The ability to dream is given to everyone of us in the world. But dreams are not there to be dreamed, but to be realized. This act of realizing a dream is accomplished through one’s strong will and accumulation of actions. If you don’t understand this, dreams will always be something that you simply fantasize about. If you put your mind to it, you can accomplish anything. ~GACKT

14 lipca 2010

Małe wielkie kucie

W sobotę pojechałam z moim kowalem do Wojciechowa pod Lublinem na XVI Ogólnopolskie Warsztaty Kowalskie. Upał był straszliwy, w połowie drogi wysiadł termostat w samochodzie, co spowodowało prawie dwugodzinny postój w warsztacie samochodowym. Udało nam się jednak dojechać na miejsce wczesnym popołudniem. Pod starą obszerną kuźnią w Wojciechowie już w pocie czoła pracowali kowale. Stanowisk kowalskich - palenisk i kowadeł - było kilkanaście, przy każdym pracowało po kilku kowali. Żar buchający od ognia i słońce prażące z góry sprawiały, że powietrze tak falowało, jakby patrzyło się przez zniekształcającą obraz folię. Kowale szykowali swoje prace konkursowe - uchwyty na flagi, mające znaleźć się na budynku władz miejskich - i każda grupa realizowała swój własny pomysł.


Trochę przyglądaliśmy się ich pracy, oglądaliśmy wyroby kowalskie wystawione na sprzedaż, lampy wykonane przez uczestników wcześniejszych warsztatów i różne kute przedmioty zgromadzone w budynku starej kuźni.


Powiem tak: niektóre rzeczy mnie zainspirowały (np. kute bransolety z liśćmi), różne ozdoby, bo przyszło mi do głowy, że mogłabym spróbować porobić takie mniejsze rzeczy.


Ale... gdy patrzyłam na tych kowali umordowanych w nieziemskim upale, jak czasem już walili młotem w ostygłe poczerniałe żelazo, jak się spieszyli, by zdążyć uformować metal, to stwierdziłam, że to nie o to w tym wszystkim chodzi. To nie jest sztuka.


Sztuka potrzebuje natchnienia, cierpliwości, spokoju i serca do tworzywa, które się przekształca. A tam tego nie było. Niektóre rzeczy aż prosiły się o dopieszczenie, o więcej czasu, by zająć się estetyką dzieła. Jestem pewna, że każdy z tych kowali robi o wiele ładniejsze rzeczy we własnej kuźni na spokojnie, niż na takim konkursie-wyścigu.

Jedna z rzeczy z pomysłem: 
gniazdo jaskółek wysoko na murze muzeum kowalstwa.

Napatrzywszy się na umęczonych i zgrzanych uczestników konkursu poszliśmy z moim kowalem do miejscowego muzeum kowalstwa, które okazało się mieścić zbiór rzeczy nowych i starych, w przeważającej części właśnie wyrobów powstałych podczas organizowanych rok rocznie warsztatów i konkursów.

Niesamowite akwarium - wszystko wykute z żelaza, 
a jednak rośliny i zwierzęta w tym otwartym "akwarium" 
zdawały się mokre i żywe :-)


Było tam parę ciekawych rzeczy z pomysłem, ale moim zdaniem jedynie ze dwie rzeczy na dwadzieścia wykonane były ze smakiem, cechowały się harmonią i zaciekawiały. Reszta... niestety nie. A więc, jak się okazało, nie był to złot kowali noldorskich ani krasnoludzkich. Ot, takie ludzkie kucie...


Wykuta z żelaza miotła - naprawdę ciężka :-)), znajdująca się w wojciechowskim muzeum kowalstwa, spodobała mi się najbardziej ze wszystkich zgromadzonych kowalskich wyrobów. A najbardziej urocze były mieszkające pod miotłą myszy :-)


Wyjazd, niespodziewanie, miał również swój japoński akcent - jako że przy okazji kowalskich warsztatów w mieście odbywał się festyn, wszędzie rozstawione były stoliki zastawione różnego rodzaju festynowym folklorem i festyniarskim "folklorem". Na jednym z takich stolików znalazłam piękną różową bambusową parasolkę od słońca z wymalowanymi na materiale gałązkami kwitnącej wiśni :-)

Wyjazd był udany - wróciłam z wieloma nowymi pomysłami w głowie :-)

Coś takiego chcę mieć :-))

4 komentarze:

  1. Patrzę na te zdjęcia i ciężko mi uwierzyć, że można wykuć miotłę... Chyba mam za mało wyobraźni:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale fajna jest, nie? ;-) Najlepsze jest to, że sama miotła jest bardzo prosta do wykucia, ale już pewnie niełatwo jest wpaść na taki pomysł. A jak zostały wykute te myszy, to nie mam pojęcia.

    OdpowiedzUsuń
  3. A co to jest to, co chcesz mieć? :D Dziwnie wygląda :)
    I czy kupiłaś ta parasolkę z różowymi kwiatami wiśni? ;))
    Może rzeczywiście nie były to jakieś szczególnie artystyczne wyroby, jednak ślimak, myszy i jaskółki wydają mi się urocze :) Liście również są całkiem różnorodne. :)
    Myślę również, że zawodowy kowal przede wszystkim musi się zajmować zarabianiem na życie i pewnie też sprawnym wykonywaniem zlecenia, dlatego też nie może sobie zbyt często pozwalać na prace nad projektami i długotrwałą, staranną obróbką. Być może gdyby miał sporo czeladników, gdyby mógł sobie pozwolić na wykonywanie rzeczy tylko dla własnej przyjemności? W praktyce jednak, jak się zdaje, zwłaszcza na wsi, zdarza się to pewnie niezwykle rzadko...

    OdpowiedzUsuń
  4. Porcelanko, to coś to wyprofilowana podstawka, którą się nakłada na kowadło. Na niej kształtuje się żelazo. Czegoś takiego potrzebuję do kształtowania liści i grotów :-)

    Parasolkę różową mam, zobaczysz ją, jak przyjedziesz ;-)

    Z tymi kowalami to nie jest tak: kowal nie może sobie pozwolić na kiepską robotę, bo nie będzie miał zleceń. A brzydkiego, niestarannie wykonanego dzieła nikt nie kupi.

    OdpowiedzUsuń

Witam, jeżeli piszesz jako użytkownik anonimowy -
podpisz się w treści komentarza :-) Komentarz pojawi się po zaakceptowaniu ^^

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails

Archiwum: