The ability to dream is given to everyone of us in the world. But dreams are not there to be dreamed, but to be realized. This act of realizing a dream is accomplished through one’s strong will and accumulation of actions. If you don’t understand this, dreams will always be something that you simply fantasize about. If you put your mind to it, you can accomplish anything. ~GACKT

14 grudnia 2010

Potlacz

Święta coraz bliżej, a ja mam bardzo ambiwalentny stosunek do tych świąt, gwiazdki i prezentów. Poniekąd są to miłe święta, lecz dla mnie często bardzo stresujące. Postanowiłam w tym roku spojrzeć na tę miłą stronę świąt, pomyśleć o nich na spokojnie, bez spinania się, bez stresu, powiedziałam sobie, że nawet jeśli mieszkam w plemieniu Indian z zachodniego wybrzeża Ameryki Północnej, w którym raz do roku w wielkiej ceremonii potlaczu wszyscy naokoło bankrutują, obdarowując się najdroższymi prezentami - ja nie muszę brać w niej udziału. Etnografowie określają tego rodzaju ryt słowami: "zgromadzenie plemion, klanów i rodzin, a nawet narodów wytwarza tam godną uwagi nerwowość i podniecenie: ludzie bratają się, a jednak pozostają sobie obcy"[1]. Coś w tym jest, szczególnie dociera do mnie prawda tych słów, gdy w pierwszych dniach stycznia już opadają świąteczne emocje.

Myślę sobie, że mogę również świętować, ale w inny sposób. Spokojniej, normalniej... Przyjaciółka wyjeżdża za granicę, do kraju, w którym nie będzie odczuwana presja kulturowa takiego a nie innego spędzania świąt. Ja, po pierwszym odruchu ucieczkowym, a potem przypomnieniu sobie, że przecież nie zostawię kotów na święta, odetchnęłam spokojnie i głęboko kilka razy, i postanowiłam dzielnie stawić czoła tegorocznemu Bożemu Narodzeniu. Koszmar wigilijny przyśnił mi się w tym roku tylko dwa razy - jak do tej pory. Bywało gorzej. Więcej staram się myśleć o sylwestrze i spotkaniu w gronie przyjaciół. Oby do wiosny :-)

A to piosenka świąteczna "Itsuka no Merry Christmas" w wykonaniu Gackto i Ayumi Hamasaki (tej, co sobie teraz zakłada soczewki kontaktowe powiększające oczy...). Nie wiem, z jakiego roku jest to nagranie:



No dobrze, to i wersja z Namie Amuro, która prawie cały czas patrzy się w podłogę:



[1] M. Mauss "Szkic o darze", [w:] "Świat człowieka - świat kultury. Antologia tekstów klasycznej antropologii" (cytat wzięłam z Wikipedii).

14 komentarzy:

  1. Czytam Twój post, przypominam sobie co napisała tei, wspominam rozmowę z koleżanką i...
    A ja lubię święta:)
    Co prawda może dlatego, że żyję trochę na uboczu, wiec cała świąteczna komercja dociera do mnie tylko przez radio i telewizję.
    Rodzinne świeta co roku takie same, w tym samym gronie (teraz poszerza się o szwagra), nie różnią się u nas od innych rodzinnych spotkań.
    A prezenty... zrzucamy się z siostrą i bratem i staramy się podarować coś z czego obdarowany autentycznie się ucieszy.

    Za to gdy wspominam klasowe wigilie - koszmar. Składać życzenia komuś z kim przez cały rok nie zamieniłam nawet cześć. Na szczęście to już za mną :)

    Za to Sylwestra nie lubię. :)

    I jesteś pewna, że to z 2005 roku? G wyglada jak w sezonie 2001/2002.
    http://i697.photobucket.com/albums/vv335/Asai147/Gackt/UVVol74p5.jpg

    Wolę G śpiewającego "Itsuka no Merry Christmas" w duecie z Namie Amuro. Chyba przez irracjonalną niechęc którą odczuwam do Ayumi:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie, nie jestem pewna, z którego to jest roku, miałam się Was nawet spytać, ale video było podpisane jako 2005. Ja w tych dawniejszych latach go nie odróżniam. Ale to video może być błędnie podpisane.

    Widziałam wersję z Namie Amuro, ale gorzej brzmi. Ta wersja z Ayumi jest ładniej zaśpiewana, wolniej. A tu GACKT wygląda, jakby się męczył tym, że obok niego jakaś kobieta stoi, normalnie wygląda, jakby chciał się od niej odsunąć, nawet na nią nie spojrzał.

    OdpowiedzUsuń
  3. też sądziłam, że to rocznik nieco wcześniejszy, właśnie od 2001 do góra 2003. bo nawet trochę Moon Childowo wygląda. ale 2005 to to na pewno nie jest. i fakt, ta wersja z Ayumi jest o wiele lepsza, mimo, że nie przepadam za jej głosem (jest zbyt piskliwy). za to spoglądaniem nadrobił w duecie z Namie, i to baaardzo nadrobił...

    OdpowiedzUsuń
  4. Fakt faktem patrzy strasznie w podłogę, ale Gackt aż mi tchu normalnie braknie ^_^ jaki on ma piękny, głęboki głos (wiem! powtarzam się). Ale mam coś takiego za każdym razem, gdy zaczynam oglądać z nim coś gdy ma śpiewać nagle zapominam jaką ma barwę jego głos. I siedzę przed tym ekranem z wytrzeszczem jak chomik gdy napcha sobie worki, złożonymi łapkami, łzami w oczach i tylko udaje mi się wymówić: Ach jo... (choroby psychicznej nie stwierdzono, więc po prostu tak mam ;P)

    OdpowiedzUsuń
  5. A ja lubię te święta i to bardzo. Wszystkie ich aspekty. Nic mi nie przeszkadza, lubię prezenty dawać i dostawać, lubię wigilijną kolację, lubię pasterkę, lubię spotkania z rodziną i znajomymi, lubię dogadzanie sobie kulinarnie, ale lubię tez sprzątać przed i przygotowywać wszystko do świąt. Właśnie zacząłem robić bigos, będę robił śledzie, sałatki, pierogi z kapustą i grzybami i zupę grzybową. Miałem robić mak do makowca, ale chyba nie tym razem.

    MumakiL

    OdpowiedzUsuń
  6. Nathalienn, co do głosu - ja ostatnio kilka razy przesłuchałam program radiowy z udziałem Gackto, przecież wszystko po japońsku, właśnie dlatego, że on ma bardzo ładny głos, i ładnie mówi (nie tylko śpiewa), i dla mnie bardzo miło się nie tylko na niego patrzy, ale przede wszystkim słucha :-) tak więc możesz się zachwycać do woli, ile tylko chcesz :-) Czytam o tym z przyjemnością :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Memelu drogi, dziękuję za komentarz. To pewnie wszystko zależy od paru nakładających się rzeczy: od tego, jakie się ma wspomnienia ze świąt, jaką się ma tradycję spędzania świąt w rodzinie, jakie się ma do tego podejście i jaki się ma charakter :-) I zazdroszczę Ci Twojego podejścia i tego, że tak dobrze się w świętach czujesz. Ja staram się zdystansować do tych moich negatywnych skojarzeń ze świętami, ale nie jest to dla mnie proste. Nie chodzi o to, że generalnie do świąt, ale do potlaczowego zwyczaju obecnego w tradycji mojej rodziny, to z tego powodu mam uraz. Kiedyś próbowałam porozumieć się z rodziną w tej kwestii, ale zostałam spacyfikowana - jedna osoba nie zmieni zwyczaju całego plemienia.

    Jednak są aspekty świąt miłe dla mnie - miłe jest dla mnie to, że można mieszkanie ładnie ozdobić w różne świecidełka, lubię choinkę, lubię, jak koty mi w ubieraniu, a po świętach w rozbieraniu, tej choinki asystują. Lubię wigilijne spotkania z Wami, lubię te dni między świętami a nowym rokiem.

    A w ogóle to podziwiam Twoje kulinarne talenty i zaangażowanie, i mam nadzieję, że będę miała okazję spróbować Twoich specjałów :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. No obejrzałam Moon child drugi raz i tak patrzyłam na Gackta jak było ujęcie z profilu i ma taki ładny profil i nosek taki... mały i ładny :D Odbija mi?! Moim bóstwem jest Zai Zai i Kame, moim bóstwem jest Zai Zai i Kame... Nie no, on ma coś w sobie i świetnie ze swoją mimiką twarzy pasuje do roli tragicznych. I nawet mi to nie będzie przeszkadzało, że pół filmu przechlipie byleby na Niego popatrzeć :) Ale Ale moje Tajwańskie i japońskie mguru muszę obejrzeć, bo się na mnie obrażą ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Oj, Nathalienn, zdradzisz Zai Zai i Kame z Gackto, i co będzie? ;-))

    A dzisiaj na japońskim sensei mi dała zdanie do przetłumaczenia na japoński: "Gackto san jest przystojnym/pięknym piosenkarzem". :-)) Takie zdania to ja tłumaczę z przyjemnością :-D

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja też lubię święta. Kojarzą mi się z ciepłem rodzinnym, z prezentami, z zima, pasterką, z której wracało się często po śniegu i piło potem gorącą herbatę, a ostatnio glogg z rodzynkami i płatkami migdałów. I z przygotowaniami. Zawsze robiłyśmy z mamą i siostrą kutię, indyka z rodzynkami, masę innych mięs i makowiec - najpierw zaparzało się mak, potem mieszało z miodem i bakaliami...Zawsze kroiłam wszystkie bakalie. Robiło się też i robi tort orzechowy, uszka z grzybami, karpia, kapustę z grochem, barszczyk, grzybową z masą grzybów...do tego chałka pszenna z domowej piekarni i miód od zaprzyjaźnionych gospodarzy...i przede wszystkim wszyscy razem - jakoś tak ciepło, fajnie.
    Po prostu mam taki ciepły, rodzinny obraz świąt, gdzie są moi najbliżsi, dzielimy się opłatkiem i wiem, ze życzymy sobie - z serca - wszystkiego najlepszego - nie ma nieszczerości, udawania. Można uciec z zewnętrznego świata choć na chwilę do domu. Pograć całą rodziną w różne gry (zwłaszcza siostrzeniec się cieszy na to:)).Takie są święta u moich rodziców.

    OdpowiedzUsuń
  11. Żabko, cieszę się, że takie miłe masz rodzinne święta. Życzę Ci takich miłych, serdecznych i ciepłych również w tym roku :-)

    OdpowiedzUsuń
  12. Mam nadzieję, że nie było tak źle i udało się coś miłego ze świąt wyciągnąć :) Zawsze, kiedy spędzam w kuchni sporo czasu na przygotowaniu świątecznych specjałów dziwię się - cały dzień robienia, 20 minut jedzenia ;) :DD Kiedyś nie lubiłam całego tego zamieszania, teraz podchodzę do świąt ze stoickim spokojem. :) Ignoruję to, co mnie nie interesuje, świąteczną kołomyję i szum i skupiam się na tym, co najważniejsze. :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Porcelanko, też uczę się podchodzić do świąt ze stoickim spokojem :-) I chyba takie podejście jest całkiem dobre :-) Dziękuję za komentarz i pozdrawiam w Nowym Roku :-)

    OdpowiedzUsuń
  14. Chyba nie ma innego wyjścia ;) Co roku to samo, ucieczka nie zawsze jest możliwa i bywa dobrym rozwiązaniem, cóż pozostaje innego? ;)

    OdpowiedzUsuń

Witam, jeżeli piszesz jako użytkownik anonimowy -
podpisz się w treści komentarza :-) Komentarz pojawi się po zaakceptowaniu ^^

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails