The ability to dream is given to everyone of us in the world. But dreams are not there to be dreamed, but to be realized. This act of realizing a dream is accomplished through one’s strong will and accumulation of actions. If you don’t understand this, dreams will always be something that you simply fantasize about. If you put your mind to it, you can accomplish anything. ~GACKT

11 sierpnia 2010

Vilnius, Wilno, Вильна, Вільня...

Na jednodniową wycieczkę do Wilna pojechałam nieprzygotowana, nagle, jeszcze z głową, sercem i żołądkiem pełnymi pokoncertowych wrażeń. Pojechałam do Wilna pozbawiona wszelkiego kontekstu kulturowego, jak jeden z tych stereotypowych niezbyt rozgarniętych turystów, z których to śmieję się czasem, że jadą do Egiptu, nie mając zielonego pojęcia, czy piramidy powstały 100 czy 1000 lat temu.

Skrzyżowanie staromiejskich uliczek. 
Kierujemy się ku Ostrej Bramie.

Tak i ja pojechałam, szukając podczas około trzygodzinnej jazdy samochodem w głowie wszelkich skojarzeń, jakie mogłabym mieć z tym miastem: unia polsko-litewska, Ostra Brama, archaiczny indoueropejski język litewski brzmiący jak łacina, Ostra Brama, stereotyp Litwina rozumiejącego, ale niemówiącego w języku polskim, Ostra Brama, litewskie legendy i pogańskie zwyczaje, o których ktoś mi kiedyś opowiadał, Ostra Brama... Niewiele tego w głowie znalazłam. Cały czas miałam jednak świadomość, że nie jadę do słowiańskiego kraju, a zupełnie odmiennego, który wydawał mi się bliższy bardziej Finlandii niż Polsce.


Wilno przywitało mnie... nowoczesnymi wieżowcami o szklanych ścianach i rozległym centrum handlowym połyskującym w pełnym słońcu nad rzeką Wilią. Jako, że nie mieliśmy wiele czasu, nie rozglądaliśmy się po mieście, a od razu ruszyliśmy na stare miasto - które okazało się bardzo ładne, pełne ludzi, ale niezbyt tłoczne, wzdłuż niezbyt wysokich jasnych kamienic stały całymi rzędami stoły sprzedawców, zastawione matrioszkami, wyrobami ze srebra i bursztynu, płóciennymi obrusami i ceramicznymi drobiazgami. Dodatkowo wydawało się, że w każdej kamienicy znajduje się sklep jubilerski, nierzadko również pełny innych pamiątek dla turystów i kartek pocztowych i robionych na szydełku czapeczek.

Architektura wileńska na Aušros Vartų gatvė.

Wszyscy sprzedawcy w Wilnie, a także, jak się później okazało, również kelnerki w restauracji - mówili po polsku. Zaskoczyło mnie to, że mogłam swobodnie rozmawiać z nimi w swoim języku - ale zaraz przypomniałam sobie starą krasnoludzką zasadę, która mówi o tym, że jak się z kimś handluje, to się go akceptuje :-) i rozmawia z nim we Wspólnej Mowie. Jak widać biznes jest biznes, w Wilnie wszędzie na ulicach słychać było polski język, więc nic dziwnego, że w każdym sklepiku można się swobodnie dogadać po polsku. Posililiśmy się we włoskiej restauracji (kuchnię litewską mieliśmy na co dzień w Polsce ;-), i ruszyliśmy staromiejskimi uliczkami ku Ostrej Bramie.

Sklejone zdjęcie (zapomniałam, że mam opcję panoramicznych 
zdjęć w aparacie) przedstawiające widok, jaki roztacza się 
na wileńską uliczkę Aušros Vartų gatvė z okna Ostrej Bramy.

Bardzo chciałam zobaczyć obraz Matki Boskiej Ostrobramskiej, ponieważ kojarzył mi się prawie że mitycznie. Była to jedyna rzecz, na której zobaczeniu zależało mi w Wilnie. Obraz jest piękny. Podobał mi się - ciemna cera złotej Madonny na ciemnym tle nad srebrnym półksiężycem. Na suficie błyszczała ośmioramienna gwiazda, cały ściany wyłożone były ciężkim, grubo układanym srebrem, a pod obrazem błyszczały złote serca. 


Wróciliśmy Aušros Vartų gatvė i przy skrzyżowaniu uliczek i niewielkim parkingu skręciliśmy w wąską, zakręcająca lekko Šv. Kazimiero gatvė.Tą uliczką weszliśmy w już zupełnie inne stare miasto - pomiędzy budynki z odpadającym tynkiem, zabitymi deskami oknami... Co ciekawe, wysoko na murach zainstalowane były skierowane na ulicę kamery.

Zawijająca wąska uliczka Šv. Kazimiero gatvė.

Niespiesznie, spacerkiem, zatrzymując się na zrobienie zdjęć, doszliśmy do kościoła św. Anny przy Maironio gatvė.


Późnogotycki kosciół św. Anny (po lewej) 
i kościół św. Bernarda i św. Franciszka (po prawej) 
Na zdjęciu widoczny jest również pomnik 
Adama Mickiewicza, którego poznałam "po twarzy" ;-)


Kościół ten jest niewielki, i przede wszystkim ciekawy z zewnątrz. Bardzo podobały mi się te przeplatające się na fasadzie budowli ceglane linie.

Wejścia do kościoła zaś broni... diabeł ;-) 
siedzący sobie na kołatce od kościelnych drzwi. 
Dziękuję Wiewiórce za to, że zwróciła mi na niego uwagę :-).

To było wszystko, co zobaczyłam i zapamiętałam w Wilnie. Smakowała mi zupa minestrone, po mieście przechadzały się piękne jasnowłose kobiety, niebo było błękitne, a ściany kamienic pastelowe, były fontanny i malowane w kwiaty i owoce ceramiczne dzwoneczki. Było ładnie :-D.

6 komentarzy:

  1. Ostra Brama chyba wżyna się w nasze umysły wraz z Inwokacją z "Pana Tadeusza" i pozostaje tam już na zawsze. Lubie oglądać te same miejsca Twoimi oczami, widzisz rzeczy, jakich w ogóle nie zauważyłam, np. ta ośmioramienna gwiazda.Dzięki temu mam wrażenie jakbym zwiedzała jakieś miejsce powtórnie :))

    OdpowiedzUsuń
  2. Masz rację Wiewiórko, "Pan Tadeusz" też cały czas chodził mi po głowie, cały czas słyszałam w myślach słowa "Litwo, ojczyzno moja" i "i w Ostrej świecisz bramie". Tak wyszło, że o Suwalszczyźnie i Litwie piszę wcześniej niż Ty, mam nadzieję, że nie masz o to żalu... Jestem pewna, że Twoja relacja z tej wyprawy - na którą czekam :-) - będzie ciekawa i może trochę podobna, a może zupełnie inna niż moja. Ciekawi mnie to, co zobaczyłaś podobnie jak ja, a co zobaczyłaś inaczej.

    OdpowiedzUsuń
  3. Żal? Jaki żal?:D Przecież to Twój blog i Twoje podwórko ;) Cieszy mnie, pobyt tam zapadł ci na tyle w pamięć, że chcesz o nim tu napisać :)

    miłego dnia :))))

    OdpowiedzUsuń
  4. No tak, Wiewiórko... Ale nie uważam, że na swoim podwórku to mi wszystko wolno ;-) Cieszę się, że do mnie zaglądasz i czasami komentujesz :-)) Pozdrawiam serdecznie \(=^-^=)/

    OdpowiedzUsuń
  5. Gha, miło widzieć coś o swoim mieście. Dziwnie, jestem wilnianką a nie byłam ani razu w kościele świętej Anny, jest taki piękny. Uwielbiam gotyk. Widzę, że wpis jest stary, ale postanowiłam skomentować, skoro wcześniej tego nie widziałam. Cieszę się, że ujrzałaś dobrą storę Wilna i nie spotkałaś litwinów, którzy niezbyt lubią polakówT.T
    emiko

    OdpowiedzUsuń
  6. Emiko, dziękuję za komentarz, Wilno robi bardzo dobre wrażenie, a i pogoda była wtedy piękna, więc i miasto było słoneczne i atmosfera radosna. Nie spotkaliśmy się z niczym niemiłym, więc mam same dobry wspomnienia z tej wycieczki :-)
    Miło, że zajrzałaś na bloga ^^. Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń

Witam, jeżeli piszesz jako użytkownik anonimowy -
podpisz się w treści komentarza :-) Komentarz pojawi się po zaakceptowaniu ^^

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails

Archiwum: