The ability to dream is given to everyone of us in the world. But dreams are not there to be dreamed, but to be realized. This act of realizing a dream is accomplished through one’s strong will and accumulation of actions. If you don’t understand this, dreams will always be something that you simply fantasize about. If you put your mind to it, you can accomplish anything. ~GACKT

1 grudnia 2010

Bestia w operze - Therion

W poniedziałek byłam na koncercie szwedzkiej grupy Therion - jest to zespół istniejący od hen, hen, końca lat 80., ale dopiero od końca lat 90. grający symfoniczny operowy metal. Teksty zespołu nawiązują do różnych mitologicznych i parapsychologicznych tematów, takich jak: bogini Lilith, język enochiański, tradycja żydowska, Lemuria, Atlantyda, postacie z mitologii germańskiej, egipskiej, greckiej, hinduskiej itd. Ich twórczość znam wyrywkowo, podobają mi się niektóre utwory z ciekawie rozłożonymi wokalami, chóry przeplatające się z partiami solowymi, a to wszystko w oprawie ciężkiego gitarowo-symfonicznego grania.

 Therion. Warszawa 29.11.2010. Źródło: rockmetal.pl.

Słuchałam ich dużo więcej pod koniec lat 90., szczególnie albumu "Vovin", a na koncert wybrałam się, mając nadzieję na ciekawy tajemniczy spektakl. I się nie zawiodłam :-) Miałam też szczęście, że na koncert w ogóle dotarłam, gdyż był to akurat dzień, w którym śnieg sparaliżował Warszawę, część pociągów w Polsce tego dnia została odwołana, w samej stolicy były niemożliwe korki, i z tego, co czytałam - część osób z powodu tych utrudnień nie była w stanie dotrzeć do Stodoły, gdzie się koncert odbywał, lub dotarła tam pod koniec występu... Ja przedarłam się przez śniegi, tak że przed 21.00 już byłam na miejscu, i rozgrzewając się gorącą herbatą, czekałam w klubie, aż skończą grać supporty :-).

Therion. Warszawa 29.11.2010. Źródło: rockmetal.pl.

Koncert rozpoczął się utworem "Sitra Ahra" z najnowszej płyty, który znałam, na którym po kolei zaprezentowali się publiczności wokaliści. Na youtubie pojawiło się już wideo z Warszawy, a więc mogę Wam pokazać, jak się koncert rozpoczął:



Obecnie w zespole śpiewają: Snowy Shaw (to ten człowiek o wyglądzie szalonego czarnoksiężnika w partyzanckim berecie), Thomas Vikström (czarnoksiężnik wampir w drakulskim płaszczu), Lori Lewis (XIX-wieczna wampirella w czarnym welonie, śpiewająca pięknym sopranem) i Katarina Lilja (wampirzyca w gorsecie, kucykach i kokardką).

Therion, Warszawa 29.11.2010. Źródło: Mordimer's Fotoblog.

Na ile ja jestem zorientowana, to bardzo dobrze dobrali utwory, że nawet ja, choć nie znam dobrze ich płyt, znałam kilka utworów, zagrali nawet te kilka, które najbardziej lubię, więc bawiłam się bardzo dobrze. Cały występ był bardzo teatralny, wokaliści śpiewali, grali minami i gestami, wszystkie utwory Theriona są bardzo złożone wokalnie, długie, i uważam, że bardzo dobrze udało im się je przedstawić na żywo. Tutaj zachęcam do obejrzenia chociaż pierwszych trzech minut utworu, który pokazuje, dlaczego była to moim zdaniem "metal opera" :-). Tych dwoje wokalistów - Lori Lewis i Thomas Vikström - ma moim zdaniem najładniejsze głosy.



Lubię chodzić na koncerty, i dobrze się na nich czuję, właściwie na wiele koncertów chodzę sama, bo często jest tak, że interesują mnie wykonawcy, którzy nie interesują moich znajomych ;-) Ale i tak, nawet jak idę z kimś, to w czasie koncertu jestem zawsze "sama", to coś jak bycie w kinie: nawet jak się idę do kina z kimś, to film oglądam sama, nie umiem tego wytłumaczyć. Po prostu w czasie koncertu żadne towarzystwo mi nie jest potrzebne ;-)

 Therion. Warszawa 29.11.2010. Źródło: rockmetal.pl.

Do tego lubię patrzeć na ludzi przed koncertem. Ciekawe jest to, że każda grupa fanów wydaje się mieć odrębny ogólny charakter i wygląd. Na przykład fani Gackto wszyscy wyglądali na świrów. Przyglądałam się tym ludziom w Monachium i zastanawiałam się, czy ja właśnie tak wyglądam? Też jak świr?... ;-) Fani Theriona wyglądali na metalowców w duszy i spokojnych fanów dobrego starego rocka ;-) Ubrani na czarno, ale bez przesady, średnia wieku wysoka, większość osób była w moim wieku i starsza. Pary - krótkowłosy siwy pan pod pięćdziesiątkę i poważna pani około czterdziestki - to był bardzo częsty widok. I nawet widziałam takie osoby starsze ode mnie skaczące i machające rękami podczas "The Rise of Sodom and Gomorrah":



Podsumowując: w koncertu jestem zadowolona, szczególnie, że usłyszałam i zobaczyłam na żywo "Clavicula Nox", "Lemurię", "Siren of the Woods" i wspaniały utwór "The Perennial Sophia", a koncert zakończył się "The Rise of Sodom and Gomorrah" i efektownym "To Mega Therion" :-)

Setlista

4 komentarze:

  1. Jak dobrze, że dotarłaś na czas do Stodoły i nawet zdążyłaś rozgrzać się herbatą. Cieszę się, że podobał Ci się koncert.
    Jak się to ogląda to faktycznie, wygląda to jak jakiś spektakl teatralny, mroczny i gotycki ;) - fajny :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Przypominając sobie zamieszczone przez ciebie zdjęcia z Monachium, nie, nie wyglądasz (wyglądałaś) jak świr:)
    Pozdro

    OdpowiedzUsuń
  3. No jak to tak, zapomniałam odpowiedzieć na komentarze! Przepraszam! Wiewiórko, dziękuję za komentarz :-) Koncerty to jest to, co ja bardzo lubię :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Asai, dziękuję, przepraszam, że odpowiadam dopiero teraz :-)

    OdpowiedzUsuń

Witam, jeżeli piszesz jako użytkownik anonimowy -
podpisz się w treści komentarza :-) Komentarz pojawi się po zaakceptowaniu ^^

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails