The ability to dream is given to everyone of us in the world. But dreams are not there to be dreamed, but to be realized. This act of realizing a dream is accomplished through one’s strong will and accumulation of actions. If you don’t understand this, dreams will always be something that you simply fantasize about. If you put your mind to it, you can accomplish anything. ~GACKT

15 listopada 2010

"Moon Child" siedem lat temu i TV show teraz

Oglądam koncert Gackto z 2003 roku: Jougen no Tsuki. Dawno temu to było, ech, GACKT sprzed siedmiu lat to w zasadzie inny człowiek. Inny głos, inny wygląd, inna jakaś wewnętrzna psychiczno-emocjonalna konstrukcja, inny klimat - choć jednak ta sama dusza. Z jednej strony odbieram go jako tego samego człowieka bez względu na jego wcielenie, ale jednocześnie czasem to jest tak, jakbym jednocześnie interesowała się wieloma artystami o tym samym imieniu. Inne zachowanie na scenie, inne ruchy, inna mimika, siedem lat to jednak dużo, szczególnie dla niego. Ja po rysach twarzy jestem w stanie poznać, czy dane zdjęcie zrobiono mu z tym, czy w tamtym roku... Jak zobaczyłam video z ostatniego koncertu tegorocznej trasy i taniec Gackto do "Vanilli", to nieźle się zdziwiłam, że on pamiętał sposób tańczenia do tej piosenki, i zatańczył ją tak, jak te 10 lat temu. Pomyślałam sobie wtedy: tak, to chyba jednak ten sam człowiek ;-)

Oglądam i słucham w kółko "Orenji no Taiyou" (オレンジの太陽, czyli "Pomarańczowe słońce"), jest to utwór, który GACKT na płycie "Crescent" zaśpiewał w duecie z HYDE'em, z którym zagrał w filmie "Moon Child". Na tym koncercie podczas tej piosenki na scenę wyszli aktorzy, który zagrali z Gackto w tym filmie, jedynie HYDE'a zabrakło. Z Gackto śpiewa znany chiński aktor Lee-Hom Wang, towarzyszą im Zeny Kwok i Taro Yamamoto.



Piękne jest zakończenie tego utworu, gdy z głośników słychać głos HYDE'a.

No a teraz, teraz jest zupełnie inaczej. Nie ma już zawstydzonego, uciekającego przed światłami i chowającego się za mikrofonem chłopaczka, tylko jest wielka gwiazda zapraszana do telewizji, gdzie wszyscy się mu kłaniają i mu nadskakują. Natrafiłam na taki program, nagrany w tamtym roku, oglądałam go kiedyś, ale teraz znalazłam z napisami... No i popłakałam się ze śmiechu do łez - grupa facetów w garniturach i pod krawatem skacze wkoło Gackto, prawiąc mu komplementy, że jest piękny, nieziemsko pachnie, i że właściwie to oni wszyscy by się z nim umówili, gdyby tylko zechciał. Oczywiście to wszystko jest do śmiechu, ale tak czy inaczej wygląda to absurdalnie, i ten Gackto w środku, śmiejący się, ale wyraźnie zadowolony, że go tak adorują, wcale niespeszony, a momentami nawet zachowujący się jak komplementowana dziewczyna...

I rarely or never think of a man is beautiful...

Oh I got it, this is the smell that I've smelled in the hallway...

Edit: z wpisu wycięłam linki do video, ponieważ filmik ten został usunięty youtuba.

Chociaż to coś mówi o Japończykach, jak traktują osoby, które uważają za piękne. Że uroda jest czymś, na co zwracają bardzo dużą uwagę i co bardzo cenią.

A poza tym wszyscy przeżywają wszystko to, co on mówi, jakby to pierwszy raz w życiu słyszeli, a przecież on to wszystko opowiada w kółko od 10 lat, prawie to samo, i za każdym razem w różnych programach pokazują te same zdjęcia jego mieszkania i on za każdym razem opowiada to samo o fontannie w sypialni itp. A przecież na dodatek na sto procent wszystkie pytania i odpowiedzi i tak zostały uzgodnione przed programem... Jedyne, co mnie zdziwiło, to że powiedział, że go HYDE odwiedza, myślałam, że oni już się nie widują.

No i oczywiście popisuje się sprawnością fizyczną. Ale to super w końcu rozumieć, co oni mówią... Oglądałam to wcześniej tylko po japońsku... Bardzo lubię, jak on się śmieje :-) No i - co już wcześniej słyszałam - śmieją się, że być może jest jedynym Japończykiem w Japonii, który od 10 lat nie je ryżu...

Yeah, even the way his eating ramen is cool...

Że też on się nie udławi, jak tak wszyscy nad nim stoją i patrzą, jak on je... i wygadują takie rzeczy. A ja też, już prawie rano, a ja siedzę przed kompem i patrzę, ja GACKT je ramen... A oni dosłownie jedzą mu z ręki! (to znaczy z pałeczek), to straszne!

 This bamboo shoots really taste good too...

No dobra, i tak minęła noc... Ale przynajmniej się pośmiałam :-))  

A właściwie, to jak to można jeszcze pozostać normalnym człowiekiem, jak tak wszyscy wokoło skaczą, nawet jeśli się śmieją, to jednak nadskakują i chwalą? Przecież to zwariować można...Zastanawiam się, co on robi, żeby nie zwariować i nie zapomnieć, że jednak nie jest najlepszy we wszystkim...

29 komentarzy:

  1. a gdzie 'thanks to Teinei za video'? ;)
    niestety nie ma czwartej części, bo tak się program kończy. mam dosyć, jak wszyscy mnie pytają, czy mam kolejną część, heeh.

    w ogóle, wkurza mnie trochę ta mentalność i dziecinność Japończyków. oglądałam mnóstwo wywiadów z przeróżnymi artystami amerykańskimi, czy jakimiś innymi. tam przynajmniej dadzą im się porządnie wygadać na temat swojej kariery, na temat podejścia do pewnych spraw, na temat tego, co myślą w danym czasie o tym czy owym... a w Japonii nie ma programów żadnych innych poza takimi, w których pokazują majtki, wydurniają się i ciągle coś jedzą przed kamerą. wiem, że ten kraj taki jest, ale czasem samej jest mi wstyd, że zainteresowały mnie takie zwyczajne durnoty. nawet muzycy nie mogą wypowiedzieć się na swój poziom. Gackt z pewnością mógłby powiedzieć bardzo dużo mądrych rzeczy, a nawet nie może, bo go o to nie pytają. za to wszyscy wiedzą, jakie majtki nosi i wszyscy muszą pamiętać to, że topił się w wodzie mając 6 lat...

    a okres z Moon Child jest przeuroczy, jeden z najlepszych, jaki był ;_; tęskno mi za widokiem takiego nieśmiałego chłopaczka.

    Tei.

    OdpowiedzUsuń
  2. Teinei, dzięki! :-)) musi być czwarta część, bo ją widziałam w wersji bez napisów :-) Poza tym, na tej tablicy została jeszcze kartka o nim do odsłonięcia ;-)

    Tak, te programy japońskie są specyficzne. No ale Gackto wypowiada się poważnie na swój temat na blogu. No i na tematy bezpośrednio dotyczące tego, co robi, wypytują go na konferencjach prasowych bezpośrednio dotyczących projektów, w których bierze udział. A to po prostu program rozrywkowy z komikami. Swoją droga, nie mogę pojąć, co oni widzą interesującego w przyglądaniu się, jak ktoś sławny je. Widziałam już tego mnóstwo i nie kumam, o co w tym chodzi. Jak w on w kółko opowiada o tej fontannie w mieszkaniu, o tym topieniu się i o innych już wielokrotnie powtórzonych rzeczach, to wydaje mi się, że z trudem skrywa znudzony wyraz twarzy. Zresztą czasami wymyśla jakieś idiotyzmy, chyba, żeby ubarwić tę w kółko opowiadaną historię.

    Czasami odnoszę wrażenie, że fani go poważniej traktują, niż japońskie media, więc on dlatego poważnie traktuje fanów i wszystko dla nich robi, a w TV za każdym razem opowiada te same bzdurne teksty. To z jednej strony dziwne, bo przecież te programy oglądają i fani, no ale kto chce, to czyta bloga i "Gacktionary", o które w TV go nie pytają.

    OdpowiedzUsuń
  3. też fakt, została tam jedna kartka. ja natomiast widziałam, że kończy się tam, gdzie się kończy, i włazi kolejny gość. no ale zresztą, nie będzie w tej kolejnej części już chyba nic nowego ^^'

    dokładnie tak, tego z żarciem nie ogarnę chyba nigdy. przecież ja bym się krztusiła na samą myśl o tym, że ktoś mi się gapi do talerza. że gapi się na mnie tyle osób. czasem mam wrażenie, że te wszystkie programy powinny nazywać się 'Gotuj i jedz z...' no i poza tym tak, opowiadanie w kółko tego samego rzeczywiście może się robić nudne, i jest, jeżeli mówi się o tym od 10 lat. nie chodzi tu już o samego Gackta, tylko o fanów również. więc pozostaje czytanie bloga i jakichś tam jego biografii. czasami chciałabym posłuchać tego, co uważa na temat jakichś innych, poważnych rzeczy. na temat społeczeństwa, zmian w jakiejś tam polityce, o religii, tym i owym. jest tyle ciekawych tematów, o które mogliby go zapytać i za pomocą których mógłby pokazać, że jest mądrym facetem, heh.

    T.

    OdpowiedzUsuń
  4. Teinei, ale on się wypowiada na takie tematy, w "Gacktionary", które wydał w tamtym roku. Jest tam bardzo dużo poważnych rzeczy, o miłości, o relacjach między ludźmi, o odwadze, strachu, słabości, nie ma tam żadnych głupich historyjek. Tłumaczy to Excused-early. Wejdź na link, który mam w gacktoblogach po lewej: "G Says". To jest strona, gdzie Excused-aerly tłumaczy "Gacktionary". Zaraz, a Ty chyba tam jesteś, nie?...

    OdpowiedzUsuń
  5. wiem, że w biografiach wypowiada się lepiej i po prostu normalnie, w końcu czytałam Jihaku. ale to Gacktionary jest chyba jedynie po angielsku, a nie chce mi się tego wszystkiego przetłumaczać... może kiedyś się za to zabiorę, czytałam chyba ze dwa jakieś krótkie rozdziały jedynie. hm, chyba mnie tam nie ma... oO

    T.

    OdpowiedzUsuń
  6. No tak, jest to tłumaczone na angielski, bo wydane zostało tylko po japońsku. To napisz do Excused-early, żeby Cię dołączyła do grupy G Says, warto. Te nowe rozdziały nie pojawiają się często, ale zawsze można coś ciekawego przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
  7. mhm, jak mi się zbierze ochota na czytanie takiego wyrafinowanego angielskiego, to napiszę do niej. w sumie nie muszę wszystkiego o Gacktcie wiedzieć, a jeżeli coś mam mieć utrudnione, to to po prostu olewam. łatwiej byłoby zobaczyć go, opowiadającego o takich rzeczach w programie z ładnymi napisami XD

    T.

    OdpowiedzUsuń
  8. E, to nie jest jakiś wyrafinowany angielski, w końcu Excused-early jest Japonką ;-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ojj... widzialem chyba 2 cześci tego programu zaraz po tym, jak byl w TV, po japońsku oczywiscie... i niestety nie dotrwalem do końca wlaśnei przez to, jak grupka starszych facetów wpatrywala sie w Gackta w milością w oczach i po samym ich tonie można bylo poznać, że prawią mu komplementy... dla mnie to już przesada, na zasadzie, że, tak jak mówicie, w TV mogliby pokazywać jakieś ciekawsze i poważniejsze rzeczy, niż zawsze to samo zachwalanie jego urody, sprawnosci i to ich specyficzne "podniecanie się" każdym zdaniem o sobie... :P Chyba sam muszę w końcu przeczytać do końca Jihaku ;) A czym dokladnie jest Gactionary? Bo kiedyś obilo mi się to o uszy, ale nic więcej nie wiem o tym ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Kanarek, "Gacktionary" jest tutaj: http://www.cdjapan.co.jp/detailview.html?KEY=NEOBK-677191 ale po japońsku. Parę osób tłumaczyło fragmenty na angielski w sieci, teraz już tylko tłumaczy Excused-early na blogu "G Says". Trzeba do niej maila napisać z prośbą, żeby dołączyła do grupy, bo posty są zamknięte. Fragmenty można tez znaleźć na blogu Camui Love, np. tutaj: http://camuilove.wordpress.com/2010/04/09/gackt-gacktionary-5-action/
    Camui Love zamieściła ze 20 czy 30 rozdziałów, jest ich chyba 100, podzielonych na działy dotyczące różnych zachowań, postaw, miłości, poglądów, sprawiedliwości, nawet nacjonalizmu, najróżniejszych rzeczy. GACKT pisze po prostu, jakie ma zdanie na te wszystkie tematy.

    Myślę, że "Gacktionary" jest bardziej na czasie, bo "Jihaku" było pisane jednak dawno temu.

    OdpowiedzUsuń
  11. a ja myślę, że Jihaku jest równie ważne, jak i nie ważniejsze, bo tam pisał o swoim dzieciństwie, o karierze, o tym, co widział, co przeżył, co myślał w danym okresie, kogo poznał i jak poznał. a to wszystko miało znaczący wpływ na jego życie i na to, kim jest. Gacktionary z pewnością też jest ciekawe, ale chyba napisane już w nieco inny sposób...

    Tei.

    OdpowiedzUsuń
  12. Czytalem w sumie dużą część Jihaku i w sumie dowiedzialem sie stamtąd sporo ciekawych rzeczy, ale wlaśnie one wszystkie odnoszą się do Gackta jaki byl wiele lat temu. Wiadomo, że mialo to wszystko wplyw na to, jaki jest teraz, ale jednak ostatnio bardzo sie zmienil, caly swój wizerunek (przynajmniej ja tak to odbieram :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Myślę, że "Jihaku" i "Gacktionary" jakoś na pewno się dopełniają. "Jihaku" to z zasadzie pisał chłopaczek, ja wiem, że on już miał trzydziestkę, ale odniosłam wrażenie, że jednak pisał to ktoś bardzo młody. No a "Gacktionary" zostało wydane na 10-lecie kariery solowej, i to jest facet z doświadczeniem, który pisze o różnych rzeczach, których od tamtej pory się nauczył w życiu.

    OdpowiedzUsuń
  14. nie mówię, że Gacktionary jest napisane w jakiś gorszy sposób czy coś, czytałam tylko kawałek z tego, więc na wiele wypowiedzieć się nie mogę. Jihaku jest po prostu jakimś tam rozpoczęciem i jeżeli ktoś chce wiedzieć o Gacktcie takie podstawowe rzeczy, to wręcz obowiązkiem jest przeczytanie tej książki, bo tam odnosi się do przeszłości, do dzieciństwa, do samych początków, a myślę, że to bardzo ważne. to, że się zmienił i w jakim kierunku, wiedzą wszyscy, nawet bez przeczytania Gacktionary. ale chyba wypada to przeczytać, by zrozumieć głębię tych zmian. więc 'dopełnienie' jest chyba dobrym słowem.

    T.

    OdpowiedzUsuń
  15. Robię na blogu stronę z "Gacktionary", z linkami do poszczególnych rozdziałów. Jeśli dziewczyny nie będą miały nic przeciwko, to będzie wisieć ta lista linków. Wejście na stronę na samej górze pod mottem.

    OdpowiedzUsuń
  16. Obejrzałam filmiki i kiedy tak patrzyłam na Gackto to przyszły mi na myśl słowa Colette z "Klaudyny w Paryżu". Zacytuję Ci:

    "... do salonu wchodzi zapowiadany Marcelek... Boże jakiż on ładny!
    Podaje mu rękę i nie mówię ani słowa, tak jestem pochłonięta oględzinami. Jeszcze nigdy nie widziałam nic równie uroczego. Ależ to jest panienka! Dziewuszka w spodniach! Jasne włosy, dość długie, przedziałek z prawej strony, cera jak u Łusi, niebieskie oczy małej Angielki, i tyle akurat wąsów co ja. Jest różowy, mówi cichym głosem trzymając przy tym głowę z lekka pochyloną i spoglądając w ziemię. Można go zjeść! (...)
    Cud grzeczności śmieje się i raczy wreszcie ożywić się trochę. Poprawia krawat przed lustrem. Ubrany jest jak z żurnala. I ten chód, ten chód kołyszący i płynny! To uginanie się w biodrach, kiedy robi zwrot! Nie, on jest za ładny! (...)
    Zasnąwszy z cielęcym podziwem dla tego smarkacza o nieskazitelnych spodniach, budzę się rano z chęcią, by go obić..."

    Taaa... idealnie pasuje ;) Jak myślisz, kiedy obudzisz się z identyczną zachcianką? ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ha,ha,ha,już raz mi się zdarzyło, że po obejrzenia nowych zdjęć się zezłościłam ;-) Ech, a na najnowszym video, z programu kilka dni temu, jest jeszcze ładniejszy...

    OdpowiedzUsuń
  18. gdy tak patrzę na te jego wszystkie wywiady to czasem sama się w tym wszystkim gubię. Przez te wszystkie lata strasznie się zmienił. Ale ciekawi mnie jedno...kiedyś mimo,że był młodszy to był poważniejszy,dystyngowany,szarmancki...teraz jest starszy a czasami jego zachowanie daje wiele do życzenia. Wiem jest pewny siebie no ale niefajnie tak patrzeć jak "narcyzuje"

    co do tego wywiadu z 2009 wyglądał tam naprawdę bosko...jedno z najładniejszych jego wyglądów w tym okresie. Nie dziwię się wcale,że tak zadziałał na tych facetów,jeszcze ten zapach jego perfum...samo to oszałamia XD

    OdpowiedzUsuń
  19. Doroshi-chan, tylko Teinei wywaliła to video, które było tu zalinkowane... :-((
    Myślę, że jak na TAKĄ gwiazdę, to on narcyzuje jeszcze w normie ;-)

    Ja zaś uwielbiam wszystkie te programy od czasów "Nemuri", jak występuje w yukacie. A ten ostatni, w którym rozmawia z kobietą i grają mu marsza weselnego, to jest coś pięknego. Wygląda tam jak bóstwo :-)

    OdpowiedzUsuń
  20. Dasz linka do tego z marszem? Bo chyba tego nie widziałam :D

    Doroshii-chan.

    OdpowiedzUsuń
  21. To Yamasakipan: http://www.youtube.com/watch?v=OmZe-P8Hoe8 :-)

    OdpowiedzUsuń
  22. Aa to to... to widziałam. Dla mnie trochę za bardzo "krzykliwie" wygląda,przypomina jakąś lalkę bunraku :-D No i w yukacie mi się trochę nie podoba,rozpierdzielają mnie jego palce w tych japonkach,zawsze muszę się gapić na jego stopy,hahah. Myślę że zdecydowanie lepiej pasują mu normalne ciuchy...

    Doroshii.

    OdpowiedzUsuń
  23. A widzisz, tu nam się różnią gusta, bo ja kocham go w yukacie, japonkach, jak w niej zawsze się elegancko i dumnie porusza, jak w niej siedzi, to zupełnie inaczej. Jaką ma postawę, jest wyprostowany, po prostu arystokracja ;-)))

    OdpowiedzUsuń
  24. Hehe, tak, drepcze jak gejsza,niby to słodkie i w ogóle, ale ja w takich szatach wyobrażam sobie samurajów na wzór tych z Szoguna chociażby - owłosionych,z lekką bródką,specyficznymi fryzurami i męskimi rysami twarzy. Gackt w yukacie praktycznie każdemu kojarzy się z kobietą,bo faktycznie trochę ją przypomina ;-) Nie chcę wiedzieć ile osób śmiało się z niego w tym Toronto... No ale przynajmniej się nie wstydzi swojego pochodzenia.I pokazał klasę.

    Doroshii.

    OdpowiedzUsuń
  25. Doroshi, wcale nie drepcze jak gejsza! Ja nie muszę sobie wyobrażać samurajów, naoglądałam się ich u Kurosawy, a GACKT jest GACKT, jest pięknym, wydepilowanym, pachnącym, współczesnym Japończykiem przywiązanym do pewnych elementów tradycji ;-))) Poza tym w japońskiej estetyce piękno to jest kobiece piękno, więc oni się z niego nie śmieją, tylko podziwiają to piękno w nim. A Toronto to niech się śmieje.

    OdpowiedzUsuń
  26. Aha, no i wiesz, że ja go będę w tej yukacie bronić ;-))

    OdpowiedzUsuń
  27. O tam,ja rozumiem,że Gackt jest współczesny i nie ma w tym nic złego.A z tą gejszą to był zwyczajny żarcik :-)
    No cóż,mamy jego ulubione wcielenia i każda z nas zawsze będzie bronić tego "swojego" ;)

    Doroshii.

    OdpowiedzUsuń
  28. A już myślałam, że się ze mną chcesz podrażnić ;-D
    Ale to dobrze, że każda lubi go innego, bo, jak kiedyś rozmawiałam z Teinei, każda ma swojego Gackto :-)

    OdpowiedzUsuń
  29. Miriel co do tej piosenki to już ją nieświadomie słyszałam przed oglądaniem filmu, gdy chciałam się dowiedzieć jaki rodzaj muzyki śpiewa Gackt :) Ale jest naprawdę śliczna :) chociaż początek piosenki przez moment miałam wrażenie był z Gladiatora :)

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails