The ability to dream is given to everyone of us in the world. But dreams are not there to be dreamed, but to be realized. This act of realizing a dream is accomplished through one’s strong will and accumulation of actions. If you don’t understand this, dreams will always be something that you simply fantasize about. If you put your mind to it, you can accomplish anything. ~GACKT

6 października 2010

Po japońsku i po swojemu

Tak, jesień, jesień, Gackto ratuj mnie przed jesiennymi nastrojami! Czas spędzam, rozmyślając, że warto by się ogarnąć. I tak lecą godziny... Los podetknął mi pod oczy zdanie, które niegdyś wypowiedział John Lennon: "Life is what happens while you're busy making other plans". Coś jak ze mną ostatnio. Ale pocieszam się, że ten stan minie mi, jak się tylko skończy jesień. Jesienią staję się trochę niekompatybilna społecznie ;-). Dziś japoński, druga lekcja, przyszłam na zajęcia zupełnie nieprzygotowana. No i zonk: nie pamiętam wszystkich liter hiragany, a katakana to dla mnie tajemne magiczne runy o niewiadomym znaczeniu. A okazało się, że powinnam ją już znać. I te niewinne pytania po japońsku: "O której poszłaś spać wczoraj?", "O której wstałaś dzisiaj?" - ćwiczyliśmy czasowniki i godziny - a ja sobie myślałam w duchu: "Za późno, za późno...".

Humor poprawiam sobie Gackto. Długo o nim nic nie słychać, jest teraz zajęty występowaniem w teatrze, i tak będzie przynajmniej do lutego. Prawie codziennie spektakl, a czasem i dwa razy dziennie, popołudniami i wieczorami. Każdego miesiąca w innym mieście, mnóstwo ludzi będzie mogło go zobaczyć na żywo. No i Dyan na swoim blogu dała zdjęcia z MGG 27 i to mnie ucieszyło :-) Nie mogę tu wstawić tych zdjęć, a wpis Dyan jest zamknięty dla osób z zewnątrz (sorry), ale okazało się, że te plotki, jakoby You pojechał z Gackto na Festiwal Kenshina, i w przebraniu samuraja i w hełmie na głowie w upale biegł za nim po ulicach miasta, podczas gdy GACKT jeździł sobie na koniu w tę i we w tę, to prawda... (=^-^=) Biedak! Ale to dobrze, bo GACKT był wtedy tak zmęczony, że prawie nie mógł mówić, jak zaprosili go na krótki wywiad. Biedny You biegł na własnych nogach w tej ciężkiej zbroi i hełmie cały czas obok konia. Normalnie mu współczuję, ale cieszę się, że z nim pojechał. Dodatkowo w MGG 27 jest kilka ciekawych zdjęć, występ Gackto w yukacie na przedostatnim koncercie YFC, zdjęcie z ćwiczeń fanservisu do "Vanilli" (nawet coś takiego ćwiczą na próbach, I'm impressed...). W ogóle jest tam kilka ładnych zdjęć You, a także zdjęcia Gackto z festiwalu Kenshina. Więcej skanów zamieściła u siebie Lady Irena, jest tam np. zdjęcie przedstawiające Gackto na koniu na tle morza i zachodzącego słońca ;-), są zdjęcia z jazdy konnej, ze studia nagraniowego, z koncertów. No to jem czekoladę, i oby do listopada (na razie).

Edit:
na LJ jest dyskusja na temat "prawdziwego" imienia Gackto, które jest nieznane nawet w Japonii. Takie jedno, które fani powtarzają, to najprawdopodobniej czyjś wymysł, który się rozprzestrzenił z braku czegokolwiek innego. Fani doszli do wniosku, że Gackto musiał już wiele lat temu zmienić sobie urzędowo nazwisko, tak że nawet w paszporcie ma najprawdopodobniej napisane Camui Gakuto, i dlatego też nikt nie może się dokopać do jego wcześniejszego nazwiska. Ale tamto już nieważne. Bo wtedy był kimś innym, naturalne się wydaje, że odkąd jest Gackto, to nazywa się Gackto. Sprawa jest o tyle interesująca, że nazwiska wszystkich innych gwiazd japońskich są znane, a tylko Gackto udało się swoje ukryć przed wszystkimi.

Tak się przyglądam japońskiemu zapisowi jego nazwiska, i trzeba przyznać, że bynajmniej nie jest to skromny człowiek. Camui Gakuto zapisane znakami kanji wygląda tak:

神威 楽斗

z czego pierwszy znak, o japońskim czytaniu "kami" oznacza "bóstwo", lub, jak piszą na Wiktionary: "an all-powerful entity worshiped by people; (a) god". Kanji to używane jest do określania Boga - 神様 - kamisama. Drugi znak związany jest z prestiżem, dominacją, walką, autorytetem i honorem.

Trzeci znak, czyli pierwszy znak imienia Gakuto, oznacza "muzykę". Czwartego jeszcze nie rozpracowałam. Z tym że GACKT pisze swoje imię albo czcionką łacińską albo hiraganą ;-) がくと.

Wiem, co oznacza ostatni znak, to robię podsumowanie imienia Camui Gakuto :-)
- kami - bóstwo
- i - prestiż, dominacja, walka, autorytet, honor i zagrożenie
- gaku - muzyka
- to - cząstka dodawana do nazw gwiazd i gwiazdozbiorów (np. w Wielkiej Niedźwiedzicy), także po chińsku: walka, współzawodnictwo

17 komentarzy:

  1. ładne japońskie pismo, chociaż przy zdaniu 'ototoi' nie mogłam odczytać tego ostatniego znaku ^^ fajnie, że możesz się tak poduczyć, przynajmniej jest większa motywacja.

    szkoda mi tego You coraz bardziej, naprawdę. chciałabym wiedzieć, czyj to był pomysł ^^'

    aha, chciałam zapytać - masz może zdjęcie w większej rozdzielczości, to z tym samurajem tutaj na Twoim blogu, pod 'najnowsze wpisy?' chciałam coś zobaczyć, a to zdjęcie jest trochę za małe :)

    pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzięki Teinei, a mi się wydaję, że bazgrzę, jak kura pazurem, szczególnie, że muszę pisać szybko na zajęciach.

    You to chyba jest anioł :-) Jestem mu bardzo wdzięczna, że opiekuje się Gackto.

    Co chciałaś zobaczyć na tym zdjęciu z "Fuurin Kazan"? Wysłałam Ci największe, jakie miałam, ale i tak nieduże.

    OdpowiedzUsuń
  3. no cóż, rozczytać się umiem, to wcale nie jest złe pismo ^^

    opiekuje, hmm? co on ma do opieki? boi się, że Gackt zleci z konia? :D ci Japończycy chyba nigdy nie dorastają...

    dziękuję, odebrałam właśnie :) chciałam tylko zobaczyć jego dłoń, bardzo lubię obserwować jego dłonie, nie wiem, dlaczego. choć na tym zdjęciu... sama nie wiem, co myśleć ;) cóż, nie ważne, ile mu lat przybędzie, nigdy nie będę go za to winić.

    Tei.

    OdpowiedzUsuń
  4. :D Fajny zapis imienia :D "Bóstwo", nie da się ukryć, że istotnie dla wielu fanek jest bóstwem. I dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Teinei, myślę, że tak, oglądałam te videa, i rzeczywiście You biegnie obok tego konia, jakby specjalnie po to, żeby łapać Gackto, jakby zemdlał i spadł. Bo w sumie, po co innego? Widziałaś ten wywiad z tego miasta, gdzie był festiwal? On prawie nie mógł mówić ze zmęczenia. Pojechał tam po którymś z rzędu koncercie. W sumie, kto inny niby ma się nim zajmować?...

    OdpowiedzUsuń
  6. Dziękuję, Porcelanko. Nieodparcie z tym wyborem imienia przychodzą mi do głowy elfowie... Z tym wybieraniem sobie imienia, które coś oznacza. Każde imię japońskie, które jest zapisane znakami kanji coś oznacza. Każde ma jakąś treść, którą nadają rodzice, wybierając taki a nie inny znak kanji. I samo brzmienie imienia jeszcze nie niesie tego znaczenia, a właśnie zapis, bo tę samą sylabę można zapisać różnymi znakami o różnych znaczeniach.
    A Gackto wybrał sobie na początku imię, które sam postanowił zrealizować. Uważam, że mu się udało, choć pewnie niejedna osoba na samym początku jego kariery uważała, że to zbyt zarozumiałe imię ;-))

    OdpowiedzUsuń
  7. ou, nie widziałam tego wywiadu. gdzieś na yt jest? podałabyś linka?
    ech, jak zwykle...
    a od czego ma swoich goryli, mm? :D tak, jakby You swojego własnego życia nie miał XD powinien dostać przydomek Protegowany.
    siostra dodaje - popatrz sobie na Yopa (nasza ksywa taka...).
    i popatrz sobie na Gackta.
    co by z Yopa zostało, gdyby Gackt na niego zleciał? XDDD

    a zapis imienia ma dość ładny, choć przyznać muszę, cholernie... typowe dla niego.

    OdpowiedzUsuń
  8. Teinei, muszę iść spać, teraz już! :-) Zobacz proszę w gacktowieściach wtedy, kiedy był Kanshin Festival, jeśli tam nie dałam linka, to jutro Ci znajdę. Ale na pewno dawałam.
    Goryle są od bezpieczeństwa, żeby nikt się na niego nie rzucił, byli tam tacy, zresztą dużo policji ochraniało całą imprezę, a You był od tego, żeby pogłaskać i przytulić w razie czego ;-)) A swoją drogą, tak, wygląda na to, że You nie ma swojego własnego życia od 18 lat.
    Powiedz siostrze, że You był w zbroi, nic by się mu nie stało ;-)

    OdpowiedzUsuń
  9. dobrze, dziękuję Ci bardzo, poszukam :)
    właśnie dlatego trochę mi szkoda You. rozumiem, że on to robi chyba z 'miłości' do Gackta, ale bogowie, ileż można... i to w ten sposób. w sumie Gackt traktuje wszystkich z zespołu jak swoją własną rodzinę, tak też ich nazywa, zresztą zrozumiałe, że zespół zawsze w jakiś sposób zdobywa więź... ale nigdy jeszcze nie widziałam aż takiego przywiązania, heh. chorego, można rzec czasem.

    Tei.

    ps. gomen, że się nie loguję, ciągle zapominam x.x

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja się boję nawet zacząć pisać po japońsku, wychodzą mi takie kulfony, a mówi się, że każda kreseczka, czy zawijasek musi być w odpowiedniej odległości. To już łatwiej mi się chińskie znaki pisze, bo tamto pismo jest "bardziej sztywne". Podziwiam Cię Miriel. Ja chyba w ogóle nie mam daru do języków. A tak bardzo chciałam się nauczyć ;( ale sam widok tego przygasza mój zapał ;( hlip...

    OdpowiedzUsuń
  11. Nathalienn, ja też nie mam daru do języków, ale stwierdziłam, że to nie może być przeszkodą. Mam kiepską pamięć, muszę wiele razy coś powtórzyć, żeby mi weszło do głowy, a potem i tak to mi wylatuje... Na zajęciach z japońskiego jestem najgorsza z grupy, bo normalnie nie zapamiętuję tych wszystkich słówek z lekcji na lekcję, pamiętam tylko te, które były wcześniej, które zdążyłam w domu powtórzyć. Ale trudno. Stwierdziłam, że najwyżej będę "powtarzać" grupę na tym samym poziomie, ale się uparłam :-) Biorę przykład z Gackto - ważne, żeby robić najlepiej jak się potrafi, nawet jak nie wychodzi to najlepiej ;-)

    A pisanie znaków japońskich jest łatwe, jeśli się zna kolejność i kierunek stawiania kresek. I przecież w japońskim też są chińskie znaki :-) A Ty się uczysz chińskiego?

    OdpowiedzUsuń
  12. Staram się staram, ale ostatnio przystopowałam, chociaż jak są podpisy pod filmami/dramą z mandaryńskim to sobie myślę (ten znaczek już pisałam tylko co on znaczył?. Jeśli chodzi o kolejność stawiania znaków w Japońskim z wyjątkami ale prawie jak nie tak samo się to odbywa :) a mi chodzi o te zawijaski jak np. na, nu, ne, no ;/ kurcze takie szlaczki robiło się w pierwszym zeszycie ćwiczeń w zerówce :(

    OdpowiedzUsuń
  13. To zależy, którego języka wolisz się uczyć, mandaryńskiego czy japońskiego, bo nie radziłabym Ci mieszać :-)) W japońskim jest bardzo dużo chińskich słów, cząstek słów i znaków, ale o innym brzmieniu i czasem innych znaczeniach.

    Te zawijaski, to hiragana, jest prosta całkiem do pisania, ale rzeczywiście trzeba się jej uczyć, jak od nowa pisania. Zajrzyj tutaj: http://ame-to-umi-nihongo.blogspot.com/ wstawiłam tam kilka filmików, na których widać, jak się pisze litery hiragany :-) Też ważna jest kolejność i kierunek stawiania kresek.

    OdpowiedzUsuń
  14. Widzisz Miriel tylko ta hiragana to mi średnio wychodzi ;/ te zawijaski takie koślawe, że masakr :O Japończyk już pewnie by sobie wszystkie włosy z głowy wyrwał jakby to zobaczył :) Filmiki widziałam, fajne piosenki i łatwo wchodzi w sumie w głowę i jak się na to patrzy to pomyślałam pfi... proste! Ale jak próbowałam napisać te ślimaczki, to te pętelki nie wyglądały tak jak powinny ;P jeśli chodzi o wymowę to Japoński jest bardziej miękki, chiński jest dość twardy. Można to porównać angielski i niemiecki (niemiecki jest dość twardym językiem). Będę próbować :) Dzięki za słowa pokrzepienia, podbudowałaś mnie :) pozdrowionka i uściski :)P.S. Dla mnie to i tak duży wyczyn, że jak słucham jakiejś piosenki to rozpoznaję czy ta piosenka jest po japońsku, koreańsku czy chińsku :D

    OdpowiedzUsuń
  15. Nathalienn, ale wiesz, co, pamiętasz, jak wyglądały polskie litery w elementarzu? Przecież nikt tak nie pisze ;-) Podobnie z japońskim, oni też piszą normalnie, każdy swoim charakterem pisma, ważne, żeby dało się domyslić, co to za litera ;-)

    Ja japoński rozpoznaję, bo jest dla mnie bardzo charakterystycznym językiem, zupełnie innym od pozostałych azjatyckich języków, podoba mi się, jaki jest czysty w brzmieniu, ma ładne, można powiedzieć "europejskie" spółgłoski i samogłoski. A chiński to jednak język zbudowany z dźwięków dla mnie nie do wypowiedzenia, pomijając już kwestię skomplikowanych akcentów. Z koreańskim nie jestem osłuchana, mimo że GACKT kilka piosenek po koreańsku zaśpiewał.

    OdpowiedzUsuń
  16. A widzisz a ja myślałam, że tam twardo trzeba pisać jak jest wydrukowane, bo inaczej to po łapach ;P Ja próbowałam mówić po chińsku (powtarzałam sobie na głos niektóre słowa)- masakra! Człowiek, który wychował się w naszym języku nigdy w 100% nie powie dobre po chińsku, bynajmniej to jest moje zdanie. Oni trochę inaczej mają wykształcone struny głosowe. Chociaż piosenkę z "Marsa"- Ling śpiewam po chińsku, nie wiem czy wszystko dobrze ale śpiewam, gdzie na początku nie byłam w stanie wymówić po chińsku dziękuję. Nie wiem czy człowiek strasznie strasznie chcąc i się ucząc będzie w stanie mówić dobrze po chińsku, bo perfecto to raczej nie. No chyba, że ktoś ma dar. A japoński jest taki "lekki, bardziej romantyczny jak dla mnie" i fakt faktem szybciej się go zapamiętuje :) Dziękować, że mnie pokrzepiłaś i wyrwałam ze złudzenia dot. pisma japońskiego ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Nathalienn, są pewne zasady, właśnie bardzo ważna jest kolejność stawiania kresek i kierunek, ale wiadomo, że każdy ma swój charakter pisma. Są też takie znaki, przy których trzeba pamiętać, by gdzieś jakaś kreska nie wystawała, bo wtedy to już znaczy co innego. Ale nie trzeba pisać z linijką w ręku ;-)

    Rzeczywiście słyszałam, że Chińczykom inaczej ustawiają się struny głowowe czy co tam jest takiego ważnego, co wpływa na brzmienie wymawianych głosek. I właśnie z tego powodu nikt kto nie mówił od dziecka po chińsku, nigdy nie będzie ich prawidłowo wymawiał.

    Życzę powodzenia w nauce, którykolwiek język byś wybrała ;-)

    OdpowiedzUsuń

Witam, jeżeli piszesz jako użytkownik anonimowy -
podpisz się w treści komentarza :-) Komentarz pojawi się po zaakceptowaniu ^^

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails

Archiwum: