejś dramy z jednym albo z drugim wtedy się przyśni :P
    Tak wracając do tych nosów i ust to Wy cały czas o Gackt'ie mówicie? Ech... mi tam on normalnie wygląda ale może jak obejrzę Moon Child to coś stwierdzę więcej, ale film mi się ściągną (chyba) obcięty kawałek bo ma 1h50min chyba, że ktoś napisy końcowe usunął. Pozdrawiam maniaczki ;)

    OdpowiedzUsuń
  42. no on normalnie nie wygląda, bo przecież ciągle się zmienia. dla głupich fanek to dobry temat do rozmowy i wymiany poglądów, nic poza tym ;-)

    Teinei.

    OdpowiedzUsuń
  43. Jak Was to kręci i ekscytuje to mnie nic do tego :) i mi to specjalnie nie przeszkadza, bo ja mam też swoje bziki :)

    OdpowiedzUsuń
  44. Miriel, masz może maila do Gackta? nie wiem, czy Ty mu piszesz maile na myspace, czy gdzie? on chyba ma osobnego. mogłabyś mi podać? z góry dziękuję...

    Teinei.

    OdpowiedzUsuń
  45. Podziwiam Cię Miriel, siedzieć i oglądać videa tylko po to by porównać czy i jak zmienił mu się wygląd nosa:) Gdy u mnie pojawia się taki problem, że czegoś nie wiem, nie jestem pewna, szukam najwyżej kwadrans, i jeśli nie znajdę odpowiedzi to zgadzam się na życie w niewiedzy licząc że ktoś kiedyś rozwiąże ten problem a rozwiązanie samo mi się nasunie przed oczy;)

    OdpowiedzUsuń
  46. Mail do Gackto to: gackt.camui@nifty.com, z tym, że on się zgrywa, że powinno być GACKT.CAMUI@nifty.com, ale poczta i tam zamienia na małe ;-)

    OdpowiedzUsuń
  47. Asai, dzięki :-) Ja widocznie należę do tej drugiej grupy osób, które "kiedyś rozwiążą ten problem" ;-) Pozdrawiam ciepło :-).

    OdpowiedzUsuń
  48. Nathalienn, i chyba dobrze jest mieć takie (w miarę) nieszkodliwe bziki, szczególnie, jeśli poprawiają humor w takie zimne, ponure dni :-)

    OdpowiedzUsuń
  49. Yae-san, gratuluję przedarcia się przez czterdzieści komentarzy ;-) "Mr. Brain" był jednak kręcony później, Gackt już był starszy, no i nabrał doświadczenia. Trzeba przyznać temu facetowi, że się uczy i rozwija. Ja widziałam tylko fragmenty z "Mr. Brain", te w których on występuje, i stwierdziłam, że on całkiem nieźle pasuje do roli psychopaty ;-)

    Tłumaczysz z japońskiego? Musisz już dobrze znać japoński :-) A napisy, bardzo chętnie :-) Dzięki. Napiszę do Ciebie przez Last.fm.

    OdpowiedzUsuń
  50. Miriel oj tak! Nieszkodliwe bziki są wskazane tym bardziej, że niedawno wróciłam z wieczornego spaceru i trochę przemarzłam i jak popatrzyłam sobie na te słodkie pysie Fiołeczków to już mi się cieplej zrobiło :P
    z tym mailem to ja nie kminie to po co duże pisać jak zmienia na małe? dobra nie włączam mojej logiki bo dziś coś mam przeciążony mózg i jak zacznę wywody to będzie źle :P Siadam za to do Moon Child tylko robakowi zrobię mleko :)

    OdpowiedzUsuń
  51. A ja zupełnie nie w temacie - dopiero teraz zauważyłam, że jak się wchodzi na Twojego bloga, to kursor przybiera postać uroczej, różowej kokardki! W ogóle mam pytanie - czy np. dałoby się zrobić tak, żeby przybierał postać uśmiechającej się twarzy Gackto?
    Generalnie, to czytam i coraz bardziej podziwiam. Ile fascynujących rzeczy można znaleźć w jednym człowieku! To się nazywa - prawdziwe oczarowanie. Serio - miło czytać i wiedzieć, że ludzie mogą nieszkodliwie i radośnie zwariować na czyimś punkcie iże to jest normalne:)

    OdpowiedzUsuń
  52. Żabko, pewnie dałoby się, ale to już byłaby przesada, jest tu jego zdjęć naokoło wystarczająco dużo ;-) Jest jeszcze taka możliwość, żeby za kursorem leciał napis, ale to też już przemyślałam, nie chcę za bardzo odstraszać od bloga :-) Pomyślałam, że taka kokardka jest mała, i mam nadzieję, że nie będzie nikomu przeszkadzać, a bardzo mi się spodobała.

    Dziękuję za komentarz i życzę dużo uśmiechu :-)

    OdpowiedzUsuń
  53. Kokarda jest cudowna :) i jak na mnie to zbyt genialne żebym a coś takiego zrobiła :P Miriel chyba (jeśli o mnie chodzi) co nie dodasz to mnie i tak nie odstraszy od Twojego bloga :) szperam i zaczytuję się w nim jak mam tylko chwilę :) i pewnie reszta czytelniczek uważa tak samo :D Ostatnio moja genialność odkryła, że jak się poklika myszą na te rybki w akwarium to one rzeczywiście jedzą :D bosz ja to jestem rasowa blondynka ;)

    OdpowiedzUsuń
  54. Miriel na razie obejrzałam połowę filmu czyli 1h i stwierdzam, zupełnie inaczej niż Wy :) film jest odjechany w kosmos, efekty super, no może te scenki przewijane na plaży dostawałam małego oczopląsu, ale generalnie ma swój klimat niepowtarzalny klimat, unikatowy klimat trochę kill billa mi przypomina ale tylko ciutkę i Gackt ubrany na czarno i ten jego bielusieńki płaszcz jak anioł przynoszący śmierć lub odkupienie win- tak mi się skojarzyło :) tych dwóch jego kompanów Hide i Lee-Hom Wang fajne przystojniaki :) A Gackt ja mam wrażenie, że mało się zmienił :P ale wiecie ja z Gacktem mało widziałam i clipów i filmów czy zdjęć więc ja do Was Dziewczęta jestem zielona w tym temacie. Także jeszcze napisze po obejrzeniu filmu do końca, ale to będzie jutro bo juz na ryjek padam:)

    OdpowiedzUsuń
  55. Skończyłam właśnie oglądanie Moon Child :D jejku jest tak cudowny! Też się popłakałam ale tylko wtedy jak Gackt umierał na rękach Hyde'a. Jeszcze raz muszę obejrzeć ten film! I muzyka też super. TJa tam nie widzę amatorszczyzny ;) i całkiem fajnie reżyserowi od pornosów wyszedł ten film :) Te przeskoki czasowe przypominają mi film "Godziny" :) Super, moje odczucia w 100% pozytywne nie mam żadnego "ale".

    OdpowiedzUsuń
  56. Nathalienn, dzięki :-) Miło, że Ci się podoba nowy kursor i że odkryłaś rybki :-) One też są od niedawna, ale jesteś pierwszą osobą, która zwróciła na nie uwagę.

    Cieszę się, że obejrzałaś "Moon Child" i jestem zaskoczona, że film Ci się podobał. Ale może obejrzę go jeszcze raz i spróbuję spojrzeć na niego trochę przychylniej. Że film jest odjechany, to się akurat z Tobą zgodzę. Te latające ryby, pizze z dragami, mafia, wampir i to wszystko w kupie to taka zwariowana mieszanka. Ja widocznie patrzę na film, jakby on miał być jakimś odbiciem rzeczywistości (nawet fantastycznej), i jak widzę, jak szef gangu/mafii w parku paraduje z całym arsenałem broni na wierzchu, to ja się zaczynam śmiać. Wiem, że to miało wyglądać cool - Gackt przepasany tymi wszystkimi pistoletami, zakładający biały cool płaszcz. Ja się wtedy śmieję. Ale może właśnie to miało być do śmiechu, nie wiem :-)

    Ja niestety śmiałam się, jak Sho/GACKT umierał na rękach HYDE'a, a to dlatego, że przed tym była śmieszna (dla mnie śmieszna) scena strzelania z Lee Homem. Poza tym było to dla mnie nieprzekonujące, że wcześniej Sho się strzelał tak, jakby był nieśmiertelny, a teraz nagle jedna kula go zabiła...

    Jeśli chodzi o muzykę, to GACKT napisał piosenkę do tego filmu, to jest to, co oni tam czasem w filmie nucą "Orenji no Taiyou" - "Pomarańczowe słońce". GACKT zaśpiewał tę piosenkę z duecie z HYDE'em, a w innej wersji z duecie z Lee Homem. To jest bardzo piękna piosenka.

    Zajrzyj do mojego wpisu z listopada "Moon Child siedem lat temu" : http://ame-to-umi.blogspot.com/2010/11/moon-child-siedem-lat-temu-i-tv-show.html Tam wstawiłam fragment koncertu, na któym na scenie razem z Gackto są aktorzy z filmu, a GACKT śpiewa "Orenji no Taiyou" z Wang Lee Homem :-)

    OdpowiedzUsuń
  57. Mirel, właśnie wiem, ale tak jakoś to mnie zdziwiło, bo w mr. brainie na prawdę mnie zagiął. :P
    I tłumaczę częściowo z japońskiego, a częściowo podpieram się (i to tak sporo xD) jeszcze angielskim. ^o^

    OdpowiedzUsuń
  58. Moja przyjaciółka jest nieco uprzedzona do "Moon Child" właśnie przez muzykę w filmie. Twierdzi, ja się nie znam, że zerżnęli ją z "Gladiatora", a soundtrack z "Gladiatora" uwielbia.
    Ściągnęłam soundtrack do "Moon Child" - bez filmu na ekranie dziwnie jej słuchać. Ale może gdy obejrzę to tyle razy że słysząc każdy kawałek będę widziała sceny, które się przy nim rozgrywały, to nie będzie już tak dziwnie :)

    OdpowiedzUsuń
  59. z gladiatora?? ;/ Muzykę z gladiatora kojarzę (bo kiedyś bardzo dobrze znałam) i nic stamtąd ni w ząb mi nie pasuje do Gladiatora :( ale może ja coś mam ze słuchem i pamięcią ;)
    Piosenka rzeczywiście jest śliczna.
    Miriel! To, że Ty ten film odbierasz inaczej to może też dlatego (jak wspominałaś), że Ty przez to że ich znasz od innej strony odbierasz ich na ekranie zupełnie inaczej. A ja w sumie widziałam Gackta w dwóch teledyskach, Hyde'a dopiero w tym filmie. Ale ryby fruwające po zjaraniu się brata Sho były super. A jeśli chodzio o tą kulkę co dostał w pierś i Ty się śmiałaś... W sumei jakby tak naprawdę dostał kulkę to tyle by nie konał. Bo tak sobie myślę z medycznego punktu widzenia, że kula by połamała mu mostek i przy okazji część żeber więc to wszystko by mu się do środka zapadło, że nie mógłby w ogóle oddychać :) Ale film super :) jeszcze raz go muszę obejrzeć! Mnie najbardziej rozwaliło jak Hyde rzucał fajki Gacktowi żeby ten złapał w dwa palce i mógł zacząć ją palić :D

    OdpowiedzUsuń
  60. Właśnie oglądnęłam kawałek Moon Child i jednak muszę powiedzieć wybaczcie, ale jest jednak muzyka z Gladiatora tylko za pierwszym razem w ogóle nie zwróciłam na nią uwagi być może też przez to, że na nią nakłada się inna :) Ale prostuję moją wcześniejszą wypowiedź :D

    OdpowiedzUsuń
  61. A mnie się film bardzo spodobał. Zanim go obejrzałam przeczytałam na jego tema wiele negatywnych komentarzy typu "Gackt zagrał mega sztucznie", "Ten film to taki zwykły japoński kicz bez fabuły" itd.
    Ale mimo to postanowiłam go obejrzeć i w ogóle się nie zgadzam z tym ,że jest on beznadziejny.
    Na początku śmiałam się co pięć minut, miny Gackta mnie rozwalały. I wydaje mi się, że zagrał on odrobinę sztucznie, ale ja odbierałam jego postać jako słodkiego głupka, który mimo wszystko wie jak życie potrafi dać w kość. Dla mnie fabuła filmu była zrozumiała i trzymała się kupy. Ogólnie film zrobił na mnie bardzo dobre wrażenie. Na początku piątka przyjaciół się poznawała, zabawne scenki i gadki . Od drugiej połowy film zaczął się robić poważny, pełen emocji. No a pod koniec oczywiście się rozryczałam xD . Moon Child pokazuje, jak przyjaźń przez zwykłą głupotę może się rozwalić, a osoby, których się kiedyś kochało stają się wrogami. Oczywiście nie mogę pominąć roli Hyde xD , według mnie facet zagrał super, reszta oczywiście też . Muszę przyznać jednak, że walki były cholernie sztuczne . A muzyka dodawała fajnego nastroju.
    Podsumowując film ten znalazł się w mojej piątce ulubionych filmów ; )

    Tsuya

    OdpowiedzUsuń
  62. Tsuya, dziękuję za komentarz i witam na blogu :-)) To fajnie, że Ci się film podobał, mnie on jednak tak rozśmiesza, że nie jestem w stanie brać go na serio :-)) Ciekawe, jaki będzie ten najnowszy film "Bunraku", choć cisza w tej sprawie niestety nie wróży dobrze...

    OdpowiedzUsuń
  63. A no szukałam jakiś wiadomości o tym filmie, zwiastunów, ale jedyne co znalazłam to chyba dwa trailery. Nawet zdjęć nie ma ;(
    Miriel, a oglądałaś może film "Kagen no Tsuki" z Hyde ?

    Tsuya

    OdpowiedzUsuń
  64. Kilka zdjęć do "Bunraku" udało się znaleźć, jeśli jakieś były, umieszczałam je lub linki do nich w gacktowieściach. Spróbuj przeszukać mojego bloga po tagu "Bunraku".

    A "Kagen no tsuki" z HYDE'em nie widziałam. Coś mi to się kiedyś obiło o uszy, ale chyba w takim momencie, gdy na nic nie miałam czasu, i jakoś o tym później zapomniałam.

    OdpowiedzUsuń
  65. Poszukam ;) A co do Kagen no tsuki to sobie ten film ściągnęłam tylko ze względu na to, że gra w nim Hyde . Postanowiłam go obejrzeć i po pierwszych dwudziestu minutach go wyłączyłam xD . Kompletnie nic z niego nie rozumiem . I Hyde'go było za mało ;( . Może kiedyś się przełamię i do końca ten film obejrzę. ale to kiedyś ;D.

    Tsuya

    OdpowiedzUsuń
  66. Moon Child oglądałam dwa razy, jeden raz razem z mamą, więc czułam się trochę nieswojo i ciągle chichotałam. Nie płakałam przy żadnym epizodzie. Natomiast, gdy oglądałam sama znowu się śmiałam,ale w końcu uroniłam jedną łzę. Możliwe dlatego, że było żal rozstać się z tak dziwacznymi personarzami, jakimi był Gackt bądź Hyde. Szczerze film mi się spodobał, chociaż zdawałam sobie sprawę jak jest głupi. Możliwe to sprawa gustu lub czegoś innego, bo lubię kino azjatyckie, japonskie, bollywood czy koreańskie, ale właśnie takie film, proste swą głupotą mają w sobie to coś.No, ale to moja opinia.Pozatym film oglądałam w języku rosyjskim, i kiedyś pisałaś, że znasz ten język, więc może mogę jakoś pomóc^^
    Co do nosa, to teraz też się zaciekawiłam tą sprawą, chociaż komentarze są z 2010 roku...
    Kagen no tsuki przypadł mi do gustu, Hyde wydał się taki uroczy, pozatym manga też ciekawa. To tyle, jekieś masło maślane nabazgrałam.:D
    Emiko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Emiko, dzięki za komentarz :-) To musi być ciekawe oglądać Gackto z mamą ;-))) I co mama na to? Ja oglądałam Bunraku po rosyjsku i o wiele bardziej mi się podobało niż z polskimi napisami czy po angielsku, więc podejrzewam, że Moon Child też by mi się po rosyjsku bardziej podobał :-)
      Pozdrawiam ciepło :-)

      Usuń
  67. W sumie aż tak zle nie było, bo mama jest tez fanką Azji, ale nie tej skośnookiej części:D
    Pozatym, nie jestem jedynie fanką Gackto, ale i twojego bloga^^ Powodzenia.
    Emiko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli mama interesuje się Indiami? Uważam, że to super mieć jakieś zainteresowania :-) pozdrawiam ciepło :-)

      Usuń
  68. http://www.google.pl/imgres?q=moonchild&hl=pl&client=firefox-a&hs=IIW&sa=X&rls=org.mozilla:pl:official&tbm=isch&prmd=imvns&tbnid=iSBCALTP15SpeM:&imgrefurl=http://www.fanpop.com/spots/gackt/images/7001049/title/moon-child-fanart-fanart&docid=OURvQeNksr4G3M&imgurl=http://images2.fanpop.com/images/photos/7000000/Moon-Child-Fanart-gackt-7001049-714-600.jpg&w=714&h=600&ei=3qQyT7X3Dojtsgbkl_mXBA&zoom=1&iact=hc&vpx=177&vpy=603&dur=1910&hovh=206&hovw=245&tx=138&ty=136&sig=109597508193850732419&page=1&tbnh=134&tbnw=159&start=0&ndsp=51&ved=1t:429,r:11,s:0&biw=1680&bih=941
    Ha a ja znalazłam taką fajną ilustrację:)
    Madzia**

    OdpowiedzUsuń
  69. Jeeesu, ja ten film oglądałam... prawdopodobnie gdzieś w lutym, jeśli dobrze pamiętam. Miałam ten plus/minus (trudno mi w tej chwili określić), że oglądałam ten film w niewiedzy, że gra tam Gackt, Hyde, czy inni znani O,o Jak tylko zobaczyłam Sho, to mnie zamurowało. Musiałam zatrzymać film i się upewnić, czy dobrze widzę. I sobie pomyślałam - matko święta, skąd oni biorą takich przekomicznych aktorów, co to w ogóle ma być?! WTF?! Te jego straszne usta O,o Ale, że ja do wszystkiego staram się z dystansem podchodzić - no to dobra, załóżmy, że koleś jest ładny, aby milej się oglądało - co do Hyda, to było tak samo XD
    Pokochałam Shinji'ego za jego grę i ciekawą postać w filmie. I szczególnie uwielbiam tą jego rybę koi, która pływała wokół niego jak był na haju *-* XD
    I ten cały Son Tin-Chen, mrrrah, rozpływam się ;D
    Co do postaci Sho - bardzo, bardzo, bardzo podobał mi się jego głos. Ale zupełnie nie pasował mi do jego dziewczęcej twarzy i w dodatku te blond włosy D; To samo do Hyde'a.
    Film nawet podpadł mi do gustu (akurat byłam po przerobionych 5 innych filmach podobnej produkcji, więc byłam przyzwyczajona do Tajwańskich tworów) i oczywiście poryczałam się ze dwa razy. Jak ta ukochana ich umarła, jak Sho rozpaczliwie pragnął się spotkać z Kei'em i oczywiście pod koniec.
    W dodatku oni chyba mówili we wszystkich azjatyckich językach, jak tylko się dało, bo raz słyszałam japoński, raz chiński, raz jakieś inne O,o
    Ten film wychodzi poza ramy ocen od 1-10, bo wstyd by było dawać i wysoką i niską ocenę.
    Po prostu trzeba obejrzeć, aby rozpocząć nowy etap poglądów filmowych XD
    To chyba tyle o tym filmie, ach, wspomnienia ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szlachta, dziękuję za komentarz i recenzję filmu ^^. Poza tym witam na blogu i zapraszam do częstszego odwiedzania :-). Dla mnie ten film jest po prostu tak absurdalny, że nie potrafię go traktować na serio, ale zgadzam się z Tobą, że trudno go określić, bo sama nie potrafiłam dać mu żadnej oceny ;-) Dla mnie również GACKT w tym filmie wygląda tak śmiesznie, że aż momentami aż mi było głupio oglądać :-).

      Usuń

Witam, jeżeli piszesz jako użytkownik anonimowy -
podpisz się w treści komentarza :-) Komentarz pojawi się po zaakceptowaniu ^^

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails