The ability to dream is given to everyone of us in the world. But dreams are not there to be dreamed, but to be realized. This act of realizing a dream is accomplished through one’s strong will and accumulation of actions. If you don’t understand this, dreams will always be something that you simply fantasize about. If you put your mind to it, you can accomplish anything. ~GACKT

30 października 2010

Koniec depresji październikowej ;-)

Październik się kończy, i dzięki Eru. Duchy rozłażą się po okolicy, trzeba będzie, jako że Halloween nie obchodzę, odprawić jakieś symboliczne dziady, coby wszystkie zmory poszły precz, a szczególnie te, co na głowie niby cegły siedzą i ciążą, skupić się nie dają i zaćmieczają. Świeczki na grobach rozgrzeją cmentarze, błąkające się dusze, przyzywane światełkami, wrócą do swoich grobów.

I przyjdzie listopad, a z listopadem zmiana: kupiłam trochę czasu za pół pensji. Okazało się, że można kupić czas, drogo w sumie (szukam chętnych: kto chce mnie dokarmiać? :-))), ale połowa pensji za połowę czasu do życia to dla mnie jednak transakcja udana. Zamierzam: wyspać się, zadbać o siebie, zadbać o mieszkanie, gotować, chodzić na spacery, dziergać, bawić się z kotami, pisać na blogach, segregować zdjęcia Gackto i uczyć się japońskiego :-) Ostatnio brakowało mi energii nawet na rozmawianie z ludźmi, ale już powoli sama perspektywa odpoczynku sprawia, że w duszy czuję się tak:

\(*^-^*)/

12 komentarzy:

  1. Czy ja dobrze widzę? Zamierzasz GOTOWAĆ?! ... E, nie, to pod wpływem emocji, skoro się czujesz tak jak ten na scenie, to pewne i gotowanie Ci się wymknęło ;) ale co tam, będę trzymała za słowo , a co! :D

    Bardzo się cieszę, że poukładało Ci się wszystko po Twojej myśli i że będziesz teraz mogła uporządkować sobie swoje sprawy :)

    pozdrawiam porannie :)))

    OdpowiedzUsuń
  2. Wiewiórko, rzeczywiście ręka mi zadrżała nad klawiaturą, gdy pisałam o gotowaniu, ale tak... zamierzam się zmierzyć z tą trudną sztuką... z powodów praktycznych :-) A ten na scenie to Gackto ;-) tylko sprzed lat. Dziękuję :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Gratulacje:)Bardzo to Gacktowe, moim zdaniem, to mierzenie się z trudnymi rzeczami:).

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziękuję, Żabko :-) Na razie mierzę się z zaległościami mailowymi i blogowymi ;-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wspaniale, że się udało, szkoda nieco, że nie dało się wydrzeć więcej niż pół pensji ;) ale drogo kupiony czas tym cenniejszy się zdaje i tym radośniejsze z niego korzystanie :D

    Strasznie się cieszę i kibicuję porządkowaniu, ogarnięciu, ustanawianiu i naukom czynności miłych wszelakich :D

    Ściskam:D

    OdpowiedzUsuń
  6. Dziękuję Porcelanko. Wiesz, Porcelanko, w sytuacji, kiedy jestem jedyną osobą na tym stanowisku i decyduję się przejść na pół etatu, to raczej nie przyszło mi do głowy, żeby wykorzystywać sytuację i sugerować szefowej jakąś podwyżkę. Wydaje mi się, że pół pensji za pół etatu to uczciwy układ :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Rozumiem Cię :)) Wiesz, z boku zawsze jest łatwiej popatrzyć na sprawę jednostronnie, tak aby to Tobie było najlepiej, zwłaszcza, że zobowiązania masz poważne, zaś żywienie napełnia mnie niejakim niepokojem, mimo Twoich dobrych chęci i zapału, w który wierzę i któremu kibicuję. :D

    No a sytuacja zawodowa- ech. Nie wiem, czy branie odpowiedzialności za kogoś nieodpowiedzialnego jest najlepszym wyjściem, choć wiem, że po prostu nie można inaczej, niż uczciwość nakazuje.

    OdpowiedzUsuń
  8. Dziękuję :-)Jakoś sobie poradzę, nie martw się, jak będę miała więcej czasu, to ogarnę się i z jedzeniem :-) A jeśli chodzi o sprawy zawodowe, to dla mnie najważniejsze, że moja decyzja jest w zgodzie ze mną, i to sprawia, że już jestem szczęśliwa :-) Ściskam serdecznie! (*^.^*)

    OdpowiedzUsuń
  9. A ja mogę zaświadczyć, że Miriel gotować potrafi, teraz tylko ważne by gotowała i dla siebie tylko :)
    Może jakimś magicznym cudem i na mnie się przeniesie i zacznę jeść coś więcej niż sałatki i kanapki ;) Trzymam kciuki!

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja zaczęłam jeść kanapki i to jest dla mnie coś nowego. Teraz przydałyby się i zupki... ;-) Oh, Sirielle, jak się bardzo nagłowię, namęczę i nastresuję, to czasami coś do jedzenia mi się uda zrobić... Ale masz rację, grunt, żebym sama dla siebie też gotowała :-)

    OdpowiedzUsuń
  11. O, to czas na sałatkę, ja właśnie robię. Tzn. mam zamiar, jak się oderwę od klawiatury to może się uda ;) Zupki, hmmm, lepiej tzw. drugie danie robić, więcej pożytku, choć zupki grzeją zimą, ale jak już coś mam robić, to właśnie drugie, co się kończy na duszeniu na oleju co się pod rękę nawinie. Choć anjczęściej na... sałatce ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja dziś wylądowałam u chińczyka na ryżu z warzywami, i przypomniało mi się teraz, że porcja była tak duża, że część wzięłam do domu. No więc, przypomniało mi się, że warto coś zjeść, zanim ciemna noc mnie zastanie :-)) No to odrywam się od klawiatury! :-)

    OdpowiedzUsuń

Witam, jeżeli piszesz jako użytkownik anonimowy -
podpisz się w treści komentarza :-) Komentarz pojawi się po zaakceptowaniu ^^

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails

Archiwum: