The ability to dream is given to everyone of us in the world. But dreams are not there to be dreamed, but to be realized. This act of realizing a dream is accomplished through one’s strong will and accumulation of actions. If you don’t understand this, dreams will always be something that you simply fantasize about. If you put your mind to it, you can accomplish anything. ~GACKT

3 listopada 2010

O chińskiej muzyce... jak o elfiej baśni

Obejrzałam ostatnio trochę teledysków do chińskich piosenek, głównie natknęłam się na rozliczne wokalistki. Chciałam o tym napisać, wrzucić kilka klipów, ale to wszystko, co obejrzałam wywołało we mnie tyle skojarzeń, że doszłam do wniosku, że zbyt ryzykownie jest pisać o czymkolwiek dotyczącym chińskiej kultury, nie znając kontekstu. A ja kontekstu nie znam. Znam tylko stereotypy dotyczące Chin, znam obiegowe opinie i proste hasła, z których nie wiem, które i w jakim stopniu odpowiadają prawdzie.

Dlatego podzielę się tymi teledyskami, które - z mojego punktu widzenia - nie zawierają państwowej propagandy, choć nie twierdzę, że jej tam nie ma. Ja jej przynajmniej na tym poziomie nie odbieram. Bo przyznam, że natknęłam się na wiele teledysków, w których tzw. propaganda sukcesu, temat pokojowo współistniejących różnych narodów w obrębie Chin, szczęśliwych robotników i Tybetańczyków (lub coś, co jako takie odbieram), są głównym tematem, chciałoby się napisać: przewodnim. Ale skupię się jednak na tym, co spodobało mi się najbardziej, czyli na skojarzeniu pierwszym: zaczarowana elfia bajka :-).

Zaczarowana bajka

Chinki na wielu teledyskach wyglądają niemal jak elfki, ubrane w piękne suknie, tiule, z kwiatami we włosach, poruszają się z wystudiowaną gracją, teatralnie. Wokół nich, jak przed Luthien, rozkwitają kwiaty, budzi się wiosna, ptaki zrywają się do lotu, w kroplach wody rozwijają się tęcze. Piękne czarodziejki kroczą wśród mgieł sunących po deskach sceny, wśród motyli, otoczone pięknymi kolorami i światłem. Można się zapatrzeć, zauroczyć i zapomnieć o tym, że istnieć może jakaś inna rzeczywistość poza taką właśnie. I jest to piękne, naprawdę można się zachwycić. Szczególnie, jeśli ubrane w tiule i woale piękne panie śpiewają miłosną pieśń sprzed... 3000 lat... na tle rysunków gałązek bambusowych, pływających rybek i lecących żurawi... Pieśń "Krzyczą rybołowy" śpiewają Ha Hui (哈辉) i Lin Hai:



'Fair, fair,' cry the ospreys
On the island in the river.
Lovely is this noble lady,
Fit bride for our lord...
A tutaj piękna elfka :-) jak dla mnie wygląda jak Aredhela, z mieczem i w błękitach, płynie łodzią wśród kwitnących lotosów z długowłosym wojownikiem. To video jest dla mnie przepiękne, elfickie, gdy Lu Wei przechadza się kładką wśród kwitnących lotosów, to dla mnie wygląda jak Aman :-)



Jest też Rivendell :-) w Chinach, a jakże. Noldorska pani (również Ha Hui) w czerwonej sukni we wnętrzach Ostatniego Przyjaznego Domu w Śródziemiu:



I sfilmowana historia z Pierwszej Ery Ardy o dwóch wojownikach, elfia pani - 金婷婷 Jin Tingting - śpiewa w sukni koloru lotosu rozwiewanej przez wiatr:



Na zdjęciach: Ha Hui.

12 komentarzy:

  1. Zanim ktoś zakomentuje, tak jak pod filmem z Kamijo, że za małe video i nic nie widać polecam powiększyć na pełny ekran na tubie (aczkolwiek to oszukane HD, bo są piksele). Później tu zajrzę zobaczyć resztę klipów, pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. O ile dobrze mi się ogladało te teledyski, widoki, barwy, ładne twarze wokalistek, o tyle słuchanie ich głosu już nie było takie miłe. Poza pierwszym utworem, który odebrałam całkowicie pozytywnie. Trochę przerasta mnie wokal Lu Wei:)
    Zauważyłam na last.fm że sluchasz alan:) Jej głos brzmi łagodniej, nowocześniej zaaranżowany, i przede wszystkim po japońsku. Pierwszy album miała fajny, w drugim tylko 1 piosenka mi się podoba.
    A w "Gunjou no Tani" gra na erhu :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Asai, pierwsza piosenka też mi się najbardziej podoba. Ale i ta druga piosenka Ha Hui, jak i piosenka Lu Wei podobają mi się. Dziwnie mi brzmi chiński język, ale ja lubię dziwne rzeczy. Nie mogę wyjść z podziwu, jak one śpiewają tak wyraźnie i tak wysoko, i tak przeciągając nuty - tak trudne do wymówienia dźwięki.

    Na alan trafiłam dopiero co, wczoraj czy przedwczoraj, i tylko słuchałam muzyki do filmu "Red Cliff". Trochę o niej przeczytałam (że wyciągnęła ją z Chin ta wytwórnia muzyczna, w której jest Gackto ;-)), i to na razie tyle. Na tym singlu, który mam, śpiewa i po japońsku i po chińsku.

    OdpowiedzUsuń
  4. Generalnie jestem na etapie, w którym język chiński mnie śmieszy. Ciężko przez to oglądać chińskie filmy. Wciąż tylko to "sz" i "szcz"... Trzeba przynać, że nie jest to melodyjny język.

    OdpowiedzUsuń
  5. Słyszysz w chińskim "sz" i "szcz"? Polski jest właśnie taki ;-)), weź na przykład słowo "przepraszam"... Rosjanie uważają, że polski składa się głównie z "prze-szcze-sze-cze-rze". Dla mnie chiński to raczej "ciam-ciam". Nie śmieszy mnie. Brzmi dziwnie, obco, ale tak, jak obco brzmi każdy mniej znany język.

    OdpowiedzUsuń
  6. w swoim języku to nie zauważasz, a co obcego się przyczepisz:)

    Kiedy myśle o chińskim, przed uszami staje mi scena z "Moon Child" - pierwsze spotkanie Sho z Sonem.
    "- Yi Szyszyn?
    - Kimi yo szyszyn?
    - Tta szyszyn..."
    Pewnie tak nie mówią, a ja mam słuch lekko spaczony.
    i dlatego się śmieję :D *

    *zresztą miewam dziwne poczucie humoru. Kiedyśpopłakałam się do łez czytając słownik ortofraficzno-fleksyjny przy słowie "SKM - szybkie koleje miejskie".

    OdpowiedzUsuń
  7. Właśnie sobie pomyślałam, że moje nazwisko brzmi w takim razie jak po chińsku ;-)))

    OdpowiedzUsuń
  8. Kolejne uzasadnienie dla "sz" :)
    http://www.joemonster.org/art/15510/Dlaczego_jezyk_chinski_jest_taki_trudny_

    OdpowiedzUsuń
  9. Asai, teraz muszę Ci przyznać rację :-)) Tego "sz" nic nie przebije :-) Nawet nasz "W Strzebrzeszynie chrząszcz brzmi w trzcinie...". :-))

    OdpowiedzUsuń
  10. Rzeczywiście, jak z chińskiej baśni :) Ogromnie podoba mi się chińska estetyka- dbałość o kolory, o detale, kunsztowne fryzury, jedwabie, biżuteria, zdobienia - szczególnie aranżacja teledysku Lu Wei jest ujmująca kolorystycznie, po prostu estetyczna rozkosz dla oczu :D Ale i suknia w kolorze lotosu na ostatnim teledysku śliczna :) bardzo ładne Miriel i fajnie, że się podzieliłaś znaleziskami :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Porcelanko, dziękuję :-) Cieszę się bardzo, że spodobało Ci się coś, czym się podzieliłam (*^-^*). Właśnie te teledyski i melodyjność tych utworów zachęciły mnie do poznania bliżej chińskiej muzyki :-)

    OdpowiedzUsuń

Witam, jeżeli piszesz jako użytkownik anonimowy -
podpisz się w treści komentarza :-) Komentarz pojawi się po zaakceptowaniu ^^

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails