The ability to dream is given to everyone of us in the world. But dreams are not there to be dreamed, but to be realized. This act of realizing a dream is accomplished through one’s strong will and accumulation of actions. If you don’t understand this, dreams will always be something that you simply fantasize about. If you put your mind to it, you can accomplish anything. ~GACKT

29 czerwca 2010

Jeśli jest się ważnym dla ludzi - należy o siebie dbać

No właśnie, a nie narażać swoje zdrowie do takiego stopnia, że fani zaczynają poważnie się bać. GACKT znowu w szpitalu. Zaczyna mi się to coraz bardziej nie podobać. To okropne przywiązać się emocjonalnie do kogoś (czy bliskiego tu obok nas, czy daleko, chodzi o emocje), i bać się, że można go stracić. Zaczynam się obawiać tego, że może mu się w końcu naprawdę coś stać poważnego. Obawiam się, że ta trasa koncertowa go przerasta, boję się, że koncerty europejskie zostaną odwołane. Ale wolałabym, żeby zostały odwołane, jeśli to ma zagrozić jego zdrowiu.

GACKT pisze na swoim blogu krótko, ale przerażają mnie te słowa o szpitalu, jakichś efektach ubocznych zastrzyków steroidowych na obniżenie gorączki, że pisze, że to nie ma sensu, że co będzie jutro... Czekam teraz na właściwe tłumaczenie tego wpisu.

Edit: Amaiakuyume przetłumaczyła ten wpis: tutaj.
Wygląda na to, że on ten wpis napisał dziś rano po wczorajszym pierwszym koncercie w Fukuoce. A drugi koncert w Fukuoce z 29 czerwca?... U nich już był?...Kurczę, nie wiem, jak się liczy różnicę czasu pomiędzy Europą a Japonią. Wygląda na to, że on spędził cały dzień w szpitalu, potem koncert w Fukuoce, a potem następnego dnia?... 

Znalazłam: Czas Tokio, Japonia - aktualny czas lokalny. 

Czyli tam już jest po drugim koncercie... Hm...

Co, on chce zostać świętym jrocka?... :-( Nie podoba mi się to, że on się tak forsuje. Już na początku roku, jak zobaczyłam jego grafik, obawiałam się tego, że to jest zbyt wiele, by to wytrzymać. Dziś był ostatni czerwcowy koncert w Fukuoce, teraz tydzień odpoczynku, od 1 lipca jeszcze sześć koncertów - prawie jeden po drugim - w Fukuoce i Osace, potem 6 dni odpoczynku i Europa. Byłabym spokojniejsza, jakby część tych japońskich koncertów odwołał, i tak go mają na co dzień...

Oglądałam wczoraj kilka razy pierwszą część "Waratte Iitomo!", jak GACKT wchodzi do studia, rozwija plakat, uśmiecha się do publiczności, rozmawia. I widać, że on jest prawie nieprzytomny ze zmęczenia, jakby usypiał i odlatywał myślami, ledwo w ogóle kontaktując...

8 komentarzy:

  1. mam ostatnio wrażenie, że on 'rwie pąki róż, póki młode'. takie coś jak carpe diem. nie zwraca uwagi na to, jak taka robota może wpłynąć na jego zdrowie, na psychikę. bawi się, szaleje, wrzeszczy, tańczy, jeździ od miasta do miasta. jakby chciał sobie odbić te wszystkie lata, na których miał tę swoją depresję i poważny, melancholijny image. jakby wszystkim chciał pokazać, że jest ogromną ikoną japońskiej muzyki i może zrobić wszystko, nie ważne, ile razy będzie mdlał, tracił przytomność i lądował w szpitalach.

    to już naprawdę lekka przesada. wszyscy mówią, że jeżeli dalej tak będzie, to sobie wdzięcznie umrze na karoshii, w japonii znane jako śmierć z przepracowania, na którą umiera ogromna ilość japończyków.
    jak on nie dostanie zawału albo wylewu przez to wszystko, to się naprawdę zdziwię. z takim podejściem szybko z tego świata odejdzie... koncerty koncertami, ale życie nie kończy mu się chyba jutro i mógłby spokojnie wszystko zrobić bez pośpiechu. a zrobił się taki narwany, że aż głowa boli... jego głowa xd'

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak się jest taką gwiazdą, to trudno się zatrzymać. Ma się chyba ogromną świadomość, że wielu ludzi liczy na ciebie, że wydasz płytę, dasz koncert, oczywiście lepszy niż poprzednie, że pokażesz się tu i tam. W showbiznesie jeśli chcesz istnieć musisz wciąż coś wymyślać, żeby się nie znudzić, żeby utrzymać poziom popularności. To jedno.
    A po drugie, to on jest maszynką do robienia pieniędzy dla całego sztabu ludzi, którzy przy nim istnieją. Odwołać koncert? można, ale to są koszty, ogromne, nie tylko biletów za które trzeba zwrócić, ale i wszelkie poboczne. To nie takie proste...

    Pamiętam, że Frieddie Mercury pod koniec życia żył podwójnie, poczwórnie, nagrał materiał na dwie płyty, do każdego utworu videoklip... Nie sugeruję, że Gacktowi coś zagraża, ale artystom najczęściej zdaje się, że zabraknie im czasu na zrealizowanie wszystkich swoich pomysłów. W końcu są Twórcami :)

    Oby szybko postawili go na nogi ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Strasznie mnie to zmartwiło... :-( Ktoś mu napisał w komentarzu, że jest okrutny dla ludzi, i zadał pytanie, czy on zamierza przygotować nas na najgorsze, czy sądzi, że coś takiego może mu się stać w niedługiej przyszłości. Inni piszą do niego maile. Może też w końcu się zbiorę, i napiszę, choć nie sądzę jakoś, że on to przeczyta.

    No tak, on jest maszynką do robienia pieniędzy dla mnóstwa ludzi, którzy od lat żyją z tego, co u niego zarabiają. To jest cały sztab ludzi. Zdaję sobie sprawę w tego, że jest to wielkie koło, które się kręci, i jest tak potężne, że nie można go tak łatwo zatrzymać. Ale boję się...

    Bo od razu mi się przypomina, że Kami z MALICE MIZER umarł we śnie, że Jasmine Yuu z Versailles umarł, że oni są nie jedyni. Że tam młodzi muzycy umierają :-( GACKT powinien być mądrzejszy, bo od dziecka stykał się ze śmiercią, czasem też prawie ze swoją własną, ale może własnie dlatego tak to traktuje... Kiedyś powiedział, że spodziewał się, że umrze mając 30 lat, więc każdy dodatkowy rok życia traktuje jako taki bonus.

    :-(

    OdpowiedzUsuń
  4. nie wiem, no, koncert można zrobić, płytę wydać, i trochę przecież odpocząć. ale to w końcu japończyk, dla którego praca jest ważniejsza niż cokolwiek innego (no, w jego przypadku, może są ważniejsze wartości). nie wiem, zdaje mi się, że on jak i cały zespół, tancerze, czy inni ci ludzie zarobili już tyle kasy, że nie mam pojęcia, jak jeszcze można wciąż tak harować.
    rozumiem, że on fanów nie chce porzucić i zostawić, ale przecież gdyby powiedział, że zrobi sobie trochę urlopu, małą przerwę, to każdy by to zrozumiał. wszyscy wiedzą, że od zawsze był chorowity, że szybko się męczył, dyszał, mdlał. komuś takiemu przydaje się odpoczynek, a wręcz jest wskazany. ci wszyscy fani martwią się o niego bardziej, niż on sam...

    OdpowiedzUsuń
  5. tak,dokładnie...powinien wziąść na luz. Teraz na pewno nic nie odwoła bo jakby to wyglądało. On musi wszystko załatwić do końca...
    Szkoda,że nie patrzy na swoje słabe zdrowie :(
    Z pewnością nie słucha wskazań lekarzy...
    może trzeba jednak wysłać szturmem maila do niego,może fani tutaj coś wskurają,nie wiem...

    OdpowiedzUsuń
  6. Doroshii-chan, witam na blogu :-) Miło mi, że zajrzałaś, serdecznie zapraszam do odwiedzania mnie tutaj czasem :-)) i dziękuję za komentarz.

    Niestety obawiam się, że on zamierza umrzeć jako piękny bishonen... :-( albo jak samuraj, za którego się uważa. Pewnie nigdy się nie podda, i obawiam się, że on odpoczynek traktuje jak poddanie się na polu walki, czyli coś bardzo niehonorowego...

    Życzę mu dużo zdrowia i dużo siły. Kiedyś dał koncert mając zapalenie płuc i przeżył, mam nadzieję, że tym razem też wytrzyma.

    To jest jego e-mail: gackt.camui@nifty.com
    (tak, jakby ktoś chciał coś napisał, a nie miał adresu ;-) (ja już układam maila).

    OdpowiedzUsuń
  7. widziałam ten koncert z tym zapaleniem płuc, jeżeli o tym samym mówimy. coś pięknego, ale i wyciskającego łzy. przeżył, bo przeżył. nie poddał się. to honorowe, owszem.
    ale myślę właśnie, że coś takiego powinno go trochę nauczyć. przecież jak będzie chodził na koncerty zmęczony, chory, niewyspany i słaniający się na nogach, to tym bardziej mu nic nie wyjdzie, a po tym poczuje się jedynie gorzej i znowu wyląduje w szpitalu. ktoś taki powinien wiedzieć, że odpoczynek jest ważny dla ciała, duszy i umysłu. jeszcze tego brakuje, żeby z powodu swojego marnego zdrowia zaczął coś odwoływać, albo przekładać. albo przeciwnie, wyjdzie na scenę i padnie na niej ze zmęczenia w połowie piosenki. ciekawe, czy do tego dojdzie.

    OdpowiedzUsuń
  8. Gdy Jackson umarł pomyślałam, co to będzie gdy nadejdzie czas na G. Nie potrafię sobie tego wyobrazić, ale też i nie chcę.
    A teraz czytając te rozważania... Mam tylko nadzieję, że mimo wszystko on wie co robi.

    OdpowiedzUsuń

Witam, jeżeli piszesz jako użytkownik anonimowy -
podpisz się w treści komentarza :-) Komentarz pojawi się po zaakceptowaniu ^^

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails

Archiwum: