The ability to dream is given to everyone of us in the world. But dreams are not there to be dreamed, but to be realized. This act of realizing a dream is accomplished through one’s strong will and accumulation of actions. If you don’t understand this, dreams will always be something that you simply fantasize about. If you put your mind to it, you can accomplish anything. ~GACKT

30 maja 2010

Co po japońsku jest po chińsku...

Najpierw pochwalę się moim dzisiejszym sukcesem! Przesłuchiwałam sobie nowo poznany japoński zespół DaizyStripper, a przesłuchiwałam dlatego, że moją uwagę zwróciło zdjęcie jednego z muzyków w kwiecistym kimonie i... gorsecie, a do tego to wszystko jeszcze było przewiązane szarfą. Specyficzny gust, ale jak widać skuteczny, bo zainteresowało mnie, co grają. I - yeahyeahyeah! wykonuję właśnie taniec zwycięstwa! :-))) - zrozumiałam tytuł jednej piosenki! Tytuł napisany po japońsku, który składa się z kilku znaków! 星空と君の手 :-D Jestem z siebie dumna jak zwycięski samuraj :-)) Bo okazuje się, że nauka japońskiego wcale nie jest przedsięwzięciem skazanym na porażkę, i tak beznadziejnym, jakby się wydawało. Jednak niektóre kanji i ich znaczenie zostaje mi w głowie :-) Ten tytuł czyta się (moim zdaniem :-)) Hoshizora to kimi no te, czyli "Gwiaździste niebo i twoje dłonie".


Druga ciekawa sprawa, która wyszła przypadkiem, to to, że gdy niechcący trafiłam dziś na jakieś chińskie blogi, okazało się, że - chociaż nie mam zielonego pojęcia o chińskim języku - znajomość kanji pozwala mi... zrozumieć kilka podstawowych rzeczy po chińsku :-) Takich jak daty (rozpoznaję określenia dni i miesięcy), albo nagłówek na bocznym pasku bloga, na którym było napisane "przyjaciele" :-)) Rozśmieszyło mnie to, bo w życiu nie sądziłam, że mogę "niechcący" nauczyć się czegoś po chińsku ;-)

Można by na tej podstawie zrozumieć, że języki japoński i chiński są do siebie podobne, a tak wcale nie jest. Są to tak odległe od siebie języki, jak dajmy na to polski i angielski (chociaż nie wiem, jak w rzeczywistości językoznawcy określają "odległość" między tymi językami. Być może jest jeszcze większa, jak dajmy na to polski i baskijski, ponieważ do tej pory nie określono jednoznacznie pokrewieństwa języka japońskiego z innymi językami, część językoznawców uważa go za tzw. język izolowany, część za jeden z języków - co ciekawe - uralo-ałtajskich, do których należy np. turecki). To, co sprawia, że język japoński kojarzony może być z chińskim, i co pozwala Japończykom odczytać niektóre słowa chińskie, to pismo chińskie, którym w IV wieku Japończycy zaczęli zapisywać słowa w swoim języku. Wygląda na to, że wcześniej Japończycy nie używali pisma (a Chińczycy już je znali od przynajmniej 2000 lat...). I właśnie słowo "kanji" oznacza "chiński znak". Część znaków kanji posiada takie samo lub zbliżone znaczenie w obu językach, chociaż są inaczej wymawiane. Różnice w piśmie jednak pogłębiły się ostatecznie w latach 50., kiedy to w Chinach przeprowadzona została reforma upraszczająca znaki.

Czasami to samo kanji znaczy to samo po japońsku i po chińsku, a czasami jednak co innego. Np. kanji  może być odczytane jako rén (pinyin), jîn, lîn, lâng (minnan), hito, jin, nin (jap.), in (kor.) albo nhân (wietn.) (za Wikipedią). Ale w każdym z tych języków znaczy "człowiek". A czasami wygląda to tak: chciałam sprawdzić, co znaczy tytuł płyty zespołu D=OUT: 登龍門. Tłumacz internetowy przetłumaczył mi to z japońskiego jako "Kaligrafia" (zastanawiam się, czy ten tłumacz mnie nie oszukuje).  Jednak, jak się rozdzieli te kanji, znaczą one po kolei: "rejestracja", "smok", "brama" (chociaż pierwsze kanji jako 登り oznacza "wspinać się"). Jak sprawdziłam, co te znaki mogą znaczyć po chińsku, okazało się, że są całym zdaniem i znaczą... "Znajdź silnego opiekuna"... lub też... "Przepłynięcie w górę Smoczej Bramy" (słowo teng tłumaczone jest jako ascend, mount i wiele innych, wybrałam ascend). Dodatkowo tłumacz informuje mnie, że jeśli wziąć pod uwagę język koreański, to... "登龍門 jest formą morfologiczną słowa 등용문", czyli znaczy... "Brama do życiowego sukcesu" :-) Wieloznaczność kanji mnie oszałamia, ale też zachwyca.


Ale zaczęłam trochę szukać, cóż to właściwie znaczy, i okazało się, że za tymi kanji kryje się chińska legenda o karpiu, który jako jedyny spośród ryb był w stanie pokonać wodospad zwany Bramą Smoka - Toryuumon [czyli właśnie to 登龍門], dopływając do Żółtej Rzeki, i dzięki temu sam zmienił się w smoka :-)
Kodansha's dictionary of basic Japanese idioms

Trzecia rzecz, która mnie bardzo ucieszyła, to to, że zostałam dziś przyjęta do społeczności Dears na LiveJournal (na którym założyłam sobie jakiś czas temu konto po to, by móc czasem komentować wpisy innych fanów Gackto) ;-)) Oto mój pierwszy wpis, w którym witam się z Dears: Hello :-)

26 komentarzy:

  1. Gratulacje z powodu tych wszystkich miłych rzeczy i sukcesów!:):):)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję Żabko :-)) I Tobie życzę wszystkiego dobrego, a szczególnie słońca i ciepła :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. łojej, jaka ja dumna z siebie jestem, że rozpoznałam to 'hoshizosora...' może jest jakaś nadzieja na naukę chińskich znaków <3
    ufając Ci, może przesłucham to i owo, o czym piszesz.
    pozdrawiam i ściskam :3

    OdpowiedzUsuń
  4. Hehe, Teinei, to znaczy w jakiej kwestii zamierzasz mi zaufać? ;-) Ja słucham tego, na co trafię przypadkiem, niektóre rzeczy mi zostają jakoś w głowie i pasują, a inne po parokrotnym przesłuchaniu zaczynają mnie nudzić. Tak było na przykład z Tetsu69, słuchałam, słuchałam, i jednym uchem wpadało, a drugim wypadało...
    A do nauki kanji zachęcam, to bardzo fajna zabawa :-D

    OdpowiedzUsuń
  5. nie wiem. w kwestii muzycznej? skoro to blog głównie o muzyce... XD po prostu, kiedy ktoś pisze, nawet nie polecając wprost, to chyba warto sprawdzić. tym bardziej, kiedy gustu złego nie ma ;)
    Tetsu ma fajną muzykę, jej <3 ale tak bywa, czasami trzeba pomęczyć się z daną muzyką, żeby znaleźć w niej coś wartościowego.
    zabawa, taak, pewnie nieźle się przy tym powkurzam XD

    OdpowiedzUsuń
  6. No pewnie, ja tez podglądam, czego kto słucha i szukam :-) a nuż znajdę coś, co mi podpasuje :-) Z Tetsu jest tak, że nie porywa mnie jego głos. Jakoś tak... No może życia w nim za mało? Podoba mi się, jak w wokalu słyszę emocje, coś, co mnie przekonuje, że wokalista jest zaangażowany w to, co śpiewa. Teraz właśnie znowu słucham Malice Mizer, uwielbiam jak GACKT tam śpiewa, znasz "No Pains No Gains"? To jest jakiś sado-maso-hardcore, a w czasie koncertu powiewali imperialną flagą, pejcze itp. Ale jest w tym coś, co sprawia, że ten kawałek mi się niesamowicie podoba :-)
    A poza tym przesłuchuję takie młode zespoły: vistlip, VIVID, Deluhi i DaizyStripper. Może nie wszystko mi się podoba, ale trafiają się niezłe kawałki :-) Jak na razie VIVID mi z tego najbardziej podchodzi.

    OdpowiedzUsuń
  7. fakt, Tetsu prezentuje mniejszość swojego głosu, ale ma ładne piosenki. melodie i brzmienia :)
    oczywiście, No Pains no Gains to jedna z moich najukochańszych piosenek MM e.e' i ten występ też widziałam, coś naprawdę fajnego. zresztą, wszystkie te piosenki 'sado-maso' mają swój urok. są narwane, owszem, wżynające się w mózg, owszem. ale są dobre :)
    popróbuję wgłębić się w co nieco z tych zespołów. chociaż Deluhi mi się kojarzy, ale widocznie nie przypadło mi do gustu, skoro nie zameldowałam żadnego ich utworu.

    OdpowiedzUsuń
  8. Chętnie spróbuję jeszcze raz Tetsu, może poleć mi jakieś konkretne utwory, które uważasz za dobre :-) Może nie trafiłam po prostu na takie :-) A co do tego występu MM, to jakie włosy ma tam Kami, toż oszaleć można :-D.
    Powiem Ci, że moim zdaniem te młode japońskie zespoły są do siebie dosyć podobne w brzmieniu i jeśli chodzi o głos wokalistów. Jak znajdziesz przy okazji swoich poszukiwań coś oryginalnego, to daj znać ;-)

    OdpowiedzUsuń
  9. ogólnie podoba mi się jego album Suite November (szczerze, to nie wiem, czy ma jeszcze jakieś inne? XD). wg. mnie dobre utwory to np. Pretender, Tightrope, Shinkirou... przyjemne dla mojego ucha, nie wiem, jak byłoby z Twoim :)
    z MM, najbardziej znam jedynie erę Gackta. to wystarczy by docenić ten zespół. fajne po prostu. koncerty bawią i zachwycają jednocześnie, a kiedy widzę Regret na live, aż mi włosy stają dęba z wrażenia.
    prawda, trudno naprawdę znaleźć coś porządnego. wszystko jest niemal takie samo, to aż smutne. zasysam właśnie jeden z albumów Kuroyume, bo wokalistą był Kiyoharu, którego niezmiernie uwielbiam XD
    dam znać jak najbardziej ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Mam ten album, przesłucham jeszcze raz te utwory i zobaczymy ;-) Ja w ogóle z MM znam tylko dwa albumy z Gackto, reszta nawet mnie nie interesuje ;-) Ja uwielbiam "Le ciel", bardzo mnie ten utwór porusza. Ten zespół miał niesamowity klimat. Kuroyume nie znam... (czyżby to znaczyło "czarny sen"? Jakaś mroczna muzyka?).

    OdpowiedzUsuń
  11. mhm. spróbuj, nie zaszkodzi ;)
    jam jest głupia i muszę mieć wszystkie single i albumy. ale najczęściej słucham tych z Gacktem. Le ciel to rzeczywiście śliczna piosenka, tym bardziej, że G. osobiście ją napisał.
    tak, znaczy 'czarny sen', ale raczej nie ma z tym nic wspólnego. takie leciutkie i nawet, nawet. stary, nieistniejący zespół. warto czasem takie docenić :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Napisałam tu komentarz, ale mi error wyskoczył :(
    Bardzo ciekawa opowieść, od kimona do smoka! Nieładnie tak się nie pochwalić kontem an LJ ;) Nie to, żebym jakiekolwiek blogi teraz czytała, eh. Ale na Twoją różową stronę zerknę od czasu do czasu. Uściski!

    OdpowiedzUsuń
  13. Wow! Sirielle! :-D ciesze się bardzo, że odwiedziłaś mojego różowego gacktobloga :-) A kontem na LJ miałam się pochwalić w mailu, którego nie zdążyłam jeszcze napisać... ;-) Konto na LJ założyłam zmuszona tym, że chciałam mieć możliwość czasem spytania niektórych fanów o pozwolenie skorzystania z jakichś skanów czy gifów, a oni mają takie ustawienia, że bez konta nie można napisać komentarza.

    Zapraszam serdecznie do zaglądania tutaj, a szczególnie polecam Gackto w czarnej yukacie :-)))

    OdpowiedzUsuń
  14. Gackto w czarnej yukacie? Tutaj ten z wachlarzem oczywiście jest piękny, ale już nowe odsłony, które masz na l.fm mi się nie podobają, stracił charyzmę, wygląda jak "pani z banku" ;) - pamiętasz nasza rozmowę? Facet psuje swoją urodę i urok, wielka szkoda.

    OdpowiedzUsuń
  15. E tam! Co Ty gadasz! Żadna pani z banku, popatrz co tutaj mam na blogu, moim zdaniem on świetnie wygląda jako Nemuri Kyoshiro, bardzo noldorsko, szczególnie z kataną i długimi włosami. W ogóle się z Tobą nie zgadzam :-) Uważam, że on o wiele lepiej wygląda niż w tamtym roku na przykład, a samurajem jest teraz o wiele bardziej naturalnym niż te trzy lata temu z "Fuurin Kazan". Wtedy miał nienaturalną fryzurę, i był strasznie umalowany, moim zadaniem on teraz wygląda zupełnie normalnie i dobrze :-)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja nie wiem jakie "teraz" masz na myśli i co masz na myśli, pisząc "czarna yukata" - kimono? Tutaj n00bem jestem, pamiętaj ;) Chodzi mi o to wcielenie: http://userserve-ak.last.fm/serve/252/47113655/GACKT++in+yukata+1.jpg i to http://userserve-ak.last.fm/serve/252/44572511/GACKT+msg126147864368.jpg Sorry, nie kupuję.

    OdpowiedzUsuń
  17. Sirielle, jakiś błąd jest w komentarzu, dostałam go na skrzynkę, a nie chce się zaakceptować, więc tu go wkleję. Spróbuj się logować w inny sposób. Napisałaś:

    "Ja nie wiem jakie "teraz" masz na myśli i co masz na myśli, pisząc "czarna yukata" - kimono? Tutaj n00bem jestem, pamiętaj ;) Chodzi mi o to wcielenie: http://userserve-ak.last.fm/serve/252/47113655/GACKT++in+yukata+1.jpg i to http://userserve-ak.last.fm/serve/252/44572511/GACKT+msg126147864368.jpg Sorry, nie kupuję."

    Tak, chodzi mi o jedno z tych zdjęć, to z kucykiemm, jest na nim w stroju Nemuri Kyoshiro, z tego spektaklu, w którym teraz występuje w teatrach. Mi się bardzo taki podoba, podoba mi się GACKT jako samuraj, i uważam, że teraz wygląda o wiele lepiej niż jako Uesugi Kenshin (czyli ten dawny samuraj z serialu). No ale to kwestia gustu. Ja go lubię takiego, jak on teraz wygląda, naturalnie, na tyle naturalnie, na ile on może wyglądać. I ostatnio bardzo ładnie wychodzi na zdjęciach, i tych retuszowanych i nieretuszowanych. Po prostu.

    Ech, i wiesz co, naprawdę, jak się obejrzy przynajmniej dwudziestu czy trzydziestu kobiecych Japończyków, to już przestaje się to rozpatrywać, jako coś "kobiecego". Oni po prostu tacy są, takie mają rysy twarzy. To nie jest też u nich traktowane jako zarzut, że ktoś "wygląda jak kobieta", bo oni właśnie chcą wyglądać jak kobiety, bo tak jest postrzegane piękno po prostu, a oni chcą wyglądać pięknie. Mnie akurat się to podoba, ale rozumiem, że to jest kwestia gustu. Tak naprawdę GACKT nigdy nie wyglądał męsko, zawsze był bardziej lub mniej kobiecy, taka jego uroda. Kiedyś wyglądał jak dwudziestoletnia dziewczyna, a teraz może wyglądać jedynie jak 37-letnia kobieta. Naturalna kolej rzeczy.

    OdpowiedzUsuń
  18. (To pewnie przez linki. Nie mogę się inaczej logować, bo nie pamiętam haseł :/)

    Twoje słowa z wpisu o premierze: "(szkoda tylko, że ma we współczesny sposób ułożone włosy na lakier... ech...)" - no właśnie. Ale o tym napisałam w wątku obok, poza tym tu nie idzie o kobiecość, tylko "babowatość". A tak w ogóle, to już się zrobiła północ i trzeba iść spać O_o znowu cały wieczór mi uciekł! Dobranoc, uściski!

    Edit. OK, idzie inny login.

    OdpowiedzUsuń
  19. No właśnie, co do włosów to się zgadzamy :-) Za tą "babowatość" to ja Ci dam na teefie, zobaczysz :-)

    Dobrej nocy :-)) i zapraszam tutaj częściej.

    OdpowiedzUsuń
  20. Ha, tu świetnie wyszedł:
    http://www.mainichi.jp/enta/music/graph/otodama/86/8.html
    - totalitarny Fëanáro ;)

    Teraz już naprawdę dobranoc!

    OdpowiedzUsuń
  21. To w mundurze... no zbieram się, żeby i o tym coś napisać, ale to może być gorzej strawne, niż ta cała kobiecość, bo u nas to jednak wojna jest świeżą sprawą dosyć (przynajmniej ja to tak odczuwam), i sama mam mieszane uczucia wobec tego imidżu. To pa :-)

    OdpowiedzUsuń
  22. Gratulacje z okazji przyjęcia do grona fanów :D
    Wybacz, ale nie wczytywałam się w różnice między japońskim a chińskim bo zaczęło mi się wszystko mieszać (a i tak nie rozpoznaję wiele japońskich słów).

    OdpowiedzUsuń
  23. Dziękuję, Porcelanko :-) W Dears na LJ przyjęli mnie bardzo ciepło, to bardzo mili ludzie, chociaż napisali mi "Welcome to the madhouse!" ;-))) i "Being a Gackt fan can be hard" :-) ale ja jestem przyzwyczajona do grup maniakalnych fanów i bardzo mi się podobają ich nawiedzone blogi. Szczególnie, że niektórzy z nich mieszkają w Japonii :-)
    Hm, z tego, co napisałaś, wynika, że jakieś słowa po japońsku rozpoznajesz, tak? ;-)

    OdpowiedzUsuń
  24. Tak, te które mi się spodobały i których nauczyłam się na Twoim blogu :D
    Najbardziej utkwił mi w głowie zapis kanji drzewa (nie wiedzieć, czemu) i domu, wydaje mi się, że mogłabym je odtworzyć z pamięci.
    A z nazw najbardziej unkai - morze chmur :)
    I teraz umi - morze :))))))))

    OdpowiedzUsuń
  25. Hm, a ja nie wiem, jak jest "dom"... I chyba nie pisałam, jak jest "dom"... ;-) W każdym razie nie pamiętam :-)
    Ale to fajnie, że pamiętasz niektóre kanji :-)

    OdpowiedzUsuń
  26. Nie, na blogu nie pisałaś chyba tego kanji, ale pamiętam jak pokazywałaś mi podczas oblewania rehab. Memelka :)

    OdpowiedzUsuń

Witam, jeżeli piszesz jako użytkownik anonimowy -
podpisz się w treści komentarza :-) Komentarz pojawi się po zaakceptowaniu ^^

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails

Archiwum: