The ability to dream is given to everyone of us in the world. But dreams are not there to be dreamed, but to be realized. This act of realizing a dream is accomplished through one’s strong will and accumulation of actions. If you don’t understand this, dreams will always be something that you simply fantasize about. If you put your mind to it, you can accomplish anything. ~GACKT

26 grudnia 2010

Spokojne kocie święta

Święta mijają spokojnie, kocio spokojnie - czyli niespiesznie, ciepło, przytulnie, sennie i z przekąską raz na jakiś czas. Tak dobrze. Koty do świąt podeszły ze stoickim spokojem, a ja wzięłam z nich przykład.

Co tam porządki przedświąteczne... Najlepiej to się ułożyć na miękkiej pościeli i pomruczeć z radości, że w domu ciepło... czasem można tylko trochę uszami postrzyc, jak coś gdzieś zachrobocze.
W Wigilię obwąchały i obejrzały dokładnie wyciągniętą z pudła choinkę, popatrzyły, jak jak ją ubieram, i to wszystko. Młodsza kotka, Łapka, raz na jakiś czas podejdzie, trąci łapką zabawkę, ale, co dziwne - przez całe święta z choinki spadła tylko jedna ozdoba.

Eeeee... taka sztuczna? Taka niepachnąca? To mało atrakcyjna...
Koty wolą położyć się obok choinki i sobie podrzemać. Bo tak najprzyjemniej :-)

A najlepiej to sobie oprzeć o coś głowę... Może nie do końca jest tak wygodnie, ale za to z góry wszystko widać :-).
Choinkę ubieram na srebrno i słomkowo, tak mi pasuje do Lórien. Lampki świecą na złoto, i światełka odbijają się od lusterkowych i kryształkowych bombek. Czasem pod choinką układa się Mila, czasem Łapka.

Wygląda na to, że oczy Łapki bardziej się świecą niż lampki na choince :-)
Koty spały, jadły, łasiły się i pomiałkiwały od niechcenia czasem, a czasem od chcenia, by napełnić właśnie opustoszałe miski. Nie mówiły do mnie ludzkim głosem o północy - pewnie dlatego, że rozumiem, jak mówią do mnie po kociemu ;-)

Choinkowy wieczór :-)
A ja poza tym się trochę rodzinnie poudzielałam, zrobiłam blisko trzysta pierogów i oglądałam azjatyckie filmy. Wszystkie, które obejrzałam powoli będę opisywała w blogowej zakładce o filmach.


A przy okazji odkryłam piosenkarkę Charę - byłą żonę aktora Tadanobu Asano, z którym zagrała w filmie "Piknik" z 1996 roku. Tak mi się chciało czegoś nowego, japońskiego i miłego do słuchania.

Chara "Call me":

23 komentarze:

  1. Malutka choineczka. U nas, z racji tego, że Tata posadził masę choinek, zawsze jest żywa, duża, pachnąca i koląca:) Ale do takiej choinki trzeba mieć warunki - dużo miejsca w pokoju:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Asai, dziękuję za komentarz. Choinka mała, ale wystarczająca :-) Mam nie za duże mieszkanie i tak jest dla mnie z sam raz :-) Wszystkiego dobrego :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Cieszę się, że miałaś takie miłe i spokojne kocie święta :)

    Ale aż trzysta pierogów??! Karmiłaś armię? ;)

    pozdrawiam poświątecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mała ale jest akurat takiej wielkości, że jak kotki się przy niej położą to wyglądają jak prezenty pod choinką ;) My też mamy małą choinkę ok 100cm i stoi tak żeby mała nie zdarła nic z niej, albo nie wywróciła sobie jej na głowę, ale dała radę zdjąć lampki i stłuc bombkę :( święta, święta i po świętach ;(

    OdpowiedzUsuń
  5. Wiewiórko, cztery osoby je zjadły z pięć minut :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nathalienn, to teraz życzę Ci wszystkiego dobrego poświątecznego :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Polska strona z aktualnymi wieściami o Gackto?! To zbyt piękne! Jak ja się cieszę, że Cię znalazłam!
    Najlepszego!

    ~seki-ray

    OdpowiedzUsuń
  8. dziękuję, ja Tobie też życzę wszystkiego naj poświątecznego, bo jeszcze dojadamy "ostatki", które wcale nie są takie małe ;/

    OdpowiedzUsuń
  9. ~seki-ray :-) tak to jakoś wyszło, że blog mi się jakoś zamienił w w serwis informacyjny ;-)) Witam na blogu i serdecznie zapraszam do czytania, nie tylko aktualnych, ale i tych wcześniejszych gacktowieści :-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Posłuchałam Chary. Po "Call me" z pewnością nie zaczęłabym jej słuchać. Nie podobało mi się brzmienie jej głosu gdy "call me" wyśpiewywała. Masz jakąś propozycję bardziej umiarkowanego wokalnie utworu?

    OdpowiedzUsuń
  11. Hm, polecałabym album "Honey", spodobał się Teinei, choć tez pisała, że po pierwszych dwóch kawałkach to nie bardzo jej podchodził głos. Ona dosyć oryginalnie śpiewa, jakby takim głośnym szeptem, ale to jest dla mnie bardzo ciekawe. Nie lubię wysokich ostrych kobiecych głosów. Spróbuj może posłuchać tego "Honey", tan album ładnie się układa, płynnie.

    OdpowiedzUsuń
  12. Przez większość piosenek słyszałam tam dziecko, dziewczynkę śpiewającą przez ściśnięte gardło. Zastanawiałam się czy dam radę przesłuchać całość. Momentami trafiała w inny, dojrzalszy ton (Soshite, Boku ga Todokanai). Ale głównie to dziecko...
    Zastanawiam się czy zostawić ten album czy usunąć, bo na więcej się nie skuszę.

    OdpowiedzUsuń
  13. Jak się nie podoba, to nie ma co na siłę :-) Ale jakbyś posłuchała Moon Kany, to to dopiero jest "dziecko przez ściśnięte gardło" :-) Ale dla mnie to jest po prostu ciekawy sposób śpiewania.

    OdpowiedzUsuń
  14. Bardzo nastrojowo u Ciebie :D Choinka jak u mnie, niewielka i ze słomianymi akcentami :D Tylko ja szalenie lubię drewniane zabawki na choinkę. Więc najwięcej jest różnych drewnianych małych "zwisaków": koników, aniołków, ptaszków, misiów ;DDD Koty by bardzo chciały dobrać się do nich, ale z uwagi na niestabilność choineczki- odganiam ;)) Lubię nieco nastroju świątecznego raz do roku. Nie jest to nic wyszukanego, raczej głaskanie na wpół uświadomionych, dziecięcych tęsknot :D W każdym razie, przyglądam się temu z czułością i nie przeszkadzam sobie. ;DD Mogę Ci podesłać kilka fotek, jeśli chcesz. :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Porcelanko, cieszę się, że do mnie zajrzałaś :-) U mnie choinka jest jednocześnie dla kotów, i w sumie jest też i dla nich prezentem - dużą kocią zabawką. Chociaż w tym roku już nie przewracały jej na podłogę, tylko trochę Łapka interesowała się niektórymi słomianymi zabawkami i ze dwie strąciła z choinki. Chętnie zobaczę, jak wygląda Twoja choinka :-)

    OdpowiedzUsuń
  16. A Ty już w domu? :)
    Zawsze z przyjemnością zaglądam. :) Tylko nieregularnie. Czasem się zastanawiam, czy taka nieregularność nie jest swoistą furtką, która pozwala, by niektóre zajęcia nie zamieniły się w rutynę codziennego "spełniania obowiązków", które zabijają przyjemność. Może za dużo mam obowiązków, więc uciekam od ich nadmiaru. Może też jeszcze nie poukładałam różnych aktywności na tyle, by nie mieć poczucia, że stale wykradam czas sprawom ważniejszym.
    Ale lubię bardzo Twój Gacktoblog (i Vinyamar) i zawsze z ciekawością czytam, co u Ciebie nowego się dzieje. Może choć w komentarzach troszkę się zrewanżuję i napiszę troszkę, co u mnie. :)
    Zdjęcia choinki jutro, bo dziś już trochę za ciemno na detale a lampa nieładnie przekłamuje kolory. Choinka ma ładnych kilka lat i miała mały wypadek, który, jak to mówił Kubuś Puchatek- "pęknął" jej podstawę ;) Skutkiem tego co roku robię zastępczą podstawę z drewnianego świecznika :D Po małych zabiegach tworzą całkiem udany mariaż :D Na szczęście w domu nie hula halny, tylko miejscami grasują koty ;P ^ ^

    OdpowiedzUsuń
  17. Porcelanko, ja już w domu :-) i ogarniam mailowo-blogowe sprawy. Cieszę się, że zaglądasz do mnie, to dla mnie bardzo miłe :-) Hm, może masz rację, że nieregularność może chronić przed wpadnięciem w rutynę i zamienieniem wcześniejszej przyjemności w obowiązek. Ale czasem z drugiej strony coś mnie goni, chcę być z wieloma sprawami na bieżąco. Pewnie, jak zawsze, najlepszy jest złoty środek ;-)) Jak zawsze, na Nowy Rok, mam plany lepszego zorganizowania się ;-)) Pod koniec 2010 to jakoś większość spraw mi się wymknęła, zapomniała lub przespałam brakujący potem czas.

    Moja choinka też ma parę lat, i bardzo lubię co roku wyciągać ją z pudełka i w asyście kotów rozkładać i ubierać :-)

    OdpowiedzUsuń
  18. Również mam plany lepszego zorganizowania się, poukładania priorytetów i nie gonienia zbyt szybko, jeśli to tylko możliwe. Zobaczymy, na ile się to uda :) Warto się starać. :)
    Ponieważ obowiązki i przyjemności to wciąż słowa rodem ze stromej góry na razie pozostanę przy tej wypracowanej nieregularności. Przynosi więcej spokoju w różnych dziedzinach więc jest dobra. Może z czasem uda się przejść do lepszego sposobu? :) Zobaczymy :)

    Asysta kotów :D Widzę to oczyma wyobraźni ;DDD Uroczy obrazek :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Najlepiej chyba jednak dążyć do złotego środka:). Trochę systematyczności i porządku, z powtykanymi tu i ówdzie iskierkami szaleństwa.Pracowitość Gackto w jakiś sposób odreagowywana w rezultatach tej pracy. A w tym wszystkim zgoda na siebie samego - co łatwiej pozwala na zmiany:). Już noworocznie - wszystkiego dobrego dla Ciebie, Miriel, zrealizowania tych opisanych przez Ciebie planów i Gackto (oby zawitał do Polski, bo koncert jego przyjaciela już masz w kieszeni). I fajnie, że miałaś tak wdzięczną asystę przy choince!

    OdpowiedzUsuń
  20. Dziękuję Porcelanko :-) Jak na razie z urzeczywistniania noworocznych postanowień nici, bo przespałam cały dzień... ;-)

    OdpowiedzUsuń
  21. Żabko, dziękuję za życzenia :-) Mam nadzieję, że koncert Miyaviego będzie świetny, choć nazywanie go "przyjacielem" Gackto, to chyba za duże słowo. Powiedzmy, że się lubią ;-) Chyba jedyną osoba, którą GACKT nazywa przyjacielem, jest You. Mam nadzieję, że przyjadą w tym roku do Polski, a jak nie do Polski, to na tyle blisko, bym mogła się tam wybrać :-)

    Wszystkiego dobrego w Nowym Roku, Żabko :-)

    OdpowiedzUsuń
  22. Miriel, cały rok jest na realizację postanowień :D Na szczęście ;DDD A spać też trzeba... ;P

    OdpowiedzUsuń

Witam, jeżeli piszesz jako użytkownik anonimowy -
podpisz się w treści komentarza :-) Komentarz pojawi się po zaakceptowaniu ^^

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails