The ability to dream is given to everyone of us in the world. But dreams are not there to be dreamed, but to be realized. This act of realizing a dream is accomplished through one’s strong will and accumulation of actions. If you don’t understand this, dreams will always be something that you simply fantasize about. If you put your mind to it, you can accomplish anything. ~GACKT

26 lipca 2010

Akcja na Facebooku: "GACKT's HEALTH" INITIATIVE i inne bieżące...

No dobra, powoli dochodzę do siebie. Niedługo uodpornię się na tyle, że będzie mnie cieszyło, że jest wciąż żywy, bez względu na to, jak bardzo będzie wyczerpany. 24 lipca miał koncert w Bochum, potem 11 godzin leciał do Tokio, a 25 lipca od razu do studia telewizyjnego...

GACKT - Talk [2010/07/25]
GACKT - EVER LIVE [2010/07/25]
GACKT X 角淳一 [2010/07/26] streszczenie tego wideo tutaj (thanks to Excused-early). Okazało się, że to (podobno) było nagrywane przed trasą europejską.

Edit: Wszyscy Dears na LJ piszą, żeby tego nie robić. Może mają rację. Że jest nie fair spamować mu skrzynkę mailową i że nie mamy prawa mówić mu, co ma robić. Że on się tylko wkurzy i napisze o tym na swoim blogu, że jego zdrowie to jest jego sprawa itp. Podobno kiedyś była taka sytuacja z tym, jak Dears pisali mu, żeby rzucił palenie. Jeśli już, to żeby kto chce, to napisał coś indywidualnie.

 ***

Nie wiem, czy to coś pomoże, ale można spróbować:

ATTACK OF THE DEARS - "GACKT's HEALTH" INITIATIVE

Termin
środa · 00:00 - 23:30

Lokalizacja GACCHAN'S EMAIL

After the ATTACK OF THE YELLOW FRIED CHICKENz is the turn of the ATTACK OF THE DEARS

Target: GACKT.CAMUI@nifty.com

As we have discussed, 28th of July everyone of us will send an email (or more if you have more than one email address) to Gackt in order to open his eyes on how much he is making us worried about him.
As I said, he receives hundreds emails day by day and he isn't able to open and read every message. BUT there is ONE thing that he ALWAYS read: EMAIL'S OBJECT.
Since the message must be no longer than 7-8 words and incisive, we have choosen this: "WE ARE WORRIED ABOUT YOU,TAKE A REST!"

So, we have to compile email in this way:

TO: GACKT.CAMUI@nifty.com
OBJECT: WE ARE WORRIED ABOUT YOU,TAKE A REST!
CONTENT OF THE MESSAGE:
Please Gackto-san, do it for us: take a good rest.
Show us your love living a long life for us.
Listen to our asking: we love you no matter what.

[Signature] "your name" + "ATTACK OF THE DEARS - "GACKT's HEALTH" INITIATIVE"


*INVITE ALL THE FANS YOU KNOW TO JOIN THIS EVENT*


*NOTE 1 : if you want to insert your personal message in the body of the email instead of ours, you can do but it's much more impressive if we all send the same thing (you can always send a second email with your personal message apart =))
** NOTE 2 : If it's ok with you, The event can be repeated again on one day of the first week of August if he will not pay attention to our emails

10 komentarzy:

  1. Nastąpiła zmiana w tamacie. Żeby zapobiec sklasyfikowania naszych maili jako spamu temat brzmi teraz: (`Your name) WE ARE WORRIED ABOUT YOU, TAKE A REST!`

    Beauti_Decayed

    OdpowiedzUsuń
  2. Witam po koncercie. To miało być wspaniałe przeżycie, ale chyba nie do końca takie było. Czytając różne wpisy w sieci, mam szczery zamiar wziąć udział w tej akcji, choć nigdy czegoś takiego nie robię. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Dears na LJ piszą, żeby nie brać udziału z tej akcji. Najpierw myślałam, że nie zaszkodzi spróbować, ale jak przeczytałam ich argumenty, to - z bólem serca - muszę się z nimi zgodzić. Sama nie wiem, za bardzo się przejęłam. Chyba napiszę po prostu sama swojego własnego maila poza tą całą akcją. Chociaż... wkurzy się, no i trudno, może japońskim fanom jest wszystko jedno, jak on się czuje, i czy się wykańcza czy nie. Europejskim fanom nie jest wszystko jedno. Z jednej strony zgadzam się z tym, że on jest dorosły i teoretycznie wie, co robi, że jest typem faceta, który nie lubi, jak mu się mówi, co ma robić, ale z drugiej strony uważam, że jako fan mam prawo mu powiedzieć, że się o niego martwię, i że jest to dla mnie okropne przeżycie widzieć, jak on traci przytomność.

    OdpowiedzUsuń
  4. A zresztą, wkurzy się i co z tego. Niech się wkurzy. Ja przez ten koncert w Monachium mam jakąś traumę, co o nim pomyślę, to mnie brzuch boli. Jeśli on na swoim blogu wypisuje ze szczegółami, jak bardzo źle się czuje, że jest ledwo żywy, to uważam, że ja mam prawo mu napisać, co o tym sądzę.

    OdpowiedzUsuń
  5. bogowie leśni. Gackt to sława i Bóg japońskiej muzyki, sam zdecyduje, kiedy przerwać tę błazenadę, a kiedy nie. on to robi wyłącznie dla siebie. naprawdę nie musi udowadniać nikomu innemu, że potrafi iść na koncert z gorączką, i że to nie problem zemdleć na własną publiczność, czy jeszcze coś innego. jego to w ogóle nie rusza, bo on się z tego śmieje w żywe oczy. dla niego to bardzo zabawna rzecz. i czy wiesz, może śmieje się nawet z tego, że Wy się wszyscy martwicie? że wypisujecie mu takie rzeczy i błagacie go, żeby odpoczął. nie traktujcie go jak głupiego dzieciaka, on chyba wie, co ma robić. jest uparty i z tą swoją upartością daleko nie zajdzie.
    może mu pasuje, że fani się o niego martwią i go proszą o odpoczynek. może właśnie o to mu chodzi...

    Miriel, masz prawo napisać, co tylko chcesz, ja Cię rozumiem. nie rozumiem jedynie tego nawału, tej fali paniki i płaczu z powodu artysty, który nie potrafi dać za wygraną i zamiast wywoływać uśmiech na twarzach fanów, to tylko irytuje albo wszystkich zamartwia. nawet do takiego stopnia, że ludzie nie śpią po nocach, nie jedzą, nie potrafią myśleć o niczym innym i wykańczają się psychicznie bądź fizycznie. zupełnie tak, jak on wykańcza samego siebie...

    OdpowiedzUsuń
  6. Teinei, masz zupełną rację i dzięki Ci za te słowa, jakoś mi odrobinę lepiej, jak to przeczytałam. Masz rację: on to robi tylko dla siebie, bo tego chce. I masz rację: on nie musi nic nikomu udowadniać, bo takie rzeczy dzieją się nie pierwszy raz. Przecież dawał też kiedyś koncert z zapaleniem płuc. Po prostu ja o tym zapominam, bo normalnie jestem Europejką, i jak ktoś mdleje na moich oczach, to czuję się tak, jakbym to ja traciła przytomność. I absolutnie tego nie doceniam, że on się tak poświęca, wręcz nie chcę tego, by się poświęcał dla mnie. Ale może właśnie Ty masz rację, że on tego nie robi dla fanów, a dla siebie samego. To jest jego wewnętrzny japoński kulturowy imperatyw. I ja wiem, że on sam się śmieje ze swojego zdrowia, czytam te wpisy na blogu i te zdania typu" "ahahahaha, jestem znów w szpitalu na kroplówce, ahahaha, ale wciąż żywy".

    Teinei, cieszę się, że piszesz, że mnie rozumiesz. Ta fala paniki bierze się stąd, że on nie jest artystą obojętnym fanom. Nie jest obojętny jako człowiek, a na dodatek wygląda na to, że między nim a fanami są wyjątkowo silne emocje, on jak rzadko która gwiazda (a w jego wypadku należy mówić o super gwieździe) komunikuje się non stop z fanami, interesuje się tym, co o nim sądzą, a fani szaleńczo go kochają.

    OdpowiedzUsuń
  7. dokładnie tak, on się sam z tego śmieje. dla niego to nie jest nic strasznego. wygląda na to, że ma niezły ubaw z tego, że źle się czuje. i sam do tego doprowadza. skoro się tym chwali na blogu, opisuje, jak kiepsko się czuje, ile razy mdleje, to chyba nie zostawia to na nim aż tak wielkiego, poważnego piętna, by wszyscy też musieli się martwić na zapas i do tak wielkiego stopnia. on się tego nie wstydzi, nie jest mu z tym źle. jemu to sprawia radość i o to mu właśnie chodzi. sam chce sprawdzić, ile bólu potrafi znieść i ile razy na dzień jest w stanie stracić przytomność. czy to normalne? nie. ale nic na to nie poradzimy.

    oczywiście, że to rozumiem. sama chętnie dałabym mu niezłego plaskacza w twarz, żeby się w końcu opamiętał. a on teraz zachowuje się jak małe dziecko, które nie wie, że jak nie ubierze się ciepło podczas zimy, to się przeziębi i dostanie gorączki. być może wszyscy fani widzą w nim właśnie takiego niepozornego, małego, niedoświadczonego dzieciaczka, któremu trzeba tłumaczyć, że nie powinien robić takich złych rzeczy. ale to dorosły facet, ma łeb na karku, przeżył swoje. jeżeli nie chce odpocząć, to i tak tego nie zrobi. pewnie nawet GacktJob nie ma na niego żadnego wpływu. jego własna 'rodzina' z pewnością nie ma na ten temat nic do gadania...

    owszem, doceniam to, że Gackt chce mieć kontakt ze swoimi fanami. że zawsze robił wszystko z myślą wyłącznie o nich, że ich bronił, pokładał w nich nadzieje, próbował ich czegoś nauczyć i coś przekazać.
    ale naprawdę, to się robi potwornie wkurzające, kiedy z każdą nową notką wylicza fanom, ile razy wylądował w szpitalu, ile razy się źle czuł, ile godzin nie przespał i jak bardzo ten koncert wpłynął na jego zdrowie. to trochę przykre, czytać coś takiego. już wolałabym, żeby nie pisał nic. jeżeli ma pisać takie okropności, to niech lepiej już nic nie pisze...

    OdpowiedzUsuń
  8. Właśnie, pytanie, czy po kimś, kto od 15 lat jest super gwiazdą, można się spodziewac tego, że ma wszystko z głową OK?... I tak mimo różnych jego dziwactw uważam, że jest naprawdę całkiem normalny. Wydaje się normalnym facetem, który nie ma za bardzo poprzewracane w głowie, gdy się patrzy na to, co pisze, i na jego kontakt z fanami, i że sobie może wystąpić w małym klubie o kiepskiej klimatyzacji, jeśli chce, i na dodatek daje całego siebie na koncercie dla garstki fanów, i nie robi fochów, jeśli ktoś go gdzieś zaprosi, by wystąpił. Ale chyba jednak nie mogę się spodziewać, że on się będzie kierował mi znaną logiką i rozsądkiem w sytuacji, gdy on jest Japończykiem-pracoholikiem-uważającym-się-za-samuraja...

    OdpowiedzUsuń
  9. Japończyk-pracoholik-uważający-się-za-samuraja. do trafne określenie. on jest panem samym w sobie. to jego życie, jego sprawa.
    dla mnie nienormalne jest tylko to, co on ostatnio ze sobą robi. tak poza tym, wydaje się rzeczywiście normalnym facetem, dobrą gwiazdą, dobrym piosenkarzem i mądrym człowiekiem. nigdy nie zmienię o nim zdania, że to ktoś, kto wniósł mi do życia (i nie tylko mojego) dużo dobrych chwil, dużo wzruszeń. jednak nie podoba mi się to, że tak traktuje samego siebie. nie wiem, po co to robi i dla kogo to robi. i nawet nie chcę wiedzieć, bo nie powinno mnie to obchodzić. on ma swoje życie, my mamy swoje. wystarczy jedynie poczekać i zobaczyć, czy wciąż będzie miał gdzieś własne zdrowie, czy może jednak przejrzy na oczy. to drugie jest chyba równe z niemożliwym. heh.

    OdpowiedzUsuń
  10. Uff, Gackto przeżył i może nadal tworzyć :D A emocje i wyczerpanie wkrótce znikną :) Za to pozostaną piękne wspomnienia :))

    OdpowiedzUsuń

Witam, jeżeli piszesz jako użytkownik anonimowy -
podpisz się w treści komentarza :-) Komentarz pojawi się po zaakceptowaniu ^^

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails

Archiwum: