The ability to dream is given to everyone of us in the world. But dreams are not there to be dreamed, but to be realized. This act of realizing a dream is accomplished through one’s strong will and accumulation of actions. If you don’t understand this, dreams will always be something that you simply fantasize about. If you put your mind to it, you can accomplish anything. ~GACKT

24 września 2010

Szydełkowe liście

Robię mój obrus szydełkowy baaaardzo powoli. Tak mam. Tego typy rzeczy wloką się latami, ale w sumie wcale mi to nie przeszkadza. Robię je dla samej przyjemności plątania nitek. Tak więc, choć to trochę trwało, mój lórieński zielony obrus w końcu ma listki. Wygląda teraz tak:



Przy okazji znalazłam swoją dawną robótkę, o której dawno zapomniałam. Jest ona jeszcze mała, ale w zamierzeniu również ma z niej powstać duża serweta. Jest ona robiona tą samą techniką, ale według celtyckiego wzoru:

7 komentarzy:

  1. Twój obrus na żywo prezentuje się piękniej niż na zdjęciach :) Podoba mi się jego liściastość :) A kolory są jak wczesnojesienna ściółka w lesie...a może późnosierpniowa? :) Fajnie popatrzyć jak go robisz, w zasadzie mam wrażenie, że z zamkniętymi oczami :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Porcelanko, dziękuję :-) Ja z kolei cały czas zamierzam odpisać Ci na maile, ale jakoś chaotycznie u mnie, trochę się nie ogarniam, a przynajmniej nie ogarniam wszystkiego tak, jakbym chciała. Nie mieszczę się w czasie po prostu ;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. to normalne, nie przejmuj się :) Ja też jak nie wkładam łapek w jedno, to zaraz wyskakuje nie cierpiące zwłoki drugie :) Wiem, że nie dam rady zajmować się blogami na bieżąco, za mało sobie zostawiam czasu na nie. Ale inaczej cierpi realizacja planów, więc po prostu "wszystko w swoim czasie". :) Też mam trochę zaległości, między innymi uczta na Twoim blogu elfickim...:) Jak odpiszesz, będę bardzo się cieszyła. :)) Ale spokojnie.
    Jutro jadę do Gliwic, wracam w niedzielę. Dziś mam do załatwienia masę spraw :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Po prostu zajmuję się rzeczami, które mi nagle wpadną pod ręce, bo i tak jest ich dużo, a w tym wszystkim gubię różne zaległe sprawy, jakoś tak nie mam czasu na zebranie myśli, a z kolei zbieranie myśli w tym momencie może mi zagrozić większym jesiennym dołem. Daje mi się we znaki to, że właściwie miałam w tym roku tylko tydzień urlopu, i to za mało, a wygląda na to, że w tym roku nie dostanę już urlopu i to mnie zniechęca generalnie...

    OdpowiedzUsuń
  5. Współczuję braku urlopu :( Ale może choć kilka długich weekendów uda Ci się wydrzeć, np. od czwartku (2 dni) do niedzieli, to już byłoby coś... Może warto spróbować? :)
    Ja tak jak Ty jesienią czuję się rozkojarzona wiosną. Mniej sił, szaroburość przedwiosenna działają na mnie przygnębiająco.

    OdpowiedzUsuń
  6. To dobry pomysł z tymi długimi weekendami, dzięki :-) Naprawdę, to super pomysł, taka rozbita jakaś jestem, że bym na to nie wpadła. A to może być w tej sytaucji jedyny realny pomysł na urlop.
    Ja się wiosną czuję dobrze psychicznie, bo nakręca mnie to, że coraz dłuższy dzień, cieplej, i że już mija zima, i że z dnia na dzień bliżej ciepła. A jesienią odwrotnie.

    OdpowiedzUsuń
  7. Też myślę, że to wyjście, na które mogliby spokojnie pójść. Nie zarżną przecież kury znoszącej złote jajka, a i wilk będzie syty ;)

    Elfy tak zrobił ze swoim urlopem, tylko on brał pn,wt,śr ;) z sb i niedz. miał jeszcze więcej wypoczynku, ale to chyba by nie przeszło u Ciebie.

    Za to cztery dni od czwartku do niedzieli wygląda realnie :)
    W takim razie trzymam kciuki za realizację.

    Uszki do góry, to tylko jesień i ma swoje kolorowe uroki, mimo wszystko. Łap słońca jak najwięcej :)))

    OdpowiedzUsuń

Witam, jeżeli piszesz jako użytkownik anonimowy -
podpisz się w treści komentarza :-) Komentarz pojawi się po zaakceptowaniu ^^

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails

Archiwum: