The ability to dream is given to everyone of us in the world. But dreams are not there to be dreamed, but to be realized. This act of realizing a dream is accomplished through one’s strong will and accumulation of actions. If you don’t understand this, dreams will always be something that you simply fantasize about. If you put your mind to it, you can accomplish anything. ~GACKT

11 grudnia 2010

Ameon wa Chopin no Shirabe

Przyjaciółka powiedziała mi wczoraj, że w wampira, a nawet w nietoperza, to ja się niedługo zamienię, jak dalej będę prowadziła taki tryb życia, jaki prowadzę, czyli jeśli dalej będę siedziała przed komputerem całe noce. Niestety, ale po pierwszym odruchu zaprzeczenia przyznałam jej rację. To mi nie wychodzi na dobre. Przede wszystkim dlatego, że potrzebuję doby dłuższej niż 24 godziny: bo najpierw śpię około 10 godzin, a potem przez następnych 20 chciałabym normalnie funkcjonować. I tak to mi się wszystko przesuwa... Gdybym nie była ograniczona tym, że jednak pracować trzeba i czasem do tej pracy pojechać, spróbowałabym żyć sobie w takim 30-godzinnym rytmie. A tu się nie da: przede wszystkim problem pojawia się nie tyle dlatego, że budzę się, jak już się ściemnia na dworze (myślę sobie, i tak jest ponuro, żadna strata), co w sytuacji, gdy muszę wstać następnego dnia co najmniej o 8.00-9.00, a tu się zbliża 5.00 rano, a ja zasnąć nie mogę...

A filmy są za długie. Tak. Zdecydowanie.

Edytuję ten wpis, żeby wyczerpać temat japońskiej wersji piosenki "Ameon wa Chopin no Shirabe" :-)

I znalazłam przedwczoraj coś pięknego. Jest to przepiękna wersja piosenki popularnej w Polsce w latach 80. "I Like Chopin". W oryginale jest to popowo-dyskotekowy utwór włoskiego zespołu "Gazebo", nawet chyba w owym czasie ktoś u nas nagrał też polską wersję tej piosenki. Jak ktoś chce sobie przypomnieć, jak brzmiał oryginał, albo w ogóle nie wie, o czym mówię, to można posłuchać tutaj.

Tę piosenkę lubią również Japończycy, podejrzewam, że ze względu na tekst i Chopina. Właściwie jest to jesienna piosenka - ja ją w każdym razie odbieram jako jesienną. Ale przecież mamy jeszcze jesień :-) mimo że śnieg za oknem. I okazało się, że piosenkę tę zaśpiewał również mroczny Atsushi Sakurai, drugi chodzący po świecie Noldor. Odkryłam to dopiero teraz, gdy oglądałam na youtubie jego koncert "Explosion" z 2004 roku. I jest to najpiękniejsza, najbardziej nastrojowa wersja tej piosenki, jaką słyszałam i jaką potrafię sobie w ogóle wyobrazić. Jeśli macie spokojną chwilę, by obejrzeć to video, to zapraszam.



Mimi wo fusagu yubi wo kuguri
Kokoro shibirasu amai shirabe
Tomete ano shopan
Kare ni wa mou aenai no
Rainy Days tachikirezu mado wo tatakanaide
Rainy Days kiyasume wa mayaku Ah...

Hiza no ue ni hoho wo nosete
"Suki" to tsubuyaku ame no shirabe
Yamete sono shopan
Omoide nara iranai wa
Rainy Days tokubetsu no hito de naku naru made
Rainy Days angou no piano Ah

Rainy Days tachikirezu kage ni furikaereba
Rainy Days tasogare no heya wa Ah
Rainy Days tokubetsu no hito wa mune ni ikite
Rainy Days aikagi wo mawasu shopan Ah


Piosenka ta po japońsku pierwszy raz została zaśpiewana w 1984 roku przez Asami Kobayashi, słowa do japońskiej wersji napisał Yumi Matsutouya. Można więc posłuchać także innych wersji tej piosenki, wykonywana była ona przez wielu artystów w Japonii, zawsze jednak w wersji Yumi Matsutouya.

- Asami Kobayashi "Ameon wa Chopin no Shirabe" (小林麻美 "雨音はショパンの調べ")



- oto wersja współczesna młodego visualovego zespołu Kra z wytwórni PS Company, śpiewa malutki Keiyuu:



- tu wersja raczej taneczna z 2008 roku zespołu popowego レディオサイエンス(Radio Science), brzmi dosyć podobnie do oryginału, ale zupełnie mi się nie podoba:



- wersja elektro-alternatywna zespołu Chronth-D:



To oczywiście tylko niektóre wykonania, youtube jest pełny różnych zmiksowanych wersji, wersji amatorskich, wersji fortepianowych i wersji karaoke... Dlatego pisałam, że Japończycy lubią tę piosenkę ;-) ale moim zdaniem wersja Atsushiego Sakurai jest najpiękniejsza.

14 komentarzy:

  1. O, tym razem kursor w kształcie serduszka! Co do funkcjonowania - moja droga, Ty się po prostu dalej nie możesz przestawić z amańskiego czasu na nasz! Ot, cała zagadka... A serio - to naprawdę dobrze, że do pracy musisz jechać (cieleśnie) nie codziennie. Atsushi Sakurai bardzo przystojny, ale do Gackto się nie umywa. Rozumiem, ze ten tekst pod spodem, to tłumaczenie "I like Chopin" na japoński?

    OdpowiedzUsuń
  2. Naprawdę świetna aranżacja tej piosenki, taka nostaligczna i mnie aż normalnie zahipnotyzował swoim głosem, zastanawiam się cóż to za pani śpiewała w tle razem z nim :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Żabko, tak, masz rację, czas amański to jest to, czego ja potrzebuję :-) W sumie jednak dobrze że jednak czasem do tej pracy jeżdżę, bo strach pomyśleć, co by było, nic tylko bym spała albo siedziała przed komputerem ;-)

    Co do japońskiej wersji "I like Chopin", to na razie nie znalazłam wersji w kanji, ale jak patrzę na tekst oryginalny (po angielsku) i ten japoński tekst w romaji, to wydaje mi się, że to nie jest to samo, nie tłumaczenie. Wygląda mi to raczej na trochę podobny tekst mniej więcej w tym klimacie, ale przynajmniej tych słów, które znam, a które mogłyby być w tłumaczeniu, nie widzę. Też jest deszcz, serce, chyba "pokój", reszty nie rozumiem. Jak znajdę w kanji, to będzie mi łatwiej (pomogę sobie translatorem ;-))

    A jeśli chcesz popatrzeć na Gackto, to zapraszam do grudniowych gacktowieści, ja je cały czas uzupełniam, wrzucam zdjęcia i videa. :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nathalien, nie wiem, kto tam śpiewa w tle, ale cieszę się, że Ci się ta piosenka spodobała :-) Tak, Atsushi ma ładny głos, albo może ciekawy. Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo ładny taki dźwięczny :) samą mnie zadziwiają niektóre rzeczy, które mi się podobają ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Tak masz rację Miriel, Atsushi Sakurai najlepiej zaśpiewał tą piosenkę :) jak ją słucham to wyłączam się całkowicie z otoczenia i nic nie słyszę tylko Jego głos i ten intrygujący kobiecy głos...

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo mi miło, Nathalienn, że spodobała Ci się piosenka z mojego posta. Ja sobie tę koncertową wersję zamieniłam na mp3 i się w niej zasłuchuję :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. "Ameon wa Chopin no Shirabe" jeszcze nie przesłuchałam (biję się w piersi i obiecuję poprawę - jutro, bo zaraz spać), ale ten post skłonił mnie do ściągnięcia solowego albumu Atsushiego. tak jak niedawno dziwne "Love letter" wpadło mi w ucho, tak teraz szprycuję się "Yellow Pig", a potem pokładam ze śmiechu, kurczę, słucham i lubię piosenkę "zółta świnia". Gdyby ktoś mi to wcześniej powiedział, nie uwierzyłabym.

    OdpowiedzUsuń
  9. Wreszcie znalazłam tę spokojną chwilę. Nie powiem żeby mnie to wgniotło w fotel, ale bardzo przyjemnie się słuchało. Bardzo.
    Ale jak na razie wolę coś bardziej niepokojącego. :)

    Wczoraj przeczytałam gdzieś, że Nickname Atsushiego jest Acchan.

    OdpowiedzUsuń
  10. Asai, mnie może nie wgniotło, ale zaczarowało, i czarowało za każdym wysłuchaniem bardziej, choć delikatnie i prawie niezauważenie :-)

    Acchan - to brzmi jak zdrobnienie od "Atsushi" :-) Tak jak Gacchan od Gackto :-)

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie przepadałam za tą piosenką, ale wersja Atsusheigo: czysta magia^^

    OdpowiedzUsuń
  12. Wow dosłucham jeszcze wersji Kra i musze przyznać, że jest jeszcze lepsza♥

    OdpowiedzUsuń
  13. Dzięki, Lladia :-) Rzeczywiście, szczególnie to koncertowe wykonanie jest piękne, i brzmienie i oprawa, mgły i księżyc... W ogóle Atsushi ma ładne dłonie :-)

    OdpowiedzUsuń
  14. :-)) To cieszę się, że spodobało Ci się i Kra :-) Pozdrawiam serdecznie :-)

    OdpowiedzUsuń

Witam, jeżeli piszesz jako użytkownik anonimowy -
podpisz się w treści komentarza :-) Komentarz pojawi się po zaakceptowaniu ^^

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails